sloggi
09.06.03, 20:32
Chyba każdy z nas lubi jazdę pociągiem. W dzieciństwie wielokrotnie
pokonywałem tą sama trasę – wciąż Warszawa-Gdańsk. Po jakimś czasie znałem
już większą część nazw mijanych miejscowości, poznawałem po widoku za oknem
gdzie się znajdujemy. Umiałem ocenić czy pociąg się spóźnia, czy też jedzie o
czasie. Ponieważ jednak Stoczniowiec był raczej punktualnym pociągiem, więc
tych spóźnień nie było aż talk dużo.
Dlaczego o tym piszę, ano dlatego, że teraz mając tyle lat ile wynika z
dokumentów i jeżdżąc do Łodzi spostrzegam ubóstwo naszych kolei. Dostrzegam
siermiężność infrastruktury, bajzel przy torach, postępującą demolkę. Koleje
zarabiają co raz mniej? To ciekawe, bo pociąg powietrza nie wiezie. Mam
sentyment do podróży właśnie pociągiem i tak myślę – a co będzie jak ten
kolos na glinianych nogach w końcu się przewróci, bo to kiedyś nastąpi.
Porażające jest jak wiele gruntów i budynków ma ta instytucja i jak
nieudolnie nimi zarządza, a raczej nimi nie zarządza. Po cichu tłumaczę
sobie, że oni mają tego tyle, że nie panują nad rozmiarami własnego majątku.
Popisałem sobie, ale nie oczekujcie pointy lub jakiegoś wniosku – ot, taka
pogadanka o podróżowaniu pociągiem.