1.Decyzja Prezydenta

05.06.10, 08:03
Wreszcie znalazłem czas by dokładnie przeczytać stenogramy i teraz
garść nasuwających sie spostrzeżeń. Po pierwsze głośno jest o tym że
piloci czekali na decyzję prezydenta w sprawie ladowania. Czy aby
napewno długo musieli czekać?
10:26:17,1 10:26:18,8 KWS Panie dyrektorze, wyszła mgła...
10:26:19,1 10:26:24,7 KWS W tej chwili, w tych warunkach, które są
obecnie, nie damy rady usiąść
10:26:26,0 10:26:30,9 KWS Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście,
ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie
10:26:31,6 10:26:34,3 KWS Jak się okaże (niezr.), to co będziemy
robili
10:26:43,6 10:26:44,8 A No, to mamy problem... (dyrektor Kazana)
10:30:32,7 10:30:45,4 A Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej
robić. (dyrektor Kazana)
10:30:37,9 10:30:43,0 Sz.T Yyy... Do 500 dostaliśmy zgodę, czyli
do...
10:30:42,9 10:30:43,7 KWS Do wysokości kręgu.
10:30:54,0 10:30:54,5 2P No i...
10:30:54,4 10:30:55,1 KWS Co z nami, Basiu?
10:31:05,9 10:31:07,1 A Podchodzi do lądowania.
10:32:12,6 10:32:14,4 A (niezr.).
10:32:14,4 10:32:16,0 A (niezr.).
10:32:15,7 10:32:17,0 A (niezr.).
10:32:16,9 10:32:18,5 A (niezr.).
10:32:55,8 10:32:55,9 KWS Podchodzimy do lądowania. W przypadku
nieudanego podejścia, odchodzimy w automacie.
10:32:58,8 10:33:00,3 B/I W automacie.
10:33:01,4 10:33:03,7 2P Dasz, Arek (niezr.).

Przeczytajmy jeszcze raz:
10:30:32,7 10:30:45,4 A Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej
robić. (dyrektor Kazana)
10:31:05,9 10:31:07,1 A Podchodzi do lądowania.

To drugie zdanie nie ma sensu w kontekście prowadzonych wcześniej
rozmów. Ale... jeżeli dodamy jedną literę:

10:31:05,9 10:31:07,1 A Podchodzić do lądowania.

To sens się diametralnie zmienia, a przecież wiemy że pan Prezydent
chwilami mówił niewyraźnie i połykał końcówki wyrazów.
Kim był A z 10.31 i dlaczego I pilot zamilkł na prawie 2 minuty (nie
licząc 2 rutynowych kontaktów z wieżą? A potem podał wieży zmienioną
decyzję o podchodzeniu do lądowania.

Decyzja Prezydenta zapadła.

pzdr
    • pszb Re: 1.Decyzja Prezydenta 05.06.10, 10:33
      ;)
      Nieźle.
      Może spróbować dopisać wszystkie brakujące miejsca i zobaczymy ile będziemy
      gorsi od specjalistów. Chyba igor miał nawet zacząć.
      • igor_uk Re: 1.Decyzja Prezydenta 05.06.10, 12:17
        pszb,dobrze ,ze przypomniales.juz biore sie do roboty. Mam tylko pytanie - jaka
        ma byc wersjia? PiSowska ,czy prawdopodobna?
        • pszb Re: 1.Decyzja Prezydenta 05.06.10, 12:20
          Pisz prawdopodobną, przecież konkurujemy z ekspertami, a nie z PISem.
          • igor_uk Re: 1.Decyzja Prezydenta 05.06.10, 12:24
            Juz robi sie.
    • absurdello Swoją drogą też miałem takie odczucie co 05.06.10, 11:12
      do tego zdania, bo ono było jakieś takie do niczego nie pasujące ani
      sytuacyjnie ani gramatycznie ale to Ć na końcu słowa "podchodzi"
      zmienia jego wymowę w kontekście następującej zmiany zdania I pilota
      co do podchodzenia.

      Można by przypuścić, że to

      10:33:01,4 10:33:03,7 2P Dasz, Arek (niezr.).

      Brzmiało "Dasz Arek radę" lub jako pytanie "Dasz, Arek radę ?"

      Pytanie tylko czy osoba mówiąca "Podchodzić do lądowania" to sam
      Prezydent czy gen. Błasik (stawiam na drugiego, bo zdanie ma raczej
      formę rozkazu (w sensie "Wykonać", "Odmaszerować"). Prezydent pewnie
      by powiedział "Podchodźcie do lądowania lub spróbujcie podejść"

      To Ć końcowe mogło być nie odczytane w hałasie panującym w kabinie
      lub zjedzone przy zapisie.
      • atenka11 Re: Swoją drogą też miałem takie odczucie co 05.06.10, 11:55
        Strach sie bać..
        ale to mogło tak być.
        Jeszcze może stewardesa przyniosła info, przeciez to brzmi jak
        pytanie co dalej: "Co z nami Basiu?", chyba kapitan nie pyta sie
        stewardesy o jej opinie , na temat losow dalszego lotu, za to o info
        jakie przynioła, dlaczego nie.
        • absurdello Zakładając, że to nie było pytanie z gatunku 05.06.10, 12:26
          intymnych oczywiście, bo i tak można je zinterpretować :|

        • madameblanka Re: Swoją drogą też miałem takie odczucie co 05.06.10, 16:44

          > pytanie co dalej: "Co z nami Basiu?", chyba kapitan nie pyta sie
          > stewardesy o jej opinie ,

          nie pytał o rade dot lotu, tylko czy "wycziła" co zapadło w saloniku. Zapytał z
          ciekawości...decydują sie czy nie?
      • kzet69 Re: Swoją drogą też miałem takie odczucie co 05.06.10, 12:11
        > Można by przypuścić, że to
        >
        > 10:33:01,4 10:33:03,7 2P Dasz, Arek (niezr.).
        >
        > Brzmiało "Dasz Arek radę" lub jako pytanie "Dasz, Arek radę ?"

        dokładnie, sądzę że masz rację, oni się bali tego podejścia ale
        otrzymali rozkaz... a żołnierz nie dyskutuje o sensie rozkazu tylko
        stara się go wykonac, najlepiej jak potrafi...
    • iminie Re: 1.Decyzja Prezydenta 05.06.10, 13:52
      Gratuluję, jedna litera a nadaje sens!
      • q3000 Re: Ostatnia decyzja jak wszystkie inne... 05.06.10, 14:56
        A tu szykuje się sukcesor do podejmowania podobnych decyzji.
        Nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • indeed4 Ja bym poszedł po całości :-) 05.06.10, 15:01
        W twórczym transie dodajcie jeszcze ze dwie literki - tak, żeby z boczku nie
        było "A" tylko " LAK" - no bo przecież wiadomo, że Lech miał na drugie
        Aleksander :-)
        • absurdello Jeśli tam było Ć na końcu, to forma wypowiedzi 05.06.10, 16:28
          wskazuje raczej na osobę wojskową wydającą rozkaz/polecenie

          Podchodzić do lądowania

          a nie na samego Prezydenta ... w Gruzji też zdaje się nie wydawał
          poleceń osobiście wykonawcy tylko drogą niejako służbową ...
          • indeed4 Re: Jeśli tam było Ć na końcu, to forma wypowiedz 05.06.10, 16:34
            Niekoniecznie - mogło to być też tłumaczenie komuś co w danym
            momencie robi samolot, albo rozmowa o innym samolocie
    • qwakacz Tak - to pasuje i jest logiczne. 05.06.10, 17:02
      Kilka dni temu brakowało mi zapisu w którym zapadła decyzja prezydenta .
      Pozostaje pytanie jak to ma się do czasu rozmowy z bratem . W chwili obecnej
      wyobraźnia mi podpowiada że w kokpicie było tak .
      Do kokpitu wchodzi stewardesa , odwraca się kapitan i pyta :
      10:30:54,0 10:30:54,5 2P No i...
      10:30:54,4 10:30:55,1 KWS Co z nami, Basiu?
      Za jej plecami pojawia się jednak ktoś jeszcze i dlatego nie ma odpowiedzi
      stewardesy . Zastanawiające że trwa około 10 sekund milczenia i potem pada
      seria krótkich sekwencji dwu może trzy wyrazowych . To faktycznie mogły być
      kolejne polecenia podobnie jak : właczyć światła , wypuścić podwozie , kurs 2-
      0-0 itd .
      10:31:05,9 10:31:07,1 A PodchodziĆ ! do lądowania.
      10:32:12,6 10:32:14,4 A (niezr.).
      10:32:14,4 10:32:16,0 A (niezr.).
      10:32:15,7 10:32:17,0 A (niezr.).
      10:32:16,9 10:32:18,5 A (niezr.).

      Po tym następuje skwitowanie rozkazów .
      10:32:55,8 10:32:55,9 KWS Podchodzimy do lądowania. W przypadku
      nieudanego podejścia, odchodzimy w automacie.
      10:32:58,8 10:33:00,3 B/I W automacie.
      10:33:01,4 10:33:03,7 2P Dasz, Arek (niezr.).

      W tych niezrozumiałych może być klucz ! Specjaliści od latania mogliby
      wyjaśnić jakie komendy mogły padać. Podobno lądowali na autopilocie co było
      niezgodne ze sztuką. Przypuszczam że kapitan mający wylatane ileś godzin przed
      lądowaniem wyłączył jednak autopilota , czy mogły paść komendy właczenia przez
      pilota zielonego w dziedzinie TUpolewa? A jakie jesczze ?
    • qwakacz Rozmowa z Jarkiem tu pasuje 05.06.10, 20:07
      Poszukałem archiwalnych informacji w prasie na temat czasu przeprowadzenia
      rozmowy telefonicznej . Podobnie jak czas katatrofy także godzina tej rozmowy
      jest podawana róznie : ale wygląda że było to około 8:20 . Z tego samego
      telefonu prawdopodobnie rozmawiała Tomaszewska ale o 8:19 rozmowa się
      urwała . Pewnie sprawa wagi państwowej wymagała konsultacji. Chociaż telefony
      były trzy to przypuszcam że Tomaszewska jako osoba uczciwa zechciała spytać
      prezydenta czy na koszt podatników może pogadać przez telefon a ten jej
      pozwolił zadzwnić na swoje konto , potem jej przerwał . Rozmowa trwała zatem
      między 8:20 do 8:25 . Potem wezwanie Błasika , przekazanie polecenia i potem
      akcja przenosi się do kokpitu. Jak mawiał Ziobro mamy logiczny ciąg zdarzeń
      prowadzących do katastrofy !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja