ostinka
05.05.04, 12:39
Podejrzewam, że mój problem dotyczy raczej psychologa, ale postanowiłam
spytać o poradę obecnego tu specjalistę. ostatnio dowiedziałam się, że mój
narzeczony oglada filmii porno. Do tej pory myślałam, że jest to domena
niewyżytych młodzieniaszków, a nie dorosłych mężczyzn, prowadzących regularne
życie seksualne. Bardzo mną to wstrząsnęło, bo według mojej filozofii
życiowej wszelkie sprawy seksualne, reakcje ciała i podniety są
nierozerwalnie związane z miłością, dla niej zarezerwowane, a on swoim
postępowaniem niejako je od siebie oddzielił, oderwał, pozbawił seks wymiaru
uczuciowego i sprowadził do poziomu wyładowania hormonalnego. Źle się z tym
czuję , ponieważ uważam, że miłość powinna być jedynym źródłem podniet, a z
tą wiedzą nie patrzę na ukochanego jak na inteligentnego kochanka, ale jak na
zwierzę, które zaspokaja popęd w spobób niekorespondujący z
uczuciem...Wstrząsa mną wiedza, że tak samo jak w miłości może go podniecać
seans filmowy, nie jestem już jedyną podnietą, ale jedną z wielu. Takie
praktyki są normalne dla niewspółżyjących, a nie będących w stałym związku...
Jak rozwiazać ten problem?