Dodaj do ulubionych

pytanie o dysleksję

02.04.13, 19:34
Od razu chcę zastrzec, że nie chcę nikogo urazić swoją ignorancją w temacie.

Ostatnio moja koleżanka korepetytorka powiedziała, że w całej swojej karierze widziała jednego dyslektyka i całe mnóstwo osób twierdzących, że mają dysleksję. Ten ‘prawdziwy’ miał duże kłopoty w kojarzeniu słów/liter i zapamiętywaniu. Ci ‘twierdzący’ często byli uczniami niemającymi specjalnych kłopotów w nauce, a czasem wręcz uczyli się świetnie.

Moje pytanie jest takie: czy zaświadczenie o dysleksji jest wydawane raz na całe uczące życie?

Bo jeżeli tak, i jeżeli następuje wyzdrowienie/stała poprawa, a zaświadczenie wciąż przysługuje, to taki uczeń ma niesłychaną, i chyba nieuczciwą, przewagę nad kolegami przy ważnych egzaminach – gimnazjalnym i maturalnym, bo ma sporo więcej czasu.

Jaka jest Wasza wiedza/opinia na ten temat?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: pytanie o dysleksję 02.04.13, 21:06
      Moje zdanie zwlaszcza po ostatnich wydarzeniach - 50% populacji ma dysleksję. I nie wynika to z oszukiwania- coś jest nie tak z testami albo wiedza o dysleksji jest cały czas minimalna.

      Pomijając taki szczegół, że dysleksja obejmuje wszystkie inne dys- i mając np. dyskalkulię zyskujesz przywileje na polskim.

      • tinywee Re: pytanie o dysleksję 03.04.13, 23:11
        Doczytałam, że orzeczenie jest wydawane raz na zawsze. Co pewnie ma sens - w przypadku rzeczywistych dyslektyków.

        Rozmawiałam z koleżanką, która uczyła w szkole pod W-wą. Jej zdaniem 'dyslektykami' były czasem dzieci z zaniedbanych/trudnych rodzin, a łatka dyslektyka była często przez nauczycieli traktowana jako zwolnienie ich z uczenia i troski o takie dzieci. Takie przynajmniej miała wrażenie.

        Natomiast jeżeli obiektywnie byłoby wiadomo, że dysleksja dotyka określonego przedziału procentowego populacji, a orzeczeń jest np. dużo więcej - to byłoby ciekawe.

        ***
        OFT do joa - bo 'właściwy' wątek zrobił się już nieogarnialny :)
        gratulacje - to chyba miło mieć finalistę w 2. klasie :)

        piszesz:
        'A z mojej dorosłej perspektywy i krótkiej analizy pod kątem kierunków go interesujacych najlepszą opcją byłyby studia na poziomie magisterskim na jednym z kilku uniwersytetów zachodnioeuropejskich, a początek w PL. Opcją teoretycznie atrakcyjną byłyby studia na uniwersytetach najlepszych, ale nie wiem czy spełni jedno z kryteriów czyli około 90% ze wszystkich egzaminów maturalnych. '

        Czy te 90% mają charakter bezwzględny? Chyba niekoniecznie? Poza tym jest unconditional offer - chyba przecież nie tylko teoretycznie?
        Co do grad. prog. - nie myślisz, że konkurencja może równie duża i tak samo globalna jak w undergrad.? I że polski maturzysta może mieć większe szanse niż absolwent, nawet świetny, średnio stojącego rankingowo uniwersytetu, jakim zdaje się jest UW?

        • joa66 Re: pytanie o dysleksję 04.04.13, 07:53
          odpowiem ci dzisiaj w temacie, w którym rozmawiałyśmy o studiach zagranicznych i kosztach, żeby tego nie zaśmiecać:)

          A w temacie - to naprawdę skomplikowany problem :) Jestem wyrodną matką i nie mam siły zgłębiac tematu, ale okazało się niedawno że mój licealista też kwalifikuje się jako dyslektyk. W poprzedniej szkole podejrzewaliśmy, że jest dysgrafikiem, a w liceum trochę z obawy przed reakcja nauczycieli na charakter pisma (jest ok) , trochę z powodu matury gdzie pisania jest dużo i podobno możliwość pisania na komputerze, postanowiliśmy to sprawdzić. I po pierwszych badaniach wyszło, że ma dysleksję.

          Nie pojmuję tego, bo czytał jak dorosły w wieku 6 lat, nigdy nie zrobił żadnego błędu ortograficznego, odnosi sukcesy w językach obcych (poza angielskim, jakas wygrana w jęz.hiszpańskim w gimnazjum, a w liceum nauczycielka francuskiego zdziwiona, że syn jest w grupie, która wcześniej się języka nie uczyła).

          Do 30 wrześnie syn musi podjąć decyzję co z tym robić (ewentualna możliwośc pisania matury na komputerze) a my nie wiemy co o tym wszystkim myśleć. Czy dysleksja jeszcze go zaskoczy jakimś niespodziewanym i uciążliwym objawem, czy coś zaniedbaliśmy? Z drugiej strony niczego bym nie zmieniła, nie chciałbym, żeby syn był zmuszony do jakiś regularnych wizyt w poradni, codziennych ćwiczeń, bo...po co?


          Spotkałam się też z opinią, ze dysleksję można pomylić z zaburzeniami integracji sensorycznej, a syn w przedszkolu miał takie zdiagnozowane w stopniu lekkim.
          • tinywee Re: pytanie o dysleksję 04.04.13, 17:30
            Faktycznie trudna sprawa i skomplikowany problem. Może jednak system jest mądry i nie dopuszcza, by ktokolwiek z dys- pozostał poza nim - nawet jeśli oznacza to (teoretycznie) szerokie sito?

            Jeżeli dysleksja wynika - jak słyszę - z zaburzeń w lateralizacji mózgu, co zachodzi dość wcześnie w życiu, to chyba po pewnym wieku się nie rozwija?

            To ważna decyzja, jak pisać; pismo trudno czytelne teoretycznie może zniechęcić każdego egzaminatora, to też jest jakiś wzgląd. A czy są jakieś obiektywne minusy pisania na komputerze?
            • joa66 Re: pytanie o dysleksję 04.04.13, 19:07
              eżeli dysleksja wynika - jak słyszę - z zaburzeń w lateralizacji mózgu, co zachodzi dość wcześnie w życiu, to chyba po pewnym wieku się nie rozwija?


              Mój syn , tak jak pisałam , miał zdiagnozowane lekkie problemy z integracją sensoryczną. Jest leworęczny i prawonożny. Trochę później (ale nie jakoś tragicznie póxniej) nauczył sie wiązania butów czy zapinania guzików. Jak kroi cos nożem np chleb, to odwracam wzrok, bo gula mi rośnie ,a nie chcę nic mówic. Kiepsko celuje piłką do celu (tak, wiem do naszej reprezentacji się nadaje :D ), w ogóle jest "nieogarnięty" jeżeli chodzi o planowanie ruchu w przestrzeni. Dodam, że syn mojej rodzonej siostry jest ciężkim dyslektykiem.

              Nie chodzi więc o to, że dysleksja rozwinęła się późno. Tylko miał takie objawy , które nie utrudniały mu życia w szkole. Dodam w szkole, która lekko olewała kaligrafię uczniów. Jest więc prawdopodobieństwo, że dysleksja nie została zdiagnozowana wtedy kiedy powinna - to bardzo dobrze. Albo jednak pomylono zaburzenia IS z dysleksją co się często zdarza.

              Do czego zmierzam - mam świadomość, że zdarzają się nieuczciwe zaświadczenia o dysleksji. Ale nawet wśród tych uczciwych jest tyle możliwości pomyłki, w obie strony, że nie wiem co o tym wszystkim myśleć. . Po prostu chyba cały czas bardzo mało wiemy o tym problemie.

              Może rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ułatwień bardziej dostosowanych do problemu? I np dysgrafik miałby prawo do pisania na kompie, dysortografik do błędów ortograficznych, a nie wszyscy automatycznie wydłużenie czasu na egzaminie? Zakładając, że mój syn jest dyslektykiem, nieuczciwe wydaje mi się dawac mu prawo do błędów ortograficznych na ezgaminie - komputer wystarczy.

              Z tego co słyszałam to dysgraficy mogą pisac prace na maturze na komputerze (oczywiście bez spell checku itd), opcja niezła- syn się zastanawia, bo on nie lubi robic zamieszania wokół siebie.
              • tinywee Re: pytanie o dysleksję 05.04.13, 17:49
                Dzięki za obszerne napisanie – uzmysłowiło mi to, jak bardzo nic o tym nie wiem. I że to jest naprawdę złożony problem. Może w jakimś momencie system zareaguje i zacznie różnicować rozwiązania – tak jak piszesz.

                Jeśli syn nie lubi zamieszania, to tym bardziej powinien pisać na komputerze – po co komplikować sprawę dla co najmniej dwóch osób, piszącego i czytającego – jeśli jest to trudny do odczytania charakter pisma?
    • Gość: kika Re: pytanie o dysleksję IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.13, 21:45
      Moj syn ma stwierdzoną dysleksję dysgrafię i dysortografię. Jeszcze w szkole podstawowej.
      W gimnazjum obydwa testy homanistyczny i matematyczny pisał na komputerze. Bardzo sobie taką możliwość chwalił.
      Za rok matura.
      Stan syna po wielu latach nużących ćodziennych ćwiczeń jest taki -dyslekcja jeśli to głównie problem w czytaniu dawno poszła sobie daleko i zyta jak pershing pochłaniając książki. Dysortografia uciekała bardziej opornie, ale i tak jaiś klasowy konkurs wygrała, Dysgrafia niestety rozwitła i zadomowiła się. To nie tylko niewyraźne pismo ale zwłaszcza w zadanich odpowiedż gdzieś w środku wylicznie nie po kolei....
      Matura ma ten minus że przy pisaniu na komputerze nie ma wydłużonego czasu. (jak na gimnazjalnym) Najlepiej byłoby to sprawdzić pisząc (nawet w domu) poprzednie matury z zegarkiem w ręku. Ale niestety na konieć drugiej klasy nie zna jeszcze całości materiału,więc nie da się sprawdzić...
    • Gość: biolog Re: pytanie o dysleksję IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.13, 21:48
      Na maturze dla dyslektykow nie ma przedłużonego czasu, tak jak na egzaminie gimnazjalym. Nie wiem czy w ogóle cos to zaświadczenie daje- w sensie jakiś zysk
    • tmk123 Re: pytanie o dysleksję 27.04.13, 21:46
      Nie, na MATURZE uczeń który ma dysleksję NIE MA przedłużonego czasu, tylko na egzaminie gimnazjalnym.
      Na maturze TYLKO na języku polskim i obcym może przestawić litery w wyrazach czy nie dać przecinka. Ma prawo do trzech takich błedów, następne są liczone normalnie.
      Inne przedmioty w tym roku nawet nie mają na arkuszu kwadracika dysleksja

      Zgadza się, pokonanie dysleksji wymaga olbrzymiej ilości pracy i ćwiczeń pzrez lata, ale jest mozliwe, przynajmniej na niektórych polach, czytanie ortografia itp. bo dysgrafia jaoś nie uległa :)
    • Gość: lu Re: pytanie o dysleksję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.13, 12:46
      Moj syn jest dysgrafikiem, zadnych innych objawow nie mial, od malenkiego duzo ukladal z klockow (podobno dysgraficy tego nie lubia) ale nie lubil wiazac butow, mielismy zazwyczaj zapinane na rzepy. W przedszkolu byl nieco opozniony jesli chodzi o rozwoj "strony graficznej", ale w podstawowce rysowal jak wsciekly (Pokemony) i bardzo dobrze mu to wychodzilo, na YT znalazl nawet jakis kurs rysunku i wg niego cwiczyl. Zamalowywal cale zeszyty akademickie, ja cieszylam sie, ze cwiczy raczke, pani psycholog zalamywala rece, bo Pokemony to agresja...
      O ile w pierwszej szkole podstawowej nikt nie robil z tego problemu (uslyszalam, ze nie wszyscy musza pisac ladnie) o tyle w drugiej szkole wyslano nas do poradni, gdzie Pani zlapala sie za glowe. I tak mamy orzeczenie, przy czy o ile w podstawowce byl gnebiony przez Pania, ktora usilowala mu nieco "wyprostowac" pismo o tyle w gimnazjum nie bylo nad nim zadnej pracy (po czesci to rozumiem, bo coz mozna zrobic w wieku 14-15 lat). Nigdy nie mial problemow z ortografia i dlatego zabranialam mu startowac w konkursach dla dyslektykow. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe, dla samych dzieci i ich rodzicow, ktorzy czesto sa oskarzani o wyludzanie i ulatwianie. MOj syn nie potrzebuje wydluzonego czasu (gimnazjum z automatu wszystkim dyslektykom zaproponowalo wydluzony czas) bardziej przydalby sie mu komputer. Ale o tym nie bylo mowy. Przed egzaminem prosilam syna, zeby staral sie pisac czytelnie. Dodam jeszcze, ze syn uczy sie bardzo dobrze ( swiadectwo z paskiem) i jest absolutnie scislym umyslem. Nie wiem czy podpada pod definicje dyslektyka, przestalam czytac dyskusje na forach (poza ta, ktora wydaje mi sie wywazona i kulturalna) bo dla wiekszosci piszacych tam moj syn jest smierdzacym leniem, ktorego nalezaloby przelozyc przez kolano i zlac paskiem, to przestalby miec problemy. Wg mojego syna, to nie on ma problem tylko wszyscy inni dookola i w sumie ma racje. On siebie rozczytuje :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka