Dodaj do ulubionych

Zastanawiam się czy odejść

21.11.24, 10:06
Spotykam się od 2 lat z kobietą. Ona ma dzieci i ja mam dzieci. Różnie bywało, ale psuje się między nami ostatnio. Widzimy się niby regularnie co dwa weekendy kiedy jej były mąż zabiera dzieci. Ja prawie codziennie obok niej przejeżdżam. Proszę o spotkanie. Prawie zawsze odmawia i powodem jest to - jak twierdzi - że ja źle zadaję pytanie o spotkanie. To znaczy ja piszę np.: we wtorek "Proponuję się spotkać na poł godziny w środę." Ona twierdzi, że to źle zadane pytanie, bo najpierw powinienem się zapytać czy może. Ja myślę, że w tym pytaniu to jest zawarte. Ona twierdzi, że ją naciskam I to stąd. Ja tu nie widzę naciskania,bo nigdy nie nalegam, nie wchodzę na siłę czy zatrzymuję się. Zawsze jest o to awantura. W zeszłym tygodniu prosiłem o wtorek o 15.10, gdzie odpisała że nie może. W ten wtorek byłem tam o 15.30 I wiem, że była wolna, bo zapytała się czy ja jestem wolny? Odpwiedziałem, że nie, bo nie chciałem awantury to twierdzi, że znowu przeze mnie, choć nawet się nie zająknęła abym wszedł do niej na górę. 3 razy już odwoływała nasze weekendy zawsze na ostatnią chwilę tego samego dnia, a ja mam ją uprzedzać wcześniej. Ja nigdy nie odwołałem, bo szanuję jeśli się umawiam z kimś. A propo weekendów, ona terminy ustala ze swoim byłym mężem tylko i wyłącznie w ogóle się mnie nie pytając czy ja mogę w tym terminie. Była też sytuacja, że nie byliśmy umówieni na weekend, a ona do mnie wysłała o 18.30 sms, że jej były weźmie dzieci i ona by chciała ten weekend a nie następny, bo jej "tak pasuje". Odmówiłem na co usłyszałem, że jestem egoistą i widzę tylko czubek własnego nosa. Ja nie widziałem w mojej odmowie jakiegokolwiek mojego złego zachowania. Ja natomiast według niej źle proponuje spotkania komunikując się jak podałem. Według mnie jeśli ktoś tęskni i czeka to cieszy się na propozycje spotkania a nie reaguje w sposób, że źle zadane pytanie. Ona spotkań między weekendami nie proponuje (podobno jest full zajęta). Nie mogę się doprosić nawet o głupie 10 minut, bo twierdzi że nie może i jest zajęta. Ja rozumiem, że zajmuje się dziećmi, ale ja sam mam dzieci i raczej nie wierze w to, że nie może wyjść na dosłownie 10 minut, tym bardziej że ja do niej dojeżdżam. Bywały sytuacje, np.: że pojechaliśmy nad morze i tego samego dnia, może 2 godziny po przyjeździe jej córka zadzwoniła, a ona już chciała wracać. Od razu, dopiero kiedy jej wytłumaczyłem że tak się nie robi to przystała na skrócenie. Gdybym ja tak zrobił to byłaby afere, bo jej nie zapytałem. Rozważam dać sobie spokój z nią, bo jeśli to dla niej problem znaleźć dla mnie chwilę poza co drugimi weekendami, które może odwołać bo coś jej nie pasowało, to co będzie dalej? Ponadto, alergicznie reaguje, kiedy np.: mówi, że nie może bo np.: idzie gdzieś tam. Ja odpowiadam, że "oczywiście możesz". Na co jest odpowiedź, że ona wie co może, a ja to piszę w znaczeniu, że przecież może (bo co mam napisać) co tłumaczyłem. Ona twierdzi, że jej mówię co ma robić. Jest jakaś przeczulona w tym względzie. Natomiast mi mówi krytycznie o wielu rzeczach. Nie tak np.: ją zapraszam do restauracji więc przestałem. Wczoraj jej powiedziałem, że skoro źle ją zapraszam, to niech się nie odzywa bo ona nie zaprasza i nieproponuje spotkań więc nie wie o czym mówi.A jeśli ja źle proponuję, to niech ona zaproponuje. Jest teoretykiem i tak twierdzę. Łatwo jest coś krytykowaź, jeśli się samemu czegoś nie robi. Biorać pod uwagę powyższe i to że ona zawsze się rozstawała z partnerami rozważam koniec bo już dwa razy pisała "to koniec", ale postanowiłem jeszcze to napisać, bo wtedy będę miał lepszy ogląd sytuacji. Nie odszdłem wcześniej, bo rozumiem naszą niewesołą sytuację, ale czuję się po prostu ignorowany. Może też się mylę i to ja ignoruję rzeczy, którym ja nie widzę.
Obserwuj wątek
    • puszka_pandory43 Re: Zastanawiam się czy odejść 21.11.24, 15:47
      Trudno o obiektywną ocenę bez możliwości poznania punktu widzenia drugiej strony. Jednak to, o czym piszesz, nie napawa optymizmem. Dla mnie są to fochy z błahego powodu, niepotrzebne wprowadzanie zamętu, szukania dziury w całym. Propozycja spotkania ("Proponuję spotkanie wtedy i wtedy) jest zwykłym wyjściem z inicjatywą i absolutnie nie ma nic wspólnego z jakąś presją, zmuszaniem czy czymkolwiek negatywnym. Co to w ogóle jest za zachowanie: nie spotkam się, bo źle zadałeś pytanie? Wygląda mi to na jakąś niedojrzałość, przewrażliwienie na swoim punkcie. Dość męcząca cecha, prowadząca do częstego spierania się o pierdoły. Jeśli jednak poza tym jest Ci z nią dobrze, chcesz z nią spędzać czas i widzisz was razem, to może spróbujcie to jakoś rozwiązać?
    • chocolate_dog123 Re: Zastanawiam się czy odejść 21.11.24, 18:31
      Na kafeterii co ci doradzili, bo tam widzę dyskusja wrze?
    • obrotowy baba Ci robi fochy - juz na wstepie... 22.11.24, 14:58
      i dalej wioslujesz "pod gorke"

      tak jestes konkretnie na nia napalony, czy w ogole na jakakolwiek ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka