Dodaj do ulubionych

sex w małżeństwie

19.02.11, 08:04
Witam.
Jesteśmy małżeństwem od prawie 5 lat (razem od 8).
Przed ślubem i tuż po z sexem nie mieliśmy żadnych problemów (kilka razy w tygodniu, czasami kilka razy dziennie). Obojgu nam sprawiał przyjemność. Kochaliśmy się wszędzie tam, gdzie pozwalały na to warunki, ograniczała nas jedynie nasza wyobraźnia.
Zaczęłam zapadać na częste infekcje grzybicze pochwy, wielomiesięczne leczenie (wizyty u ginekologa – po jakimś czasie, z uwagi na częstotliwość, bardzo mnie stresujące – średnio raz w m-cu a nawet częściej) nie przynosiło żadnych rezultatów. Sex praktycznie w ogóle przestał istnieć (antybiotykoterapia, globulki dopochwowe, kremy, maści itp. na infekcje – kilka dni „zdrowia” – sex – i nawrót infekcji). Po jakimś czasie winą za ten stan rzeczy zaczęłam obwiniać męża (bo przecież grzybica nie bierze się z powietrza a ja z nikim innym nie sypiam), on zapewne mnie (nigdy nie powiedział mi tego wprost). Po miesiącach leczenia okazało się że zawiniły tabletki antykoncepcyjne. Po odstawieniu antykoncepcji prawie wszystko wróciło do normy.
Prawie – bo – byłam już zdrowa ale sex nie dawał już takiej radości, jak kiedyś.
Mąż, z racji swojego zawodu, coraz częściej i coraz dłużej siedział przed komputerem („bo przecież ktoś musi zarabiać na twoje zachcianki”, gwoli jasności – pracuję, zarabiam i w kwestii finansów jestem samowystarczalna). Kiedy „krążyłam” po mieszkaniu - uciekał w pracę, kiedy spałam – przeglądał serwisy xxx.
Nie widzę nic złego w oglądaniu zdjęć czy filmów (kiedyś zdarzało się nam je oglądać razem), pod warunkiem że nie cierpi na tym nasz związek.
Godziny bezowocnych rozmów…
Z mojej perspektywy sex ze mną zaczął traktować jak mecz piłki nożnej reprezentacji Polski – wejść na boisko, trochę pobiegać, strzelić gola i spadać do domu. Przy tym bardzo się zaniedbał.
On argumentował to tym że to ja straciłam na sex ochotę, mamy inne potrzeby (odnośnie częstotliwości) a on ma dość ciągłego „prowadzenia mnie za rękę” i wychodzenia z inicjatywą.
Postanowiłam więc udowodnić mu, jak bardzo się myli…
Żeby uciec od monotonii domowego łóżka, wynajęłam pokój w hotelu, gdzie spędziliśmy upojną noc nadrabiając przynajmniej kilka tygodni…
Później starałam się pokazać że ja też mam na niego ochotę, równie często jak (podobno) on na mnie, może to śmieszne ale bywało tak że nastawiałam sobie budzik na godz. 6 żeby móc go „przyjemnie” obudzić. Wychodziłam z inicjatywą, „przejmowałam pałeczkę” itd. ale wtedy on przyjmował postawę bierną, nie dając nic lub niewiele w zamian. Więc odpuściłam.
On stuka w klawiaturę w pracy, wraca do domu by coś przekąsić i z powrotem zasiada przed komputerem do 2-3, jeśli następny dzień ma wolny nawet później (bo, jak twierdzi „ w nocy nikt mu nie przeszkadza”).
Ja mając do wyboru kolejny wieczór spędzony samotnie przed TV też uciekam albo w pracę albo wychodzę z domu.
Nie mamy dzieci.
On, na pewno, nie ma kochanki – całym jego światem jest komputer, bazy danych, php5, python itp.
Wiem, że nie jest złym człowiekiem, wiem że mnie kocha.
Od lat nie miałam w dłoniach odkurzacza (nawet jeśli chciałam słyszałam że po co mam się męczyć - mamy persa więc jest pełno włosia i zbitych kołtunów - on to zrobi). Kiedy ja gotuję, on zmywa. Wynosi śmieci, jeśli trzeba zawiesi pranie, kiedy boli mnie głowa a w domu nie ma żadnych tabletek, bez problemu w środku nocy sam oferuje że pojedzie do apteki abym nie cierpiała… Tylko ten sex…
Da się jeszcze wrócić do tego co było?
Co zrobić żeby sex był jak dawniej?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • heeer Re: sex w małżeństwie 19.02.11, 08:42
      Jesli masz jakis film, ktory bardzo ci sie podoba i jest twoim ulubuionym, to chetnie go ogladasz. Jesli jednak ogladasz go co tydzien to po 8 latach raczej nie ma szansy na to, by dalej byl twoim ulubionym filmem, ktory chetnie ogladasz. Dziekuje za uwage.
      • bettys21 Re: sex w małżeństwie 19.02.11, 09:58
        Cóż za wymowna sugestia... zgodnie z którą wszystkie małżeństwa czy pary po 8 latach małżeństwa/związku powinny sobie szukać substytutu albo model "na stanie" wymieniać na ten "lepszy", bo przecież "nie ma szansy" [wniosek:] po co się męczyć?
        Gratuluje pomysłu na życie.
        • moonogamistka Re: sex w małżeństwie 19.02.11, 11:02
          Heeer ma specyficzne poglady;_)
          Na szczecie nie wszyscy faceci mysla tak jak on:) Albo przynajmniej staraja sie by sex w zwiazku istniaj i byl przyjemnoscia dla obojga. Wejdz na forum "brak sexu w malzenstwie" Duzo fajnych rad mozesz przeczytac, a poza tym zobaczysz , ze sa faceci ktorzy pragna zone nawet po wielu latach:)
    • ewa.zeromska Re: sex w małżeństwie 21.02.11, 15:18
      Poruszyłas kilka spraw.
      Pierwsza - grzybica.
      Jest zasada, że z tego schorzenia leczą się ona i on - inaczej to nie ma sensu.
      Druga to seks.
      Naiwnością byłoby oczekiwac, że temperatura erotyczna w związku utrzyma się na wysokim poziomie latami. Nigdy tak nie jest. Chodzi natomiast o to, żeby spadając, ustaliła się na pewnym satysfakcjonującym poziomie, a nie opadła do zera.
      Jeśli, tak jak u was, obniżyło się to napięcie istotnie, wowczas należy szukac przyczyny nie w samym seksie, a w tym, co w ogóle dzieje się między wami.
      Jakoś rozmijacie się. Zbyt mało rzeczy robicie razem.
      Mam wrażenie, że nie macie określonego wspólnego celu, każde z was zamyka się w swoim świecie.
      Wprawdzie nie ma ostrych konfliktów, są nawet wzajemne usługi i troska, ale to trochę za mało.
      Dopóki byliście dla siebie interesującymi ludźmi, doputy był udany seks. To jest właśnie ten magnes, który przyciąga, podnieca, nadaje sens wspólnemu życiu.
      W tym punkcie uśpiło się, a za tym poszły inne sprawy.
      Nie wrócisz do tego co było, tak całkiem wprost. Nie da się, ale może być równie ekscytująco, chociaz inaczej, ale pod warunkiem, że ożywicie wasz związek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka