perturbacja
23.07.02, 09:47
Forumowicze! Trudno jest pewne sprawy rozstrzygać publicznie, ale czasem
potrzeba opinii innych osób aby spojrzeć na samego siebie z innej perspektywy.
Stąd też mój wątek. Mieszkam z mężczyzną od 3 lat, jestem zaangażowana
uczuciowo, facet mi imponuje. Jestem od niego o kilkanaście lat młodsza i
dosyć atrakcyjna, choć to oczywiście rzecz gustu.
Na początku znajomości sex był niesamowity, kochaliśmy się bardzo często,
dbaliśmy o swoje potrzeby - choć on jest dosyć konserwatywny - pewne rzeczy
nie przychodzą mu do głowy ;-)
Teraz zrobiło się strasznie nudno i "skromnie". Na moje próby ożywnienia sexu
odpowiada niechęcia. O niczym nie mówimy wprost, bo on o TYM nie rozmawia,
jak próbuję temat poruszyć to burczy. Nie marudzę, nie zrzędzę, ale sex
zaczął sprowadzać się do tego, że moja inicjatywa jest ignorowana a jeżeli
już do czegoś dojdzie to po 3 minutach sie kończy i widzę jego zgrabny zadek!
Lubię seks, zależy mi na tym gościu, nie chcę zmieniać partnera, ale nie chcę
chodzić niedopieszczona. Żadnej gry wstęnej, żadnej francuszczyzny z jego
strony, żadnych gwałtownych numerów na stole w kuchni. A kiedyś tak było!
Nie jest przepracowany, nie ma kochanki! Jestem żywiołowa, dbam o niego,
trudno się mną znudzić, więc o co chodzi?!
Pzodrawiam