Dodaj do ulubionych

dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza?

IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 11.07.11, 10:04
bylismy na imprezie, zagadałam sie z kolezanka przy stoliku (gdzie wszyscy siedzieli), odwracam i patrze a mojego męza nie ma, wstal i rozmawia z taką jedną kolezanką, niby tylko rozmowa ale i jakies stance, szepty.....A impreza przy stoliku i nikt nie musi w pojedynke jakos odchodzic na bok, tylko jak zwykle ta kokieta...to ja sie odwracam i wolam go, a ona - ta kolezanka, ze "no co Ty" przeciez wiesz ze ja z Twoim mezem to dobrzy znajomi itd.ja na to jak najspokoniej, ze nie o to chodzi i ze ok i dalej wracam do rozmowy przy stoliku z kolezaką.
Niech mi ktoś powie, ze przesadzam, bo mnie sie to wcale nie podobało. Nie lubię takiego zachowania, bo ja taka nie jestem. Wydaje mi sieze to jakiś sposób flirtowania, mmimo ze wiem, ze oni sie znaja dłużej niż ja z mężem. Dodam, że ona jest ładna i sama wychowuje syna. Jakośinnych takich kolazanek mąż nie ma, z innymi jakoś na bok nie odchodzi, bo ona ma chęć na zwierzenia..... Jak to jest. Dlaczego czuję się źle.
Obserwuj wątek
    • Gość: Inga Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.11, 12:45
      Czujesz się źle, boś potwornie zazdrosna. I TAK, moim zdaniem bardzo przesadzasz.To co opisałas kompletnie nic nie udowadnia. WYLUZUUUJ!!! :)
    • katikatja Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 11.07.11, 14:38
      "Dlaczego czuję się źle"

      Bo intuicyjnie wyczuwasz zagrożenie z jej strony, tym bardziej, że małżonek skory służyć poprawianiu samopoczucia tej pani.
      • Gość: anna no wlasnie skory do adoracji to dobre okreslenie IP: *.kosnet.pl 11.07.11, 19:14
        to czy nie powinnam wogole reagować? czy tak zachowują się normalne i nie zazdrosne? ale moja reakcja była i tak po jakimś czasie...podobno jak "suka nie da to pies nie weźmie";) czy tak zachowują sie normalne dziewczyny, flirtują w obecności partnerek. Ja taka nie jestem, a moze powinnam sie też tak zachowywać....
        co powinnam mu powiedzieć, ze sobie nie życze? stara a głupia:(
        • Gość: Margo Re: no wlasnie skory do adoracji to dobre okresle IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 19:32
          Jak myslisz, czy maz po znudzeniu sie toba przez tyle lat nie ma prawa do flirtu? Oczywiscie ze ma! A to, ze tobie sie to nie podoba. Moze kup sobie psa, zeby bylo na czym bluszcz upinac.
          • lled Re: no wlasnie skory do adoracji to dobre okresle 11.07.11, 19:51
            anna, wlasnie przez takie kobiety jak Ty rozpadaja sie malzenstwa.
            Wydlub oczy mezowi i utnij mu jezyk, wtedy bedziesz mogla spokojnie z nim chodzic na imprezy.
            • margoeasy Re: no wlasnie skory do adoracji to dobre okresle 11.07.11, 20:36
              Poza tym, dalabys sie mezowi zabawic, nie uwazasz ze twoje cialo juz mu sie maksymalnie opatrzylo? Powinien miec cos z zycia, a ty go pilnujesz jak policjant/
        • katikatja Re: no wlasnie skory do adoracji to dobre okresle 11.07.11, 22:56
          Ty nie flirtujesz, ale są takie, co lubią. A jak to widzisz, i Ci się nie podoba - to panna ma z tego uciechę, nie wiem, może w ten sposób ego sobie dowartościowuje takimi żałosnymi zabiegami. No ale Twoje wątpliwości nie wynikają chyba z tego jednorazowego incydentu? Chyba, że jest coś poza tym jeszcze.
    • Gość: mm Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.11, 22:47
      miałaś prawo źle się poczuć.
      W końcu mąż był z tobą na imprezie i jego pokątne flirty,czy pogaduchy nie najlepiej o nim świadczą.Co innego gdyby rozmawiał z nią przy stoliku,ale takie odosobnienie mogło wzbudzić twój niepokój.
      • Gość: anna Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 12.07.11, 07:52
        no widzę rózne opinie, męzowi nic nie utne, bo nie jest taki zły ogólnie...zastanawiam się jedynie jak powinnam reagować i czy wogóle powinnam. No właśnie są takie co lubią flirtować. Tylko dlaczego ja nie lubię?
        • Gość: mm Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 09:09
          myslę,że powinnaś potem,w domu porozmawiać z mężem i powiedzieć,że było ci trochę przykro,gdy on tak sie izoluje rozmawiając z ta osobą.Jeżeli mu na tobie zależy to zrozumie.
    • kosc_ksiezyca Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 12.07.11, 08:27
      Ale co się stało?
      • n.wataha Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 12.07.11, 10:49
        A może po prostu najnormalniej w świecie mąż chciał byś to zobaczyła, byś również zaczęła się starać, a nie traktowała go jako własność?

        Jeśli myślisz kategoriami "on jest mój, jak ten telewizor, szafa, lodówka", "a która by go chciała?", to w pewnym momencie zbyt późno otworzysz oczy i przekonasz się, że jednak jakaś poza Tobą go jednak chciała, a Ty przegapiłaś okazję.

        W związku obie strony powinny się starać by ogień miłości nie zagasł całkowicie, a drobne flirty na boku, wcale nie muszą prowadzić do rozpadu małżeństwa, lecz właśnie by ta druga strona obudziła się z letargu i zaczęła się starać. Siłą nikogo nie zmusisz by tkwił w związku.
        Co najwyżej szantażem, bo znam takie kobiety, które szantażują swoich mężów "puszczę Cię z torbami jak ode mnie odejdziesz". A i tacy w pewnym momencie stwierdzają, że mają tego dość i odchodzą.
        • Gość: anna no ale mnie ta baba męczy IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 12.07.11, 14:04
          nie tak nie jest, nie wygaduje mu takiego typu słów, ani tez nie poniżam. Związek mamy fajny, po tym incydencie też nic sie nie zmieniło, tylko ta łasica jak zobaczy mojego męża to w moim patrzeniu na sprawę ślini się i tylko czekać okazji, zeby własnie doszło do takich sytuacji. Dalabym sobie rękę uciąć, że wlasnie coś się zdarzy no i było. Nic sie wielkiego nie stało, ale ona jest taka ze ja nie mogę pozniej (bo spotykamy się sporadycznie, raz na kilka miesięcy) w głowie mi siedzi i męczy.
          • n.wataha Re: no ale mnie ta baba męczy 12.07.11, 16:23
            Wiesz, to najprostsze wyjście jest najlepsze. Następnym razem poproś panienkę na stronę i powiedz jej na ucho "odpier... się od mojego męża".

            Mężowi możesz nawet o tym nie wspomnieć. Ale to zależy od Ciebie. Zasada bronienia własnego terytorium (a takowym jest spoufalanie się do Twojego męża) to sprawa całkiem normalna. Lepiej zjechać panienkę niż awanturować się o to z mężem.
        • Gość: ramona Re: Wolne elektrony - w ataku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:23
          n.wataha! Jakaś ty szlachetna i tolerancyjna...;p
          Droga Autorko! Zareagowałaś jak normalna kobieta,żona,narzeczona,konkubina,dziewczyna!!!
          Niech nikt ci nie wmawia,że zrobiłaś coś złego !!!
          Pytanie dla TYCH TOLERANCYJNYCH:Dlaczego to PANI ,nazwijmy "wolny elektron" wybrała sobie swojego dawnego kolegę na spowiednika i doradcę ???? Większość tych oburzonych straszliwie reakcją żony - TO WŁAŚNIE WOLNE ELEKTRONY przyłażą na imprezki,wkręcają ,się samotne,biedne,potrzebujące....I do woli kradną i korzystając z miłych chwil zarezerwowanych dla PARY-która bądź co bądź przyszła razem!! Gdyby było inaczej,wierzcie czy nie, owy wolny elektron ,nie dopuścił by nikogo do JEJ faceta!!! Tak ,tak właśnie złodziejki facetów,podkradaczki cudzego ,najlepiej pilnuje swoich panów!!!
          Te które robią z żony głupią,zazdrosną gęś powinny się wstydzić !!! Nie autorka,która jakby nie było ,na większe "prawo" do swojego faceta !!!
          Przyjmijcie do wiadomości,ze oni przyszli razem na tą imprezę,po to żeby spędzić miło czas w towarzystwie innych osób...Autorka nie przyprowadziła swojego M po to aby zabawiał jakąś tam PANIĄ !!!
          Ciekawe,co by jedna z druga zrobiła np. w kinie, gdyby wasz facet kupując bilety powiedział do kasjerki,że chce siedzieć obok np."Tej pani długonogiej blondyny?" A nie ze swoją żoną ???

          Do szału doprowadza mnie fakt - ludzie pierniczą,że żona jest zazdrosna,robią głupią małpę z żony !! A ta która bezczelnie podrywa,kokietuje ma wszelkie prawa !!! Ciekawe skąd się biorą romanse,podryw,kokietowanie i lądowanie w łóżku z cudzym facetem??? Ciekawe co oznacza słowo KOCHANKA ??? W końcu gdzieś się poznali? Prawda? Chociażby na proszonej imprezce u znajomych???!!! Oni tylko rozmawiali.........To czemu wali do żonatych i zajętych ?? Jak taka obrotna niech sobie poszuka samotnego,albo siedzi z dzieciakiem w domu!
          • eloach Re: Wolne elektrony - w ataku 12.07.11, 14:56
            Gość portalu: ramona napisał(a):


            >TO WŁAŚNIE WOLNE ELEKTRONY przyłażą na i
            > mprezki,wkręcają ,się samotne,biedne,potrzebujące....I do woli kradną i korzyst
            > ając z miłych chwil zarezerwowanych dla PARY-która bądź co bądź przyszła razem!
            > ! Gdyby było inaczej,wierzcie czy nie, owy wolny elektron ,nie dopuścił by niko
            > go do JEJ faceta!!! Tak ,tak właśnie złodziejki facetów,podkradaczki cudzego ,n
            > ajlepiej pilnuje swoich panów!!!

            Nikt nikogo nie może ukraść, bo ani facet ani kobieta nie jest niczyją własnością.


            > Ciekawe,co by jedna z druga zrobiła np. w kinie, gdyby wasz facet kupując bilet
            > y powiedział do kasjerki,że chce siedzieć obok np."Tej pani długonogiej blondyn
            > y?" A nie ze swoją żoną ???

            Jedna z drugą odeszłaby od faceta, który się nią nie interesuje, a jest zainteresowany inną kobietą. Wcześniej oczywiście upewniłyby się czy brak zainteresowania ich osobą jest trwałe, a fascynacja drugą tylko chwilowa.

            > !!! Ciekawe skąd się biorą romanse,podryw,kokietowanie i lądowanie w łóżku z c
            > udzym facetem??? Ciekawe co oznacza słowo KOCHANKA ??? W końcu gdzieś się pozna
            > li? Prawda? Chociażby na proszonej imprezce u znajomych???!!! Oni tylko rozmawi
            > ali.........To czemu wali do żonatych i zajętych ?? Jak taka obrotna niech sobi
            > e poszuka samotnego,albo siedzi z dzieciakiem w domu!

            Ty uważasz, że na świecie trzeba zamknąć wszystkie sklepy monopolowe, domy publiczne, a nawet zabronić jazdy samochodami, bo przecież to wszystko to są zagrożenia moralności i życia.
            Jeśli ktoś ma mocny kręgosłup, to się nie złamie i żadne zagrożenie nie jest dla niego przeszkodą. To trzeba przede wszystkim wypracować.
            • Gość: ramona Re: Wolne elektrony - w ataku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.11, 16:04
              eloach napisał:

              >Jedna z drugą odeszłaby od faceta, który się nią nie interesuje, a jest zainteresowany inną kobietą. Wcześniej oczywiście upewniłyby się czy brak zainteresowania ich osobą jest trwałe, a fascynacja drugą tylko chwilowa.<

              Idąc na imprezę chce się odstresować, zrelaksować i pobyć wśród miłych ludzi,nie zastanawiać się, dlaczego jakaś fladra przyszła dowartościować się kosztem mojego spokoju, osobą mojego męża ...Mogę sobie nie życzyć ?? Jeśli autorka mówi,że jej się to nie podoba i intuicja jej podpowiada ze nie jest to "tylko zwykła rozmowa" czuje dyskomfort,przeszkadza jej to w miłym spędzaniu czasu -to ma do tego prawo! W końcu to ona żyje z tym facetem,ona wkładała starania w ich związek, nie po to aby jakaś fladra zlizywała śmietankę! Nikt nie lubi jak ktoś niszczy "jego dzieło" Pseudokoleżanka widocznie naruszyła jej przestrzeń osobistą,podjadała jak turkuć...i kiedyś doigra się :) Trafi na mniej tolerancyjną panią.
              • fieldsofgold Re: Wolne elektrony - w ataku 14.07.11, 12:19
                ...i jestem jeszcze szalenie ciekawa o co chodzi ze zlizywaniem smietanki z tego co wypracowala zona i zerowaniem na dziele zony...WTF?? ze maz byl cepem i burakiem, zona go wyprowadzila na ludzi, a kolezanka korzysta z nabytej przez niego umiejetnosci konwersacji? czy o co? przepraszam, ale parskam smiechem jak to czytam, ubawilam sie naprawde setnie :-)))
          • n.wataha Re: Wolne elektrony - w ataku 13.07.11, 01:22
            Gość portalu: ramona napisał(a):

            > n.wataha! Jakaś ty szlachetna i tolerancyjna...;p

            Jestem facetem :P
    • eloach Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 12.07.11, 14:16
      Anna napisała:
      "no widzę rózne opinie, męzowi nic nie utne, bo nie jest taki zły ogólnie...zastanawiam się jedynie jak powinnam reagować i czy wogóle powinnam. No właśnie są takie co lubią flirtować. Tylko dlaczego ja nie lubię?"

      A nie mogłaś dołączyć się do ich rozmowy, pogadać z nimi wspólnie, przytulić męża, zalotnie się do niego uśmiechnąć i w ten sposób zaznaczyć swoje terytorium?
      Laska powinna zrozumieć, że Twój mąż ma fajną partnerkę życiową i inna nie jest mu potrzebna.
      Nie powinnaś dać się spłoszyć, bo okazujesz w ten sposób słabość, a przeciwnik zawsze to wykorzysta.
      • Gość: anna dziękuje IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 13.07.11, 07:29
        no mogłam dołączyć...jak teraz o tym myslę a wówczas trochę mnie to zaskoczyło, że sie odwracam i oczywiście "ona", już idąc na imprezę wiedziałam, znaczy przeczuwałam, że coś się będzie działo....ze ona zawsze musi coś wymysleć, bo mi poźniej opowiadal, jak to ona się zwierzała, ze ją drugi kolega, z tej samej imprezy zresztą, w łazience podrywał- a podrywał dość nahalnie...biedna i musiała sie wlaśnie mojemu męzowi wyrzalić. Już ją nazwałam odpowiedno, a minaowicie "łasica" i tak zamierzam o niej mowić do męża, żeby mu pokazać, że ona ma nie po kolei w głowie, zeby ją obrzydzić. Uwaza się za najładniejszą w świecie, ze ją każdy "chce mieć". Problem jest taki, że sama wychowuje dziecko, a samotna, młoda kobieta nie jest do końca "normalna". Tym bardziej taka artystka, no bo po ASP. Całe młode lata przebalowane:)
        Wiem, że mąż mnie kocha i że jest wszystko ok, ale takie sytuacje (zdarzające się sporadycznie, może w naszym 7 letnim stazu było dosłownie kilka) trochę zastanawiają. Ja nie należe do tych silnie ograniczających wolność partnerów. Dosć poźno wyszłam za mąż, wiedziałam co chce, moj mąż miał związek wcześniej, ale bez dzieci, rozwiódł się i powtarza, ze już się "doświadczył" i wie, że jest mu dobrze, ze "ameryki" nie odkryje.
        Niemniej jednak, tak jak piszecie, za co wam BARDZO DZIEKUJE!!!, trzeba swojego męża pilnować, bo nigdy nie wiadomo czy nie ulegnie czarom jakiejś wyzwolonej kokiety.
        Za rady i opinie DZIĘKUJE. Na was zawsze mozna liczyć!!! Od razu trochę lżej.
    • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 12.07.11, 16:19
      A co zrobic z takimi panami, którzy notorycznie na imprezach i wyjazdach wspólnych z partnerem flirtują z ładnymi paniami w towarzystwie partnerek? Czy to też nalezy olac i przejśc nad tym do porządku, bez żadnych komentarzy i konsekwencji?

      W przypadku opisanym przez autorkę, widzę tu niestety trochę winy z męża strony, gdyby chciał aby ta sytuacja nie wydała się żonie dziwna to nie powinien był "cichcem" odchodzic od stolika na pogadankę, tylko oznajmic żonie, żed koleżanka go poprosiła o chwilę rozmowy i że idzie pogadac, a następnie sam powinien żonę zawołac na koniec rozmowy z koleżanką, przytulic żonę:) , pogadac we troje o "dupie maryni" i wówczas myślę, że żona nie czuła by się dziwnie w całej tej sytuacji...
      • Gość: mm Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 16:35
        dokładnie tak,jak napisałaś zuzi,"mąż dał trochę ciała",ale problem nie jest znów taki duży.
        Myślę,że w fajnym związku,partnerzy będą umieli przeskoczyć i taka rafę,tylko potrzeba trochę samodyscypliny,w tym wypadku ze strony męża i na następnej imprezie nie da się wciągnąć w taką sytuację.
    • ewa.zeromska Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 12.07.11, 20:48
      Witaj,
      No i co się stało. Porozmawiał i tyle. Nie rób afery! Przeicież nie przywiążesz go sobie do nogi. Albo mu ufasz, albo..... Jesli uważasz, że mąz może mieć romans z każdą znajomą kobietą, to albo zdrowo przesadzasz, albo fatalnie wybrałaś.
      Pamiętaj. Nic bardziej nie zachęca do skoku w bok, jak za krótka smycz!
      • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 13.07.11, 00:58
        " odwracam i patrze a mojego męza nie ma, wstal i rozmawia z taką jedną kolezanką, niby tylko rozmowa ale i jakies stance, szepty.....A impreza przy stoliku i nikt nie musi w pojedynke jakos odchodzic na bok, tylko jak zwykle ta kokieta..."

        Pani Ewo, ale w tym przypadku nie o kwestię romansu chodzi, ale o sposób w jaki zachował się mąż. Jasne, że ma prawo rozmawiac z koleżankami rownież, ale w obecności żony wazne jest JAK to robi, czy wzbudzając w żonie wątpliwości, czy wręcz przeciwnie... a tu jeszcze w dodatku i tańce były i szepty...Czy w ramach długiej smyczy nalezy pozwalac mężczyznom na okazywanie żonom braku szacunku, poprzez zbytnie spoufalanie się z koleżanką wręcz na oczach żony...?
        • Gość: ramona Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.11, 01:07
          No... znajoma stanowczo skróciła smycz...trzymała pana nawet za obrożę..;p I to jest OK ??? Świat się kończy...Pierwsze lepsze babsko może szeptać, tańczyć przytulać się...a żona ma na to ani okiem nie mrugnąć ?
          • Gość: dziekuje Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 13.07.11, 07:30
            no mogłam dołączyć...jak teraz o tym myslę a wówczas trochę mnie to zaskoczyło, że sie odwracam i oczywiście "ona", już idąc na imprezę wiedziałam, znaczy przeczuwałam, że coś się będzie działo....ze ona zawsze musi coś wymysleć, bo mi poźniej opowiadal, jak to ona się zwierzała, ze ją drugi kolega, z tej samej imprezy zresztą, w łazience podrywał- a podrywał dość nahalnie...biedna i musiała sie wlaśnie mojemu męzowi wyrzalić. Już ją nazwałam odpowiedno, a minaowicie "łasica" i tak zamierzam o niej mowić do męża, żeby mu pokazać, że ona ma nie po kolei w głowie, zeby ją obrzydzić. Uwaza się za najładniejszą w świecie, ze ją każdy "chce mieć". Problem jest taki, że sama wychowuje dziecko, a samotna, młoda kobieta nie jest do końca "normalna". Tym bardziej taka artystka, no bo po ASP. Całe młode lata przebalowane:)
            Wiem, że mąż mnie kocha i że jest wszystko ok, ale takie sytuacje (zdarzające się sporadycznie, może w naszym 7 letnim stazu było dosłownie kilka) trochę zastanawiają. Ja nie należe do tych silnie ograniczających wolność partnerów. Dosć poźno wyszłam za mąż, wiedziałam co chce, moj mąż miał związek wcześniej, ale bez dzieci, rozwiódł się i powtarza, ze już się "doświadczył" i wie, że jest mu dobrze, ze "ameryki" nie odkryje.
            Niemniej jednak, tak jak piszecie, za co wam BARDZO DZIEKUJE!!!, trzeba swojego męża pilnować, bo nigdy nie wiadomo czy nie ulegnie czarom jakiejś wyzwolonej kokiety.
            Za rady i opinie DZIĘKUJE. Na was zawsze mozna liczyć!!! Od razu trochę lżej.
            • katikatja Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 01:05
              Heh, z opisu - jota w jotę była już koleżanka z naszego towarzystwa. Najpierw panowie byli oczarowani, po kilku takich akcjach pani po prostu przestała być zapraszana. Po prostu rozwalała każde spotkanie swoją potrzebą lepienia się i rozdawania wdzięków. Tak, że w Twoim przypadku - to jej problem, nie Twój. No ja myślę, że małżonek nie był zorientowany, że to tego rodzaju niedopieszczona pijawiczka, przyssała się to pogadał i tyle, facet, to go połechtało, ale nie - to nie było przeciwko Tobie z jego strony, pewnie nawet nie zauważył, że mogłabyś to tak odebrać. Ale że mężczyzny są prostolinijne, to trza naprowadzić na właściwą drogę rozumowania, jakiego rodzaju to osobnica, racja. No i sytuacja raczej się nie powtórzy. A jakby co, to polej tą panią z zimnego kubła, że wprawdzie Ci przykro że nikt jej nie chce, ale Wam też przykro patrzeć jak robi z siebie idiotkę:)
          • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 13.07.11, 23:49
            Dokładnie, a niby dlaczego ma żona okiem nie mrugnąc w takiej sytuacji, żona powinna z takiej imprezy wyjśc z uwagi na szacunek do samej siebie a następnie z mężem dokładnie omówic co jej się w jego zachowaniu nie podobało i powiedziec wyraznie, że takich akcji nie będzie więcej tolerowała w przyszłości, a jeśli maż nie zrozumie, wówczas niech chodzi na imprezy sam, bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, wówczas niech robi co chce, skoro normalnie i kulturalnie w obecnosci zony zachowac się nie potrafi przy atrakcyjnej i zachęcającej koleżance... Panowie to nie są jakieś bezwolne istoty, które nie potrafią odpowiednio zareagowac, wtedy kiedy powinni... naprawdę
    • fieldsofgold Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 12:01
      anna i ramona...czy wyscie totalnie powariowaly? dawno nie slyszalam takiego koltunstwa. anno, skad w ogole pewnosc, ze owa "lasica" w ogole bylaby zainteresowana twoim skarbenkiem? to ze podoba sie tobie, nie znaczy, ze wszystkie wolne kobiety na niego leca...co to za tekst "mloda wolna kobieta nie jest do konca normlana"??? a niby czemu? masz jedyny sluszny patent na zycie? ramona, wywod o wolnych elektronach to juz w ogole przednia zabawa...jasne, wolne kobiety nie maja co robic tylko rzucaja sie na waszych mezow. a juz najlepiej ubawilam sie czytajac o kradzeniu milych chwil na imprezie przeznaczonych dla pary...hahahaha...meza prowadzasz na smyczy i w kagancu jak rozumiem, za rozmowe z inna kobieta nie dajesz miski? dramat...wspolczuje waszym mezom bardzo.
      • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 14:04
        Ciekawe, że mi się od Ciebie fieldsofgold nie dostało, skoro ja pisze w podobnym tonie co anna i ramona, może bez wolnych elektronów jedynie... :)
        • fieldsofgold Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 14:48
          zuzi, nie przegielas jak poprzedniczki robieniem z byc moze bogu ducha winnej kobiety, łasicy bezczelnie przychodzacej w samotnosci na imprezy (o zgozo! jak ona smiala przyjsc sama, skoro nie ma pary) i kradnacej chwile rozmowy nalezacej sie przeciez zonie. nie zdziwilabym sie, gdyby ta kobieta w ogole nie byla wspominanym panem zainteresowana. ale takie "zony" zawsze wiedza swoje: winna druga baba, a nie maz - flirciarz. choc i tak stawiam na to, ze byla to zwykla rozmowa. na drugi raz autorko watku, rusz tylek zza stolu i tez idz potanczyc...moze z jakims innym facetem. a postawa ramony przeraza mnie wrecz. wyglada na okropna sekutnice.
          • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 15:47
            OK, wszystko jasne :) Mam jeszcze pytanie na ile Twoim zdaniem taki mąż powiedzmy flirciarz może sobie pozwolic na takiej imprezie na której jest razem z żoną? Na co z kolei może sobie pozwolic jego żona (tj. do jakiego stopnia ona może się dobrze bawic z kims innym na tej imprezie), wiedząc, że jej mąz jest flirciarzem?
            • fieldsofgold Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 16:02
              zuzi w opisanej przez autorce sytuacji wg mnie w ogole nic nie zaszlo!! facet troche porozmawial i potanczyl z inna. na tyle na pewno mozna sobie pozwolic i w przypadku faceta i w przypadku kobiety. a ze ktos sobie cos roi w glowie i upatruje mizdrzenia w zwyklych towarzyskich sytuacjach to jego problem.
              • Gość: 36-latka Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.adsl2.static.versatel.nl 14.07.11, 16:16
                Też się z Tobą zgadzam. "Łasica? Wolna, samotna matka, dlatego nie do końca normalna?" No błagam, co to za teksty w ogóle?!... Chyba ktoś zwyczajnie jest chorobliwie zazdrosny. Wiadomo, że jak się idzie na imprezę, to nie tylko po to, by cały czas spędzić z partnerką/żoną czy partnerem/mężem. Właśnie po to się wychodzi do ludzi, by z nimi pobyć. Tak mi się wydaje;) Byłam ostatnio z moim love na imprezie, na której nikogo nie znałam, on wszystkich. Pewnie powinnam się śmiertelnie obrazić za to, że mnie zostawiał co jakiś czas i szedł rozmawiać z innymi kobietami. Powinnam, a ja głupia jeszcze się cieszyłam, że on się dobrze bawi, a ja poznałam nowych ludzi;p Chyba odbiegam od przyjętego schematu. Autorce postu życzę więcej pewności siebie i wiary w męża, wtedy żadna "łasica" nie będzie konkurencyjna;) a jeśli będzie chciał zdradzić, to i tak zdradzi, choćby trzymała go nie tylko na smyczy, ale i za samą obrożę, jak ktoś tutaj już napisał. Pozdrawiam.
                • Gość: 36-latka Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.adsl2.static.versatel.nl 14.07.11, 16:21
                  "Już ją nazwałam odpowiedno, a minaowicie "łasica" i tak zamierzam o niej mowić do męża, żeby mu pokazać, że ona ma nie po kolei w głowie, zeby ją obrzydzić. Uwaza się za najładniejszą w świecie, ze ją każdy "chce mieć". Problem jest taki, że sama wychowuje dziecko, a samotna, młoda kobieta nie jest do końca "normalna". Tym bardziej taka artystka, no bo po ASP. Całe młode lata przebalowane:) "

                  Po przeczytaniu powyższych słów zastanawiam się, kto tak naprawdę ma problem...
                  • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 16:27
                    No tak, trochę skrajny ten opis i sporo zazdrości z niego płynie... Ale zastanawia mnie jedno, dlaczego autorka poczuła się źle w całej tej sytuacji... Może jednak coś było nie tak ze strony męża...flirciarza... Sama napisała, że już kilka razy taka sytuacja się zdarzyła, a nie, że takie sytuacje zdarzają się nagminnie na każdej imprezie (to robi różnicę...), aby zbyt pochopnie nie oceniac autorki wątku jako osoby skrajnie zazdrosnej...Gdyby była skrajnie zazdrosna nie pisałaby, że tylko kilka razy się mężowi taka sytuacja zdarzyła...napisałaby wówczas, że jej mąż jest chorobliwym flirciarzem i ona nie wie jak sobie z tym poradzic...a taki problem występuje prawie na każdej imprezie...Może jednak kobieta miała powody aby tak zareagowac?
                    • Gość: 36-latka Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.adsl2.static.versatel.nl 14.07.11, 16:41
                      Skoro byłoby tak jak piszesz, powinna chyba skoncentrować się na mężu i jego zachowaniu a nie oczerniać i obwiniać inną kobietę. To nie ta kobieta zachowała się niewłaściwie wobec Autorki wątku, tylko jej mąż, bo to on z Nią jest. Jeśli zdarzyło się coś takiego, co do głębi poruszyło Autorkę i nie była to tylko rozmowa, to po takiej sytuacji koniecznie powinna porozmawiać z mężem i wyjaśnić. Z tego jednak co pisze jasno wynika, że jest na wskroś zazdrosna o tamtą kobietę i najwyraźniej czuje z jej strony zagrożenie.
                      • zuzi.1 Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 14.07.11, 17:31
                        No tak, ale pewnie takie podejście żony do tej sprawy (tj. obwinianie kobiety a nie męża) mogłaby jakos wytłumaczyc pani psycholog, to tak jak z przewinienim dziecka, gdy matka winy szuka na zewnątrz a nie w dziecka zachowaniu...może podobnie i tutaj..
      • yoko0202 nic dodać nic ująć 14.07.11, 23:05
        ogólnie zaje*biste imprezy tam muszą mieć - wszystkie pary siedzą wokół stołu obok siebie i trzymają się za ręce, i nie daj bóg zamienić słowo z kimkolwiek innym, no żal po prostu
        ja rozumiem, gdyby pan rozmawiał sobie z jakąś jedną panią przez półtorej godziny, albo obtańcowywał wszystkie panie oprócz swojej własnej kobiety, ale tutaj gość pogadał, zatańczył i awantura...

        ewidentnie 'pilnowanie' partnera myli się niektórym z założeniem kolczatki i przywiązaniem do słupa.
        • Gość: anna Re: nic dodać nic ująć IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 15.07.11, 09:07
          nie to nie tak dziewczyny, generalnie impreza udana, nikt nikogo nie "pilnował" trzymając za rękę:) wszyscy siedzieli przy jednym wielkim stoliku, ja jak i mąż zajęci byliśmy rozmowami z róznymi osobami, trochę razem, niekiedy oddzielnie, trochę się między czasie przesadzali, bo to ktoś do łazienki, a to ktoś nowy przyszedl...wszystko ok. Tylko pożniej, no juz po 2-3 browarach czy innym alkoholu i niby jakiejs sytuacji ona mojego męża poprosiła na bok. Ja nie zareagowałam, bo i się nawet tego spodziewałam:), bo to tylko ona taka w stosunku do niego (o te wcześniejsze sytuacjie mi chodzi), no ale koleżanka - niech sobie pogada.... i ja zajęta byłam, ale już po jakimś czasie...i to nie była 1 czy 5 minut odwracam się a jego nadal nie ma i ona się wdzeczy, wygina i obejmuje szepcąc coś do ucha (że podobno, jak mi pozniej moj flirciarz powiedział), ze się kolega inny do niej dostawiał dość mocno i ze ona jest przerazona... a pozniej ten miby nachalny facet poprosil swoja zone zeby ją odwiozła, no i ona się oczywiście zgodziła..taka przerażona, ze się jego zony nie bała:) haha
          bo moze i ona zaczepiałaby ją i miała zamiary seksistowskie:) No i ja zareagowałam prosząc męża do nas, ale nie z jakąś pretensją tylko normalnie z humorem i wogóle nie miałam nic do niej, no ale ona w tym momencie zaczela mnie przekonywać i gadać jakieś farmazony, ze czemu ja zazdrosna więc mi to dało do myslenia czemu ona tak mowi:( i ze widocznie jest cos na rzeczy, bo to chyba się juz kiedys zdarzylo...pare lat temu Ale nie było pozniej jakies awantury, z meżem normalnie........tylko mnie to tak zastanowiła i no zgłupiałam. A co do tej "nienormalnej łasicy" to ja w jej wieku i z jednym dzieckiem dawno bym sobie faceta znalazła...no ale to moze 5 lat za malo - bo kiedy, jak bedzie miala 40-stkę i najlepsze lata za sobą?
      • Gość: anna do fieldsofgold IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 15.07.11, 08:43
        normalna w sensie szukająca adoracji. A czy ty lubisz jak Ci ktoś męża kokietuje i z pewnej odległości beznamiętnie się temu przygladasz? nie chodzi kobieto ze się rzucają na mężów...ale sorry, tak to wygladało
        • fieldsofgold Re: do fieldsofgold 15.07.11, 08:54
          gdyby mi ktos kokietowal chlopa, a on by w to brnal to mialabym pretensje do niego a nie czepiala sie jakiejs kobiety. w koncu z nim tworze zwiazek, a nie z nia. byc moze tamta rzeczywiscie ci meza kokietowala, nie widzialam, nie wykluczam. jednak twoj pozniejszy opis tej kobiety udowodnil, ze nieco poplynelas w nadinterpretacji...samotna, z dzieckiem, ladna...i w dodatku artystka po ASP. no jak nic musi byc zlodziejka mezow.
          • Gość: anna nie nie zlodziejka:) IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 15.07.11, 09:14
            no moj facet jak to chłop, moze i flirciarz, ale ja tego flirtowania w swojej obecności nie odczuwam, normalnie gada czy z nią czy z innymi dziewczynami. Moze tylko przy mnie jest normalny, a ma osobności pokazuje swoje prawdziwe oblicze:)
            no nie lubię tego jej zachowania więc i dlatego tak ją okreslam.
          • Gość: ramona Re: do fieldsofgold IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.11, 10:36
            fieldsofgold ! A do stołu siadasz na zajęte krzesło? Czy możne komuś na kolana ? Wolny elektron, ma to w dup..e,co poczuje żona podrywanego,liczy się tylko,ze ją swędzi małpka!
            przez 20 lat miałam z kimś takim do czynienia,wiem co mówię.Wspólna koleżanka,przyjaciółka domu. M jak miał 14 lat to z nią "chodził" ...Przez wiele lat znosiłam "te awanse" wobec mojego M,dotykanie,muskanie niby przypadkiem...Doszło do tego,ze M uciekał do innego pokoju,albo wymawiał się pilnymi sprawami ..i dosłownie uciekał !
            Zawsze z niecierpliwością czekała na przyjście mojego męża z pracy (przychodziła niby do mnie wcześniej) jej repertuar był zawsze taki sam: Mówiła do swojego 11-letniego syna: "Zobacz Krzysiu jaki wujek zmęczony,aż mu żyły wyszły na rekach." (sic)..i tu POTRAFIŁA POGŁADZIĆ MOJEGO M PO RĘCE !!! Maż nie wiedział jak się zachować...Do repertuaru było zawsze....(bez mojej przesady) cyt:"Mieciu,ty taki wykończony,chodź siadaj tu koło mnie" A do mnie : "No zrób mu w końcu coś do jedzenia,kawy też przecież nie będziemy pic same" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No rzesz kurde !!! Myślałam,że źle słyszę;p Od przyjścia chłopa minęło możne 5 minut - a ona zawsze TO SAMO !!!
            Przez 18 lat jest sama,była przelotna znajomość,facet spierniczył gdzie pieprz rośnie....
            U innej koleżanki z jej M robi to samo,ale tam to pozwalała sobie siadać na kolanach u pana.
            Dużo dało mi do myślenia jak mi kiedyś powiedziała że : " Tego R mogłabym mieć,tylko bym palcem kiwnęła ..." Dodam,że mówimy o małżeństwie z którym ona zna się od dziecka,mieszkali na jednej ulicy !!!!!
            Niech mi nikt nie mówi,ze nie dałam szansy "tego gatunkowi kobiety" byłam bierna,nie reagowałam,a ta pozwalała sobie na coraz więcej! kobieta ta uczestniczyła we wszystkich imieninach,urodzinach,komuniach i ślubach.Zawsze to samo! Wchodzenie w du...ę cudzym chłopom i udowadnianie jaka to ona wspaniała,a jaka to ja i inne żony do niczego, co stracił mój M i M znajomych.
            Nieoczekiwane,prawie nieświadomie z pomocą przyszła mi osoba z rodziny mojego męża...Przy okazji imprezy rodzinnej (oczywiście elektron był zaproszony) przy zastawionym stole pełnym rodziny wypaliła do mojego męża : "Chodź tutaj,koło mnie zrobiłam ci miejsce..." (Siedziała na samym drugim końcu ) A nasze miejsca były z przodu obok siebie.
            Osoba z rodziny usłyszała to ..i pani starsza powiedziała takie słowa do niej: " Miejsce męża jest przy żonie,gdzie on ma się tam przepychać do ciebie" Od tego momentu nasza "przyjaciółka" zgasła jak świeca...od tamtego momentu nigdy już nie przyszła do nas,chociaż była zapraszana .Nikt z nas nie zareagował słowa starszej pani...wyszłam z założenie,że koleżanka tez nie zastanawiała się plotąc głupoty ,mizdrząc się do M ,co ja czuję i myślę...pomniejszała moje zaangażowanie w dom i "opiekę" na M (w/w obiad ,kawa).

            Uczucie zazdrości wywołują właśnie takie łasice...Nie my jesteśmy szaleńczo zazdrosne..TO ONE NA ZAZDROSZCZĄ !!! TRĄCA TO O ZAWIŚĆ chęć urwania choć kawałeczka TWOJEGO SZCZĘŚCIA,pokazania tobie,że twój facet wcale tak na ciebie nie leci,udowodniania,że jakby chciała to by go miała ....
            Większość samotnych babek to szczwane lisice,zawsze wybierają sobie faceta mało asertywnego i niezbyt śmiałego,dżentelmena ...Wiedzą,że taki zajęty facet nie powie jej nic złego,nie obróci się na piecie , nie powie : "spadaj na szczaw jesteś obleśna,wcale mi się nie podobasz" Mało który facet potrafi odmówić tańca kobiecie,wiec jestem pewna, Aniu ze to ona zaproponowała taniec "po starej znajomości" nie on.
            Czego oczekiwała od Twojego męża ,żaląc się,że jest atakowana przez innych panów? Otóż zwyczajnie się reklamowała...jakie to ma wzięcie!!! Szukała rycerza w złotej zbroi co by ją wybawił od innych "namolnych dziadów" :) WYBRAŁA JEGO DO OBRONY!!! :)

            Mówiąc tobie " nie bądź zazdrosna" zachowała się jak dziecko co kradnie cukierki z szafki..."Ja nie chciał ,nie ukradłem/am w końcu "to tylko jeden cukierek..."

            Uważaj na nią mimo wszystko...Pozdrawiam:)
            • zuzi.1 Re: do fieldsofgold 15.07.11, 12:36
              No i już fieldsofgold mamy wyjaśnienie podejścia (słusznego moim zdaniem...) Ramony do tego tematu...opartego na jej prywatnych, niezbyt miłych doświadczeniach. Swoją drogą dziwię Ci się Ramona, że tak długo zachowanie tej "paniusi" znosiłas, za mało masz asertywności w sobie, popracuj nad tym. Ja bym taką pseudoprzyjaciółkę pożegnała po 2 pierwszych takich akcjach z jej strony. Poniewaz fieldsofgold nie jestes jeszcze mężatką, wiec może trudno Ci zrozumiec takie podejście Ramony czy anny, ale jak nabierzesz doświadczenia życiowego jako mężatka, proponuję odnowic ten wątek i porozmawiac ponownie na ten życiowy jak widac temat...
              • Gość: anna Ramona IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 15.07.11, 13:06
                Twoje słowa ramona nie są do podważenia. To własnie dosłownie i w 100% oddają te sytuacje i odczucia nas - żon. Dziękuje Ci bardzo za te słowa i dzikuje za zrozumienie i moje rosterki. Relacje międzyparnerami nie są łatwe, tym bardziej kiedy wokół prawie wszyscy po rozwodach w kolejnych związkach...Ale duż mi dały te słowa, ponieważ nie uważałam sięza jakosc szczególnie zazdrosną, a chyba jestem więcej wieć muszę nad sobą popracować....i nad mezem flirciarzem też:)
              • fieldsofgold Re: do fieldsofgold 15.07.11, 18:26
                "Poniewaz fiel
                > dsofgold nie jestes jeszcze mężatką, wiec może trudno Ci zrozumiec takie podejś
                > cie Ramony czy anny, ale jak nabierzesz doświadczenia życiowego jako mężatka"

                alez ja to doświadczenie mam już za sobą ;-)
            • fieldsofgold Re: do fieldsofgold 15.07.11, 18:32
              ok, ramona, baba, ktora przytoczylas w swojej historii mogla byc rzeczywiscie wkurzajaca, jednak piszac, ze wiekszosc wolnych kobiet tylko czyha jak tu odbic nieasertwynego meza zonie, zdrowo przesadzasz. Owszem istnieja rozne "lasice", ale to jest jakis konkretny typ kobiety, bez wzgledu na to czy samotnej czy nie. W calym moim zyciu widzialm moze dwie sztuki. A mam duzo kolezanek i znajomych singielek. Nie sadze aby samotnosc i brak partnera predystynowala do tego. Zwazcie dziewczyny, ze slub i malzenstwo nie musi byc marzeniem kazdej kobiety. Nie znaczy to, ze jest od razu nienormalna albo ma ochote ukrasc czyjegos meza.
              • zuzi.1 Re: do fieldsofgold 15.07.11, 18:58
                Fieldsofgold, myślę, że zbyt osobiście odebrałas to co napisały dziewczyny i stąd tak emocjonalna reakcja, wyluzuj, nie bierz tego do siebie..., jasne, że jak babka jest samotna i nie ma partnera i pojawia się na imprezie to nie oznacza od razu, że przyszła tu w celu zabawienia się z cudzym mężem. Ale sytuacje takie też sie zdarzają. Co nie oznacza jednak, ze każdą taką panią nalezy traktowac jako potencjalną "łasicę". Ale byc może, że było tak jak anna napisała, ze w tym przypadku ta pani była właśnie taką "łasicą"...
                Jasne, że śłub i małżeństwo nie jest marzeniem każdej kobiety, myślę nawet, że gdyby decyzję o ew. małzeństwie kobiety podejmowały jako 30+ a nie 20+, to tyle małżeństw nie byłoby w Polsce zawieranych i w konsekwencji tyle rozwodów by nie było. Myślę, że związki partnerskie (otwarte) byłyby bardziej powszechne od małżeństw... :)
    • Gość: passionplace Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.11, 11:22
      Wypili sobie trochę więcej i po sprawie :)

      Jeżeli do niczego nie doszło, to nie ma się co martwić.
      ---
      OmniBusSimulator.pl | dekoracje wnętrz | Agencja Reklamowa - creativy - Projektowanie Graficzne! | wakacyjna wymiana domów | baza noclegowa | odzież | kocioł acv | Drogeria Raan | www.alfamedio.pl
    • ifkaonly Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza 19.07.11, 13:21
      hmm, ja w różnych trudnych sytuacjach uwrażliwiam męża i pytam "jakbyś czuł się na moim miejscu?"....wykłady itp odpadają. Raz byłam w takiej sytuacji, dotyczyła wtedy jeszcze narzeczonego i mojej koleżanki, omówiłam z nim ( jakbyś chciał, żebym zareagowała gdyby twój kolega mnie dotykał? bardzo mnie rozczarowałeś, oczekiwałam itd) i z nią - koleżanka się na mnie obraziła, bo nie podobał jej się jak powiedziała, sposób w jaki zwróciłam jej uwagę, powiedziałam brzydko : "nie odpowiada mi kiedy wpychasz łokieć w jaja mojego partnera, totalnie mnie zaskoczyłaś, nie wiedziałam co mam zrobić w tej sytuacji"...aha i obraziła się, bo jej powiedziałam, ze trochę mam mało zaufania do niej bo pamiętam jak zwierzała mi się iż poprzytulała się z mężem koleżanki i straciła przez to tą znajomą....lol, z takimi bezczelniakami trzeba ich bronią....jej mina...było warto ;)
    • Gość: mania Re: dziwna sytuacja na imprezie i zazdrosc o meza IP: 92.22.59.* 20.07.11, 12:28
      Chyba bede oryginalna. Tez by mi sie to nie podobalo.. I powiedzialabym mu o tym... To nie jest normalna sytuacja, kiedy moj slubny odchodzi na bok z inna kobieta, zeby porozmawiac, podczas gdy inni dobrze sie bawia przy stoliku. Nie dziwie sie, ze Cie to zdenerwowalo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka