Dodaj do ulubionych

Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca?

25.11.07, 19:46
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4682028.html
Zapewne gdybym teraz urodziła, ochrzciłabym.
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 25.11.07, 20:31
      Jeśli naprawdę byłabyś ateistką to po jasną cholerę?
      A gdybyś już "musiała" to w jakiej wierze?
      • menk.a Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 25.11.07, 20:40
        Nie jestem ateistką.

        Natomiast w kwestii tego artykułu... psycholożka poruszyła istotną kwestię o
        poszukiwaniu przez dziecko grupy, z którą się będzie utożsamiało. Ono prosi o
        chrzest. Nie chce się czuć inne, gorsze od rówieśników. Może za 10, 15 lat
        zmieni zdanie. Natomiast dla małego ważne co jt teraz. A teraz chce czuć się jak
        inne dzieciaki. Ochrzciłabym w takiej sytuacji.
        • sibeliuss Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 25.11.07, 20:56
          A ja nie.
          Kiedyś tam ochrzczono mnie dwa razy, powiedziano, że wiarę (jedną z dwóch)
          wybiorę gdy dorosnę. Miał to być świadomy wybór dorosłego człowieka.
          Nie umiem wybrać.
          • vuurvliegje Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 08:09

          • orin Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 09:13
            Po ostatniej dyskusji o apostazji większość doszła do wniosku, że lepiej nie
            chrzcić i poczekać na świadomą decyzję zainteresowanego.
            Ale jako to bywa w walce z zacofaniem i ciemnogrodem, odpowiedź na jedno pytanie
            rodzi kolejne pytania. Nie jest łatwo smile

            1. Kiedy człowiek może podjąć świadomą decyzję? Jak ma roczek to oczywiście nie.
            Jak ma 8 lat? Już pewna wątpliwość. Może jak ma 18 lat?
            Tak jak Vuurvliegje? Ale ona chciała dużo wcześniej, mimo to lepiej wiedzący
            rodzice nie pozwolili i zrobiła to dopiero po 18-tce. Chyba jednak już bez
            specjalnego przekonania bo nie praktykuje. Raczej pusty gest dla świętego spokoju.

            2. Jak pomóc dziecku w świadomej decyzji? Można tak jak u Sibeliussa ochrzcić w
            różnych obrzadkach i zostawić mu prostszy wybór. Ale jak widać też kiepsko to
            wychodzi bo on nie potrafi wybrać. Zamiast uproszczenia wyboru tak naprawdę
            komplikacja: o co rodzicom chodziło?

            3. Można też wychować neutralnie światopoglądowo, z dystansem, nie odcinając od
            żadnej możliwości i nie sugerując niczego. No ale taki odczłowieczony
            eksperyment jeszcze się chyba nikomu nie udał.

            Problem Magdy i jej dziecka nie polega na tym, że ona chce mu zostawić prawo
            wyboru na później. Problem polega na tym, że ona jest kompletnie zagubiona i
            przygnębiona kompleksami. Została pozbawiona czy też sama pozbawiła się
            wartości. Ma świadomość złych wyborów ale nie widzi światełka w tunelu. Gorycz
            porażki i zagubienia, zawiedzenia się na najbliższych próbuje zagłuszyćbuntem.
            Buntuje się więc przeciwko swoim rodzicom, dziadkom dziecka, otoczeniu i w końcu
            przeciw własnemu dziecku.

            Motywacje wszystkich są takie płaskie i przyziemne.
            Dziadkowie z obu stron chcą tylko zachować twarz i pozory a dziecko chce tylko
            nie odstawać od rówieśników. Nie mogą mieć innych motywów bo tylko takie
            dopuszcza Magda w zakresie swojej racjonalności.

            OK, ma swoje przekonania i ma prawo wychować syna jak uważa za najlepsze. Tylko,
            że powinna umieć to przekazać jemu, zarówno słowami jaki i postawą, przykładem.
            To samo z rodzicami. Co z ojcem dziecka?

            Wygląda na to, że Magda do tej pory poddawała się ulegle okolicznościom
            odbijając się jak piłeczka od ścian. Była z równieśnikami gorliwą katoliczką,
            potem ochoczo wskoczyła do łóżka z chłopakiem. Jak pojawiła się ciąża, wyszła za
            niego, było to bez sensu więc szybko się rozwiodła. Ma 31 lat, dociera do niej,
            że ma mały wpływ na swoje życie więc w końcu próbuje, może po raz pierwszy w
            życiu, wyrazić swoje zdanie i bronić go.
            Szkoda, że pomijając potrzeby, nawet jeśli powierzchowne swojego dziecka,
            oszukując go i zwodząc traktuje dziecko jako możliwość manifestacji zamiast
            rzetelnie i konsekwentnie nawiązać z nim dialog.
        • madziulec Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 08:49
          A ja zastanawiam sie nad jednym zjawiskiem.
          Ile z tych dzieci jest "indoktrynowanych" przez rodzicow i
          prowadzanych do kosciola, bo tak trzeba, bo tak nalezy, bo sasiedzi,
          bo tradycja.
          Wtedy wlasnie powstaje taki nacisk spoleczny, ze trzeba byc
          ochrzczonym, ze trzeba isc do komunii itp.
          • orin Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 10:08
            No i co z tych twoich przemyśleń wynika?
            Co powinni zrobić rodzice, którzy uważają, że swoją wiarę własnie trzeba i
            należy przekazać dzieciom i tak im mówi to również tradycja?
            • madziulec Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 10:51
              Wynika tyle, ze moje 3,5 letnie dziecko jest nieochrzczone. Nie chce
              mi sie robic czegos, bo sasiedzi maja kolejny temat do plotek. Jesli
              nei maja o czym gadac - niech gadaja. Widac sa pusci w srodku.
              Trudno.
              • orin Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 13:20
                Sąsiedzi czy znajomi mają to do siebie, że gadają. Tak już jest, na całe szczęście.
    • agulaszek Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 08:15
      pewnie uległabym presji otoczenia i ochrzciła, chociaż w głębi duszy
      wolałabym zostawić dzieciakowi wybór, niech samo decyduje smile
      • vuurvliegje Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 08:29

        • agulaszek Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 08:44
          no tak w Holandii,są inne układysmile
          ja nie mamdzieci ale już widzę zbulwersowaną okrutnie moją mamę i
          teściową, że nie wspomnę o reszcie familiji wink
    • kriss67 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 09:43
      I ja tak samo - jakbym teraz urodził, ochrzciłbymsmilesmile
      • menk.a Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 13:34
        Wywołujesz wilka z lasu?wink
        • kriss67 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 13:49
          Nie wilka, ale ciążesmile
          • menk.a Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 14:05
            No to próbuj, próbuj,... do skutkuwink
    • katja_24 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 10:57
      Ja tez jestem niewierzaca, ale jesli kiedys zdecyduje sie na
      dziecko, to raczej je ochrzecze. Wiadomo, w jakim panstwie zyjemy,
      nie chce, zeby mialo problemy. Natomiast przy komunii, bierzmowaniu
      itp. dam mu wolna reke.
      • cyferkowa Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 11:15
        z kwestią wiary zmagam się odkąd pamiętam. Nie byłam ochrzczona, nie chodziłam
        na religię, komunii nie było itd. Czułam się trochę na boku, ale bardziej
        brakowało mi wiedzy związanej z religią do pojmowania literatury, sztuki niż
        samej wiary, Boga.
        Gdy miałam 20-parę lat dowiedziałam się,że jednak byłam ochrzczona,potem z
        własnej woli komunia, bierzmowanie. Trochę pochodziłam do Kościoła,krótko.
        Później po wielu, wielu latach, gdy pojawiły się poważne problemy w życiu znowu
        zaczęlam, myśląc,że muszę być dobra dla Boga, bym wyszła cało z opresji. Cały
        czas jednak sama msza była dla mnie dziwna, sztuczna,śmieszna wręcz.
        Kiedyś zaczęłam interesować się judaizmem, wydawał się ciekawy,mniej sztuczny od
        katolicyzmu.
        Dziecko zostało ochrzczone, by łatwiej mu było później wybrać. Teraz wcale nie
        jestem pewna, że dobrze zrobiłam.
        Reasumując: każdy ma swoje na ten temat zdanie, przemyślenia. Trudno udzielać rad

        Jetem tu nowa, witam się z wszystkimi serdecznie.
        Dotyczczas pisywałam na innych forach, ale wyrosłam z nich, teraz mam też(od
        dziś) nowy nick
        • czerwone_francuskie Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 13:31
          chrzest, jako przyjecie wiary, powinien wynikac tylko i wylacznie z potrzeby
          przynaleznosci do tego a nie innego kosciola. Chrzcic po to, zeby miec swiety
          spokoj to profanacja. Po co? Sam chrzest wtedy jest pustym obrzedkiem, a nie
          duchowym przezyciem dla rodzicow dziecka.
          Jak mozna ochrzcic dziecko bedac niewierzacym? jakie wzorce przekazuje mu sie w
          ten sposob?Oportunizm i hipokryzja.
          Sama zostalam ochrzczona i bylam posylana do kosciola. moi rodzice byli tam
          sporadycznie, ojciec prawie nigdy...w kosciele ks mowi jak powinna zyc katolicka
          rodzina, a moi rodzice odstawali od tego wizerunku. to byla trauma.
          Teraz na szczescie jestem ekskomunikowana i nie mam problemow.
          Ale to spoleczenstwo jest chore. Jak mozna wywolywac taka presje na dziecko,
          rodzine? Dzieciak, o ktorym mowa w artykule, chce jedynie przynalezec do grupy.
          I tu blad popelnia szkola pozwalajac, aby pierwsza komunia byla tematem
          naczelnym w klasach do niej przystepujacych. Poza tym religia w szkole ulatwia
          podzialy...
          Mieszkam we Francji - tu jest to nie do pomyslenia.
          • orin Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 14:38
            > Jak mozna ochrzcic dziecko bedac niewierzacym? jakie wzorce
            > przekazuje mu sie w ten sposob?Oportunizm i hipokryzja.

            Pełna zgoda.

            > Poza tym religia w szkole ulatwia podzialy...
            > Mieszkam we Francji - tu jest to nie do pomyslenia.

            Tylko we Francji. Pozostałe kraje europejskie mają religię w szkole, niektóre
            nawet obowiązkową.
            • kriss67 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 14:45
              Francja - w dawnych czasach "córą koscioła" zwana...

              Od Rewolucji Francuskiej mocno zlaicyzowana.
    • skiela1 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 15:12
      Absolutnie nie.
      Tylko ludzie zaklamani to robia.
      jakie wzorce to dziecko ma miec jezeli ani matka ani ojciec nie wierza i nie sa
      praktykujacymi katolikami...(chociaz z tym to roznie bywa)
    • asiouek Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 15:18
      Ochrzciłam córkę, gdy miała 5 lat.
      Zdecydowałam się na to po rozmowach z ludźmi, którym pozostawiono taki wolny
      wybór. Których nie ochrzczono "w terminie".

      Można rozpatrywać sprawę w kategoriach oportunizmu, hipokryzji. Ale można też
      skupić się na psychice dziecka, któremu to w danym momencie jest potrzebne.
      Wiele osób psioczy na telewizję, na komórki w szkołach, na modę na markowe
      ciuchy, a mimo to dają to swoim dzieciom w imię poczucia przynależności do grupy.
      Nie jestem na tyle zatwardziała w swojej niewierze (a raczej braku
      praktykowania), by zabraniać mojemu dziecku czegoś, o co mnie prosi. Chrzest nie
      jest rzeczą niebezpieczną, nie powoduje trwałych szkód w psychice, nie jest
      traumą. Dlaczego odmawiać?

      Nie spotkałam w życiu kogoś, kto by powiedział "Fajnie, że moi rodzice mnie
      wychowywali w odcięciu od grupy rówieśniczej", raczej wielu ludzi, którzy na
      skutek różnych idei rodziców, cierpieli z powodu "inności".
      Uważam, że póki dziecko jest małe, taka inność mu niepotrzebna, samo sobie
      wybierze, na jaki sposób chce być inne, jak dorośnie.

      Teraz zresztą mała chodzi do grupy, w której są muzułmanie, ewangelicy,
      bezwyznaniowcy. Mimo to nie żałuję. Zyskała cudownych rodziców chrzestnych. A ja
      poczucie, że jako mama potrafię dawać dziecku, co mu potrzebne, a nie mismile

      Żeby nie było niejasności - mam znajomych z niechrzczonymi dziećmi i uważam to
      też za OK, każdy sam powinien zdecydować, co dobre dla niego i dziecka...
      • czerwone_francuskie Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 17:30
        blad u podstaw. grupa wywiera nacisk. dziecko czuje sie wyobcowane z grupy
        rowiesniczej, bo nie jest ochrzczone? kto wychowuje te dzieci?
        gdzie akceptacja? poczucie wspolnoty pomimo roznic?
        Tak, wiem, idealistka ze mnie. Ale problem zaczyna sie w rodzinnym domu. ktos
        tym dzieciom mowi, ze inne dzieci, te niewierzace, sa gorsze.
        wiec chrzest dziecka nie zalatwi sprawy. nastepnym razem bedzie gorsze, bo
        bedzie mialo okulary, rude wlosy, albo mame, ktora nie chodzi do spowiedzi, albo
        nie bedzie mialo najnowszego typu ipoda albo innego gazdzetu.
        nie sztuka jest ustapic takim naciskom. sztuka jest tak wychowywac dziecko, zeby
        takim naciskom nie podawalo sie, zeby umialo im stawic czola.
        • adam81w Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 22:32
          blad u podstaw. grupa wywiera nacisk. dziecko czuje sie wyobcowane z
          grupy
          rowiesniczej, bo nie jest ochrzczone? kto wychowuje te dzieci?
          gdzie akceptacja? poczucie wspolnoty pomimo roznic?
          Tak, wiem, idealistka ze mnie. Ale problem zaczyna sie w rodzinnym
          domu. ktos
          tym dzieciom mowi, ze inne dzieci, te niewierzace, sa gorsze.
          wiec chrzest dziecka nie zalatwi sprawy. nastepnym razem bedzie
          gorsze, bo
          bedzie mialo okulary, rude wlosy, albo mame, ktora nie chodzi do
          spowiedzi, albo
          nie bedzie mialo najnowszego typu ipoda albo innego gazdzetu.
          nie sztuka jest ustapic takim naciskom. sztuka jest tak wychowywac
          dziecko, zeby
          takim naciskom nie podawalo sie, zeby umialo im stawic czola.

          dokładnie. szkoda że w Polsce niewiele osób tak myśli.
        • orin Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 27.11.07, 08:00
          > blad u podstaw. grupa wywiera nacisk. dziecko czuje sie wyobcowane
          > z grupy rowiesniczej, bo nie jest ochrzczone? kto wychowuje te
          > dzieci? gdzie akceptacja? poczucie wspolnoty pomimo roznic?

          Każde dziecko jest inne, ma coś co różni je od standardu. Może być grube,
          niskie, niepełnosprawne, mieć silne okulary albo wyraźny trądzik, być "tępakiem"
          albo "kujonem", pochodzić z bardzo biednej albo bogatej rodziny, być ospałym
          albo nadpobudliwym, mieć inny odcień skóry albo akcent, być ochrzczonym albo nie
          chodzić na lekcje religii.

          Każda z tych cech jest widoczna w grupie, bywa wykorzystywana dla przetestowania
          "przydatności" do grupy. W szkole lub na podwórku trochę jak w wojsku czy
          więzieniu. Jest przywódca, grupa wiernych pretorian, outsiderzy którzy
          pretendują do roli pełnoprawnych członków grupy bądź wyrabiają sobie luźniejszą,
          neutralną pozycję i ofiary.

          Nikt nie musi mówić w domu czy gdziekolwiek dziecku, że dziecko niewierzące jest
          gorsze. Tak jak nie mówi, że dziecko jąkające się, w okularach, bez telefonu
          albo nie potrafiące sklecić poprawnie jednego gramatycznego zdania jest gorsze.

          To czy dziecko jest ochrzczone to tylko jeden z wielu atrybutów. W Polsce
          bardziej widoczny nie przez nieumięjętność wychowania czy błędy szkoły ale przez
          specyfikę. Polska jest praktycznie krajem jednego narodu i jednego wyznania.
          Praktycznie, tzn że poza niektórymi regionami odsetek innych jest bardzo mały.
          Nieliczni są też na razie imigranci. Inna więc jest waga niektórych cech, jedne
          mają większe znaczenie, drugie mniejsze. Należy to uwzględniać przy porównywaniu
          do sytuacji w innych krajach zachodniej Europy.

          Mechanizmy budowania hierarchii, relacji w pewnym środowisku, tu mówimy o
          dzieciach w szkole czy na podwórku, są stare jak świat. Problem nie leży w tym,
          że są takie mechanizmy tylko jak podchodzi ten "outsider", jak on jest
          przygotowany na inność. I tak jak radzą sobie ci z odstającymi uszami, prymusi,
          grubi czy romowie tak samo radzą sobie nieochrzczeni.

          Powinni być przygotowani przez rodziców, rozumieć ich postawę, znać swoją
          wartość, widzieć potwierdzenie wyborów rodziców w ich postawach. I tu jest
          problem Magdy i jej dziecka a nie tam, że nie toleruje się innych. Toleruje się,
          czego nie należy mylić z automatyczną akceptacją i niezwracaniem uwagi na różnice.
    • adam81w Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 26.11.07, 22:24
      Oczywiście, że nie należy chrzcić dzieci nawet jeśli jesteś
      wierząca. Dziecko jest za małe by zrozumieć złożoność tematu
      światopoglądu. Skąd wiesz czy takie ochrzczone dziecko tego by
      właśnie chciało? Niech samo podejmie decyzję gdy skończy 18 lat albo
      kiedy będzie chciało.
      • michal_powolny12 Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 03.12.07, 01:08
        Masz rację. Ja miałem to szczęście w życiu że od najmłodszych lat
        wiedziałem że obywatel RP(wtedy PRL)nie równa się katolik. Chodziłem
        do szkoły z młodymi Żydówkami, moi sąsiedzi byli mariawitami,
        najlepsza przyjaciółka mamy była luteranką. I nikt nikogo nie
        odrzucał z powodu wiary/braku wiary.
        Mój syn (prawnie pasierb) jest wychowywany w podobny sposób.
        I też nie ma żadnych konfliktów rówieśniczych. A przepraszam. Był
        jeden. Ksiądz napuścił na mariawitkę twierdząc że jest
        schizmatyczką. Mój syn stanął w obronie dziewczyny twierdząc że nikt
        nie ma prawa poiniżać cudzej wiary. Awantura skończyła się tym że
        ksiądz rzymsko-katolicki przestał pracować w tej szkole.
        • menk.a Re: Chrzić dziecko, mimo że jestem niewierząca? 03.12.07, 11:57
          Chwalebny przykład (że się tak wyrażę), ale niestety wyjątek.wink
    • margala i obrzezać na wszelki wypadek 03.12.07, 21:04
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka