Dodaj do ulubionych

"Cudowny" lot Tuska!

28.10.10, 12:11
TVN24 donosi m.in: " Oskarżyciele wciąż chcą przeprowadzić ekspertyzy systemów z lotniska, np. radiolatarni. Podejrzewają, że skoro Rosjanie sami uprzedzali, że lotnisko Siewiernyj jest nieczynne, to systemy mogły nie działać nie tylko podczas lądowania prezydenta 10 kwietnia ale i premiera Donalda Tuska trzy dni wcześniej.
Tylko, że 7 kwietnia nad Siewiernym świeciło słońce i nie było mgły. Pilot ppłk Bartosz Stroinski, który Tu-154 M 102 leciał do Smoleńska z premierem na pokładzie zeznał w prokuraturze, że przy lądowaniu nie musiał korzystać z radiolatarni na lotnisku, bowiem pogoda była tak ładna, że lądował „na widoczność”. - Z uwagi na dobre warunki atmosferyczne panujące w tym dniu, podchodziliśmy do lądowania z widocznością. W tym dniu ja podchodząc do lądowania nie sugerowałem się wskazaniami radiolatarni, gdyż podchodziłem z widocznością – opowiadał w maju prokuratorom podpułkownik Stroiński. Dlatego prokuratorzy sprawdzają kto z polskich decydentów ponosi odpowiedzialność za decyzje by premier, a później prezydent wylądowali na Siewiernym."

A więc jednak zamach albo mataczenie - tylko czyje?
Obserwuj wątek
    • vobo7 Re: "Cudowny" lot Tuska! 28.10.10, 12:53
      Jot-es49 napisał:

      > A więc jednak zamach albo mataczenie - tylko czyje?

      W tym wypadku: jedno i drugie ze strony TVN24. Jeśli się podaje suche informacje, bez żadnego omówienia, komentarza, interpretacji - przez kogoś, kto się na tym wszystkim zna, to wychodzi właśnie tyle: bałagan informacyjny, kolejne obszary do podejrzeń, spiskowych teorii i całej reszty.

      Tak na początek:
      "W nomenklaturze rosyjskiej wizyta 10 kwietnia miała „charakter” prywatny. W rozumieniu polskiej dyplomacji – prezydent leciał jako szef delegacji na katyńskie uroczystości."

      A gdyby tak wielce szacowny Pan Redaktor (najwyraźniej nie z naczelnych) wykonał minimum pracy dziennikarskiej, choćby tyle aby - sobie przyswoić a nam wyjaśnić - podstawy protokołu dyplomatycznego, to takie terminy jak "wizyta prywatna" stałyby się zrozumiałe i nie wzbudzały niepotrzebnie spiskowego entuzjazmu?

      "Tu-154 M 102 leciał dodatkowy członek załogi, znający się na podzespołach maszyny. Był to tzw. „specjalista”, który miał pomóc w razie awarii podzespołów. Takiego „specjalisty” nie było na pokładzie Tu-154 M 101, którym leciał prezydent."

      Panie Redaktorze, nadal wielce szacowny: czy byłby Pan łaskaw przytoczyć fragment z dowolnej instrukcji eksploatacyjnej Tu-154M, która przewidywałaby (nie mówiąc już o opisywaniu) działania podczas lotu dodatkowego członka załogi na stanowisku "specjalisty"? Nie może Pan? Och, zaskakujące. To może dotrze do pańskiego, zakutego redaktorskiego, tępego łba, że - zgodnie z przepisami wojskowymi - jeśli na lotnisku docelowym nie ma służb technicznych, to za zapewnienie obsługi samolotu odpowiedzialna jest jego załoga. I do tego zapewne mógłby się potencjalnie przydać rzeczony "specjalista". Nie podczas lotu, ale na lotnisku - czy Pan Redaktor chwyta tę drobną różnicę?! Na wszelki wypadek przypomnę Panu Redaktorowi, że samolot na lotnisku się nie znalazł. A przynajmniej - nie w jednym kawałku.

      "Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podejrzewają, że wojskowi decydenci wielokrotnie nie przestrzegali instrukcji HEAD mówiącej jakie warunki muszą być spełnione, by samolotami można było przewozić prezydenta lub premiera. Na pewno instrukcja ta została złamana 10 kwietnia. Przy tak złej pogodzie (gęsta mgła, widzialność pozioma 200-400 m, pionowa poniżej 50 m.), nie powinni lądować."

      Jacy wy dzielni jesteście... nieoficjalnie wam się udało dowiedzieć. No rany, cóż za wysiłek dziennikarski. Jakbyście jeszcze trochę tego znoju dziennikarskiego z siebie wykrzesali, to być może - naturalnie równie nieoficjalnie albo jeszcze bardziej - udałoby się wam stwierdzić, iż wspomniana instrukcja zawiera np. paragraf numer 1, który zawiera różne ustępy, a wśród rzeczonych:

      ust. 5. Operacje startów i lądowań statków powietrznych o statusie HEAD można wykonywać:
      1) na samolotach i śmigłowcach - z lotnisk czynnych

      ust. 11. Lot statku powietrznego o statusie HEAD nie może być wykonywany poniżej warunków minimalnych do startu i lądowania ustalonych dla pilota, statku powietrznego i lotniska.

      Gdybyście zaś Państwo zajrzeli do tej instrukcji kawałek dalej, raptem do kolejnego paragrafu, to może by Wam się udało zauważyć w nim ustęp 7, który mówi, iż:

      7. Dysponent statku powietrznego realizuje swoje obowiązki zgodnie z postanowieniami RL-2006.

      I co - realizował? Może więc nie tylko decydenci wojskowi się tu liczą? A może dałoby się nieoficjalnie poinformować szeroką publiczność o tym, jaki konkretnie jest wpływ dyplomatycznej rangi wizyty na sposób przygotowania i przeprowadzenia lotu? Czy jeśli wizyta byłaby dajmy na to państwowa a nie prywatna, do 36splt albo BOR działałyby inaczej? Chętnie się dowiem.
    • absurdello To potwierdza moje wcześniejsze stwierdzenia, że 28.10.10, 13:26
      przy pełnej widoczności piloci lądują na wzrok, a przyrządy są używane minimalnie.

      Zauważyłem jedną dziwną różnicę pomiędzy ścieżkami podejścia z kart 2005 (i 2006) oraz karty wg której podchodzili piloci:

      Porównanie kart podejścia

      Nowsza karta ma przesunięty punkt decyzyjny, licząc z proporcji rysunku, to leży on dokładnie nad dnem jaru -50m od poziomu lotniska, a w 2005 i 2006 roku leżał nad stacją NDB 1100m od pasa (wysokość terenu -15m od poziomu lotniska).

      Karta zmieniona pochodzi z tego artykułu:

      Artykuł

      Załącznik z kartą podejścia (dziwnym trafem wszystkie karty mają obcięte daty aktualizacji i są słabo czytelne)

      Karta podejścia Smoleńsk Północny - współczesna ??

      • jot-es49 Vobo i Absurdello! 28.10.10, 13:43
        Kurza stopa! To o czym na tym forum od pół roku dyskutujemy zawaliło się dzięki ujawnionej nieopatrznie, ściśle strzeżonej tajemnicy obydwu lotów. Tusk leciał bowiem samolotem nr 102 a Kaczyński rozbił się w samolocie 101.
        Chwała naszej Prokuraturze, chwała rzetelnemu dziennikarstwu śledczemu - nareszcie rozrzedza się mgła panująca nad tą katastrofą!
        Teraz już wiem skąd opóźnienie w oddaniu nam 102 po remoncie - 7 kwietnia odbył się lot ćwiczebny!
        No albo coś w tym rodzaju...;)
        • madameblanka Re: Vobo i Absurdello! 28.10.10, 15:38

          Lot ćwiczebny mówisz...

          to znaczy Tusk osobiście musiał sprawdzic jak nisko trzeba zejśc żeby nie móc już poderwac maszyny? Hmmm, a Putin zza drzew, obserwując manewr odejścia z najniższej możliwej wysokości, zapisywał dane jak nisko muszą osadzić mgłę żeby wymusić takie zejście. Tusk wiedzial o ambicjach pilotów, więc wiedział też, że zejdą poniżej minimum potrzebnego do poderwania maszyny, które właśnie przećwiczyli
          ...o mały włos wszytko szlag by trafił, czekają i czekają, a samolotu niet. Nie wiedzieli że cesarz zaspał. Z lekka zmęczeni całonocnym mataczeniem i produkowaniem mgły na konkretną zamówioną godzinę, załamani i gotowi już rozpraszać zamglenie...aż tu nagle ożywienie, ukazuje sie stalowy ptak prując powietrze, skosił drzewa i zaorał obcą, ups- wrogą ziemię. Wot i cała tajemnica lotów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka