Dodaj do ulubionych

Trochę problemów z EURO 2012

26.06.07, 08:29
Mowa o stadionach,a gdzie infrastrktura i wiele innych mniejszych problemów.
Obserwuj wątek
    • agulaszek Re: Trochę problemów z EURO 2012 26.06.07, 08:39
      Trochę to mało powiedziane. Hurra optymizm się skończył a pozostało wiele pytań
      i problemów. Chyba na razie wszystko stoi. Nawet stołki jeszcze nierozdane a od
      tego pewnie zaczną.
      • rico-chorzow Re: Trochę problemów z EURO 2012 26.06.07, 08:41
        Mój optymizm wyraziłem w słowie - trochę -
        • agulaszek Re: Trochę problemów z EURO 2012 26.06.07, 08:43
          Tja, tylko optymizm tu pomoże smile))
          • carrramba Re: Trochę problemów z EURO 2012 26.06.07, 15:55
            kolezanka mowila mi, ze na stadionie X Lecia na razie sie nic nie zmienilo.
            Normalny handel trwa nadal. A podobno najwiekszym problemem jest gruz, jaki
            nalezy usunac spod stadionu. Nie wiem o co chodzi, ale podobno to naprawde
            klopot. Oj, zeby dali rade nasi budwolancy...../podobno nie tylko nasi/.
            • agulaszek Re: Trochę problemów z EURO 2012 26.06.07, 16:14
              Nawet jest artykuł na temat Stadonu:
              miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4252304.html
              To było do przewidzenia.
    • rico-chorzow Re: Trochę problemów z EURO 2012 27.06.07, 10:41
      Mowa o stadionach,a gdzie infrastrktura i wiele innych mniejszych problemów.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4249775.html
      Rico,a kto za ciebie miał wleić ten artykuł,rozmawiasz z duchami?smile)
    • kriss67 Kuryłowicz o Euro... 27.06.07, 12:49
      "Pięć lat budowano nowe Wembley, choć robili to najlepsi. Przyjmując, że
      budujemy tempem, jakie narzucają obecne przepisy, nie mamy żadnych szans zdążyć
      nie tylko na Euro 2012, ale nawet na 2020 - mówi profesor Stefan Kuryłowicz,
      projektant Stadionu Narodowego

      Michał Pol: Old Trafford Manchesteru United określany jest mianem "Teatru
      Marzeń", a monachijska Allianz Arena - "Operą futbolu". Dzisiejsze stadiony to
      chyba coś więcej niż tylko obiekt sportowy?

      Prof. Stefan Kuryłowicz, architekt: Dziś widz, który przychodzi na stadion,
      najchętniej usiadłby zawodnikowi na głowie i z tego miejsca patrzył jak walczy
      on z rywalem. Dlatego stadiony buduje się ciasno. Strome trybuny jak najbliżej
      boiska potęgują emocje. Podobnie rzecz ma się z operą i teatrem. Kiedyś widza
      od aktorów oddzielało proscenium, a w operach fosa dla orkiestry. Współczesna
      opera i teatr stara się jak najbardziej zniwelować tę barierę. Aż po wynoszenie
      spektakli z gmachu teatru czy opery, np. na kanały Wenecji. Bo dzisiejszemu
      widzowi nie wystarczy samo patrzenie. On chce współuczestniczyć w oglądanym
      wydarzeniu.

      Czy stadion może być dziełem sztuki?

      - Każdy obiekt architektoniczny może. Dziełami sztuki są stadiony olimpijskie w
      Rzymie i Berlinie, Hala Ludowa we Wrocławiu czy Spodek w Katowicach. A z
      nowoczesnych wspomniana Allianz Arena i zaprojektowany przez tę samą pracownię
      na igrzyska w Pekinie stadion o nazwie "Ptasie gniazdo". To piękne obiekty o
      wysublimowanej technologii i przemyślanych rozwiązaniach technologicznych. Choć
      trzeba przyznać, że obiekty sportowe stają się dziełem sztuki bardzo często
      wbrew intencjom fundatorów.

      Bo ci oczekują wyłącznie użyteczności?

      - Dla wszystkich najważniejsze są terminy realizacji i funkcjonalność. Tylko 21
      proc. inwestorów przywiązuje znaczenie do wartości artystycznych i jakości
      wykonania obiektu. Ale i dla nich są one dopiero 11. kryterium ważności.

      A polscy inwestorzy?

      - Władzom Warszawy, na których zlecenie moja pracownia wykonała projekt
      Stadionu Narodowego, zależało przede wszystkim na tym, by spełniał on wymagania
      UEFA i FIFA. Tak zrobiliśmy, i nasz projekt stał się elementem oferty Polski i
      Ukrainy w staraniach o Euro 2012. Po przyznaniu organizacji turnieju z przyczyn
      dla mnie niezrozumiałych Centralny Ośrodek Sportu [właściciel stadionu X-lecia,
      na miejscu którego ma stanąć Narodowy - red.] postanowił nie korzystać z
      naszego projektu. I tracąc co najmniej rok, ogłosić konkurs na nowy. W tym
      momencie konkurs jest dopiero przygotowywany, więc nie są mi znane oczekiwania
      zleceniodawcy.

      Czy pana pracownia przystąpi do nowego konkursu?

      - Zastanawiamy się. Nasz projekt w znacznej mierze posłużył do wydania decyzji
      o warunkach zabudowy tego terenu i stał się publicznie znany. Choćby dlatego
      bylibyśmy zmuszeni go zmienić. Poza tym nowy konkurs będzie obejmował budowę aż
      sześciu gigantycznych obiektów na obszarze dawnego stadionu X-lecia: oprócz
      Stadionu Narodowego na 70 tys. widzów - centrum konferencyjno-kongresowego na
      15 tys., hotelu, biurowca, basenu o wymiarach olimpijskich i aquaparku.
      Jesteśmy największą pracownią w Polsce, ale z moich obliczeń wynika, że
      opracowanie projektu pochłonie 11800 godzin pracy.

      Zdążymy wybudować Narodowy w cztery lata, skoro budowa Wembley zajęła aż pięć?

      - W projekcie opracowanym w lutym 2006 nasz harmonogram zakładał, że jeżeli
      robota ruszy natychmiast, zdążymy na 2012 rok. Minął już rok i trzy miesiące.
      Zanim zamknięta zostanie procedura nowego konkursu i podpisane umowy z autorami
      poszczególnych obiektów minie kolejne pół roku, a może rok. To trudna do
      wytłumaczenia strata.

      Budowa Wembley trwała pięć lat, a trzeba pamiętać, że w jego budowę
      zaangażowani byli najwięksi profesjonaliści na świecie! Ludzie działający w
      kraju o znacznie prostszych procedurach administracyjnych. Kraju ze 150-letnią
      tradycją budowy stadionów. W którym w 1851 roku architekt Joseph Paxton w osiem
      dni zaprojektował stadion Crystal Palace o powierzchni szklanej ścian i dachów
      równej 95 tys. m kw. Dla porównania, szklany dach Stadionu Olimpijskiego w
      Monachium ma 35 tys. m kw. I stadion Crystal Palace zbudowano w cztery
      miesiące! Nie znam kompetencji znakomitych członków komitetu odpowiedzialnego
      za budowę stadionów na Euro 2012. Ale znam znaczną część ludzi w Polsce, którzy
      profesjonalnie zajmują się obsługą dużych inwestycji budowlanych, w tym
      sportowych. Z owych ludzi nie ma w tym komitecie nikogo.

      Sejm ma przegłosować specjalny pakiet ustaw, żeby przyspieszyć budowę sześciu
      stadionów na Euro.

      - Przyjmując, że budujemy tempem, jakie narzucają obecne normy administracyjne,
      nie mamy żadnych szans, żeby zdążyć ze wszystkim nie tylko na 2012, ale nawet
      na rok 2020. Przede wszystkim musi być widoczna wola zbudowania tych obiektów.
      Ona musi wylewać się uszami. Obecnie mam wrażenie, że po pierwszym entuzjazmie
      po ogłoszeniu decyzji UEFA ta wola odrobinę osłabła. Może nie wiem o wszystkich
      sprawach, ale nie dostrzegam szczególnej presji.

      W pierwszej kolejności powinna zostać zmieniona ustawa o planowaniu
      przestrzennym. Po drugie ustawa o zamówieniach publicznych. Z obecnym trybem w
      2012 nie zaczniemy jeszcze budować, bo nadal będziemy rozstrzygać protesty.
      Przedsięwzięcia o nieporównanie mniejszej skali niż stadiony na mistrzostwa
      Europy potykały się w tym kraju o bezwładność administracji i brak decyzyjności.

      Budowa Wembley tak bardzo się przeciągnęła, bo stadion powstał w miejscu
      starego. Może więc Stadion Narodowy powinien stanąć w szczerym polu?

      - Narodowy zostanie zbudowany od zera, bo stadion X-lecia nie daje możliwości
      przebudowy. Poważny problem stanowi jednak masa materiałów, która została użyta
      do jego budowy, a zwłaszcza olbrzymie ilości gruzu ze zburzonej Warszawy.
      Widziałem kalkulacje zakładające, że do wywozu takiej ilości gruzu potrzeba stu
      ciężarówek jeżdżących 24 godziny na dobę przez pół roku. Obecna przepustowość
      ulic Warszawy stawia pod znakiem zapytania to przedsięwzięcie. Nasza koncepcja
      zakładała zachowanie jak największej masy ziemi, żeby trzeba było jak najmniej
      wywozić. Część wału miała pomagać wejść na jeden z pośrednich poziomów stadionu.

      Lokalizacja wielkiego stadionu w centrum to paraliż miasta w dniu meczu.

      - Santiago Bernabeu leży w centrum Madrytu i nikomu to nie przeszkadza. Myślę,
      że mieszkańcy Warszawy będą o wiele bardziej zadowoleni ze stadionu niż
      wielkiego bazaru z jego subkulturą, jaki tam mają obecnie. Przecież oprócz
      Narodowego zyskają ogólnodostępne tereny sportowe.


      Sama budowa też nie musi sparaliżować miasta, o ile zostanie precyzyjnie
      zaplanowana. Ostatnio leciałem małym samolotem z Casablanki i obserwowałem z
      góry miasta turystyczne na wybrzeżu Hiszpanii. Wyraźnie widać, że najpierw
      powstaje siatka dróg, infrastruktura, a dopiero później stawia się obiekty.
      Podobnie jest w Pekinie. Teraz sadzi się tam 20-metrowe drzewa, żeby na
      otwarcie igrzysk obiekty stały w lesie. To, gdzie stanie które drzewo wiadomo
      było już 10 lat temu, bo ktoś to zaplanował. W Polsce powinno się więc w
      błyskawicznym tempie zbudować infrastrukturę drogową, która pozwoli zbudować
      wielkie obiekty, a później je obsłużyć.

      Wszystkie miasta, które kochamy i podziwiamy miały swoich wizjonerów, czasem
      szalonych, ale zawsze z wyobraźnią. Często powstawały w oparciu o decyzję
      silnej władzy centralnej, która chciała udokumentować swoją pozycję i zostawić
      coś po sobie. Albo rozwijały się w wyniku debaty bogatych i umiejących ze sobą
      rozmawiać społeczeństw. Martwi mnie, że w przypadku Polski jak na razie żaden z
      tych warunków nie jest spełniony. Warszawie potrzebny jest człowiek, który
      miałby wizję, jak miasto będzie wyglądać za kilkanaście lat. A także czas, nie
      mierzony od wyborów do wyborów. Nie cztery lata, ale czterdzieści. Ludzie
      zmieniający się u władzy nie powinni mieć żadn

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka