Dodaj do ulubionych

35 letni pijący i imprezujący mąż

28.11.10, 14:22
Witam Pani Ewo,

Mój wątek już zamieszczałam na forum „Życie Rodzinne” oraz „Mężczyzna” i tak naprawdę już nie zamierzałam truć gdzie indziej, ale zobaczyłam jak aktywnie Pani uczestniczy w forum „Partnerstwo i seks” postanowiłam napisać o moim problemie z nadzieją o radę.
Mały wstęp. Jesteśmy dość młodym małżeństwem, bo tylko 3 lata (spotykaliśmy się 1 rok przed ślubem), ale jednocześnie „starym” ja 33 lata mąż 35. Nie mamy dzieci.

Do sedna. Na początku byłam bardzo liberalna żona - wyjcie z kolegami czas od czasu uważałam za normalna rzecz, sama nie jednokrotnie wychodziłam z koleżankami na babskie wieczory przy winie. Problem narastał powoli, na początku mąż wracał (podpity, wiadomo piwo) w umówionej wcześniej godzinie (23-24), później to już była 4-5 w nocy, nie uprzedzał ze jeszcze zostaje na imprezie, nie miałabym nic przeciwko, po prostu martwię się. Następnym krokiem było wyjście w piątek powrót w sobotę ….. a później już równa pochyła - wyjście w piątek powrót w niedziele. Brak kontaktu przez te wszystkie dni, jak udało się nawiązać kontakt telefoniczny cały czas pijany, powiedziała bym nie przytomny. Później, jak tłumaczy się, mówi ze nic nie pamięta, gdzie był i co robił … Na imprezy wydaje masę pieniędzy, nie jesteśmy biedni , dobrze zarabiamy, ale 6500 zł na jedną balangę to fortuna!!!

Po każdym takim incydencie przeprowadzamy „poważną rozmowę”, na początku obiecał poprawę, teraz już tylko milczy albo mówi ze „histeryzuje nie potrzebnie”, ze „on taki już jest” lub „jeszcze nie wyszalałem się”. Uwaga mówimy o 35 letnim facecie!!! Po za tym wiem ze latach tz. młodzieńczych nie był aniołem. Dodam ze przed ślubem mąż nigdy nie pił dużo, powiedziała bym ze normalnie, przy okazji uroczystości, lub romantyczna kolacja, nigdy do upicia się do nieprzytomności. Cały proceder rozpoczął się jakiś rok po ślubie i trwa już 2 lata.

Ostatnie wydarzenia przelały czarę goryczy, mąż musiał wżąć urlop na żądanie (już drugi w tym roku) z powodu imprezowania w ciągu tygodnia w wyniku jakiego nie mógł iść do pracy! Spakowałam się i wyprowadziłam się. Mąż jak gdyby nic, dzwoni „co u ciebie kochanie?!”, podjęłam próbę następnej rozmowy on odpiera „ nie zaczynaj!!!!!”

Od wyprowadzki mija już miesiąc, mąż próbuje nawiązywać ze mną kontakt i tradycyjnie udaje ze nic się nie stało. Ostatnio byłam w jego mieszkaniu, straszny brud ale nie o tym chcę powiedzieć. Z mieszkania zginęły moje rzeczy, drobiazgi - perfumy i kosmetyki. Okazało się ze jak wyprowadziłam się i główkowałam jak ratować małżeństwo mąż urządził imprezę… Nie pamięta kto był w mieszkaniu (był pijany) i w rezultacie nie wie kto mógł nas okraść! Jestem w szoku … to nie dzieje się naprawdę…

I teraz tak, co robić ???!!! Uważam ze ma problem z alkoholem i to poważny. Zaproponowałam leczenie (odwyk, AA, całkowita abstynencja alkoholowa, poradnia małżeńska). Mąż odrzuca wszystkie moje propozycje wg niego nie ma problemu z alkoholem! Jak już pisałam mam 33 lata i nie mamy dzieci (zwalnia mnie ta sytuacja o myśleniu o dobrze dziecka) więc mogłabym jeszcze sobie spokojnie ułożyć życie ale nie chcę poddawać się, kocham go. Ale z drugiej strony mogę to życie sobie zdrowo sp…..szyć na własne życzenie …

Walczyć o to małżeństwo czy nie? Jeżeli tak, to jakimi sposobami? Powoli zaczyna mi brakować sił i chęci … już sama nie wiem …

Pozdrawiam, R
Obserwuj wątek
    • Gość: Misia Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.10, 18:07
      Nieciekawie, chyba takie z niego duże dziecko, które ma problem z dorośnięciem. W sumie kiedy on ma zamiar spoważnieć ? Jak będzie mieć 40-50 lat? Boi się facet przyznać do winy i tyle. Ale nie mam pomysłu, niestety. Mam chłopaka co zachowuje się podobnie ale jest młodszy ale sama się zastanawiam czy nie będzie podobnie jak z Twoim mężem. Też jak coś przeskrobię, nigdy nie wraca do tego co zrobił tylko słyszę tekst: co słychać? -->Katastrofa...
      • labadine Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 28.11.10, 19:02
        rywka_mala,odpowiedzialas sobie na wlasne pytanie w przedostatnim zdaniu:cytuje
        "Ale z drugiej strony moge te zycie sobie zdrowo sp.....szyc na wlasne zyczenie".
        Wiesz doskonale gdzie jest problem,nie chce sie leczyc- jego decyzja,dzisiaj pije a jutro straci prace a pozniej bedzie na twoim utrzymaniu i w takim ukladzie nigdy nie bedzie miejsca dla dziecka.
    • ewa.zeromska Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 28.11.10, 19:08
      Witam cię,
      Twój mąż jest alkoholikiem, bez dwóch zdań. Ty to wiesz, ja to wiem, inni ludzie też i myślę, że on czasami też tak o sobie myśli. Rzecz w tym, że ta myśl tak go przeraża, że nie dopuszcza jej do końca. Woli zagłuszyć rozprawę z samym sobą alkoholem.
      Póki co bardzo dobrze zrobiłas, że wyprowadziłaś się i unikasz kontaktu. Kolejna rozmowa o tym samym, nie ma sensu.
      Niestety, to zabrzmi okrutnie, ale on musi osiągnąć swoje dno i sam podjąć decyzję o leczeniu.
      Mówię o "swoim dnie", bo u każdego uzależnionego jest ono w innym miejscu.
      Zostając z nim, wybaczając po raz kolejny, tak naprawdę nie pomogłabyś mu. Miałby uczucie, że znowu ma komfort. Wytrzymałby kilka tygodni ( a może i nie ) i znowu byłoby to samo.

      Pytasz, czy ratować małżeństwo. No własnie to robisz!
      Nie ułatwiasz mu picia, więc zmuszasz go do zastanowienia się nad sobą i życiem.
      Na tym etapie nie możesz zrobić nic więcej. ruch jest po jego stronie. Albo weźmie się za siebie, albo nie.
      Jeśli nie, to przynajmniej nie pociągnie cię za sobą. Jeśli zacznie się leczyć, wtedy możesz go wspierać. Pewnie wiesz, że w AA są tez zajęcia dla rodzin alkoholików i warto tam zajrzeć. Ale to dopiero przed tobą, bo na razie nie wiesz, jak daleko zabrnie twój mąż.

      Wielu kobietom, w takiej sytuacji jak twoja, wydaje się, że mogą męża powstrzymać, że ich miłość, poświęcenie przywiodą go do opamiętania.
      Niestety praktyka jest brutalnie inna. Jest coraz gorzej i gorzej.
      Teraz możesz tylko czekać i obserwować z daleka. Jesli mąż (bezwzględnie trzeźwy) będzie chciał z tobą porozmawiać, to spotkaj się z nim, ale powiedz wyraźnie i bardzo stanowczo - albo się leczysz, albo nie kontaktuj się ze mną.
      Nie ulagaj obietnicy. Obietnica - to za mało. Nawet spotaknie w AA, jedno, czy drugie - to też za mało.
      Z alkoholizmu wychodzi się długo, a właściwie nigdy się nie wychodzi, tyle, że jest się niepijącym alkoholikiem.
      On musi to załatwić sam. Potem ty możesz się włączyć, a jak, to nauczą cię na spotkaniach dla rodzin w AA.
      To wszytsko może miec dobry finał, ale oczywiście nie musi.
      Jeśli twój mąż chce zmarnować swoje życie, to jego wybór, ale ty nie marnuj swojego. Wiesz mi, żadna miłość tego nie wytrzyma.
      Pozdrawiam cię serdecznie
      • Gość: her Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: 89.76.24.* 28.11.10, 19:16
        Strasznie nie lubie tego frazesu o "ukladaniu sobie zycia jeszcze" - to czyste mazenia z romansidel nie majace nic wspolnego z rzeczywistoscia.

        Facet widocznie nie czuje sie dobrze w malzenstwie z Toba i pewnie dlatego zaczal pic.
        • jesod Diagnosta 28.11.10, 19:51
          Gość portalu: her napisał(a):

          > Facet widocznie nie czuje sie dobrze w malzenstwie z Toba i pewnie dlatego zacz
          > al pic.

          Tyś chyba ocip*ał przed tym komputerkiem, serdeńko. :-))))


    • rywka_mala Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 28.11.10, 20:06
      Pani Ewo dziękuje za szybką i treściwą odpowiedź.
      Może to dziwnie to zabrzmi ale to ze mój mąż jest alkoholikiem zrozumiałam niedawno, sama w mojej głowie musiałam to sobie poukładać … Wypierałam takie myśli na zasadzie „To może przytrafić się komuś innemu ale nie mi.”Nie jestem jakaś wyjątkowa ale ciężko pogodzić się z takimi faktami i powiedzieć wprost – mój mąż to alkoholik!
      Piszę Pani o dnie jakie mój mąż musi osiągnąć aby zacząć zmieniać swoje życie. Ale ja bardzo boje się tego dna … co będzie ze mną?! Czy dam radę wytrzymać jak będzie pić i staczać się? Jak na to patrzyć? Kiedy uznać ze to koniec, ze przekroczył wszelkie granicę???? Boje się ze nawet jak będzie się leczyć i żyć w trzeźwości to nigdy już mu nie zaufam ze do końca życia będę żyć z trzeźwym alkoholikiem, czyli zawsze będzie ryzyko ze wszystko zacznie się od nowa. Mój mąż jest lekarzem, jak Pani pewnie wie, w tym środowisku panuje przyzwolenie na picie. Taka zmowa milczenia, jeden kryje drugiego, oczywiście nie mowie o piciu w pracy ale po pracy jest masa okazji a to konferencja a to zjazd naukowy a to pomyślna obrona doktoratów i tak w kółko….
      Na razie czekam … tylko już sama nie wiem na co. Jak przyjdzie z komunikatem ze leczy się to i tak będę myślała ze robi to dla mnie a nie dla SIEBIE. Mam totalny mętlik w głowie. Rozważam wizytę u psychologa zajmującym się takimi przypadkami, widzę sama nie radzę sobie z tym wszystkim.
      Przepraszam ze piszę bez składu i ładu ale jestem dosłownie zmasakrowana tym co się dzieje w moim życiu. I światełka w tunelu brak…
      Pozdrawiam R
      her - Twojego postu nie skomentuje.
      • Gość: her Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: 89.76.24.* 28.11.10, 20:19
        Daj mu swiety spokoj i nie zameczaj go swoja histeria.
        • Gość: saab9600 Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: *.net-serwis.pl 28.11.10, 20:32
          her Ty jesteś fascynującą osobliwością. Opowiedz nam swoją historię. Co lub kto Cię ukształtowało takiego jakiego widzimy na forum. Ku przestrodze innych :-)
          • Gość: her Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: 89.76.24.* 28.11.10, 20:39
            Twoja stara saab :-))
            • Gość: saab9600 Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: *.net-serwis.pl 28.11.10, 21:23
              Zamiast uciekać się do marnych przycinków lepiej napisałbyś coś od siebie. Wszystkie Twoje posty łączy jedno - brak odwagi. Pokaż coś więcej ... Kto tak Ci przyłożył, że zrobiłeś się taki szyderczy. Zdradź nam to. Nic nie odświeża człowieka lepiej niż mała zdrada (to Twoje własne słowa) ...
              • Gość: her Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż IP: 89.76.24.* 28.11.10, 21:31
                Analizuj sobie jak tam chcesz, masz do tego prawo. Nie wchodze w tego typu zaczepki.
                • jesod Nie wchodzę, ale biorę 28.11.10, 21:44
                  Gość portalu: her napisał(a):
                  > Nie wchodze w tego typu zaczepki.
                  Ale starą Saab9600 nie zapomniałeś się podzielić. :)

      • ewa.zeromska Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 28.11.10, 21:03
        Wyprowadziłaś się, to znaczy, że masz jakies swoje miejsce. I niech tak zostanie. Z oddalenia nie będziesz musiała patrzeć każdego dnia na to, jak się stacza.
        Jeśli on cokolwiek zrobi tylko dla ciebie - to jest to jego porażka. On musi się leczyć dla siebie, a tobie udowodnić, że potrafi, że chce naprawić to, co zepsuł.
        O przyszłym zaufaniu na razie w ogóle nie myśl. Nie wybiegaj tak daleko naprzód. Po kolei. Teraz nie to jest ważne.
        Coś czuję, że częściowo bierzesz na siebie jego picie. Czujesz się winna?
        Nawet jeśli były między wami jakieś konflikty, to nie jest to przyzwolenie na picie!
        Poza tym, wybacz, ale jeśli chodzi o jego leczenie, to nie jest ważne, co ty o tym myślisz (dla ciebie, czy nie dla ciebie).
        Ważna jest jego motywacja, jego decyzja o leczeniu. Niemniej decyzja nie jest celem, samym w sobie. To trwa. Często wiele lat.
        Ja nie wiem, czy to wytrzymasz. Nie wiem, czy on jest tego wart.
        Fatalnie byłoby, gdybyś za jakiś czas powiedziała, że ten facet wpędził cię w lata, że zmarnował ci życie.
        Czyli musisz działac dwutorowo.
        Z jednej strony miej jakies baczenie na męża, ale z drugiej buduj swoje życie, swoje sprawy, swoją aktywność. Twoje życie nie może się zatrzymać w oczekiwaniu.
        W oczekiwaniu na co?
        Na jego wyleczenie, czy jego dno?
        Nie bój się jego dna. To jego dno, nie twoje, nie daj się wciągnąć.

        Sądzę, że indywidualna konsultacja u psychologa od uzależniania alkoholowego przydałaby się tobie. Poczujesz się mocniejsza, silniejsza i bardziej pewna siebie w działaniu.
        Myśląc o sobie NIE ROBISZ KRZYWDY MĘŻOWI.

        Światełkiem w tunelu niech będzie dla ciebie to, że jesteś młoda, że wiele się jeszcze wydarzy i że masz kontrolę nad swoim życiem i nie pozwól, żeby kiedykolwiek było inaczej.
        Pozdrawiam
    • Gość: yoki Ciekawe ile masz długów kochana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 20:19
      Znam bardzo podobny przypadek, koleżanka obudziła się dopiero gdy zorientowała się, że ukochany ochlaj tonie (wraz z nią) w długach, których zresztą wypierał się w żywe oczy.
      Brak intercyzy kosztował ją około 100 tys z tego co zostało po sprzedaży wspólnej nieruchomości. Bo, że związek z wesołym alkoholikiem nie przetrwał, to jasne....
      Dziewczyna jeszcze do siebie do chodzi...
      Ratuj się, młoda laska jesteś... szkoda życia...
    • rywka_mala Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 29.11.10, 15:42
      Pani Ewo dziękuje za odpowiedź.

      Na szczęście mam swoje mieszkanie i mogę oszczędzić sobie oglądanie na żywo staczania się mojego męża. Ale mamy wspólne konto i doskonale wiem gdzie i czy imprezuje widzę jak znikają z niego duże kwoty pieniędzy. Myślę o rozdzielności majątkowej u notariusza – boje się ze mąż popadnie w długi a ja później będę musiała to wszystko spłacać.

      Pani Ewo nie czuje się winna o ni odpowiedzialna za to ze mój mąż pije. Chociaż mój mąż próbuje mnie w to wmanewrować. Już po mojej wyprowadzce urządził imprezę w mieszkaniu, po imprezie zginęło kilka rzeczy z mieszkania a mój mąż stwierdził ze to moja wina: „Wyprowadziłaś się, porzuciłaś mnie, byłem zrozpaczony!” Byłam zdumiona ze w tak ewidentny sposób próbuje mną manipulować. Ale źle trafił, nie dam się! Oprócz wątku alkoholu między nami wszystko układa się bardzo dobrze, innych konfliktów brak. Jest między nami miłość, więź, partnerstwo, jesteśmy zdrowi i materialnie zabezpieczeni. Tylko cieszyć się życiem ! A tu wódka odbiera szczęście…

      Tak jak Pani radzi zamierzam działać dwutorowo czyli obserwować do mój mąż robi aby wyjść z nałogu i w tym samym czasie zając się swoim życiem.

      Jeszcze raz dziękuję Pani za komentarz do mojej strawy, bardzo mi pomógł.
      Pozdrawiam, R
      • lled Re: 35 letni pijący i imprezujący mąż 29.11.10, 19:35
        Wiesz, te 6.5 tysiaca wydane na jednej imprezie to nie na alkohol. Panienki z agencji tanie nie sa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka