Dodaj do ulubionych

potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni

IP: 95.108.71.* 27.11.10, 08:47
witam.

przegladajac rozne fora i rozmawiajac ze znajomymi, nie trudno wychwycic, ze bardzo spora czesc plci pieknej nie odczuwa potrzeb seksualnych, natomiast u wiekszosci mezczyzn ta potrzeba jest wysoka. generalnie ma to ogromny wplyw na związki (bo glownie o te relacje mi sie rozchodzi), powstaja niepotrzebne spiecia miedzy patnerami, wzrasta niezadowolenie glownie wsrod mezczyzn, dochodzi do zdrad.

co w zyciu codziennym powoduje, ze jest az tak duzy odsetek "zimnych kobiet"? dlaczego owe kobiety zapomnialy jak to bylo na poczatku zwiazku, kiedy seks nie tylko dawal przyjemnosc, ale przede wszystkim bardzo zblizal?
no i jak sie powinien zachowywac facet, majacy jak na faceta normalne potrzeby, gdy jego partnerka na seks ma ochote powiedzmy kilka razy do roku? romans, dziwwki, reczny czy abstynencja?? przeciez, to nie jest wina chlopa, ze tak go natura stworzyla.

jakie sa wasze doswiadczenia i spostrzezenia? jak w zwiazku takim sytuacjom zaradzic, jak pomoc i rozmawiac z "zimna" kobieta?


Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.10, 09:32
      Większość kobiet robi się "zimna" jak to cudnie eufemistycznie nazwałeś, zwykle po urodzeniu dziecka, co wiaże się z dużą ilością dodatkowych obowiązków jak wiadomo. Weź na siebie połowę roboty, od razu kobiecie libido wróci.
      • Gość: KRZYŚ Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.10, 10:00
        Tak tak najlepiej zawalać na obowiązki , pieluszki i zielonych ludzików. Ja nie mam pieluszków , razem jesteśmy już 11 lat i na początku byłoo super ale z czasem niestety a to głowa , a to brzuch. Na początku to rozumiałem ale z czasem zauwazyłem że poprostu były to głupie wymówki.Zbliżenia były raz na 2 miesiące lub 3 więc dałem sobie spokój. Doszło do awanutr , osobnego spędzania wolnego czasu i czuje że mi już wcale nie zależy na związku.
        najlepsze jest to że razem pracujemy od 10 lat i moze to jest przyczyną. Nawet często myśle o skoku w bok ale chce być uczciwy do drugiej strony. O dziwo kiedy moja partnerka miała ochote oczywiście raz na 2 lub 3 miesiace to ja wtedy mówiełem nie - dlaczego ma być wtedy jak ona chce i co były głupie teksty tupu to kobiety boli głowa a nie facetów i że mam głupie wymówki a tak wogóle to chyba mnie nie kochasz. Dobrze że nie jesteśmy małżeństwem to i z roztaniem nie będzie większych problemów. Tak czytam róże fora i wychodiz na to ze jak już po ślubie to ludzie już nic albo raz na pół roku. Więc po co sie zakłądać związki małżeńskie lepiej żyć na kryja i jak się nie podoba to biore kapelusz i dziękuje.
        pozdrawiam wszyskich szczęśliwych i nieszczęśliwych
        • salma75 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 27.11.10, 10:15
          Gość portalu: KRZYŚ napisał(a):

          Tak czytam róże fora i wychodiz na to ze jak już po śl
          > ubie to ludzie już nic albo raz na pół roku. Więc po co sie zakłądać związki ma
          > łżeńskie lepiej żyć na kryja i jak się nie podoba to biore kapelusz i dziękuje.
          > pozdrawiam wszyskich szczęśliwych i nieszczęśliwych

          Uogólniasz, bardzo.
          Znam wiele małżeństw, które mają bardzo udane życie seksualne. M.in. moje do takich należy. Jesteśmy parą ponad 19 lat, po ślubie ponad 13 i wciąż w łóżku jest fantastycznie. Nie ma reguły, jednym się chce dbać o związek innym wszystko obojętnieje.
    • grz-aneczka Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 27.11.10, 17:24
      Wydaje mi się, że to nie tylko kwestia potrzeb seksualnych. U kobiet, jak kiedyś napisała pani Ewa, seks rodzi się w głowie.
      Więc jeżeli przestaje im zależeć na facecie, związku, (bo np. koncentrują się na dzieciach) to przestaje im zależeć na seksie. Przykre to, ale po prostu niektórym kobietom chyba wydaje się, że jak jest obrączka to facet jest ich własnością - a potem głupie pretensje, że znalazł sobie kochankę.
      Sama jestem kobietą - ale nie mogę zrozumieć takiego zachowania.
    • ewa.zeromska Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 27.11.10, 18:27
      Witam Don,
      Chyba trochę upraszczasz sprawę, zwalając wszystko na kobiecą niechęc. Z moich, i nie tylko moich, doświadczeń wynika, że coraz częściej kobiety skarżą się na erotyczną ospałość swoich mężczyzn, ale to inna sprawa.

      Ale, co prawda, to prawda - kobiety są w seksie "trudniejsze".
      Otóż rzecz w tym, że kobiecy apetyt na seks jest dużo mniej fizjologiczny, jak to jest u mężczyzn, za to dużo bardziej psychiczny.
      Stąd tak ważne dla kobiet jest rozbudzeni erotyczne, a ono bierze swój początek w pierwszych kontaktach.
      Nader często kobieta, mimo dojrzałości cielesnej, nie jest rozbudzona erotycznie, niemniej podejmuje współżycie, bo inne dziewczyny to robią, bo partner tego oczekuje, bo sądzi, że w pewnym wieku trzeba uprawiać seks, a po ślubie to już obowiązkowo.
      Mężczyźni z takiego pojmowania seksu przez kobiety, korzystają i sądzą, że wszystko jest ok. Bo niby czemu nie?
      Skoro ona się godzi, to znaczy, że ma z tego taką samą przyjemność jak on.
      Bardzo wielu mężczyzn w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważną rolę odgrywają w początkach erotycznego życia kobiety.
      Jeśli on jest dobrym "wprowadzającym", to znaczy krok za krokiem, powoli, niespiesznie, rozbudza kobietę, czeka cierpliwie na jej pełną gotowość, rozgrzewa zmysły, to tym samym "wychowuje" sobie dobrą, świadomą kochankę.
      Tymczasem, zwykle wszystko dzieje się za szybko, byle prędzej osiągnąć finał.
      Zresztą kobiety często też się spieszą. To nic, że nie osiągają orgazmu, że ich ciało, mimo, że współżyje, to jednak śpi.
      Myślą sobie, jakoś to będzie, przecież nie zawsze osiąga się orgazm, jak przekonują specjaliści.
      Niemniej, jeśli w pewnym momencie nie nastąpi pełne, świadome otwarcie na seks, a są to jedynie rutynowo powtarzane czynności, to byle czasawa przeszkoda ( ciąża, poród), natychmiast tę ledwo otwartą furtkę zamykają.
      Zamykają, bo potrzeba seksu nigdy tak naprawdę nie była rozbudzona i utrwalona.

      Zatem, mam apel do mężczyzn. zanim zaczniecie panowie narzekać na swoje partnerki, uderzcie się w piersi i przypomnijcie sobie, jak zaczęliście wspólną erotyczną drogę. Ile uwagi poświęciliście swojej kobiecie, co zrobiliście, żeby ją otworzyć na seks, żeby pokazać jej czym jest rozkosz i jak do niej dojść?

      Pewnie zaraz ktoś powie, że kobiety same to robią! Nie, nie nie. To wy panowie macie tu ogromną rolę do spełnienia, tylko musicie tego chcieć, a nie, przede wszyskim, przeć do własnej rozkoszy.
      Tak to mniej więcej wygląd, w dużym skrócie.
      Pozdrawiam


      • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 16:04
        > Bardzo wielu mężczyzn w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważną rolę odg
        > rywają w początkach erotycznego życia kobiety.
        > Jeśli on jest dobrym "wprowadzającym", to znaczy krok za krokiem, powoli, niesp
        > iesznie, rozbudza kobietę, czeka cierpliwie na jej pełną gotowość, rozgrzewa zm
        > ysły, to tym samym "wychowuje" sobie dobrą, świadomą kochankę.

        No cóż, Pani Ewo - zupełnie nie rozumiem, dlaczego uwagi kierowane są głównie do facetów?? Przecież równie dobrze, to samo można powiedzieć o "działaniach" kobiet. Dlaczego to kobieta nie może być "wprowadzającą" jeśli jak Pani twierdzi jest tak świadoma swoich potrzeb seksualnych, a facet się tego nie domyśla??? Dlaczego to ONA nie prowadzi swojego faceta przez zawiłe meandry swej seksualności, skoro facet jest pierwotnym prymitywem, który chce tylko jak najszybciej dojść do finału ..... i zasnąć???
        Dlaczego panie nie chcą "wychować" sobie dobrego, świadomego, atrakcyjnego i wiernego kochanka na długie lata???? Wydaje mi się drogie Panie, że idziecie na łatwiznę i wszelkie niepowodzenia staracie sobie wytłumaczyć JEGO winą, a zapominacie (chyba jedynie przez skromność wrodzoną) o swojej bardzo ważnej roli w tym damsko - męskim układzie. Aż chce się zawołać (parafrazując D. Rin) "...gdzie te BABY, gdzie.....???!!!!!" :)))))

        pzdr
        • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 18:39
          Nic nie zrozumiałeś off-ice.

          Nierozbudzona kobieta nie wprowadzi faceta w "meandry swojej seksualności", bo-jak przymiotnik "nierozbudzona" wskazuje- tej seksualności (jeszcze)nie ma.
          Pani Ewa nie powiedziała , że nierozbudzona kobieta jest "świadoma potrzeb seksualnych", a tylko tyle, że seksualność pojawia się u kobiety w psychice.

          Pozwolę posłużyć się łopatologią: kobieta nie będzie miała wzwodu tak jak facet, wiec nie wystarczy wsadzić jej reki w majtki, żeby stała się rozbudzoną. Potrzebne jest jej za to, przede wszystkim: poczucie bezpieczeństwa (wynikające między innymi z tego, że mężczyzna NIE NACISKA na seks), bliskość (czyli więź emocjonalna z partnerem) i wynikające z niej pieszczoty, których poszczególne etapy ( od trzymania rąk->przez pocałunki-> dotykanie miejsc nieerogennych->dotykanie miejsc erogennych itd), będą miały miejsce dopiero wtedy, kiedy kobieta (czy raczej: dziewczyna) będzie na nie gotowa.
          Kiedy takie rozbudzenie u kobiety się pojawi, dojdzie do stosunków, kobieta dowie się co w tym seksie lubi (czyli będzie świadoma seksualności), wtedy możesz liczyć na inicjatywy z jej strony.
          Niestety, tak już jesteśmy skonstruowani.
          Możesz się poddać operacji, jeśli czujesz się z tego powodu pokrzywdzony.
          • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 21:27
            > Nic nie zrozumiałeś off-ice.
            Jest to całkiem możliwe, jednak nie można winić ucznia, ze nie zrozumiał nauczyciela, bo to na nauczycielu spoczywa "ciężar" takiego przekazu, aby był zrozumiały.

            > Nierozbudzona kobieta nie wprowadzi faceta w "meandry swojej seksualności", bo-
            > jak przymiotnik "nierozbudzona" wskazuje- tej seksualności (jeszcze)nie ma.
            No to niech się spręży i "rozbudzi". Nie rozumiem, DLACZEGO rozbudzenie kobiety jest zadaniem faceta??? Idźmy dalej - a kto "rozbudza" faceta seksualność??? A może faceci już się rodzą z rozbudzoną seksualnością, pełnym wzwodem :0 i są takimi maszynkami do seksu, bez uczuć, bez potrzeby więzi, bez emocji??? Bo jeśli faceci faktycznie są takimi automatami od seksu - to niby czego taki "automat seksualny" ma nauczyć kobietę???
            To jest zupełne zaprzeczenie logiki na poziomie elementarnym - musicie się więc panie określić co do oceny facetów - albo bezduszni egoiści seksualni chcący zaspokoić z kobietą jedynie swoje potrzeby (więc nie ma co liczyć, że będą kobietę rozbudzać), albo partnerzy na równych prawach - czyli również mogący oczekiwać rozbudzenia od kobiety (która może już wcześniej się nieco rozbudziła).


            > Pozwolę posłużyć się łopatologią: kobieta nie będzie miała wzwodu tak jak facet
            > , wiec nie wystarczy wsadzić jej reki w majtki, żeby stała się rozbudzoną.
            A to bardzo ciekawy przykład, (abstrahując od wzwodu, choć nie do końca - ponieważ "wzwód" u kobiet również ma miejsce, z tym że w jej wzwodzie uczestniczą inne części ciała niż u facetów), choć proponowałbym, abyś nie dawała przykładów opartych jedynie na własnych odczuciach. Pozostając w tym "łopatologicznym" nastroju mogę napisać, że znam wiele przypadków wzwodów u kobiet, którym nawet nie trzeba było wkładać "ręki w jej majtki" - wystarczyło położyć rękę na kolanie. Zatem nie wiem, skąd twój naukowy wywód - możesz podać jakieś źródło swej wiedzy??? Bo jeśli podajesz swój przykład - to cóż, współczuję.


            > Potrzebne jest jej za to, przede wszystkim: poczucie bezpieczeństwa (wynikające mię
            > dzy innymi z tego, że mężczyzna NIE NACISKA na seks), bliskość (czyli więź emoc
            > jonalna z partnerem) i wynikające z niej pieszczoty, których poszczególne etapy
            > ( od trzymania rąk->przez pocałunki-> dotykanie miejsc nieerogennych-&
            > #62;dotykanie miejsc erogennych itd), będą miały miejsce dopiero wtedy, kiedy k
            > obieta (czy raczej: dziewczyna) będzie na nie gotowa.

            To teraz ja zadam pytanie - a DLACZEGO kobieta nie pyta, co jest potrzebne w tym samym czasie jej facetowi??? A może po prostu to nie ma żadnego znaczenia, może nie pyta się facetów o ich potrzeby seksualne, bo jakież potrzeby może mieć "maszynka do seksu" ????

            > Kiedy takie rozbudzenie u kobiety się pojawi, dojdzie do stosunków, kobieta dow
            > ie się co w tym seksie lubi (czyli będzie świadoma seksualności), wtedy możesz
            > liczyć na inicjatywy z jej strony.

            Obawiam się, że może się okazać, iż zanim kobieta się rozbudzi, facet zmieni obiekt zainteresowań lub zostanie uwiedziony przez już rozbudzoną i z nią zostanie.
            Gdzie jest zatem napisane, że zadaniem życiowym faceta (w sferze seksu) jest "rozbudzać" konkretną kobietę i czekać na efekty??? Dlaczego kobieta ma nie rozbudzać faceta??? Proszę jaśniej tłumaczyć bo tego nie rozumiem - z czego wynika ta zależność???

            > Niestety, tak już jesteśmy skonstruowani.
            > Możesz się poddać operacji, jeśli czujesz się z tego powodu pokrzywdzony.

            Co do konstrukcji - to może wypowiadaj się we własnym imieniu. Nie mam najmniejszego zamiaru poddawać się operacjom - z tego co wiem to raczej domena kobiet. Również nie czuję się pokrzywdzony - bo to nie ja "płaczę" nad losem nierozbudzonej kobiety. Proponuję więcej logiki w argumentacji. Gdybym był złośliwy - mógłbym tak samo "poradzić" kobietom skarżącym się na egoizm seksualny facetów - "Możesz się poddać operacji, jeśli czujesz się z tego powodu pokrzywdzona" :)))

            pzdr
            • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 22:26
              > Jest to całkiem możliwe, jednak nie można winić ucznia, ze nie zrozumiał nauczy
              > ciela, bo to na nauczycielu spoczywa "ciężar" takiego przekazu, aby był zrozumi
              > ały.

              To prawda. Tylko to już inny temat.

              > No to niech się spręży i "rozbudzi". Nie rozumiem, DLACZEGO rozbudzenie kobiety
              > jest zadaniem faceta???

              Nie chcesz rozbudzać to nie rozbudzaj, nikt ci ni każe. Tylko nie skarż się potem, że kobieta jest zimna (dodam, że piszę tylko o kobietach "nierozbudzonych", nie o takich które były namiętne i zrobiły się zimne).

              >Idźmy dalej - a kto "rozbudza" faceta seksualność??? A
              > może faceci już się rodzą z rozbudzoną seksualnością, pełnym wzwodem :0
              O ile dobrze się orientuję, bardzo młodzi chłopcy, którym wzwody towarzyszą o co chwilę-samoistnie i naturalnie, są chętni do bzykania, z prawie każdą ładną koleżanką. Ale cóż, może się mylę.

              są t
              > akimi maszynkami do seksu, bez uczuć, bez potrzeby więzi, bez emocji??? Bo jeśl
              > i faceci faktycznie są takimi automatami od seksu - to niby czego taki "automat
              > seksualny" ma nauczyć kobietę???

              To już sobie sam dopowiedziałeś- nie wiem na jakiej podstawie.

              > To jest zupełne zaprzeczenie logiki na poziomie elementarnym - musicie się więc
              > panie określić co do oceny facetów - albo bezduszni egoiści seksualni chcący z
              > aspokoić z kobietą jedynie swoje potrzeby (więc nie ma co liczyć, że będą kobie
              > tę rozbudzać),

              To sobie też niepotrzebnie dopowiedziałeś. Osobiście zakładam, że facet kobietę zaspokoić raczej chce (chociażby z powodu własnego ego), tylko nie zawsze kuma, że trzeba do kobiety inaczej podejść, niż on by chciał, żeby do niego kobieta podeszła. To też próbuję
              wytłumaczyć. Nie oczerniam płci męskiej, tak jak błędnie wysnułeś.

              > albo partnerzy na równych prawach - czyli również mogący oczekiw
              > ać rozbudzenia od kobiety (która może już wcześniej się nieco rozbudziła).

              No jak się rozbudziła to nie mamy już o czym mówić.

              >Pozostając w tym "łopatologicznym" nas
              > troju mogę napisać, że znam wiele przypadków wzwodów u kobiet, którym nawet nie
              > trzeba było wkładać "ręki w jej majtki" - wystarczyło położyć rękę na kolanie.

              To była rozbudzona kobieta.

              > Zatem nie wiem, skąd twój naukowy wywód - możesz podać jakieś źródło swej wied
              > zy???

              Wszystkie nasze wywody są subiektywne. To powinno być oczywiste. Nie czuję potrzeby za każdym razem tego podkreślać.

              >Bo jeśli podajesz swój przykład - to cóż, współczuję.

              Ależ mi nie współczuj. Mój pierwszy partner pięknie rozbudził moją seksualność :)
              Współczuj raczej każdej twojej potencjalnej partnerce. Życzyłabym takowej, żeby trafiła do ciebie już przez kogoś innego rozbudzona.


              > To teraz ja zadam pytanie - a DLACZEGO kobieta nie pyta, co jest potrzebne w ty
              > m samym czasie jej facetowi??? A może po prostu to nie ma żadnego znaczenia, mo
              > że nie pyta się facetów o ich potrzeby seksualne, bo jakież potrzeby może mieć
              > "maszynka do seksu" ????
              To jest już kolejny temat. Ja w powyższej dyskusji omawiałam tylko jedną stronę.

              > Co do konstrukcji - to może wypowiadaj się we własnym imieniu.

              Ależ wypowiadam się w swoim imieniu, raczej nie sąsiada z naprzeciwka!
              Ale ok, następnym razem dodam na wszelki wypadek:
              "powiedziałam ja: piąta ziuta", bo widzę że bez tego się nie obejdzie.

              Podejrzewam off-ice, że dobrze wiesz o czym tu mowa, tylko tak sobie próbujesz podyskutować dla sportu.


              POWIEDZIAŁAM JA: PIĄTA ZIUTA
              • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 23:49
                > Nie chcesz rozbudzać to nie rozbudzaj, nikt ci ni każe. Tylko nie skarż się pot
                > em, że kobieta jest zimna (dodam, że piszę tylko o kobietach "nierozbudzonych",
                > nie o takich które były namiętne i zrobiły się zimne).

                Z tego co dowiedziałem się na tym wątku, to kobiety skarżą się, na nieumiejetność facetów w ich rozbudzeniu, na dążenie facetów jedynie do zaspokojenia własnego popędu seksualnego („.....Z moich, i nie tylko moich, doświadczeń wynika, że coraz częściej kobiety skarżą się na erotyczną ospałość swoich mężczyzn,..” , „...Stąd tak ważne dla kobiet jest rozbudzeni erotyczne,..”, „...Tymczasem, zwykle wszystko dzieje się za szybko, byle prędzej osiągnąć finał...”, „....tylko musicie tego chcieć, a nie, przede wszyskim, przeć do własnej rozkoszy. „

                My faceci nie robimy z tego aż tak wielkich problemów, po prostu nie ma przymusu bycia ze sobą na siłę. Jeśli nic nas nie łączy, jeśli nie ma chemii, to żadne „prace ręczne”, żadne metody rzemieślnicze nie dadzą zadowalających rezultatów w dłuższej perspektywie.

                > O ile dobrze się orientuję, bardzo młodzi chłopcy, którym wzwody towarzyszą o c
                > o chwilę-samoistnie i naturalnie, są chętni do bzykania, z prawie każdą ładną k
                > oleżanką. Ale cóż, może się mylę.

                Hm....., nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę na temat młodych chłopców, ale z pewnością „wiedza” ta nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.
                Zatem ponawiam pytanie - - a kto "rozbudza" faceta seksualność??? (nie mylić seksualności ze wzwodem - bo to NIE TO SAMO!!)


                B
                > o jeśl
                > > i faceci faktycznie są takimi automatami od seksu - to niby czego taki "a
                > utomat
                > > seksualny" ma nauczyć kobietę???
                >
                > To już sobie sam dopowiedziałeś- nie wiem na jakiej podstawie.

                Śpieszę cię poinformować, że w powyższym zdaniu ZADAWAŁEM PYTANIE. Jeśli nie wywnioskowałaś tego z samej treści, to powinnaś zorientować się po znaku zapytania na końcu zdania (a nawet trzech), który jasno określa jego charakter. Więc......???

                > To sobie też niepotrzebnie dopowiedziałeś. Osobiście zakładam, że facet kobietę
                > zaspokoić raczej chce (chociażby z powodu własnego ego), tylko nie zawsze kuma
                > , że trzeba do kobiety inaczej podejść, niż on by chciał, żeby do niego kobieta
                > podeszła.

                No to już zupełnie się pogubiłem. Z dotychczasowych wypowiedzi wynika jasno, że facet chce jedynie zaspokoić własny popęd i nie chce mu się „pracować” nad zmysłami kobiety, która w konsekwencji nie może przeżyć orgazmu, ponieważ nie jest odpowiednio rozbudzona, przygotowana do jego przeżywania. Ty twierdzisz, że raczej facet chce zaspokoić kobietę, ale jako ta głupsza połowa nie „kuma”, że kobieta różni się od faceta i musi podejść do niej inaczej niż ona do niego podchodzi. Strasznie to skomplikowane i gdyby tak wyglądała nasza gra wstępna, to chyba zaproponowałbym ci oglądanie znaczków, lub grę w bierki – chyba było by to bardziej fascynujące przeżywanie :)))))).


                > > nie trzeba było wkładać "ręki w jej majtki" - wystarczyło położyć rękę na kol
                > anie.
                >
                > To była rozbudzona kobieta.

                Otóż niestety NIE. Tak działa „chemia” między ludźmi, ale najprawdopodobniej nie będziesz wiedziała o czym piszę, bo to trzeba po prostu przeżyć. Tego się nie da nauczyć, wyćwiczyć, rozbudzić, czy inaczej zrobić. To dzieje się samo, ale faktycznie nie u wszystkich to występuje, a szkoda. Byłoby znacznie prościej i oczywiście przyjemniej dla obu stron.

                > Ależ mi nie współczuj. Mój pierwszy partner pięknie rozbudził moją seksualność
                > :)

                Rozbudził i zostawił??? Czyżby znudziła mu się rola „rozbudzacza”??? A może ty go nie rozbudziłaś i odszedł do kobiety z wyższym poziomem empatii???

                > Współczuj raczej każdej twojej potencjalnej partnerce. Życzyłabym takowej, żeby
                > trafiła do ciebie już przez kogoś innego rozbudzona.

                No jasne, takie rozbudzone są najlepsze i najlepiej rokują na przyszłość. Seks to muzyka, a muzyka brzmi najlepiej, jak gra ją orkiestra złożona ze świetnych muzyków, a nie uczniów. W każdym razie dzięki za życzenia :))).

                > > To teraz ja zadam pytanie - a DLACZEGO kobieta nie pyta, co jest potrzebn
                > e w ty
                > > m samym czasie jej facetowi???
                > To jest już kolejny temat. Ja w powyższej dyskusji omawiałam tylko jedną stronę

                Masz strasznie wąską specjalizację. Ale co w tym moim pytaniu ci nie leży???

                > > Co do konstrukcji - to może wypowiadaj się we własnym imieniu.
                >
                > Ależ wypowiadam się w swoim imieniu, raczej nie sąsiada z naprzeciwka!

                Napisałaś - „...Niestety, tak już jesteśmy skonstruowani.”, nie przypuszczałem, że o sobie wypowiadasz się w liczbie mnogiej „jesteśmy”, zatem przepraszam, że do tej pory zwracałem się do „was” w liczbie pojedynczej, poprawię się na przyszłość.

                Podejrzewam off-ice, że dobrze wiesz o czym tu mowa, tylko tak sobie próbujesz podyskutować dla sportu.

                Strasznie podejrzliwi "jesteście", ja nie wiem, to jest chyba jakaś obsesja Polaków – teorie spiskowe.
                Czekam tylko, kiedy się dowiem że jestem takim albo owakim (Żydem, Niemcem lub cyklistą)
                Poza tym, ja niczego „nie próbuję” - ja staram się przedstawić argumenty drugiej strony w dyskusji.

                Pzdr
                • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 01:52
                  Przypominasz pieska który strasznie ujada, off-ice.
                  Oczy mnie od twojego pieprzenia bolą.
                  Szkoda mi czasu i energii żeby na to odpowiadać.

                  Tylko jedno:
                  > Hm....., nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę na temat młodych chłopców, ale z
                  > pewnością „wiedza” ta nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

                  A skąd ty czerpiesz wiedzę skarbie? Ustanowiłeś się wyznacznikiem rzeczywistości?
                  Nie przyjmujesz subiektywnych opinii, nie przyjmujesz rad specjalisty, nie chcesz naukowych faktów. Z buracką pewnością siebie wszystkim wokół zaprzeczasz, nic przy tym nie udowadniając. Polecam jogging, jeśli cie nosi.


                  • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 18:55
                    piataziuta napisała:

                    > Przypominasz pieska który strasznie ujada, off-ice.
                    No cóż – normalka. Do epitetów typu Żyd, pedał, cyklista, dokładam kolejny - „piesek ujadający”.
                    To już tradycja – że tam gdzie interlokutorowi brakuje argumentów merytorycznych, zastępuje je epitetami. Z przykrością konstatuje, że świadczy to jedynie o poziomie tego, kto tych epitetów używa.

                    > Oczy mnie od twojego pieprzenia bolą.
                    To bardzo ciekawe stwierdzenie, ponieważ mnie zasadniczo „od pieprzenia” boli coś zupełnie innego (na pewno nie oczy:]]]]), ale przyjmuję wasze stwierdzenie z pełną otwartością i zrozumieniem. Wynika ono pewnie z kolosalnych różnic w psychice, o których można przeczytać w tym wątku :]]

                    > Szkoda mi czasu i energii żeby na to odpowiadać.
                    >
                    > Tylko jedno:
                    > > Hm....., nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę na temat młodych chłopców,
                    > ale z
                    > > pewnością „wiedza” ta nie ma wiele wspólnego z rzeczywistości
                    > ą.
                    A jednak wykrzesaliście choć odrobinę energii i czasu – to miłe, choć żałuję jednocześnie, że tyle "pary" poszło w "gwizdek" :))))

                    > A skąd ty czerpiesz wiedzę skarbie? Ustanowiłeś się wyznacznikiem rzeczywistośc
                    > i?
                    > Nie przyjmujesz subiektywnych opinii, nie przyjmujesz rad specjalisty, nie chce
                    > sz naukowych faktów. Z buracką pewnością siebie wszystkim wokół zaprzeczasz, ni
                    > c przy tym nie udowadniając. Polecam jogging, jeśli cie nosi.

                    Odpowiem w punktach:
                    1.) wydaje mi się, że zwrot „skarbie” jest w tych okolicznościach nie na miejscu i może świadczyć jedynie o tym, że w tej dyskusji zapętliliście się w „kwadraturze koła” - koleżanko.
                    2.) nie ustanowiłem się wyznacznikiem czegokolwiek, a już z pewnością nie rzeczywistości. Głównie zadaję pytania oraz jeśli to wynika z kontekstu - przedstawiam swój punkt widzenia, ale okazuje się, że chyba pytania są za trudne dla interlokutora, ponieważ w odpowiedzi spotkałem się z inwektywami.
                    3.) opinie i rady specjalisty (eksperta) przyjmuję do wiadomości, lecz w pewnym zakresie nie zgadzam się z nimi – taką możliwość gwarantuje mi Konstytucja (w aspekcie prawnym) oraz zdrowy rozsądek i nieco wiedzy oraz doświadczenia osobistego (w aspekcie społecznym).
                    4.) nie spotkałem się z definicją „burackiej pewności siebie”, rozumiem jednak, że oprócz „burackiej” występują jeszcze jakieś inne odmiany pewności siebie, oraz że są między nimi jakieś różnice. Zatem będę wdzięczny, jeśli zdołacie rozwinąć tę swoją głęboką myśl, nie używając przy tym inwektyw i epitetów, które jak rozumiem „burackie” nie są, niemniej nic ciekawego nie wnoszą do dyskusji.
                    5.) co do joggingu, to mam niestety inne preferencje dotyczące aktywności fizycznej (w zimie jeżdżę na nartach), ponieważ bieganie w kółko męczy mnie psychicznie bo jest zupełnie pozbawione emocji i adrenaliny (no chyba, że goniłby mnie Doberman, lub jeszcze lepiej, jego wściekły właściciel:]]]).

                    Mam nadzieję, że docenicie poświęcony czas i energię oraz dobrą wolę, jaką zużyłem aby odpowiedzieć na post, który tak naprawdę jest kompromitacją jego autora.
                    Odpowiedziałem, aby dać wam szansę na rehabilitację.

                    Mimo wszystko – pozdrawiam :))))

                    • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 22:00
                      Trzeba cie przytulić?
            • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:00
              No to niech się spręży i "rozbudzi".

              a wpadłbyś na to, że mnie totalnie podnieca smyranie po wnętrzu dłoni?


              ja tylko jednego nie rozumiem.
              byłam z facetem, który mi robił TAKIE rzeczy, że by mi do głowy nie przyszło, że facet potrafi robić kobiecie TAKIE rzeczy. zawsze się śmiałam, że facet jest mi potrzebny tylko do wymiany świetlówki, bo z całą resztą radzę sobie o wiele lepiej. byłam przekonana, że nigdy z żadnym facetem nie będę mieć orgazmu.była odpowiednia płaszczyzna psychiczna i ja się też nie bałam rozkręcić i też przejmowałam inicjatywę. ale on zadbał o to, by i do dziś mi pisze smsy, że niesamowita byłam:) to nie był seks-seks, tylko takie macanki i oral, a on to do tej pory wspomina. wrażenia były cudowne, ale ja seks wiązałam z 'mistycyzmem', poczuciem harmonii ze światem - a z tym chłopakiem tego nie było. było z innym, z którym nie miałam orgazmu, ale był moim pierwszym facetem i zaczęło mi na nim zależeć. tego właśnie nie rozumiem.
            • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:02
              są takimi maszynkami do seksu, bez uczuć, bez potrzeby więzi, bez emocji???

              tak. w większości. na szczęście jest mniejszośc stworzoa do głębszych relacji:):)
            • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:04
              No to niech się spręży i "rozbudzi".

              Wiesz co, też byś ze mną seksu nie miał. I miałbyś czego żałować:)
              Jak masz takie podejście, to ja się w ogóle nie dziwię, że Twoja kobieta nie jest na Ciebie napalona. Bo niby na co ma być? Żebyś zamoczył i zrobił sobie dobrze?
              • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:14
                Heh, no cóż, zostawiam Cię Twojemu jęczeniu, ja poszukam rozmów z facetami, którzy chcieliby dać z siebie coś fajnego i w zamian otrzymać to samo.
                • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 01:30
                  > Heh, no cóż, zostawiam Cię Twojemu jęczeniu, ja poszukam rozmów z facetami, kt
                  > órzy chcieliby dać z siebie coś fajnego i w zamian otrzymać to samo.

                  No cóż, jak tobie pozostały tylko rozmowy z facetami o seksie - no to szukaj. Erotomanów – gawędziarzy w necie jest wielu, więc na pewno znajdziesz. Powodzenia.
              • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 01.12.10, 19:44
                hihihi
                • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 01:34
                  piataziuta napisała:

                  > hihihi

                  Jak tam oczy - ziuto??? :)))
              • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 01:28
                > Wiesz co, też byś ze mną seksu nie miał. I miałbyś czego żałować:)

                Już żałuję, od lat mażę, aby kogoś "posmyrać" po rączce - i nic :]]]]]

                > Jak masz takie podejście, to ja się w ogóle nie dziwię, że Twoja kobieta nie je
                > st na Ciebie napalona.
                Nie wiem co bierzesz, ale musi to być niezły „towar” - fantazje masz odjechane:))
                • Gość: zgadnijkto Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:14
                  > Już żałuję, od lat mażę, aby kogoś "posmyrać" po rączce - i nic :]]]]]

                  "marzę"


                  > > Jak masz takie podejście, to ja się w ogóle nie dziwię, że Twoja kobieta
                  > nie je
                  > > st na Ciebie napalona.
                  > Nie wiem co bierzesz, ale musi to być niezły „towar” - fantazje mas
                  > z odjechane:))

                  off-ice sugeruje w ten sposób, droga mua, że jest tak słaby, że ewentualne posiadanie partnerki jest możliwe jedynie w marzeniach narkotycznych
                  • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 03.12.10, 14:22
                    Dzięki za korektę ort., to może teraz w rewanżu ja skoryguję twoje rozumienie tekstu czytanego. Otóż jeśli ktoś pisze na temat, o którym NIE MOŻE mieć pojęcia (bo raczej nie może znać ani mnie ani "mojej kobiety", a tym bardziej CZY JEST NAPALONA), to jedyna możliwość jest taka, że ma wizje, a jak wiadomo, najlepsze wizje mają ci, którzy coś wciągają wcześniej.
                    Zatem twoja interpretacja prostego tekstu jest niestety błędna lub również masz wizje :)) – no ale nobody's perfect.

      • Gość: Gina i Gin Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.plock.mm.pl 05.12.10, 13:48
        Cyt:"Otóż rzecz w tym, że kobiecy apetyt na seks jest dużo mniej fizjologiczny, jak to jest u mężczyzn, za to dużo bardziej psychiczny. "

        hahaha, a skąd to wiesz? Jestes pewna ? Bo ja nie.
    • ja_nowa Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 27.11.10, 22:43
      w sumie jednym zdaniem to chyba chłód kobiety zależy od temperamentu partnera
      • Gość: czarno widzę Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: 89.76.187.* 28.11.10, 00:15
        pani Ewo, fylko zgodzi się pani , że potrzeba czasu,aby osiagnąć ten stan ducha u kobiety i chyba mało facetów jest którym tak naprawdę na tym zależy żeby jego kobieta osiagnęła przyjemność?
        • Gość: saab9600 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.net-serwis.pl 28.11.10, 17:51
          Strasznie demonizujecie facetów i jednocześnie same zaprzeczacie sobie. To wnioski po lekturze forum.
          Z jednej strony zakładacie, że facet jest zainteresowany wyłącznie swoją samczą przyjemnością i zupełnie nie dba o Was a z drugiej jak pyta jak było to w Waszym mniemaniu popełnia "świętokradztwo", bo wchodzi w intymny obszar Waszych emocji lub znowu myśli tylko o sobie. Może więcej samokrytycyzmu drogie Panie. Czas dorosnąć do równouprawnienia ...
          • ewa.zeromska Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 18:38
            Mam wrażenie, że nie do końca zrozumieliście moją wypowiedź. Gdy pisałam o roli mężczyzny w seksualnym rozbudzeniu kobiety, nie opierałam się na jakiś seksistowskich przesłankach.
            Po prostu popęd seksalny mężczyzny i kobiety różnią się. Zatem to nie jest kwestia wyboru, tylko tak nas ułożyła natura.
            Niestety panowie, musicie zrozumieć, że wasza rola jest bezdyskusyjna.

            Męski popęd seksualny dany jest mężczyźnie przez naturę, a kobieta musi go w sobie wytworzyć, lub raczej odkryć, bo potencjalnie on oczywiście istneje.
            Podobnie z orgazmem. U mężczyzny jest on fizjologiczny, związany z wytryskiem, a kobieta musi się go nauczyć.

            Bycie nauczycielem dla kobiety, w tak atrakcyjnej dziedzinie jak seks, to nie jest rola przed którą należy się wzbraniać, tyle, że trzeba zrozumieć jak jest ona ważna dla obojga i starać się.
            Jeśli mężczyzna czeka na gotowe, to może się nie doczekać.
            Oczywiście czasami role się odwracają. Kiedy mężczyzna nie ma zupełnie doświadczenia i wiąże się z kobietą już rozbudzoną. Niemniej trzeba mieć świadomość, że ona miała kiedyś dobrego "wprowadzającego".
            Jeśli oboje dopiero stawiają swoje pierwsze kroki, mężczyzna nie powinien przyspieszać i wymuszać, co niestety czesto się dzieje.
            To jest działanie wbrew sobie na dłuższą metę.
            Dziewczyna nieprzygotowana, niedojrzała emocjonalnie, może się zgodzić na seks, ale nie o zgodę chodzi, tylko o swiadomą prawdziwą, potrzebę, która rodzi się pod wpływem uczucia i rozbudzenia zmysłów.
            Pozdrawiam wszystkich na tym wątku
            • Gość: saab9600 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.net-serwis.pl 28.11.10, 20:28
              Pani Ewo, zrozumiałem dobrze i zgadzam się z tym co Pani napisała wcześniej. Zgadzam się, że to facet chcąc nie chcąc odpowiada w dużej mierze za jakość seksu w związku i za to jaką kochanką będzie kobieta. Niestety taka dola ;-).
              Chodzi mi jednak o to, że my potrzebujemy od kobiet informacji zwrotnej. Są oczywiście don juani, którzy wiedzą jak rozbudzić dziewczynę i nie potrzebują żadnych wskazówek ale to odrębna historia i raczej w ostatecznym rozrachunku smutna. Normalny facet idzie metodą prób i błędów. Uczy się razem z kobietą. Jak dostaje od niej informację, że coś robi dobrze bądź źle to mu łatwiej i jednocześnie bardziej się stara.
              Moja aluzja dotyczyła wcześniejszego wątku w którym kobieta stwierdziła, że wkurza ją jak facet pyta za każdym razem czy było dobrze. Myślę, że pamięta Pani ten wątek. I tyle w temacie :-).
              • Gość: p7 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:21
                a tu się zgadzam, trzeba przekazywać sobie wrażenia :)
                wszystko musi iść w 2 strony
            • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 22:35
              ewa.zeromska napisała:

              > Po prostu popęd seksalny mężczyzny i kobiety różnią się. Zatem to nie jest kwes
              > tia wyboru, tylko tak nas ułożyła natura.
              Jeśli, jak sama Pani raczyła stwierdzić - że tak nas ułożyła natura - zatem dalej nie rozumiem - DLACZEGO od facetów trzeba wymagać tego, do czego natura ich nie "ułożyła"???
              Jeśli bowiem odwołuje się Pani do "natury" - no to cóż, facet ma tu rolę wyłącznie dostarczyciela nasienia jak najlepszej jakości oraz dążenie do zapłodnienia. Orgazm u faceta jest swego rodzaju "nagrodą" za dostarczenie nasienia i bodźcem, zachętą do kolejnego stosunku z kobietą - i tyle NATURA. Gdzie tu rola "rozbudzacza" seksualności kobiety????

              > Męski popęd seksualny dany jest mężczyźnie przez naturę, a kobieta musi go w so
              > bie wytworzyć, lub raczej odkryć, bo potencjalnie on oczywiście istneje.

              Muszę Panią zmartwić (a może nie), że faceci też odkrywają w sobie seksualność i ją poznają, jak również uczą się własnego ciała i jego reakcji, ale to tylko jedna istotna część sfery seksu. Mężczyźni również kochają, posiadają uczucia, a popęd to nie wszystko i nie wystarczy do udanego seksu. Skąd zatem wynika Pani przekonanie, że facet jest zaprogramowanym automatem, który działa instynktownie, nie posiada uczuć i ich nie oczekuje???

              > Podobnie z orgazmem. U mężczyzny jest on fizjologiczny, związany z wytryskiem,
              > a kobieta musi się go nauczyć.
              Obawiam się, że niestety upraszcza Pani bardzo przykłady. Faktycznie orgazm jest związany z wytryskiem, ale sam wytrysk nie następuje za naciśnięciem przycisku - to nie syfon :)))))).
              Aby doszło do wytrysku musi zaistnieć wiele składowych łącznie z odpowiednim nastrojem, nawet jedzeniem czy zapachem, okolicznościami. I czasem, pomimo dużej atrakcyjności fizycznej kobiety facet nie będzie miał wzwodu, nie będzie wytrysku i orgazmu.
              Nie słyszałem o takim przypadku, aby w powyższych okolicznościach kobieta starała się zrozumieć o co chodzi, jakie są przyczyny. Jest zazwyczaj zdziwiona, a nawet lekko obrażona, że jej wdzięki nie zostały docenione w postaci erekcji u faceta.

              > Bycie nauczycielem dla kobiety, w tak atrakcyjnej dziedzinie jak seks, to nie j
              > est rola przed którą należy się wzbraniać, tyle, że trzeba zrozumieć jak jest o
              > na ważna dla obojga i starać się.
              Uwaga z gruntu słuszna, ale jedynie wtedy jeśli działa w obie strony. Bycie nauczycielem, to ciężki "kawałek chleba" i nie każdy ma do tego powołanie. Ale oczywiście można się poświęcić, byle z wzajemnością.

              > Jeśli mężczyzna czeka na gotowe, to może się nie doczekać.
              Jeśli kobieta nie jest pojętną uczennicą - to być może będzie musiała szukać innego nauczyciela i znów edukację zaczynać od początku w tej samej klasie.

              > Oczywiście czasami role się odwracają. Kiedy mężczyzna nie ma zupełnie doświadc
              > zenia i wiąże się z kobietą już rozbudzoną.
              To rzadkość - najczęściej rozbudzony facet z doświadczeniem łączy się z rozbudzoną kobietą i oboje uczą się siebie z wzajemnością i fascynacją - to jest model który daje najwięcej satysfakcji obu stronom i rokuje najlepiej na przyszłość.


              > Jeśli oboje dopiero stawiają swoje pierwsze kroki, mężczyzna nie powinien przys
              > pieszać i wymuszać, co niestety czesto się dzieje.
              Szanowna Pani - tak facetów ułożyła NATURA!! To przecież nie nasza wina. Sama Pani to napisała, więc skąd ten brak konsekwencji???


              > Dziewczyna nieprzygotowana, niedojrzała emocjonalnie, może się zgodzić na seks,
              > ale nie o zgodę chodzi, tylko o swiadomą prawdziwą, potrzebę, która rodzi się
              > pod wpływem uczucia i rozbudzenia zmysłów.
              Wydaje się, że w Pani rozumieniu seks to praca u podstaw, wręcz rzemieślnicza robota nad zmysłami i uczuciami. Ja jednak sądzę, że samo życie (czyli natura) częściowo przeczą takiej diagnozie. Otóż moim skromnym zdaniem - seks to wynik chemii w naszych organizmach, nazywany poetycko - porywem uczuć, miłością, zauroczeniem. Jeśli jest "chemia" między ludźmi, to niepotrzebne już rozbudzanie zmysłów, nauczanie seksu, praca nad emocjami. Obydwoje chcą być ze sobą i kochać się godzinami do upadłego i na dodatek nikt nikogo niczego nie uczy - uruchamia się po prostu fantazja, której ludziom nie brakuje. Czytając niektóre wypowiedzi (o nauce, rozbudzaniu, wytwarzaniu, staraniu się), muszę z przykrością stwierdzić, że autorki chyba nigdy nie doznały tej chemii i próbują zrobić sobie seks na wzór rzemiosła. Myślę jednak, że nie tędy droga do pełnej satysfakcji miłe Panie.


              Pozdrawiam
              • ewa.zeromska Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 22:50
                Wie pan co, nie chce mi się, ani nie mam możliwości zrobienia na forum wykladu z seksuologii, bo musiałabym napisac książkę.
                To o czym napisałam nie jest moim wymysłem tylko podstwową wiedzą z zakresu seksuologii. Jeśli ma pan ochote pogłębić wiedzę, a sądzę, że bardzo przydałoby się to panu, choćby po to, żeby przestać się buntowac, wobec udowodnionych faktów, to zachęcam do lektury, choćby, "Zarysu seksuologii i seksiatrii" prof. Kazimierza Imielińskiego.
                Miełej lektury, pozdrawiam
                • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 00:19
                  > Miełej lektury, pozdrawiam

                  Gdybym był głodny suchej wiedzy teoretycznej z zakresu seksuologii, to pewnie bym tak zrobił, jednak jak pani pewnie świetnie się orientuje, wiedza z zakresu seksuologii człowieka (z wyjątkiem antropologii i medycyny) NIE JEST wiedzą ścisłą, tzn. nie można przyłożyć do człowieka definicji, czy wzoru i obliczyć jego seksualności, a tym bardziej NIC UDOWODNIĆ (no chyba, że nie znam nowych odkryć i dowodów z zakresu psychologii i socjologii). Zatem Pani odwołanie do literatury z tego zakresu jest o tyle chybione, że nie może być podstawą oceny jednostki, co najwyżej podstawą do rozważań na temat konkretnego przypadku.
                  Widzę jednak, że argumenty, których nie ma w "Zarysie seksuologii i seksiatrii" prof. Imielińskiego, są dla Pani nie do wytłumaczenia. Myślałem, że będą choć do zastanowienia, ale również się pomyliłem. No cóż - nobody's Perfect, choć miałem nadzieję na rzeczową argumentację w temacie wątku - "potrzeby seksualne - kobiety vs meżczyźni". Niestety z wątku o powyższym tytule zrobił się wątek - potrzeby seksualne kobiet, a szkoda.

