Dodaj do ulubionych

co z dziecmi po aborcji

IP: 151.71.159.* 07.02.10, 22:39

w 10 tygodniu usłyszałam serduszko przestało bić. w 12tygodniu usłyszałam
trzeba usunąć. minęło już prawie 2 lata a ja zaczęłam się zastanawiać co
lekarze robią z tymi dzieciątkami po zabiegu? wyrzucają je, palą? może mam
głupie pytanie ale jeżeli powiedzieli mi ze to był chłopczyk, dlaczego nie
mogłam go pochować. najbardziej dręczy mnie to ze oni mogli go wyrzucić do
śmieci... jak kogos nie potrzebnego
Obserwuj wątek
    • Gość: kasia Re: co z dziecmi po aborcji IP: *.jjs-isp.pl 07.02.10, 23:05
      Utylizacja.
      Jako studentka bylam pare razy przy abrazji ( aborcja, generalne
      nazywamy zabieg nielegalny) i uwierz mi,nie chcialabys
      zobaczyc ...szczatek.Wiem,ze jest to brzydkie okreslenie ale inaczej
      tego nazwac nie mozna.Bo domyslam sie,ze jezeli to byl 12 tydz to
      mialas wykonana wlasnie abrazje,a nie wywolywana akcje skurczowa.
      • orkasiorka Re: co z dziecmi po aborcji 09.02.10, 07:03
        Przeszłam to samo co Ty, ale ja nie zadaję sobie tego pytania...
        wiesz dlaczego? Bo jeśli miałaś zabieg oczyszczania macicy, to to
        były szczątki Twojego maleństwa, a nie miniaturkowy człowiek.
        Ciężko się o tym pisze, ale oni muszą go z Ciebie wyssać poprzez
        taki zabieg, wyciągnąć, więc w takim tygodniu dzidziuś ma 35-40
        milimetrów więc nie sądzę że cokolwiek po takim zabiegu mogłabyś
        rozpoznać, jedynie chyba same tkanki.
        I tak ja napisala koleżanka wyżej, resztki człowieczka się
        utylizuje, chyba niedawno wszedł przepis o możliwości pochówku
        dzieci poniżej 20 tyg. Ja chyba jednak nie mogłabym patrzeć na e
        szczątki, gdyby były po zabiegu (co innego poród wywołany)
        Pozdrawiam i życzę dużo sił!
    • mampka Re: co z dziecmi po aborcji 09.02.10, 10:38
      z tego co wiem, to najpierw wykonują badanie histo-patologiczne na tkankach i
      zarodku, żeby poznać przyczynę niepowodzenia. Potem są najczęściej spalane.
      Dla mnie traumą była świadomość, że dziecko spłynęło w toalecie, bo poroniłam w
      szpitalu i całość wypłynęła ze mnie w trakcie sikania. A podczas zabiegu już nie
      znaleziono śladu po dziecku.
      Na tym etapie poronienia nie wiem czy można było określić płeć inaczej niż przez
      badania genetyczne. Może tylko dla pocieszenia uprawdopodobnili płeć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka