Dodaj do ulubionych

pytanie m in do avgas80

03.06.10, 08:36
Jak zrozumialam nie zagłebiajac sie w szczegóły ktorych nie
rozumiem. To od jakiegos czasu avgas80 sugerujesz:
-byc moze wpisali do komputera ktory miał ich naprowadzic na prog
pasa złą wysokosc tzn wzgledna, anie bezwzgledna od p.m.
-jednoczesnie przy objasnieniach dotyczacych tego komputera i GPS,
piszesz o błedzie (moze zle zrozumialam)naprowadzenia +-185m( pas ma
65 m) Czyli co? taki bład mozna jak rozumiem korygowac wzrokiem,
czyli w takich warunkach , przy tej widoczności, to podejscie tak
czy siak szans powodzenia nie miało? nawet jak by sie nie rabneli z
wysokoscia, to by wjechali w kszaki?
pzdr
Obserwuj wątek
    • jot-es49 atenka11 03.06.10, 09:28
      Wszelkie rozważania na ten temat są warte funta kłaków. Dokumenty "Siewiernego" mówią wyraźnie 100/1000. Znaczy można lądować na tym lotnisku tylko i wyłącznie wtedy jeśli na 100 m wysokości widoczność wynosi 1000 m. Załoga dostała kilkakrotną informację, że lądowanie jest niemożliwe - widoczność 400. Pod koniec Jak po raz kolejny uprzedzał: "Arek, widoczność 200". Roztrząsanie w tej chwili winy lotniska, nawigacji, współpracy z wieżą, ewentualnej awarii służy wyłącznie temu, że wszyscy chcielibyśmy zrozumieć - dlaczego?
      ONI NIE POWINNI SIĘ TAM ZNALEŹĆ - nie powinni schodzić poniżej 120 jak brzmiało ostatnie zalecenie wieży.
      Nie powinni podchodzić do lądowania na żadnych automatach...
      • madameblanka Re: atenka11 03.06.10, 09:37

        no i lądować nie chciał, że jak sie nie uda podejście to odejdzie na
        autopilocie, ale w tym momencie niezidentyfikowany głos coś mówi /przez 4s/, po
        czym jest 37 sekundowa cisza....zaraz po niej Arek podejmuje decyzję o lądowaniu.
        • jot-es49 Re: atenka11 03.06.10, 09:41
          madameblanka - był to na pewno głos 3 osoby z wieży - Arek my was priliczna
          posadim...(niezrozumiałe).
          Arek myślał o sadzaniu na pasie, a właściciel głosu o tiurmie!
        • atenka11 Re: atenka11 03.06.10, 09:41
          Ale jesli po kolejnych info pogodowych nie mozna powiedziec "nie",
          niezaleznie od tego koto co by tam mowil, to wojsko jako instyucja
          nadaje sie leczenia.
          Ciekawe czy dowiwemy sie wiecej o tych : A"niezr"
          • jot-es49 Re: atenka11 03.06.10, 09:46
            Dowiemy się!!! Już 18 czerwca (19 będzie już cisz wyborcza)!
      • atenka11 Re: atenka11 03.06.10, 09:38
        Racja,racja, tyle ze ja własnie sie staram rozwazac dlaczego taka
        decyzje podjeli, nie bedac samobojcami. Bo to sie w głowie nie
        miesci. widocznosc 200m, predkosc samolotu ponad 200, ryzyko błedu
        niemal 200-w tym momencie gdyby ktos z tych 5 -orga osob podjol
        decyzje ze kategorycznie nie ma co, to na zdrowy rozum, nikt by nie
        pisnal, nawet LK.
        A glupi nie byli....to co? cos w tym wojsku powaznie szwankuje,
        skoro im samym rozum i instynkt samozachowawczy odbiera...
        • jot-es49 Re: atenka11 03.06.10, 09:44
          Wiesz co? Z tych wielogwiazdkowych to ja jednak tylko koniaki. Innym niestety
          czapka tak głowę uciska, że na mózg miejsca nie zostaje. Posłuchaj sobie choćby
          gen. Czabana!
          • atenka11 Re: atenka11 03.06.10, 09:51
            Co do wypowiedzi Panow gwiazdkowych, to one sa głupie,
            niekonsekwentne itd, ale to jest ciag dalszy tego ze
            sie "rypło".Mozna je rozumiec tylko w kontekscie stołka aktualnie
            wypowiadajacego sie, czyli sens maja taki: instynkt samozachowawczy
            kaze im ten stołek ratowac-wtedy to co mowia, ma jakis bardzo
            względny sens.
            Ale ze im mozg cos ucisnęło to inna sprawa-przeciez sami sie
            własnymi rekami zabijaja. Ile gwiazdek zginęło w CAsie i Tu razem,
            oj duuuuzo
        • madameblanka Re: atenka11 03.06.10, 09:51

          z tego co przeglądałam ten stenogram to tam nie ma ustalonej decyzyjnej. A
          kapitan na początku mówi załodze jaką decyzyjną ustalił, i jest ona wprowadzana.
          Tak czy siak jasne jest do jakiej wysokości moga zejść. A tu II pilot mówi
          odchodzimy poniżej 100m!!! Wygląda na to że albo w wojsku sa inne
          procedury albo sie ich nie przestrzega.
          • atenka11 Re: atenka11 03.06.10, 09:55
            No tak ale co : inne procedury, nie przestrzeganie, szkolenie na
            wykonania zadania, a tu sam boss w kabinie. Moze gdyby byli sami to
            by padlo: sp...dalamy?, tak sp..dalamy do Minska, a tak czekali az
            Boss sie odezwie.
          • jot-es49 Re: atenka11 03.06.10, 10:11
            Madame - jest 10:39;41 - dyspozytor "Pasadka dopołnitielno - 120 - 3 mietra". Po
            mojemu oznacza to, że na wysokości 120 powinni zgłosić dyspozytorowi, że lądują
            lub odchodzą. Przecież dyspozytor nie zna ich wysokości a oni podają tylko po
            interkomie.
            A i jeszcze jedno. Jeśli znalezisko dziennikarzy Faktu należało rzeczywiście do
            Tutki to przełącznik był ustawiony na rozmowy wewnętrzne (dlatego wieża mówiła o
            braku "kwitancji").
            • zuzka111 Znów manipulujesz... 03.06.10, 10:27
              To kierunek i siła wiatru.
              Wiatr z kierunku 120st, o prędkości 3 (prawdopodobnie m/s)
              • jot-es49 Re: Znów manipulujesz... 03.06.10, 10:38
                Tym razem - szacunek. Masz rację! To nie manipulacja a zwykły błąd interpretacyjny!
              • you-know-who Re: Znów manipulujesz... 03.06.10, 15:36
                aaa wlasnie, tego mi brakowalo, informacji o wietrze.
          • ludwik_7125 Re: atenka11 03.06.10, 10:27
            O 10.34 kontroler pyta-"na wojskowym lotnisku lądowanie
            wykonywaliście"
            Z tego rozumiem, że wiedząc, iż nie ma warunków do lądowania a
            Tupolew
            do tego dąży, kontroler chciał jakby wymusić na załodze przemyślenie
            sytyuacji. Odp. pilota "tak oczywiście". Nie daje mi spokoju myśl,
            że takie procedury były już wcześniej łamane za pełnym przyzwoleniem
            szefów szkolenia, dowódców. Wreszcie gen. Czaban sam to potwierdził
            w wywiadzie telewizyjnym(niestety dokładnej daty nie pamiętam).
            "Załogi w Iraku, Afganistanie lądowały w gorszych warunkach".
            Szkolenie, szkolenie, procedury...
          • kzet69 Re: madameblanka 03.06.10, 10:42
            Decyzyjna jest, ten sygnał 400 Hz to właśnie alarm decyzyjnej, ale
            jego też zlekceważyli....
            • madameblanka Re: madameblanka 03.06.10, 11:02

              Sygnał 400Hz pada między 80m a 70m, czyli kiedy II pilot mówi odchodzimy,
              to dosłownie w tym samym momencie wyje sygnał - niebezpieczna wysokość /400Hz/.
              To oni sobie ustawili decyzyjną na 80 metrów???
              • kzet69 Re: madameblanka 03.06.10, 15:25
                Niewykluczone... Polak jak to Polak jak jest ograniczenie 70 to i
                tak jedzie 90...
    • avgas80 Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 14:04
      Rozumowanie jak najbardziej prawidłowe.Zauważ , że współrzędne
      geograficzne na karcie podejścia mają postać N----.-E-----.-.Czyli
      podane są z dokładnością 0.1 minuty kątowej.Taki jest standard danych
      wprowadzanych do komputera.Jedna minuta kątowa to na równiku 1 nm czyli
      dane do komputera wprowadza się z dokładnością 0.1nm=185m.Dlatego
      podejścia z wykorzystaniem GPS mają w większości przypadków minima
      meteorologiczne na poziomie podejść 2NDB.
      • atenka11 Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 14:11
        To jak rozumiesz to ze jednak probowali?
        Chciali odejsc na minimalnej, co z pewnym spoznieniem chyba zrobic
        probowali, tylko ta wysokosc to uniemozliwila, bo zanim odeszli to
        glebowali. a sama proba byla pro forma" dla pasazerow" i gdyby nie
        bład wykonania tej proby, wszystko by sie dobrze skonczylo?
        • avgas80 Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 17:33
          Zawsze może się pojawić pokusa, że skoro już zabrnąłem na te 100m to spróbuję jeszcze niżej.I to "odchodzimy" to było raczej pytanie, odchodzimy czy brniemy dalej.Jak już zlazłem z tych 100m to muszę zadbać o to żeby nie wyjść na próg pasa za wysoko, bo wtedy d... blada całe to ryzyko na nic.A te "k.... mać" oznacza - po co ja się na to zgodziłem. Klasyka. Dziesiątki , a może i setki podobnych katastrof. Może teraz rozumiesz dlaczego w poważnej awiacji z a b r o n i o n e jest rozpoczynanie podejścia końcowego bez odpowiednich warunków pogodowych. Nie ma czegoś takiego jak: podejście próbne/ podejdziemy , zobaczymy , może się uda/ zrobimy jedno podejście i odejdziemy na zapasowe/ im się udało to pewnie i nam się uda/ zobaczymy czy naprawdę pogoda jest tak kiepska/ przelot nad pasem itd.
          • joanna_on-line Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 17:41
            avgas80 napisał:
            ... Nie ma czegoś takiego jak: podejście próbne/podejdziemy ,zobaczymy, może
            się uda/zrobimy jedno podejście i odejdziemy na zapasowe/im się udało to pewnie
            i nam się uda/zobaczymy czy naprawdę pogoda jest tak kiepska/przelot nad pasem
            itd.


            czy dobrze Cię rozumiem - masz na myśli aspekt psychologiczny - na zasadzie:
            skoro juz postanowiłem/lismy spróbować, to to kontynuujemy, choćby nie wiadomo,
            co???
            • avgas80 Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 18:54
              Oczywiście, że psychologia.Poświęca się wiele czasu i pieniędzy ażeby wytępić takie myślenie.Najprostsze co można zrobić to wymusić ścisłe przestrzeganie tego przepisu.Nie było by wtedy Mirosławca i Smoleńska.Nie interesowało by nas wtedy czy ktoś ma nalatane 30,500 czy 10000 godzin na typie samolotu.Do bezpiecznego latania nie potrzebna jest małpia zręczność i fałszywe przekonanie, że gałąż się nie urwie.
              • atenka11 Re: pytanie m in do avgas80 03.06.10, 19:31
                skoro juz psychologia, to tylko nieprzekraczanie granicy łamania
                bezpieczenstwa ma sile sprawcza. Jak sie uda złamac raz, drugi,
                trzeci-to opor słabnie.
                Choc ja dalej mysle jesli juz o aspektach psychologicznych
                rozmawiamy, ze Błasik w kabinie , hierarchia w wojsku ooogromna,
                brak jasnosci kto dowodzi, dysonans poznawczy opozniajacy reakcje
                załogi.
                Chyba Igor pisal , cytat innej wypowiedzi, o tym ze Błasik meldował
                lot Prezydentowi-no coz, jesli to prawda to juz na starcie podzial
                rol sie rypnał, ze skutkiem smiertelnym.
                Mialam kiedys dyzur, pacjent ktorego wlasnie przyjmuje ma na
                korytarzu napad epi, rozwala glowe. Na to na tym samym korytarzu z
                windy wychodzi prof moj szef, mineło kilka sekund zanim pojelam ze
                On jest bardziej zaskoczony niz ja i to ja mam mowic co robimy
                dalej. To nie byla powazna sytuacja-choc nie wiem czy w powaznej nie
                byloby jeszcze gorzej. Dodam ze w tych godzionach to ja bylam szefem
                dyzuru, On tam był goscinnie. Teraz wiem , ale wtedy na moment
                zgłupiałam.
                • szerszen0 Re: pytanie m in do avgas80 05.06.10, 19:41
                  atenka,dopiero teraz doczytałam to co napisałaś i zgadzam się z Tobą
                  całkowicie - ewidentnie zaburzony podział ról. Dodatkowo pilot nie
                  ma wsparcia - z JAKa informacja możecie próbować, nam się udało,
                  generalicja nie widzi problemu w łamaniu procedur itp itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka