uktena
09.05.04, 03:19
Witam. W zasadzie to pytanie do urologa, ale mimo wszystko kieruję je tutaj.
Spotkałem się z różnymi wersjami uleczalności kłykcienia. Mój urolog
twierdzi, że uleczalny jest w 100% przy zastosowaniu preparatu Condyline.
Środek ten to jednak substancja żrąca, a nie eliminująca wirusa. Czy słusznie
twierdzi on, że wraz z pozbyciem się objawów (kalafiorowata narośl) pozbędę
się umiejscowionego w nich wirusa? Kolejną interesującą mnie rzeczą jest
czas, jaki po zniknięciu objawów muszę odczekać, by mieć pewność o całkowitym
pozbyciu się wirusa i braku nawrotów. Ostatnią już rzeczą jest wpływ higieny
na 'budowanie' środowiska dogodnego dla wirusa. Jest to o tyle istotne, że
członek mój we wzwodzie silnie usztywnia się, czego efektem jest nimalże
równy obwód żołędzia i trzonu członka. Zbyt małe światło napletka pozwala na
jego zsunięcie się jedynie do nasady żółędzia odsłaniając go, ale
jednocześnie tworząc zwój skóry, pod którym zbierają się
potencjalne 'niczystości'. Z góry dziękuję za odpowiedź.