22.07.13, 00:46
Mam 33 lata i przeżyłam swój pierwszy orgazm. Zawdzięczam go wyłącznie sobie :) Nie mam partnera i nie przewiduję w najbliższej przyszłości.
Nie wyobrażałam sobie, że moje ciało może być źródłem takiej przyjemności. Uświadomiłam sobie, że przez 8 lat małżeństwa i trochę przed nim byłam najzwyczajniej piep$%^ona, przerzucana jak worek kartofli. Nie mogłam "dojść" ponieważ (tutaj diagnozy stawiane przez moich partnerów) : jestem oziębła, coś ze mną nie tak, mam dziwną łechtaczkę, taką małą.
No i ok. Skupiałam się na tym, żeby być gwiazdą porno w łóżku.
Miałam trzech facetów. Z każdym z nich seks przypominał "rżnięcie w tartaku". Miałam pecha czy tak to wygląda? Czy facet, który dopuszcza do siebie myśl, że kobieta ma trochę bardziej skomplikowaną instrukcję obsługi niż cep to gatunek istniejący tylko na papierze?
Nie było dla mnie jakąś ujmą na honorze zapytać każdego z nich jak lubi być ssany czy jak mam się na nim poruszać etc. Komunikacja była dla mnie czymś naturalnym.
Komunikacja w drugą stronę zazwyczaj kończyła się po chwili powrotem do stanu poprzedniego czyli "rżnięcia w tartaku". A że znowu nie miałam orgazmu, to moja wina, bo przecież on robił tak jak mu kazałam (przez całe 30sek). Dlatego potem żeby oszczędzić wszystkim rozczarowań "dochodziłam" hurtowo, na zawołanie, wyśpiewując orgazm wysokim "c".
Pragnę wierzyć, że gdzieś tam są na świecie faceci uprawiający miłość.
Faktem jest, że nie dam się już dotknąć żadnemu koniowałowi.
Musiałam się wypisać.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: ... Re: Big "O" IP: *.dynamic.chello.pl 28.07.13, 08:33
      Gratulacje i powodzenia :-)
      Są na świecie mężczyźni, którzy nie myślą tylko o własnej przyjemności i których stać na więcej niż 30 sekund pieszczot. Znajdziecie się na pewno :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka