Gość: dariusz
IP: *.dynamic.chello.pl
05.06.13, 18:56
Witam,
mam 20 lat, nie pale, nie pije, żadnych narkotyków, jedyne od czego jestem uzależniony to od sportu, mimo drobnych problemów ze stawami, to można powiedzieć że jestem okazem zdrowia.
Pisząc wprost- mam problem ze wzwodem. Poznałem wspaniałą dziewczynę, bardzo mi sie podoba fizycznie. Odkładamy narazie seks, ale mieliśmy sytuacje gdzie było naprawde gorąco. Na początku wystarczyło żebyśmy zaczeli sie całować i wzwód był natychmiastowy i pełny, ale w pewnym momencie zauważyłem że staje sie słabszy, nawet jakby do połowy. W sytuacjach skrajnej namiętności, gdy ona bierze w ręke mojego penisa i zaczyna go pieścić dłońmi, nie dość że nie jest tak twardy jak powinien, to potrafi zwiotczeć w jej dłoniach... Raz zdarzyło sie nawet że mimo gorącego całowania i rozebrania jej niemal do naga, gdy wsadziła mi ręke w spodnie, zdałem sobie sprawe że wogóle nie mam wzwodu... Czułem sie okropnie że tak ją zawodzę i zacząłem sie jeszcze bardziej tym nakręcać. Co istotne- wcześniej nie stroniłem od pornosów i masturbacji, myślałem nawet że jestem od tego uzależniony. Odkąd z nią jestem (2 miesiące) całkowicie zrezygnowałem z jednego i drugiego, i nawet mnie do tego nie ciągnie, bo stwierdziłem że nie chce w jakiś sposób niszczyć naszego życia intymnego. Druga istotna sprawa to to, że to moja pierwsza dziewczyna, i szalenie mi na niej zależy.
Czy to jest kwestia stresu, psychiki? Wieloletniego niszczenia sie masturbacją i pornosami? I co najważniejsze, czy to przejdzie samo, czy nie obędzie sie bez jakiejś, np lekarskiej, pomocy? Pozdrawiam