Gość: anna
IP: *.159.56.194.static.crowley.pl
11.07.11, 10:04
bylismy na imprezie, zagadałam sie z kolezanka przy stoliku (gdzie wszyscy siedzieli), odwracam i patrze a mojego męza nie ma, wstal i rozmawia z taką jedną kolezanką, niby tylko rozmowa ale i jakies stance, szepty.....A impreza przy stoliku i nikt nie musi w pojedynke jakos odchodzic na bok, tylko jak zwykle ta kokieta...to ja sie odwracam i wolam go, a ona - ta kolezanka, ze "no co Ty" przeciez wiesz ze ja z Twoim mezem to dobrzy znajomi itd.ja na to jak najspokoniej, ze nie o to chodzi i ze ok i dalej wracam do rozmowy przy stoliku z kolezaką.
Niech mi ktoś powie, ze przesadzam, bo mnie sie to wcale nie podobało. Nie lubię takiego zachowania, bo ja taka nie jestem. Wydaje mi sieze to jakiś sposób flirtowania, mmimo ze wiem, ze oni sie znaja dłużej niż ja z mężem. Dodam, że ona jest ładna i sama wychowuje syna. Jakośinnych takich kolazanek mąż nie ma, z innymi jakoś na bok nie odchodzi, bo ona ma chęć na zwierzenia..... Jak to jest. Dlaczego czuję się źle.