servus_lca
27.11.03, 15:28
Obcokrajowcy przyjeżdżają do Złotoryi koło Legnicy, żeby urządzać nielegalne
wyścigi motocyklistów w miejscowych lasach. - Nie możemy sobie z tym
poradzić. Kiedy widzimy pędzących lasem motocyklistów, staramy się ich
zatrzymać, stając na drodze. Ale jest to niebezpieczne. Omijają nas z wielką
prędkością, przeskakują przez rowy i powalone drzewa - mówi Czesław
Ziemkiewicz, nadleśniczy w Złotoryi. Władze nadleśnictwa już złożyły
doniesienie o popełnieniu przestępstwa do złotoryjskiej prokuratury. Za
jazdę motocyklem po lesie grozi grzywna w wysokości kilkuset złotych. "Leśni
rajdowcy" to turyści z Niemiec i krajów Beneluksu, podejrzewają leśnicy. -
Nie można ich zidentyfikować, bo nie mają dokumentów. Motocykle są bez
tablic rejestracyjnych, a kierowcom twarze zakrywają kaski. Wiemy, że to
obcokrajowcy, bo zamieniliśmy z nimi po kilka słów - mówi Michał Ożóbko,
komendant Straży Leśnej w Złotoryi. A może to jednak polscy poligloci,
którzy wierzą, że obcy język da im przepustkę do bezkarności?
Newsweek
link:
newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8402