Dodaj do ulubionych

Moje przygody z Marsem

19.08.08, 21:18
Nie wiem jak u Was, ale u mnie tranzyt Marsa przez jego natalne miejsce jest
gorszym przeżyciem niż wędrówka Plutona przez Neptuna i Lilith.
4 lata temu, kiedy Mars zbliżał się do swojej "siedziby" wracałem do domu
autobusem stu kilometrową trasą: po drodze autobus o mało co nie wpadł w
około 5 wypadków, zaś przy jakimś przystanku 2 kobiety wpadając na siebie
połamały sobie nogi. W tym czasie, Ja zawsze zdrowy "sercowo" dostałem
wielogodzinnego kłucia serca, które minęło dopiero na drugi dzień. Z kolei 2
lata temu tranzytujący natalne miejsce Mars spowodował atak sercowy u bliskiej
osoby, która poza tym dostała niewyobrażalnie wysokiego ciśnienia - cała
rodzina w panice, wędrówka do lekarza była piekłem (były przeszkody), podobnie
latanie nocą po aptekach za jakąś drogą kroplówką, sam dostałem znów kłucia
serca - upiorna wędrówka wśród podejrzanego towarzystwa, takie rzeczy nazywam
"nocami demonicznymi'. Ciekaw byłem jak będzie w tym roku i się dowiedziałem
(myślałem ze nic mnie nie czeka, z racji wczorajszej wizyty u dentysty po
bardzo długiej przerwie, myślałem że to ten tranzyt rozładuje): kiedy dziś
Mars przeszedł przez ascendent czułem się jak młody rzymski bóg, przed którym
nie ma ograniczeń. Podkreślam, ścisły tranzyt będzie dopiero jutro rano.
Siedzę więc sobie swobodnie około godziny 15-ej, rozmarzony i pełen sił, coś
żujący, a tu w pewnym momencie zakrztusiłem się własną śliną, straciłem oddech
na kilkadziesiąt sekund, ratowało mnie kilka sekund. No i taki ten Mars jest
(mój Mars) - co 2 lata przynosi niespodzianki. Jestem w niezłym szoku, tym
bardziej że ostatnio prawie zupełnie przestałem się interesować astrologią.
Obserwuj wątek
    • interwieczor Re: Moje przygody z Marsem 19.08.08, 21:30
      tzn. ratowało mnie kilka osób; byłem w niezłym szoku..
      • mii.krogulska Re: Moje przygody z Marsem 19.08.08, 23:42
        Witam serdecznie,
        Mars jest planetą osobistą, działa szybko i u niektórych właśnie tak smile pocieszę
        Cię, że nie jesteś sam. Znajoma czarownica regularnie, co dwa lata, kasuje
        samochód. Jak jedzie grzecznie, to jej inny marsowo poganiany w kufer wjedzie.
        Czasami Mars działa podstępnie - 2 stopnie przed dokładnym tranzytem.
        A u Ciebie, skoro dodatkowo jest na ASC, to masz podwójny tranzyt - powrót do
        urodzeniowej pozycji, koniunkcję do ASC. Dodatkowo "zgarniasz" impet wejścia
        Marsa do znaku kardynalnego, powietrznego. (z tym zakrztuszeniem czyli brakiem
        powietrza to paskudna realizacja, współczuję i cieszę się, że były wokół Ciebie
        osoby na tyle przytomne, że wiedziały jak działać).
        Zwykle jednak nie realizuje się to tak ostro, więc "winię" to oś. Powrót Marsa
        na swoja pozycję to oczywiście zastrzyk pozytywnej energii i inne takie
        psychobajania - ale prawda jest taka, że trudno się na coś, kogoś lub z jakiegoś
        powodu przy takim tranzycie nie zdenerwować. To "niespodzianki", nie zawsze
        przyjemne, które zmuszają do pośpiechu, działania, zmiany zwyczajnej rutyny dnia.

        Pozdrawiam serdecznie, Mii
    • lwi2 Re: Moje przygody z Marsem 19.08.08, 21:47
      Mars jest szybki, pewnie trzeba być "szybkim" przy takim tranzycie,
      wykonywać szybkie ruchy, aktywność, coś się dzieje. A jak siedziałeś
      rozmarzony i leniwie coś żułeś, to się po prostu zdenerwował i
      urządził Ci "akcję".
      Lwi
      • bogdanka12 Re: Moje przygody z Marsem 19.08.08, 23:32
        Gdy mialam koniunkcję Marsów nagle zachorowal mój pies, cięzka
        operacja.Znajomemu na tej koniunkcji zmarł ojciec.Zawsze przy tej
        koniunkcji mam power po to by uczestniczyć w rózncyh spektakularnych
        akcjach, często tez związanych ze zdrowiem .
    • princesswhitewolf Re: Moje przygody z Marsem 20.08.08, 01:28
      osobiscie uwazam ze zawsze musi byc czynnik planety wolniejszej w tle wydarzen
      jakichs jakie kulminuja sie w momencie tranzytu szybkiego jakim sa tranzyty
      marsa + dochodzi pozycja natalna marsa oczywiscie jaka moze przyczyniac sie do
      takich sytuacji.
      Jednakze sam z siebie mars nic wielkiego by nie zdzialal w tranzycie. Zawsze
      mamy do czynienia z pejzazem w tle
    • astromaniak Re: Moje przygody z Marsem 20.08.08, 17:12
      u mnie, ale tylko w przypadku aspektu Marsa do Słońca odnotowałem
      kilka przypadków cofnięcia się treści żołądkowej podczas snu.
      Efektem tego jest zawsze krztuszenie się i dość długa niemożność
      złapania oddechu. Okropne doświadczenie.
      • znakoff Re: Moje przygody z Marsem 21.08.08, 09:22
        Mi chwilę przed powrotem na urodzeniową pozycję (czyli 8 dom) Mars zafundował
        gwałtowny, ostry ból brzucha. Jestem w ciąży, przestraszyłam się nie na żarty.
        Była to chyba po prostu manifestacja i przypomnienie, że czuwa wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka