jolanda.2b
26.10.10, 17:57
Problem dotyczy mojej osoby.
Zdecydowałam się napisać ponieważ odczuwam strach i lęk, zarazem bezradność.
Jestem w związku z mężczyzną. Był czas gdy było fantastycznie (początek związku), był czas gdy było średnio a teraz jest fatalnie. A dlaczego? A dlatego ponieważ partner pracuje od świtu do zmierzchu... zapominając o mnie, o umówionym ze mną spotkaniu, o moich potrzebach (wszelkich potrzebach). Uważa że zmęczenie zwalnia go ze wszystkiego.
Wiem że ma prawo padać( dosłownie),ale widzę, że gdy głośno proszę o uwagę to ją otrzymuję. Lecz... lecz już tracę cierpliwość. Myślę że może nie warto "krzyczeć", może uczucie osłabło i wkrótce się skończy. Nie chcę by wyglądało że zmuszam go do czegoś (do siebie, do rozmowy, do bliskości).
Jednak dzisiaj zadzwonił i słyszałam w jego głosie nieudawaną radość i chęć podzielenia się ze mną pewną informacją. Coś we mnie zabłysło(ale szybko to stłumiłam) coś mnie napełniło na chwilę enegią i zapragnęłam swojego partnera znowu. Szybko się otrząsnęłam bo boję się że jestem narcyzem i kocham tylko tego kto kocha mnie. A kto mnie nie kocha tego nigdy nie pokocham ja. Zatem boję się że niemiarodajne są moje odczucia w stosunku do partnera. Dodam że poprzedni związek zakończyłam bo partner zaczął mnie brzydko mówiąc olewać (ie słuchał, nie patrzył, zaniedbywał). Wtedy poznałam obecnego partnera, który mnie wówczas ubóstwiał. Pokochałam go (za to?) czułam się bezpiecznie. Boję się że zrobię coś głupiego i znowu wpakuję się w nowy związek, tylko po to zeby być ubóstwianą. Czuję się okropnie i nie rozumiem swojego sposobu myślenia(nie mam nastu lat)ale jestem przekonana że zasługuję na to by być traktowana jak najlepiej.:(
pozdrawiam