skiela1
17.04.08, 01:29
Po czterech miesiącach widać, że otwarte granice Schengen nie prowadzą do raju
Ludziom, nie tylko uchodźcom, wydaje się, że po wejściu do Schengen granice
zupełnie zniknęły. I potem rozkładają ręce, gdy prosimy ich o dowód lub
paszport, które przecież dalej trzeba mieć przy sobie. Jak ktoś pokazuje prawo
jazdy, wlepiamy mu upomnienie, ale jak nie ma nic, przekazujemy go policji –
mówi kapitan Anna Wójcik z podlaskiej straży granicznej.
Nagminnie zdarzają się ucieczki na widok patroli granicznych. W ciągu
czterech miesięcy takich przypadków było prawie 30. – Niektórzy po prostu
dodają gazu albo uciekają w las. Zdarzają się też tacy, którzy próbują na nas
krzyczeć: „Spier..., przecież granicy już nie ma” – dodaje pogranicznik z
Podlasia.
przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3718&Itemid=58