Gość: ja
IP: 62.233.138.*
06.11.01, 05:54
Być może pytania moje nie będą dla P. Doktora najprostsze, a to mianowicie ze
względu na istnienie bardzo wąskiego grona specjalistów zajmujących się w
Polsce zagadnieniem transseksualizmu - które to grono z kolei prawdopodobnie
swoje "jedynie słuszne" poglądy na istotę zagadnienia narzuca lekarzom nie
związanym z tą tematyką bezpośrednio... Tym bardziej jednak byłabym Panu
Doktorowi wdzięczna za udzielenie mi odpowiedzi zgodnych z Pańską najlepszą
wiedzą i wolą, a niekoniecznie z Tym, Co Ma Do Powiedzenia Wszechwładny Doktor
Dulko.
Mój bardzo bliski przyjaciel jest transseksualistą typu k/m. Kilka lat temu
wkroczył w skomplikowane procedury prawne i medyczne związane z leczeniem "tego
Strasznego Czegoś", w tej chwili do uwieńczenia sukcesu brakuje mu jeszcze
tylko phalloplastii. I tak naprawdę to właśnie z phalloplastią związane są
bezpośrednio moje pytania, natomiast ten raczej "konstrukcyjny" problem
przywiódł nas do serii pytań niby to pobocznych, na które jednak jeszcze
trudniej uzyskać odpowiedź...
Szczegółowych informacji na temat phalloplastii usiłowaliśmy szukać w zasobach
internetu. Informacje jednak, które zebraliśmy w trakcie długich bardzo
poszukiwań, są wyrywkowe, niespójne, często sprzeczne i jeszcze częściej
wątpliwymi dość autorytetami podparte. Pana Doktora proszę o udzielenie mi
odpowiedzi na następujące pytania natury technicznej:
1. Która z technik operacyjnych (czy rekonstrukcja penisa z części kości, czy
jedynie z żyły i tkanki łącznej, czy może jeszcze z innych części organizmu
delikwenta) jest w tej chwili najszerzej stosowana na świecie i najbardziej
rekomendowana zarówno ze względu na bezpieczeństwo zabiegu, jak i efekty?
2. W jakim stopniu taki "dorobiony" penis przypomina (z wyglądu) "naturalny"
męski członek? Próbowaliśmy dogrzebać się jakichkolwiek fotografii, ale się nam
to nie udało, natomiast rysunki niewiele w gruncie rzeczy mówią o estetycznej
stronie problemu.
3. Ile jest prawdy w cytowanych dość często opiniach o tym, iż po operacji
jednak nie do końca zanika zdolność odczuwania rozkoszy czy choćby przyjemności
seksualnej (chodzi zarówno o doznania towarzyszące stosunkom, jak i istnienie
jakiejkolwiek możliwości onanizowania się)?
4. Przy założeniu, że operacja zostanie wykonana najlepszą metodą i powiedzie
się, czy "dorobiony" penis do czegokolwiek się "przydaje"? - tzn.
czy "przypadkowy widz" (np. w toalecie publicznej) jest w stanie zaobserwować
nienaturalny wygląd członka? czy właściciel takiego narządu może ukryć przed
partnerką seksualną fakt jego operacyjnego powstania? czy taki narząd spełnia w
miarę skutecznie swoje podstawowe funkcje, nie będąc zupełną atrapą?
5. Jak może objawić się "niepowodzenie" operacji? Jakie mogą być konsekwencje
takiego niepowodzenia? (narząd koszmarny z wyglądu? nie działający? niepożądane
konsekwencje zdrowotne, szeroko pojęte?) Jak kształtują się statystyki takich
operacji (w Polsce i w Europie), tzn. w ilu procentach przypadków lekarze i
pacjenci uznają operację za udaną (członek "działa" poprawnie i wygląda
zadowalająco)?
6. Czy pacjentowi trudno jest przyzwyczaić się do posiadania i obsługi takiego
nabytku? Jakie trudności mogą go spotkać po operacji?
I tyle z zakresu technicznego. Natomiast w trakcie przeszukiwania internetu,
czytania rozmaitych publikacji i rozmów na ten temat natknęliśmy się na sporo
wątpliwości bardziej ogólnej natury, związanych ze zjawiskiem. Prosiłabym Pana
Doktora o ustosunkowanie się również i do nich.
1. Mój przyjaciel twierdzi, iż jego zdaniem osoby transseksualne występujące w
mediach (niedawne "Rozmowy w toku"), "ogłaszające się" w jakikolwiek sposób na
forach publicznych (organizacje, witryny internetowe, spotkania rozmaitego
typu, itd.) nie stanowią reprezentatywnej próby, bowiem "prawdziwy" (ciężko
nieszczęśliwy, to chyba oczywiste) transseksualista za cholerę się NIGDZIE do
tego faktu nie przyzna, jeśli nie zostanie do tego w jakiś sposób zmuszony.
Zwłaszcza, jeśli jest osobą zadowoloną z przebiegu leczenia i bardzo dążącą do
stanu, w którym nie będzie się niczym wyróżniał spośród populacji męskiej, i
nigdy już nikomu nie będzie się musiał przyznać do faktu, że jest transem. I
faktycznie - większość osób, które snują wyznania medialne (telewizyjne,
prasowe, internetowe) to osoby, którym lekarze zrobili chyba jeszcze większe
kuku niż matka natura - jakieś potworności zamiast genitaliów, szramy na
klatkach piersiowych, rozpacz, zagubienie i biadolenie pod niebiosa (bez ładu i
składu zazwyczaj). Z tego też powodu kolega mój jest bardzo niechętny
nawiązywaniu kontaktów z "ogłaszającymi się" transami w celu uzyskania
informacji praktycznych, głosi bowiem, że nic miarodajnego od nich nie usłyszy,
bo to tylko ci "popsuci" krzykacze. Jak to jest Pańskim zdaniem i wedle
Pańskiej orientacji? Czy rzeczywiście nie warto się kontaktować z osobami
upubliczniającymi swój transseksualizm, bo nie są to jednostki reprezentatywne?
2. Gdzie radziłby Pan szukać danych miarodajnych? W polskim internecie
znaleźliśmy ledwie kilka witryn poświęconych zagadnieniu, z czego większość to
jakieś straszne niewypały (jest strona o bardzo ambitnych założeniach, ale już
bardzo długo nic się tam nie dzieje, autor najwyraźniej zwątpił; jest strona
prowadzona przez niedorozwiniętych studentów psychologii, którzy wypisują
nieprawdopodobne farmazony; są jakieś pojedyncze artykuły w rozmaitych
serwisach, niewiele mówiące, za to umajone przez liczne fora chorych
psychicznie internautów bredzących o karze boskiej, zboczeńcach i pożeraczach
niemowląt... i właściwie tyle), strony angielsko- i niemieckojęzyczne są dość
trudno dostępne i też właściwie wyrywkowe... Poproszę o jakieś pomysły - linki
do poważnych witryn i publikacji internetowych, tytuły książek (nie chodzi tu o
łzy z oczu wyciskające opowiastki typu "Apokalipsa płci", ale o rzetelne
publikacje naukowe, poparte rzetelnym materiałem "dowodowym"), artykułów
prasowych, czegokolwiek, co raczej obraz rozjaśnia niż zaciemnia.
3. I wreszcie pytanie dość dziwne i trudne - o przekrój społeczny
transseksualistów. Czy ktoś kiedyś robił podobne badania? Czy "rozkład"
przypadłości jest w społeczeństwie przypadkowy, czy też są jakieś kryteria
wyróżniające tę grupę ludzi spomiędzy innych? - związane z obciążeniami
genetycznymi (jakiego typu?), z szeroko pojętym "pochodzeniem", itp. Nie chodzi
mi oczywiście o brednie typu "jeśli matka z ojcem się kłócili i matka
wygrywała, to dziecko stanie się transseksualistą", ale o rzeczywiste dane
statystyczne, bez żadnych implikacji i wniosków z nich wyciąganych. Czy są
takowe?
4. I jeszcze pytanie związane z zagadnieniem "życia uczuciowego
transseksualisty". Jakie konsekwencje może wywrzeć na partnerce seksualnej/
erotycznej/ czy jakkolwiek pojętej "wybrance" informacja, iż jej luby posiadał
kiedyś kobiece ciało? Załóżmy, że mówimy raczej o kobietach "światłych", które
z pojęciem się zetknęły, nie wietrzą spisku Szatana tudzież innych horroresek w
podobnych zjawiskach, nie tępią pedałów, Murzynów i kleru, i co nieco z
tolerancją i dojrzałością emocjonalną mają wspólnego. W jaki sposób takie
kobiety mogą reagować? Jakie są argumenty "za" i "przeciw" wtajemniczaniu ich w
to paskudne dość nieszczęście? Jakie są szanse takiego transa na odnalezienie
kobiety zdolnej ten fakt jakoś przetrawić, zaakceptować, żyć z nim?
To tyle do Pana Doktora, natomiast do forumowiczów kieruję kilka bardziej
otwartych pytań - czy mieliście kiedykolwiek do czynienia ze zjawiskiem
transseksualizmu? w jakiż to mianowicie sposób zetknęliście się z tym (czy
znacie kogoś, kto jest transem; czy słyszeliście o jakichś ciekawych lub
ważnych historiach czy danych na temat?)? Jaki jest Wasz, ogólnie pojęty,
stosunek do zjawiska i do takich ludzi? Jaka mogłaby być Wasza reakcja,
gdybyście dowiedzieli się, że transem jest Wasz