blackauri
12.04.10, 17:07
Wkurza mnie, że w mediach tyle mówi się o szczególnym zaangażowaniu Rosji w działania po katastrofie. Zdarzyła się ona na terenie ich kraju, więc chyba nie jest to szczególne zaangażowanie, a normalne działania- ekspertyzy na miejscu wypadku, przewiezienie ciał, hotele dla rodzin etc. Jednej kwestii nie rozumiem- na lotniskach czekali na przylatujące rodziny psychologowie. Żaden z nich nie mówił po polsku. Nie wierzę, że w mieście wielkości Moskwy, nawet "na szybko" nie można znaleźć specjalistów władających naszym językiem. Psycholog wypowiadający się bodajże w TVN argumentował, iż nasze języki są podobne,że liczy się obecność, ucisk. Wydaje mi się że rodziny zmarłych, pogrążone w smutku nie mają głowy do ćwiczeń filologicznych. Co do uścisków, obecności- ok, zgadzam się, ale czy do tego potrzebny jest psycholog? Zna jakiś specjalny język ciała pomocny w takich sytuacjach? Zwykły człowiek może zrobić to samo.
A co Wy o tym sądzicie?