                  I jeszcze jedna uwaga - ja nie buntuję się wobec faktów, natomiast buntuję się wobec METOD opowiadania o tych „faktach”.

                  Również pozdrawiam.
                  • ewa.zeromska Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 09:41
                    Ależ pan nienawidzi kobiet! Cóż one, czy raczej jakaś jedna ona panu zrobiła.1 (trochę żartuje :-) )
                    I pan wie i ja wiem, że seks to relacja wzajemna. To przecież oczywiste. Ja nie obciążam mężczyzn odpowiedziaalnością za nieudany seks pary. Oczywiście, że nie!!!!!!!

                    Chciałam jedynie wyjaśnić, jak wyglądają początki i jakie są różnice w podejściu do sprawy. Prosze mi wieryć, że mężczzyźni i kobiety różnią się nie tylko fizycznie.
                    Różnice w psychicznym postrzeganiu są ogromne, a czesto lekceważone.
                    I kobiety i mężczyźni popełniają ten sam błąd. Skoro ja czegoś chcę, coś akceptuję, coś mi się podoba, wartościuję świat i zjawiska w określony sposób, to moj partner/partnerka myśli i czuje identycznie.
                    Otóż nie! I dlatego tak często popadamy w konflikty, brak zrozumienia.
                    To nie jest tak, że któraś płeć jest lepsza - po prostu jesteśmy inni - we wszystkich przejawach życia, w tym również w seksie.
                    Dlatego tak często specjaliści mówią - rozmawiajcie ze sobą.
                    Nie tylko po to, żeby sobie pogadać, ale żeby siebie zeozumieć i uszanować WZAJEMNIE tę inność.

                    Ale oczywiście nie musi się pan ze mną zgadzać i mieć własną filozofię życia.
                    jeszzcze raz p[odkreślam, ja nie trzymam żadnej strony, a potrzeby seksualne mężczyzn rozumiem i wielokrotnie dałam temu wyraz na tym forum w innych wątkach.
                    Pozdrawiam
                    • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 18:34
                      ewa.zeromska napisała:

                      > Ależ pan nienawidzi kobiet! Cóż one, czy raczej jakaś jedna ona panu zrobiła.1
                      > (trochę żartuje :-) )
                      Tak sądzę (że pani żartuje), bowiem gdyby była to diagnoza, to byłaby ona zupełnie błędna!! Kobiety wręcz uwielbiam (i mam powody myśleć, że z wzajemnością, moja partnerka życiowa twierdzi, że czasem nawet za bardzo (czyżby zazdrość?? :]), ale najbardziej JĄ właśnie, a jesteśmy razem już dość długo. Świetnie czuję się w damskim towarzystwie, oczywiście wtedy, jeśli to towarzystwo jest w stanie „nadawać” na odpowiednich falach.

                      > I pan wie i ja wiem, że seks to relacja wzajemna. To przecież oczywiste. Ja nie
                      > obciążam mężczyzn odpowiedziaalnością za nieudany seks pary. Oczywiście, że ni
                      > e!!!!!!!
                      Miło, że pani to deklaruje wprost, choć z poprzednich fragmentów pani tekstów można wyczytać coś innego – np.: „Tymczasem, zwykle wszystko dzieje się za szybko, byle prędzej osiągnąć finał...”,(..) „....tylko musicie tego chcieć, a nie, przede wszyskim, przeć do własnej rozkoszy." itp.
                      No chyba, że źle zinterpretowałem pani przekaz i był on skierowany również do kobiet.

                      > Chciałam jedynie wyjaśnić, jak wyglądają początki i jakie są różnice w podejści
                      > u do sprawy. Prosze mi wieryć, że mężczzyźni i kobiety różnią się nie tylko fiz
                      > ycznie.
                      Szanowna pani, powyższa uwaga nie ma nic wspólnego z wiarą, to są twarde fakty i nigdy tego nie negowałem ba, nawet starałem się skupić uwagę potencjalnych czytelników na fakcie, że nie ma książkowych definicji wedle których te różnice przebiegają (oczywiście z wyłączeniem różnic fizycznych i ich konsekwencji dla obu płci).

                      > Różnice w psychicznym postrzeganiu są ogromne, a czesto lekceważone.
                      Pełna zgoda.

                      > I kobiety i mężczyźni popełniają ten sam błąd. Skoro ja czegoś chcę, coś akcept
                      > uję, coś mi się podoba, wartościuję świat i zjawiska w określony sposób, to moj
                      > partner/partnerka myśli i czuje identycznie.
                      > Otóż nie!
                      Ja w tym miejscu byłbym mniej radykalny. Dlaczego? – skoro zgodziliśmy się co do różnic w psychicznym postrzeganiu kobiet i mężczyzn??
                      Otóż właśnie dlatego, że życie nie jest odbiciem naukowo – filozoficznych przemyśleń uczonych w piśmie :))). Zatem są takie sytuacje, które tą regułę naukowo określoną - potwierdzają, ale również obok występują przypadki, które jej przeczą. Takim właśnie zaprzeczeniem reguły jest zachowanie ludzi różniących się płci (ale również tych samych!!) w przypadku gdy oboje dotknięci są w tym samym czasie „chorobą” zwaną miłością. Wtedy właśnie sprawy ważne – stają się nieważne, jej punkt widzenia staje się moim punktem i vice versa. Wtedy również para podchodzi do seksu w sposób zupełnie spontaniczny, nie skupia się na rozbudzaniu, na naukowych definicjach różnic w psychice płci, nad realizacją ról w związku wynikających z tych różnic itd. Po prostu – tacy ludzie (chorzy) dają sobie wzajemnie radość jaką człowiek może czerpać z seksu, oboje są rozbudzeni i gotowi ba, nawet jak facet już nie może (z przyczyn fizjologicznych :0), rolę w pobudzeniu go do działania przejmuje ONA, i bynajmniej nie wynika to z ukończonego wcześniej kursu z pobudzania :)))).


                      I dlatego tak często popadamy w konflikty, brak zrozumienia.
                      > To nie jest tak, że któraś płeć jest lepsza - po prostu jesteśmy inni - we wszy
                      > stkich przejawach życia, w tym również w seksie.
                      W konflikty popadamy wtedy, jak wcześniej popadamy w rutynę, dlatego rutyna uznawana jest za "killera" związków partnerskich.
                      Oczywiście musimy być świadomi różnic, ale nie można nimi tłumaczyć wszelkich niepowodzeń. Gatunek ludzki został tak skonstruowany, że aby doszło do skutecznego połączenia obu płci w akcie zwanym prokreacją nie jest potrzebna dogłębna wiedza na temat seksualności człowieka i jej rozbudzania (gdyby tak było, to gatunek ludzki nie przetrwałby jednego pokolenia). Nie wystarczy również odmienność fizyczna i jej atrakcyjność. Musi być jeszcze to COŚ, ta chemia między dwojgiem ludzi, która oprócz samej fizyczności aktu seksualnego, pozwala OBOJGU cieszyć się i przeżywać coś naprawdę pięknego, pomimo różnic tak fizycznych jak i psychicznych.

                      > Dlatego tak często specjaliści mówią - rozmawiajcie ze sobą.
                      > Nie tylko po to, żeby sobie pogadać, ale żeby siebie zeozumieć i uszanować WZAJ
                      > EMNIE tę inność.
                      No cóż, to prawda tak oczywista, że nie potrzeba tu żadnego komentarza. Mogę tylko dodać w tym miejscu, że rozmowa jest potrzebna, ale przecież w samym akcie seksualnym nie jest warunkiem sine qua non udanego seksu dla obojga. Oprócz komunikacji werbalnej człowiek posiada całą paletę zmysłów do przekazania i odbioru informacji niewerbalnych. Osobiście nie jestem zwolennikiem przegadywania chwil intymnych typu – daj trochę wyżej, niżej lub szybciej, wolniej, w prawo w lewo. To moim zdaniem jest dobra metoda komunikacji na kursie nauki jazdy, lub kursie pilotażu szybowców :]]]]], ale w seksie osobiście wolę łączność niewerbalną – to ciekawsze i bardziej ekscytujące.

                      > Ale oczywiście nie musi się pan ze mną zgadzać i mieć własną filozofię życia.
                      > jeszzcze raz p[odkreślam, ja nie trzymam żadnej strony, a potrzeby seksualne mę
                      > żczyzn rozumiem i wielokrotnie dałam temu wyraz na tym forum w innych wątkach.
                      > Pozdrawiam
                      Oczywiście, że zgadzać się nie muszę i tam gdzie mam inne doświadczenia, które nie do końca są zgodne z teorią naukową – to jasno (jak sądzę) o tym piszę.
                      Natomiast w tym wątku postanowiłem zabrać głos w dyskusji, ponieważ mam wrażenie, że za gładko i bez rozłożenia akcentów – używane są stereotypy do tłumaczenia zawiłej ludzkiej sfery, którą jest PSYCHIKA w aspekcie seksualności i różnic nie tylko płci, ale również poszczególnych jednostek w obrębie tej samej płci. Co prawda mają one (stereotypy) podbudowę w postaci naukowych rozważań tego lub innego prof., niemniej nauka która zaliczana jest do nauk społecznych, czy humanistycznych a nawet filozoficznych, nie może być jedynym wzorcem opisującym rzeczywistość. A nie może, ponieważ jeszcze żadnemu naukowcowi nie udało się zgłębić i opisać tajników duszy człowieka, cokolwiek przez to rozumiemy (słowo „psyche” jak pani pewnie świetnie wie, wywodzi się ze starożytnej Grecji i oznacza „naukę o duszy”).

                      Zatem, pomimo pewnych różnic które starałem się jasno wyartykułować, różnic które dotyczą nie samych faktów, a sposobu ich komunikowania i zestawiania, udało nam się przynajmniej prowadzić konwersację na pewnym poziomie, za co dziękuję.

                      Pozdrawiam
                  • jesod To działa w obydwie strony 29.11.10, 12:25
                    off-ice napisał:
                    > wiedza z zakresu seksuologii człowieka (z wyjątkiem antropologii i medycyny) NIE JEST
                    > wiedzą śc isłą, tzn. nie można przyłożyć do człowieka definicji, czy wzoru i obliczyć jeg
                    > o seksualności, a tym bardziej NIC UDOWODNIĆ

                    Mam dokładnie takie samo zdanie.... A wniosek jest prosty.
                    Ten mechanizm dotyczy tak samo kobiet, jak i mężczyzn, a oznacza to, że w związku nie można stosować szablonów i przykładać ich do partnera w oczekiwaniu książkowej reakcji, zgodnie z tym, co wiemy i co sobie wyobrażamy.
                    Musimy zawsze traktować się indywidualnie, bo każdy związek między kobietą a mężczyzną jest właśnie taki - indywidualny i niepowtarzalny.
                    • off-ice Re: To działa w obydwie strony 29.11.10, 19:05
                      > Mam dokładnie takie samo zdanie....

                      Cóż za ulga, że w końcu ktoś podjął udaną próbę zrozumienia tej "oczywistej oczywistości".

                      Pozdrawiam
                      • jesod Re: To działa w obydwie strony 30.11.10, 00:51
                        off-ice napisał:
                        > Cóż za ulga, że w końcu ktoś podjął udaną próbę zrozumienia tej "oczywistej ocz
                        > ywistości".

                        Po pierwsze:
                        wcale nie w końcu.
                        Po drugie:
                        nie musiałam podejmować prób zrozumienia, aby wreszcie któraś była udana i przyniosła ulgę.
                        Po trzecie:
                        ja o tej "oczywistej oczywistości" wiem od zawsze i..... To jest cała tajemnica. :)

                        Również pozdrawiam.






          • piataziuta Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 28.11.10, 18:42
            > a z drugiej jak pyta jak było to w Wasz
            > ym mniemaniu popełnia "świętokradztwo", bo wchodzi w intymny obszar Waszych emo
            > cji lub znowu myśli tylko o sobie

            yyy???
            ale o czym Ty ... mówisz Saab??:P
    • Gość: calibri Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 19:05
      Nie wiem czy to może znudzenie partnerem, czy proza życia. W każdym razie, mam wrażenie, że dla części pań (zapewne tak też bywa z panami) po 10 latach ciekawsze bywają aukcje na allegro niż długi wieczór z partnerem.
      Nie wiem dlaczego kobiety sprowadzają wszystko do stereotypu - zły facet, zły seks?
      A co jeśli facet zajmuje się domem, aktywnie opiekuje się potomstwem, przynosi do domu niezłą kasę, kobietę traktuje jak partnera, a nie jak pomoc domową (lub dziecko), nie ma boków i wie, że jest niezły w te klocki, a mimo tego babka unika seksu, albo ogranicza się do "odklepania zdrowaśki"? Z przeszłości pozostały tylko wspomnienia dzikich nocy i świetnej zabawy i eksperymentów we dwoje?
      Czy to tak naprawdę początek końca związku? Bo mam wrażenie, że to jest właśnie pełzające wypalenie, które powoli przemienia związek partnerski w przyjaźń czy raczej spółkę z o.o.
      • Gość: don Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: 95.108.71.* 28.11.10, 22:41
        dokladnie, zgadzam sie z calibri.

        nadmienie, ze nie trzeba byc 10 lat w zwiazku, aby zauwazyc u kobiet wieksze zainteresowanie internetem, filmami, serialami i generalnie wszystkim innym, niz rozkosznym wieczorem z partnerem. dodam, ze jest spora czesc "zimnych kobiet" ponizej 30 wiosenek, nie posiadajacych dzieci i nie bedacych w zwiazku malzenskim, nie majacych dzieci i obowiazkow rodzinnych, generalnie jako kobiety niezalezne musza zadbac tylko o siebie. a jednak ich odpowiedzialni, niezle zarabiajacy i pomocni w domu partnerzy spotykaja sie z oschloscia z ich strony. moze nie oschloascia, ale zainteresowaniem cala masa prozaicznych i biernych czynnosci wypelniajacych kolejny wieczor.
        ps. gdyby kobiety chociaz uprawialy jakis sport amatorsko czy wogole , ale to inna bajka.

        generalnie, wiadomo, ze kazde zwiazki sa inne, sa rozne sytuacje i nie kazda pasuje do opisanej powyzej. sa faceci nieroby, slabi w lozku, brak pieniedzy, ktory rowniez wplywa negatywnie na relacje w zwiazkach i cala masa innych, a swoje rozwazania opiearam na moich wczesniejszych doswiadczeniach i aktualnych moich znajomych. a sporo ich mam.

        sumujac wszystko, chyba u wiekszosci kobiet bedacych w zwiazkach z czasem (i wiekiem rowniez) libido spada do parteru. u naszych matek podobno bylo zupelnie inaczej..... moze gdyby nie media otaczajace nas na codzien?? przeciez spelnienie seksualne daje sporego powera na codzien, a chyba nikt nie zaprzeczy, ze rozpala odstawione na bok uczucia partnerskie.

        • Gość: don Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: 95.108.71.* 28.11.10, 23:11
          dodam, ze watek nie ma na celu zwalania winy na kobiety, raczej jest forma kontemplacji z meskiego punktu widzenia, oraz poznania podloza owych rozbieznosci.

          pozdrawiam.
          • jesod Doznałam ulgi 28.11.10, 23:22
            Gość portalu: don napisał(a):
            > dodam, ze watek nie ma na celu zwalania winy na kobiety, raczej jest forma kont
            > emplacji z meskiego punktu widzenia,

            Nnooo, a już myślałam, że to polowanie na czarownice. :)

            Gość portalu: don napisał(a):
            > oraz poznania podloza owych rozbieznosci.

            Kiedy już od tysiącleci są podejmowane próby ich poznania i jak dotąd całkowicie i w pełni ich nie rozpracowano....
            Zmieniają się kobiety, zmieniają mężczyźni. Zmieniają się seksulani guru i ich wyznawcy. Każde pokolenie uczy się swojej seksualności na "własnej skórze".
          • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 00:36
            > dodam, ze watek nie ma na celu zwalania winy na kobiety, raczej jest forma kont
            > emplacji z meskiego punktu widzenia, oraz poznania podloza owych rozbieznosci.

            No cóż, panie już jasno określiły, że taka sytuacja wynika z winy facetów, bo nieumiejętnie rozbudzili partnerki, które nie nauczyły się jak przeżywać orgazm i są takim współżyciem znudzone, a zatem wszystko jasne (dowody spoczywają w "Zarysie seksuologii i seksiatrii" prof. Imielińskiego, zapewne).
      • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 00:27
        > Czy to tak naprawdę początek końca związku? Bo mam wrażenie, że to jest właśnie
        > pełzające wypalenie, które powoli przemienia związek partnerski w przyjaźń czy
        > raczej spółkę z o.o.

        No cóż, nie można dwa razy odkryć Ameryki, jak również ciągle fascynować się seksem z kobietą jak za pierwszym razem. Ale, trzeba szukać sposobów na "nowości" i "urozmaicenia" w starym związku. Jeśli oczywiście obydwoje tego chcecie i jesteście zainteresowani kontynuacją (do tanga trzeba dwojga).
        • Gość: facet Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.plock.mm.pl 29.11.10, 13:05
          ok"Zupełnie dyskusja jest "obok" ponieważ:
          - kobieta jest bardziej skomplikowanym "aparatem" sexu;
          - facet jak jest gamoń i wyłącznie "tryskacz" - jest zerem pod każdym względem, kobieta może być gamoniem ale jak "wystawi" swoją uruchomioną maszynerie gamoniem być przestaje;
          - enigmą, czyli nadal nieznanym jest to tajemnicze ars amandi. Facetom po prostu nie chce sie pograć na instrumantach a kobita jak to kobita wystawi swoje pośladyi i róbta co chceta aby był spokój. To jest powszechne chamstwo w domach., a to powszechny "kobit" jest;
          - nikt nikogo nie uczy jak kochać czyli seksić, jak czuć i co wreszcie robić z kobitą. Zatem istniej powszechność "byle jak, byle szybko, byle był ...spust". To takie szukanie "G" na siłę i uda się czy się nie uda. Ars amandi w RP NIE istnieje w wydaniu absolutnym. To hańba narodowa. W narodzie seks i jego metody, sposoby i przezywanie jest tematem "okropnym", wstydliwym i takim...brudnym. Nie ma to tego "ę" i "ą". Zauważmy , że kobiety w większości nie gniewają się gdy są poczęstowane słowami zachwytu "ale dupa!". To wiele wyjaśnia. A wyjaśnia brak wymuszania szacunku dla samej siebie. Brakuje w narodzie dam!
          Na pewno jesteście wkurzeni po tym co czytacie teraz. No to jak z wami dyskutować o tym bogatym, jednym najważniejszym obok powietrza, wody i pokarmu zjawisku.
          Albowiem napisane jest że po to macie to i owo aby robic sobie w z a j e m n i e przyjemności. A nie?
          Pomijam, że jest to jeden człon tzw. traidy więzi związku małżeńskiego czy partnerskiego albowiem jest więż ekonomiczna, emocjonalna i seksualna (kolejność dowolna).
          Noo, a teraz kombinujta dobre ludzie dalej! Ja se poczytam.
      • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 17:41
        to tego nie rozumiem. wybacz, moje libido ma problemy z przeczytaniem takiego tekstu ze zrozumieniem ;)
    • urko70 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 14:52
      A ja to widzę tak:
      przed ślubem trzeba sie "pokazać" więc obie strony dbają, faceci adoruja kobiety, a kobiety dbaja o siebie (koronki, dbanie o figurę etc, szalony seks etc).
      Po slubie tzw szara rzeczywistość więc faceci trochę mniej się starają a kobiety odpuszczają sobie dbanie o siebie, dbanie o partnera i koronki są zastępowane barchanami.
      Oczywiście to uogólnienie i jest wiele wyjątków niemnije często tak wlasnie jest. Skutki takiego zachowania sa takie że facet juz nie wuduje swojej zony w "atrakcyjnym wyglądzie" to się za nia juz nie ogląda. Ale potrzeby nadal ma takie same.

      Zwracam uwagę że niezaspokojone w danym związku potrzeby to najczęstsza przyczyna zdrad, bo czym ze jest zdrada jesli nie zaspokojeniem niezaspokojonych w związku potrzeb (seksu, czułości, zainteresowania, podziwu etc) ?
      • zuzanna_25 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 15:34
        Prawdą jest, że po ślubie czasem dochodzi do obniżenia temperatury związku, ale uważam, że wiążemy się nie tylko dla fizyczności tej drugiej osoby, ale także dla jej charakteru, wspólnych (bądź przeciwnie - całkiem rozbieżnych) zainteresowań...to nie zmienia się tak łatwo jak wygląd.
        • urko70 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 30.11.10, 09:58
          zuzanna_25 napisała:

          > Prawdą jest, że po ślubie czasem dochodzi do obniżenia temperatury związku, ale
          > uważam, że wiążemy się nie tylko dla fizyczności tej drugiej osoby, ale także
          > dla jej charakteru, wspólnych (bądź przeciwnie - całkiem rozbieżnych) zainteres
          > owań...to nie zmienia się tak łatwo jak wygląd.

          Czasem, to jest tak, że ta temp nie opada.
          Ile procentowo znamy par które po 5, 10, 15 latach mają w związku temp podobną do tej sprzed zawarcia związku? (i nie chodzi o wizerunek jaki widzą znajomi ale o faktyczny stan)
          • ewa.zeromska Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 30.11.10, 10:09
            Kochani,, plączemy się w wątkach, więc może zaproponuję, żebyście otworzyli nowy wątek, bardziej szczegółowy, wtedy łatwiej mi będzie ustosunkować się.
            Dziękuję.
    • salma75 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 29.11.10, 19:00
      Tu niejako powiązana dyskusja ;):
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,119295009,119295009,Czemu_faceci_staraja_sie_tylko_na_poczatku_zwiazku.html
    • kochanic.a.francuza Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 30.11.10, 15:41
      Od kobiet nie oczekuje sie, ze beda dobrymi, goracymi kochankami , to nie sa.
      Jako dzoewczynki slyszymy pochwaly od wujkow i cioc: "bedziesz dobra zona, tak dobrze gotujesz.", "bedziesz wspaniala matka taki masz dryg do dzieci".
      A slyszal ktos: "bedziesz super kochanka bo jestes taka energiczna, albo np zmyslowa"? Slyszy sie natomiast czesto o sukach i ku...kich charakterach. Zadna kobieta na takie miano nie chce zasluzyc.
      Kobiety chwala sie w pracy ze upiekly to, ze firanki maja uprane i ze taki odswierzacz pachnie a inny nie. Zadna nie chwali sie kolezankom, ze wczoraj tak faceta w nocy wymietosila, ze 6 razy dal rade i wlasnie przed chwila dzwonil, ze chce maly numerek w przerwie na lunch.
      Najpierw nauczcie swoje corki odpowiedniego podejscia do seksu. Nie mowcie zle o kobietach. Nie wymagajcie od zon wychowanych w przasnej katolockiej rzeczywistosci czegos, do czego zwyczajnie nie sa przygotowane: do akceptacji seksu. I skupcie sie na zonach, a nie n wlasnych potrzebach. Zastanowcie sie czy w zwiazku wszysko gra. Seksu nie bedzie jak sa problemy rodzinne, finansowe, z dziecmi, z czasem, ze stresem itp. Madry facet obserwuje zone pod kontem jej potrzeb, bo wie, ze taka postawa jest profitem dla nich dwoje. Duren dobija sie i walczy o swoje niszczac resztki ochoty jakie ma kobieta.
      Kobiety tez chca seksu, ale dobrego, nie wydartego sila. Chcesz seksu wieczorem, pomysl o tym rano.
      • urko70 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 06.12.10, 11:50
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Od kobiet nie oczekuje sie, ze beda dobrymi, goracymi kochankami , to nie sa.

        A skąd Ci to przyszło do głowy?

        > Jako dzoewczynki slyszymy pochwaly od wujkow i cioc: "bedziesz dobra zona, tak
        > dobrze gotujesz.", "bedziesz wspaniala matka taki masz dryg do dzieci".
        > A slyszal ktos: "bedziesz super kochanka bo jestes taka energiczna, albo np zmy
        > slowa"?

        Ty to na poważnie (?) Serio uważasz, że kilkuletniej czy nastoletniej dziewczynce wujek / ciocia powinna mówić ale będziesz dobrze się ......?

        Poza tym skad założenie że te pochwały jakoś wpływają na tą dziewczynkę?

        > Slyszy sie natomiast czesto o sukach i ku...kich charakterach. Zadna ko
        > bieta na takie miano nie chce zasluzyc.

        I jak to kobiety słyszą to się nimi stają?


        > Kobiety chwala sie w pracy ze upiekly to, ze firanki maja uprane i ze taki odsw
        > ierzacz pachnie a inny nie. Zadna nie chwali sie kolezankom, ze wczoraj tak fac
        > eta w nocy wymietosila, ze 6 razy dal rade i wlasnie przed chwila dzwonil, ze c
        > hce maly numerek w przerwie na lunch.

        I co z tego wynika? W wiekszosci faceci tez nie obgadują swoich dokonan - taka norma obyczajowo-kulturowa.

        > Najpierw nauczcie swoje corki odpowiedniego podejscia do seksu.

        Możesz to rozwinąć?
        > Nie mowcie zle o kobietach.

        Ale co co chodzi, kto mowi zle i jakie to ma znaczenie w kwestii tego czy kobieta ma czy nie ochote na seks?

        > Nie wymagajcie od zon wychowanych w przasnej katolockiej rzeczywis
        > tosci czegos, do czego zwyczajnie nie sa przygotowane: do akceptacji seksu.

        Mocno jezdziesz. Analogicznie mozna powiedziec do kobiet " nie wymagajcie od mężów aby gotowali czy sprzątali skoro w ich domu rodzinnym tego nie robili".


        > I s kupcie sie na zonach, a nie n wlasnych potrzebach.

        I analogicznie jak powyzej: I Wy kobiety skupcie się na mężach a nie na sobie.

        > Zastanowcie sie czy w zwiazku wszysko gra.

        A to jest słuszna uwaga.

        > Seksu nie bedzie jak sa problemy rodzinne, finansowe, z dziecmi,
        > z czasem, ze stresem itp.

        Zawsze, powtarzam, zawsze są jakieś problemy. Jeśli nie umie się nabrać do nich dystansu to faktycznie seksu nie będzie w kazdym razie między tym facetem a tą kobietą.

        > Madry facet obserwuje zone pod kontem jej potrzeb, b
        > o wie, ze taka postawa jest profitem dla nich dwoje. Duren dobija sie i walczy
        > o swoje niszczac resztki ochoty jakie ma kobieta.

        Znaczy się jak kobieta zadowolona to seks jest jak nie zadowolona to nie ma - o potrzebach meżczyzn ani słowa - .....

        > Kobiety tez chca seksu, ale dobrego, nie wydartego sila. Chcesz seksu wieczorem
        > , pomysl o tym rano.


        Generalnie ja tu widzę postawę roszczeniową i usprawiedliwianie kazdego zachiowania kobiet.
        Wszyscy bylismy wychowywani w _podobnych_ "przaśnych" warunkach, a jednak wiele kobiet umie cieszyć się seksem oraz wielu mężczyzn umie się fajnie zachowywać w seksie - nie zrzucajmy winy z siebie samych na całe otoczenie i warunki wychowywania.
        Jesli mezczyzni maja nie wymagac od zon tego czy tamtego to i kobiety nie powinny wymagac tego czy tamtego i co wtedy?
    • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 16:43
      przegladajac rozne fora i rozmawiajac ze znajomymi, nie trudno wychwycic, ze bardzo spora czesc plci pieknej nie odczuwa potrzeb seksualnych, natomiast u wiekszosci mezczyzn ta potrzeba jest wysoka. generalnie ma to ogromny wplyw na związki

      Protestuję. Jestem tegoż żywym zaprzeczeniem.
      Rok byłam w luźnym układzie. Wszystko byłoby pięknie, tylko byłam bzykana raz na 2 miesiące do raz na pól roku. Dlatego m.in. się rozpadło. To miał być związek dla seksu a było w min wszystko poza seksem.
      Tak, miał jeszcze jakieś stałe dziewczyny, ze 2, ale je obdarzał tym 'dobrem' równie rzadko. Twierdził, że w młodości bardzo szalał, nabawił się chorób i teraz kondycha nie ta, zresztą dla niego seks nie jest ważnym elementem i woli iść z kumplami na piwo.
      Poza tym był cudownym człowiekiem i bardzo mi imponował, przyjaźń trwa do tej pory, teraz jednak już na neutralnym gruncie.
    • Gość: mua Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 16:46
      no i jak sie powinien zachowywac facet, majacy jak na faceta normalne potrzeby, gdy jego partnerka na seks ma ochote powiedzmy kilka razy do roku?

      Może to będzie chamskie, ale tak uważam - dowiedzieć się, że kobieta to nie tylko złośliwa narośl wokół pochwy. Jeśli seks jest super , to można nie wychodzić z łózka, jeśli jest kiepski, to lepiej książkę poczytać. A gro facetów nie ma pojęcia o potrzebach kobiet. Moim zdaniem do 'robienia' jest tu właśnie praca nad otwartością i chęć robienia fajnych rzeczy 2 osobie - to działa potem w 2 strony.
    • zdziwiona_iwona Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 08:36
      A mnie odwrotnie, interesuje co się dzieje z facetem jeśli ma mniejszy popęd ode mnie. U faceta podobno to normalne, że mu się często chce, a co jeśli jest w związku na odwrót? Jak kobieta ma sobie radzić z odrzuceniem?
      • urko70 Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 09:49
        Albo ten facet jest troszke inny od wiekszosci albo partnerka juz go nie pociąga.
        Na to ze ktos ma mniejsze potrzeby nie ma wplywu, na atrakcyjnosc wplyw jest.
    • off-ice Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 02.12.10, 22:27
      for2na napisał:

      > Tym tekstem zdradzę Wam jak wzbogacić się bez wysiłku przy pomocy internetu, ta
      > k więc życzę miłej lektury.

      Powinnno być : "Tym tekstem zdradzę Wam jak zostać IDIOTĄ ROKU bez wysiłku, przy pomocy internetu, tak więc życzę miłej lektury".












    • potwor_z_piccadilly Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni 03.12.10, 23:34
      Gość portalu: don napisał(a):

      > witam.
      >
      > przegladajac rozne fora i rozmawiajac ze znajomymi, nie trudno wychwycic, ze ba
      > rdzo spora czesc plci pieknej nie odczuwa potrzeb seksualnych,

      Bo taka ich natura zakodowana w genach. Mimo że zaliczamy się do gatunku homo sapiens, jesteśmy ssakami i nasze instynkty tak mężczyzn, jak i kobiet choć mocno przytłumione przez cywilizację, odzywają się. My, mężczyźni utrzymujemy aktywność seksualną na równym poziomie. U kobiet aktywność ta jest zmienna, uwarunkowana cyklami przed prokreacyjnym i po. To nic nowego. Wystarczy poobserwować naszych "braci mniejszych". Przychodzi czas i samce rozpoczynają taniec godowy. Samice natomiast będąc w pełnej gotowości, wybierają tego jedynego (tu pytanie do off-ice, widziałeś kiedyś samice w tańcu godowym). Gdy wybrany zrobi swoje, partnerka traci zainteresowanie samcem, samym aktem prokreacyjnym i rozpoczyna przygotowania do wydania potomstwa.
      Widzisz analogię.

      natomiast u wiek
      > szosci mezczyzn ta potrzeba jest wysoka. generalnie ma to ogromny wplyw na zwią
      > zki (bo glownie o te relacje mi sie rozchodzi), powstaja niepotrzebne spiecia m
      > iedzy patnerami, wzrasta niezadowolenie glownie wsrod mezczyzn, dochodzi do zdr
      > ad.

      Rzeczywiście spięcia są niepotrzebne. Wystarczy tylko zrozumieć zjawisko i w porę zastosować środki zaradcze. Oboje partnerów powinno przewidzieć że w ich związku nastąpi kryzys. To wiedzieli i przewidzieli ci którzy stworzyli instytucję małżeństwa, włącznie ze słowami przysięgi "i że cię nie opuszczę aż do śmierci". Sądzę że ku obopólnemu szczęściu tej przysięgi powinniśmy się trzymać.
      Dotyczy to płci obojga.

      > co w zyciu codziennym powoduje, ze jest az tak duzy odsetek "zimnych kobiet

      Niewiedza.
      Już Konfucjusz głosił że "największe nieszczęścia tego świata wynikają z niewiedzy".
      Wielu ludzi źle interpretuje swoje odczucia.
      Mężczyźni prztykając kolejną puszką piwa, mają żal do połowic że unikają seksu. Kobiety nie odczuwając pociągu do męża sądzą że to nie ten facet i że popełniły pomyłkę w wyborze partnera.

      przeciez, to nie jest wina chlopa, ze tak go nat
      > ura stworzyla.

      Niestety, po części jest.
      Natura, naturą, a rozum rozumem.
      Nie możemy zalegać na jednej pozycji. Wiedząc ze kobieta zmienna jest, musimy się dostosowywać i zależnie od sytuacji zmieniać nasz sposób postępowania z nią.

      > jak w zwiazku takim sytuacjom zar
      > adzic, jak pomoc i rozmawiac z "zimna" kobieta?

      Nie rozmawia się. To nic nie daje, a wręcz zaognia sprawę.
      Działa się.
      Jak ?
      To już sprawa indywidualna.
      Dodam tylko że harmonia w związku jest możliwa. Wszak większość par świetnie daje sobie radę.
      Na koniec rada.
      Panowie, nie żyjcie od jednego kredytu na auto do drugiego kredytu na następne auto. Pamiętajcie że na tym świecie są jeszcze brylanty i nie muszą to być jakieś VVSi o barwie D. Wystarczy złoty środek. Kamyczki Si o barwie H lub I.
      Paniom daję do przemyślenia powiedzonko "szanuj męża swego, bo możesz mieć gorszego".





      • jesod No, no... 04.12.10, 00:33
        potwor_z_piccadilly napisał:
        > Natura, naturą, a rozum rozumem. Nie możemy zalegać na jednej pozycji.
        > Wiedząc ze kobieta zmienna jest, musimy się dostosowywać i zależnie od sytuacji
        > zmieniać nasz sposób postępowania z nią.

        Coraz mądrzej piszesz....
        A jeszcze tak niedawno prowadzałeś kobiety przy nodze i nakłaniałeś pogubionych, aby czekali, aż one same do nich przyjdą. Cóż to za odmiana??? :)

        Ci życiowo najmądrzejsi mężczyźni , którzy dostąpili iluminacji doskonale wiedzą, że kobiecie się ustępuje i robią to z wielkim zapałem, nawet powiedziałabym, że z ogromną determinacją.
        Ale tacy potrafią uskuteczniać taniec godowy całe życie i wcale się do niego nie zniechęcają.
        Mając tę wiedzę, nie wyglądają na nieszczęśliwych....

        • potwor_z_piccadilly Re: No, no... 04.12.10, 07:54
          jesod napisała

          > A jeszcze tak niedawno prowadzałeś kobiety przy nodze i nakłaniałeś pogub
          > ionych
          ,
          aby czekali, aż one same do nich przyjdą. Cóż to za odmiana???

          Zapomniałaś o kartach przy orderach, a to ważne.
          Co do samej idei, to nic się nie zmieniło, a że ktoś przypisuje jej cechy despotyczne oznacza że nie rozumie moich intencji. Ja ani myślę o trzymaniu "baby" na uwięzi. Ja myślę o trzymaniu ręki na pulsie by w porę skutecznie zareagować.
          Natomiast czy "baby" przyjdą czy nie to zapewniam cię że przyjdą. To tylko kwestia podejścia do sprawy, a tak generalnie to od mądrego, twardego we właściwy sposób faceta, baby nigdy nie odejdą. Prędzej ewentualnym rywalkom oczy wydrapią.

          > Ci życiowo najmądrzejsi mężczyźni , którzy dostąpili iluminacji doskonale wied
          > zą, że kobiecie się ustępuje i robią to z wielkim zapałem, nawet powiedziałabym
          > , że z ogromną determinacją.

          To nie tak.
          Nas natura wyposażyła w siłę fizyczną, wam, kobietom w zamian dała spryt. Czyli istnieje naturalny konflikt. Sztuka polega na tym by w drodze odpowiednio wymierzanych kar i nagród osiągnąć kompromisy. Tak że, twierdzenie iż facet musi ustępować i z wywieszonym ozorkiem biegać wokół swojej pani jest bardziej zgubne dla tego osobnika, niż korzystne.

          > Ale tacy potrafią uskuteczniać taniec godowy całe życie i wcale się do niego ni
          > e zniechęcają.

          Mają te prawidła w genach, co nie oznacza że ślepo mają się do nich stosować. Są wszak istotami myślącymi i mało rozsądnym jest nie korzystać z tego daru.



          • jesod Re: No, no... 04.12.10, 20:44
            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Zapomniałaś o kartach przy orderach, a to ważne.

            Nie, nie zapomniałam. To jest o tyle ważne, iż jeszcze bardziej dopełnia całości negatywnej wymowy twierdzenia:
            Prawdziwy mężczyzna trzyma karty przy orderach, a kobiety przy nodze.
            Czym są owe karty? Zamiarami, planami, argumetami, atutami.... ?
            Jeśli odniesiemy je do kobiet - co to może oznaczać? Nieuczciwe zamiary, podstęp...? Czy brak otwartości w relacjach między kobietą a mężczyzną, skoro ów mężczyzna nie uznaje za stosowne być szczerym wobec partnerki, tylko z pozycji dominanta uważa, że należy ją prowadzać przy nodze, a więc nauczyć karności, posłuszeństwa i uległości?

            Coś tu jest nie tak.... Jeśli usiłujesz podciągnąć wymowę tego twierdzenia pod zwykłe trzymanie ręki na pulsie...
            Czego dotyczyć ma ów puls: kontrolowania uległości kobiety w każdej sytuacji i wyznaczenia jej miejsca przy nodze właściciela, w tym wypadku mężczyzny? Sens ma przecież dotyczyć sprowadzenia pozycji kobiety do roli karnego psa u boku mężczyzny?
            Wybacz, ale Twoje uzasadnienie wytłumaczenia tego zdania/powiedzenia wcale mnie nie przekonało, a same intencje wynikają z niego jasno.
            Poza tym, nie ujawniając kart, sam sugerujesz maniupulowanie w jakimś określonym dla siebie/mężczyzny celu.
            Chyba nie powiesz, że przytoczone powiedzenie odnosi się do partnerstwa i pozytywnych relacji między kobietą a mężczyzną?

            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Natomiast czy "baby" przyjdą czy nie to zapewniam cię że przyjdą. To tylko kwes
            > tia podejścia do sprawy, a tak generalnie to od mądrego, twardego we właściwy
            > sposób faceta, baby nigdy nie odejdą. Prędzej ewentualnym rywalkom oczy wydrapią.

            Może "baby" tak, skoro używasz takiego określenia....A kobiety...?
            Ale zapytam: czy Ty sam chciałbyś być zaliczony do kategorii "chłopów"? Może jednak masz rację, na tym świecie jest dużo odmian tego, co jest żeńskie i męskie z pochodzenia, a posiadające różne etykiety (w sensie oznaczenia - klasyfikacji).

            Mądry facet z założenia nigdy nie będzie budował związku po to, aby prowadzać kobietę przy nodze, co wcześniej w głębi siebie zaplanuje.
            Tak, jak część kobiet nigdy nie będzie rywalizować o mężczyznę, bo biorą wszystko albo nic.
            A sama rywalizacja z drugą kobietą o względy mężczyzny jest dla nich czymś poniżej własnej godności. W końcu, jak sam przytoczyłeś wcześniej, to nie one (samice) mają uskuteczniać taniec godowy. :)

            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Nas natura wyposażyła w siłę fizyczną, wam, kobietom w zamian dała spryt.

            Czyżbyś oficjalnie przyznawał, że Wy (Mężczyźni) jesteście wykonawcami tego, co wymyślimy My (Kobiety) ??? :-))))))

            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Sztuka polega na tym by w drodze odpowiednio wymierzanych kar i nagród osiągnąć
            > kompromisy.
            >Tak że, twierdzenie iż facet musi ustępować i z wywieszonym ozorkiem biegać
            > wokół swojej pani jest bardziej zgubne dla tego osobnika, niż korzystne.

            Kary i nagrody w celu osiągnięcia kompromisu? Toż to brzmi, jak tresura!!! :(
            Jak dotąd byłam przekonana, że kompromis osiąga się we wzajemnym porozumieniu, rozumieniu, zrozumieniu, empatii, uczuciu w stosunku do patnera.
            Co do ustępowania, nigdzie nie napisałam, że to ma się wyrażać poprzez "musi" i wcale nie chodzi o bieganie wokół swojej pani w wywieszonym ozorkiem. Po prostu, nie zrozumiałeś o czym napisałam wcześniej. :)
            Mądry facet potrafi ustępować swoje kobiecie, bo chce to robić (!), a to wcale nie oznacza, że robi to z przymusu. Dlaczego to robi? Bo mu na niej zależy, bo chce sprawić jej przyjemność, bo jest ponad walkę o pierdoły i rzeczy w sumie mało w życiu istotne, i wreszcie dlatego, że chce aby ona przy nim czuła się wolna, a przede wszystkim ważna dla niego.
            Jego mądrość właśnie polega na tym, że on to robi z własnego wyboru, dlatego to ustępowanie wcale go tak nie boli, a na wiele rzeczy patrzy z przymrużeniem oka, bo tak naprawdę ważne jest to - między partnerami - czego nie widać.
            To, że mężczyzna chce dbać o swoją kobietę i chce ją chronić przesądza o jego męskości i na pewno nie przynosi mu żadnej ujmy, a już na pewno nie ma nic wspólnego z bieganiem z wywieszonym ozorkiem wokół swojej pani. Taki podejście - to nieporozumienie.

            potwor_z_piccadilly napisał:
            > Mają te prawidła w genach, co nie oznacza że ślepo mają się do nich stosować.
            > Są wszak istotami myślącymi i mało rozsądnym jest nie korzystać z tego daru.

            Pisząc, że: niektórzy mężczyźni potrafią uskuteczniać taniec godowy całe życie i wcale się do niego nie zniechęcają, miałam na myśli taki ich sposób postępowania, który mimo upływu lat w związku udowadnia partnerce, że on ciągle o nią zabiega, że jest nadal ważna i nic się między nimi nie zmienia.
            A ponieważ "jako w niebie tak i na ziemi" , wtedy mądra partneka potrafi docenić oraz szanować mądrego mężczyznę i odpłaca mu tym samym, a przede wszystkim wiernością i lojalnością taką, że nie ma już żadnej potrzeby prowadzania jej przy nodze. :)







            • potwor_z_piccadilly Re: No, no... 05.12.10, 19:05
              jesod napisała:

              Dużo.
              Widzę że lubisz pogadać by przeforsować nieco trącających o feminizm poglądów.
              Rozumiem, takie czasy.




              • jesod Re: No, no... 05.12.10, 20:31
                potwor_z_piccadilly napisał:
                > jesod napisała:
                >
                > Dużo.
                > Widzę że lubisz pogadać by przeforsować nieco trącających o feminizm poglądów.
                > Rozumiem, takie czasy.

                Nie wiem, co moja wypowiedź miała wspólnego z feminizmem, ale w Twoim podsumowaniu dopatruję się wielkiej niechęci do kobiet oraz dążenie do narzucania tylko i wyłącznie swojego punktu widzenia.
                Rozumiem, taki feler.
                Teraz żałuję straconego czasu na wyjaśnianie Tobie swojego poglądu w tym temacie. Uświadomiłeś mi, że naprawdę nie było warto.

                Zmieniaj dalej swoje nicki zależnie od sytuacji i własnej potrzeby, choć ten - moim zdaniem - idealnie do Ciebie pasuje.
                Życzę Ci powodzenia w spełnianiu swojej misji.
                • potwor_z_piccadilly Re: No, no... 05.12.10, 21:21
                  No i się doigrałem.
                  Ba, nawet się dowiedziałem że zmieniam nicki. To ciekawe bo nic o tym nie wiedziałem. Podobnie zresztą jak o misji którą mam do spełnienia. Popatrz, nie powiedzieli mi.
                  Jeśli zaś chodzi o mój stosunek do kobiet, to grubo się mylisz.
                  Życzenia odwzajemniam pomijając wątek misyjny.
    • Gość: kinia Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.ghnet.pl 04.12.10, 17:40
      Ja tam na seks mam zawsze ochotę, nawet wystarczy puścić mnie film porno i już sie podniecam, poczytałam to wasze forum i już mnie wzięło i czuje takie coś fajne podniecenie w podbrzuszu a żem kobieta i co?Mam wibrator i wibrujące jajeczko a lubię i francuski i klasyczny ii od tyłu i wogóle lubię, ale sie nie puszczam z każdym nawet jak mnie nosi bo mam jeszcze jednak rozum i tym różnię się od małpy .
    • Gość: kamar Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.11, 14:25
      Ja się dowiedziałem od mojej dziewczyny (kilka lat związku), że kobiety nie potrzebują seksu. Robią to tylko dlatego by było facetowi miło i żeby chciał z nimi być. To tak facet prawi komplementy, kupuje kwiaty żeby kobiecie było miło, ona sprawia mu przyjemność kochając się z nim i mówiąc że to lubi.
      Co sądzicie o tej tezie?
      • Gość: almostunreal Re: potrzeby sesksualne - kobiety vs mężczyźni IP: *.xdsl.centertel.pl 04.06.11, 14:37
        Sądzę, że ta dziewczyna tak właśnie miała, a mówiła, że to norma, żebyś czasem nie szukał innej, która lubi naprawdę. Tak tak, są takie!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka