Pisk... opon i pisk kobiety za kierownicą. Rozjechałam psa.

Był wielki, bo
miałam uszkodzony zderzak... cały w krwi. Miałam dobre hamulce w samochodzie i
uszkodzone w głowie.
Wracając do hamulców, tych w głowie, to byłaby przydatna czas od czasu wymiana
klocków, jak i przegląd. Żeby w porę i skutecznie zahamować. Człowiek to nie
pies, a życie to nie szosa. Tylko nie piszcie w komentarzach (jeżeli takowe
się pojawią) o Sasze i suchej szosie, dobrze?