llavlet
06.03.13, 10:25
Witam serdecznie
Jestem nowym użytkownikiem tego forum. Piszę tu ponieważ mam problem z sexem w związku i nie wiem już co robić. Mam poniżej 30, z moja partnerką jestem od prawie 3 lat, jest to moja pierwsza kobieta więc inicjacje sexualną zacząłem dość późno (jak łatwo można obliczyć). Moja partnerka jest ode mnie starsza o 7 lat, kocham ja bardzo i ona mnie też (przynajmniej tak mi się wydaje ), jednak od już można powiedzieć dłuższego czasu mam problem ze wzwodem. Jak się poznaliśmy było wszystko wpożądku nie miałem z tym problemów, jak tylko się Ona do mnie zbliżała wszystko działało jak należy.
Jednak nie od razu zaczęliśmy współżycie (miałem pewne opory ze względów zarówno jej sytuacji rodzinnej jak i tego że dla mnie to była duża nowość i się po prostu bałem), przełamałem swoje lęki po chyba dwóch miesiącach dopiero gdy zaczęliśmy mieszkać razem. Na początku było wszystko bardzo dobrze do momentu gdy ja pojechałem do swojej mamy a Ona do swoich rodziców. Po powrocie do wspólnego mieszkania, gdy już kładliśmy się do łóżka „to” mnie dopadło, moja kobieta oczywiście chciała się kochać i ja mentalnie też jednak ciało przestało reagować tak jak powinno. Zbyłem ją wtedy, ona się obraziła i wyszła z łóżka a ja nie wiedziałem co robić, stwierdziłem jednak, że nie może być tak, że ona nie wie o co chodzi więc zacząłem z nią rozmawiać, powiedziałem co się dzieje i niby wszystko ok, ale nie do końca. Problemy się powtarzały coraz częściej, były kłótnie zwłaszcza w te dni, w których Ona miała największą ochotę a ja nie mogłem (choć bardzo chciałem). W końcu po jednej z kłótni zdecydowałem, że pójdę do sexuologa, jak pomyślałem tak zrobiłem porozmawiałem, wytłumaczyłem przepisał leki, kazał zrobić badania na testosteron, prolaktynę itd. wynik: prolaktyna minimalnie zawyżona, jednak to mogło być wynikiem zmęczenia i stresu. Zacząłem brać leki, witaminę B oraz Nootropil, wydaje mi się ze trochę pomagały choć nie wiem czy to nie efekt placebo bardziej, jednak problem co jakiś czas się powtarzał. Drugi raz do sexuologa poszedłem już ze swoją partnerką, porozmawialiśmy o wynikach badań o tym jak jest i tak dalej, doradził żeby brać tabletki nie robić nic na siłę oraz żeby zrobić za jakiś czas znowu badania, ale jak będę pewien ze nie będę zmęczony, ani zestresowany. Jednak sytuacja po nie długim czasie się poprawiła było więcej sexu, mniej problemów ze wzwodem, przestałem nawet brać tabletki i dalej było znacznie lepiej niż wcześniej. Jednak jakiś czas po tym jak odstawiłem tabletki, intensywność naszego życia sexualnego spadła prawie do zera, powód: tabletki antykoncepcyjne, które niestety stłumiły mojej partnerce ochotę na sex. Widząc całą sytuację zdecydowaliśmy, że przestanie ona brać tabletki i za jakiś czas jej ochota wróci, jednak minęło już półtorej roku i jej libido nadal nie jest takie jak kiedyś, choć czasem ma ochotę na sex, wróciły „te jej dni”, w których ma naprawdę chęć, żeby się kochać. Wróciły niestety tez i moje problemy, ostatnio kochamy się bardzo rzadko bo ja ciągle nawalam, a jak ja nawalam to jej się odechciewa bo każda próba, która się kończy niepowodzeniem sprawia, że Ona bardziej się zamyka i unika sexu, bo Ona chciała by tak porostu, z reszta ja też, bardzo tego chce jednak czuje bezsilność i widząc jej zniechęcenie mi tez się udziela. Po długich przemyśleniach oraz przewertowaniu Internetu szukając informacji na ten temat, doszedłem do wniosku, że to może być problem w mojej psychice, który się pogłębia, więc zaproponowałem swojej partnerce że przecież możemy się kochać inaczej, że mogę ją pieścić, robić jej dobrze ustami, jej odpowiedz: NIE, boją tak drażni, bo jej tak nie doprowadzę, bo się boi że tam z zapachem nie jest wszystko ok., bo ma opory itd. (próbowaliśmy ale po chwili ona się wyrywa, twierdząc, że ja łaskocze) dodam tylko że lubię jej to robić ustami i boli mnie, że ona tego nie lubi. Druga alternatywa, powiedziałem jej, że mogę to zrobić palcami, jej odpowiedz: NIE, bo ona tak nie chce, bo ona chce bliskości i kochać się normalnie (rozumiem to bo ja tez tak chce), dodam ze na początku jak się jeszcze nie kochaliśmy to pieściłem ją parę godzin (dosłownie) i doprowadzałem w ten sposób, ale od momentu rozpoczęcia współżycia ona tak nie chce. Wrzeszczcie powiedziałem jej ze kupie jej wibrator, pomyślałem ze jak będziemy mieli pewność, że ona będzie zadowolona z pieszczot i zaspokojona to ja będę miał wolny umysł, że nie wszystko zależy on „NIEGO” i w pewnym momencie on sam zaskoczy i w tracie pieszczot będzie się sam podnosił.
Niestety na razie nie mam funduszy na to żeby zaopatrzać ją w ten gadżet, ani na to żeby pójść znowu do sexuologa (wizyta 150zł), na tabletki typu Levitra też nie mogę na razie sobie pozwolić, mam jeszcze pół tabletki ale jak jej mówię o nich to ona też nie chce tak. Dużo rozmawiamy ale w praktyce te rozmowy do niczego nie prowadzą, bo w konsekwencji ja swoje Ona swoje. Bardzo ją kocham, chce z nią być ale już nie wiem co mam robić i jak sobie z tym radzić. Jeśli macie jakieś pomysły to bardzo proszę o komentarz (jednak proszę o poważne wypowiedzi).