Dodaj do ulubionych

pustka i samotność

IP: *.e-wro.net.pl 16.11.10, 23:06
Byłam szczęśliwa bo byłam przyzwyczajona.Jak go poznałam miałam 17 lat.Byliśmy parą najpierw normalnych nastolatków,potem razem weszliśmy w dorosłe życie.Pierwsze wakacje bez rodziców,pierwszy seks.Wszystko robiliśmy razem.Dziwny ale bardzo szczęśliwy związek,bez kłótni,bez zmartwień,bez antykoncepcji.Mieszkaliśmy blisko siebie i jakoś przez te lata nie zamieszkaliśmy razem.Dziwne?,nie,tak nam było wygodnie.Teraz mam 33 lata i właśnie 5 miesięcy temu go zostawiłam.Od roku o tym myślałam.Nasz związek się nie rozwijał.od 3 lat zaczęłam nalegać na wspólne zamieszkanie.On niekoniecznie chciał się wyprowadzić od rodziców.W związku z tym ja wymigiwałam się od posiadania dziecka bo nie chciałam mieszkać z teściami.Nadal się nie kłóciliśmy.Znajomi nam zazdrościli-tyle lat bez zmartwień.A ja zazdrościłam koleżankom że płacą rachunki,że kupują firanki... wpadłam w depresję.Wszyscy dookoła podjęli życiowe decyzje a my nie.I jakieś pół roku temu postawiłam sobie warunek-albo się wyprowadzimy,albo go zostawię.Stracił pracę ale niekoniecznie szukał nowej.Leżał już tylko na kanapie w podartym podkoszulku,całą jego rozrywką były gry komputerowe.Próbowałam go wspierać,ale chciałam też żeby sam się trochę zmobilizował.Niczego nie mogłam już wskórać.Zobaczyłam w nim obraz jego ojca i się przeraziłam.W czerwcu odeszłam.Przyszedł kiedyś do mnie do pracy ogolony i czysto ubrany a mi prawie serce pękło.Już się domyślałam,że w jego życiu zachodzą jakieś zmiany.W lipcu miał już nową dziewczynę,we wrześniu się zaręczyli.Schudł,zaczął o siebie dbać.Jest listopad,ja jestem sama,nie przestałam go kochać.Ta nowa jest śliczna, wykształcona,SAMODZIELNA,i jak każda nowość jest fascynująca.W moim nietkniętym burzami życiu nagle pojawiła się pustka i przekonanie,że jestem nic nie warta.Będąc z nim nic nie osiągnęłam.Dla niego zrezygnowałam z pasji,przestałam się uczyć,przesiadywałam w jego dymie papierosowym.Pozbyłam się różnych nałogów i przyzwyczajeń,ale tej marnej straty nie umiem wymazać w sercu.U mnie niby nic się nie zmieniło,nadal mieszkam z rodzicami,ciągle mam tą samą pracę,Przez lata straciłam przyjaciół,nie mam teraz nikogo.Był tylko on...
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: pustka i samotność 17.11.10, 11:30
      Droga Stara Panno
      To nie jest miłość, to przyzwyczajenie (jak sama piszesz), to nostalgią, to żal za straconym czasem i złudzeniem.
      Wprawdzie odeszłaś ty, ale to on na tym skorzystał, bo zrobił krok do przodu. Ty powiedziałaś A, ale nie wiedziałaś, co potem, więc zatrzymałaś się.
      To ci nie służy, sama widzisz.
      Musisz zacząć nowe życie, bądź aktywna, spotykaj się z ludźmi, odnawiaj znajomości, albo szukaj nowych. Jeśli to tylko możliwe w ogóle zmień środowisko. Po prostu żyj, aktywnie, optymistycznie, a przede wszystkim dla siebie.
      Powtarzaj sobie jak mantrę.
      DLA SIEBIE NAJWAŻNIEJSZA JESTEM JA!

      To twoje hasło i tego się trzymaj.
      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: byki.z.pampeluny Re: pustka i samotność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 11:53
      w każdym wieku można ułożyć sobie życie! optymizm trzeba w sobie ćwiczyć! po prostu musisz wszędzie chodzić ze szklanką napełnioną do połowy wodą. jak dopadaja Cie czarne myśli wyjmujesz tę szklankę z kieszeni i powtarzasz: ona nie jest do połowy pusta, ona jest do połowy pełna, do połowy pełna, do połowy pełna. Jak moje życie!!! :) Teraz muszę tylko wykombinować, jak zapełnić pozostałą połowę! ;D
      forum.gazeta.pl/forum/w,1182,118759679,118759679,Jak_wzmocnic_poczucie_wlasnej_wartosci_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka