Dodaj do ulubionych

mój chłopak nie chce się ze mną kochać

02.12.01, 13:52
Mój problem jest z pewnością typowy i rozwiązanie jest banalne, ale
dlatego, że bezpośrednio mnie dotyczy, nie umiem stanąć z boku, ocenić
chłodno sytuację i znaleźć rozwiązania.

Jestem z chłopakiem od 3,5 roku. Mamy obydwoje po 22 lata. Od roku jesteśmy
zaręczeni. Jestem z nim bardzo mocno związana uczuciowo, mamy plany na
przyszłość. Od ponad dwóch lat ze sobą współżyjemy.

Nasz pierwszy raz był inicjacją zarówno dla mnie, jak i dla niego. Nie jest
to miłe wspomnienie. Nie umieliśmy sobie poradzić ze szczegółami
technicznymi, byliśmy bardzo zdenerwowani. Najgorszy błąd jaki wtedy
popełniliśmy, to taki, że on tego samego wieczoru wyjechał. Zostałam sama,
próbując sobie wmówić, że mi to nie przeszkadza. Ale nie tylko to powoduje,
że nie wspominam tego dobrze. Otóż... to był mój pomysł, a co gorsza,
musiałam go do tego namawiać. Zostałam wychowana w przeświadczeniu, że
kobieta nie może podejmować inicjatywy. Dlatego czułam się z tym tak, jakbym
się narzucała.

Potem przez jakiś czas było ok. Współżycie nie dawało mi fizycznej
satysfakcji, ale wiedziałam, że jako kobieta musze się po prostu nauczyć
swojego ciała i dlatego czerpałam ze zbliżeń ogromną satysfakcje psychiczną.

Coś zaczęło się psuć. Mój chłopak odmawiał współżycia, a ja prosząc o nie
czułam się jak ostatnia szmata, narzucająca się nimfomanka. Taka sytuacja
trwała dość długo, co najmniej 6 miesięcy. Po tym czasie były okresy
chwilowej poprawy, przeplatane powrotem do sytuacji.

Pytałam się wiele razy, co sprawia, że on nie ma ochoty, ale on utrzymuje,
że sam nie zna odpowiedzi na to pytanie.

Przez tę sytuację, bardzo często wybuchają między nami bardzo ostre kłótnie.
Straciłam pewność siebie, czuję się brzydką, nieatrakcyjną, odpychającą i
nie pociągająca kobietą. Kiedyś bardzo lubiłam seks. Chociaż nie potrafię
dojść do orgazmu, dawał mi on bardzo dużo satysfakcji. Teraz nadal mam na
niego ochotę, ale jak już dochodzi do zbliżenia, nie podoba mi się tak jak
dawniej, a czasami wręcz nic nie czuję.

Tu jest coś czego nie rozumiem najbardziej - nie lubię już seksu, mimo to
nadal mam na niego ochotę. Możliwe, że dlatego, że ciągle mam nadzieję, że
będzie tak jak dawniej.

Dolaniem oliwy do ognia było, gdy po jakimś czasie on przyznał mi się, że nie
lubi gier. Dlaczego to takie straszne? Bo wcześniej bawiliśmy się w różne
rzeczy, a ja byłam święcie przekonana, że on bawi się tak dobrze, jak ja.

Sytuacja staje się coraz gorsza. Nienawidzę innych par. Po prostu nie mogę
patrzeć na całującą się parę, chociaż kiedyś uważałam to za urocze - mój
wybranek nie całuje mnie nigdy poza momentami zbliżenia.

Nie słyszę od niego komplementów, nie mówi mi, że mnie pożąda, że mu się
podobam. Wiele razy mówiłam mu, że taki stan rzeczy mi nie odpowiada, że
wydaje mi się, że mu się nie podobam. on po prostu mówił, że to nie prawda,
ale nie zmieniał swojego zachowania.

Próbowałam o tym pisać na listę dyskusyjną. Jedyne rady jakie dostałam to
"rzuć go". Nikt nie pomyślał o tym, że to nie wchodzi w rachubę, bo go
kocham.

Wiem, że może to być "klasyczne niedopasowanie temperamentów" (jemu
wystarcza seks raz na miesiąc, 2-3 tygodnie, ja chciałabym 2-3 razy w
tygodniu), ale rady w stylu "należy zrozumieć partnera" nie wystarczają.

Mam nadzieję, że będzie Pan umiał mi pomóc, że znajdzie Pan coś , czego ja
nie widzę. Z pewnością napisano mnóstwo poradników dotyczących tego
problemu, ale to nic nie daje. Próbowałam już naprawdę wielu rzeczy -
rozmowa, tłumienie w sobie ochoty, by "lepiej się dopasować", wygalanie
włosów łonowych - podobno to wzmacnia zainteresowanie, bo jest czymś nowym,
trwała ondulacja (on lubi loczki) itp. Bez żadnego rezultatu.


Obserwuj wątek
    • Gość: Mar kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: 213.25.197.* 02.12.01, 14:29
      Nie wystarczy, że Ty kogoś kochasz. W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało
      naraz. A może on ma inną, a może mu się niepodobasz (co wcale nie musi znaczyć,
      że jesteś brzydka albo nieatrakcyjna), a może on woli z chłopcem, a ty byłaś
      tylko na próbę? Moja prababka mawiała: "tego kwiatu to pół światu"!!!
      • Gość: malaziel Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 15:44
        > Nie wystarczy, że Ty kogoś kochasz. W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało
        > naraz. A może on ma inną, a może mu się niepodobasz (co wcale nie musi znaczyć,
        > że jesteś brzydka albo nieatrakcyjna), a może on woli z chłopcem, a ty byłaś
        > tylko na próbę? Moja prababka mawiała: "tego kwiatu to pół światu"!!!
        to dlaczego mi się oświadczył?
        i dlaczego jest ze mna 3,5 roku?
        dlaczego mimo wielu ostrych kłótni nie zerwał - mimo iz ja wiele razy mówiłam mu
        że to może byc rozwiązanie naszego problemu.?


        • Gość: ryżymałp Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: 195.116.167.* 02.12.01, 17:18
          Ręce opadaja. Nie wiem o co mu chodzi.
          On sam najwyraźniej tego nie wie.Ale mam zalążek teorii:
          każdy zdrowy , normalny chłop ( większość) w młodym wieku ma wzmożony popęd
          sexualny , który rozładowuje z kobietą, ż ręką ( lub innym narzędziem) bądź
          jednym i drugim.
          Dowiedz się przez rozmowę lub podstęp czy on też. Jeżeli nie, to wyślij go do
          doktora. Jeżeli tak, to znaczy ,że coś mu w tobie i w waszym związku nie
          pasuje.No i rozważyła bym problem TEJ INNEJ...chociaż niekoniecznie i nie
          życzę.Może byc tak, że ktoś inny zadowala jego i tak niewielkie potzreby
          sexualne a nie rozstaje się z Toba bo Ty zaspokajasz większośc jego potrzeb nie-
          sexualnyych( przyznam, że w tym miejscu zmyślam i naciągam).
          • Gość: ewek Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.01, 18:55
            Ja mam dokładnie taki sam problem.Jestem ze swoim chłopakiem ponad 4 lata.Ja
            mam 27 lat,on 35.na początku naszej znajomości kochaliśmy się kilka razy
            dziennie,od roku raz w tygodniu,lecz są to zbliżenia przeze mnie
            wymuszane.Jestem atrakcyjną kobietą,rozmawiałam z nim na ten temat,pytałam,czy
            przestałam mu się podobać,czy może ma kogoś innego.Oczywiście
            zaprzecza.Mówiłam,że znajdę sobie kochanka...nic na niego nie działa..tłumaczy
            to wszystko zmęczeniem.Doszło do tego,że zaczęłam się wstydzić swego
            ciała,czuję się nieatrakcyjna,niekochana.Nie potrafię już z nim rozmawiać tak
            jak kiedyś,chodzę ciągle niezadowolona,naburmuszona.Ciągle płaczę...Kilka razy
            wspominałam o rozstaniu,ale on wtedy zaczyna płakać,mówić jak bardzo mnie kocha
            itd.Wiem,że on mnie kocha,planujemy miec dziecko,ale ja już dłużej tego nie
            wytrzymam.Nie wiem,jaka jest tego przyczyna,nie wierzę że on stracił zupełnie
            ochotę na sex.Wiem,że się onanizuje,nie widzę w tym żadnego problemu.robił to
            nawet wtedy,kiedy kochaliśmy się często...Naprawdę nie wiem co mam robić...
            • Gość: asa Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 22:02
              z podobnym problemem zglaszalam sie na to forum (moja kolezanka ma takie
              problemy) mam watpliwosci, co do dziecka. czy ty myslisz, ze jest tak latwo je
              poczac? bez TEGo nie da rady-i to częstego!!!!!!!!!!Weź poza tym pod uwagę, ze
              nie kazdy cykl jest owulacyjny,wiele par ma teraz klopoty z poczeciem-
              osłabienie nasienie, i inne powody. Tak więc jesli teraz juz wiesz o takich
              problemach to...idzcie przed slubem do seksuologa i dopoki sprawa sie nie
              wyklaruje daj sobie spokoj. Brak seksu i odrzucenie WYNISZCZA kobiete (wiem, bo
              widze to u niej i sprawa jest beznadziejna - zreszta tam rowniez pan woli
              substytuty niz zone)
            • ta_mar_ta Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? 03.12.01, 19:26
              Prawdopodobnie ma duże problemy z ujawnianiem i okazywaniem uczuć. Jeśli się
              tego nie nauczy i nie otworzy przed Tobą, nigdy nie zrozumiesz przyczyn tego
              zjawiska, których prawdopodobnie on sam sobie w pełni nie uświadamia. Spędzisz
              lata na dociekaniu przyczyny gorzkniejąc i starzejąc sie u jego boku, cierpiąc
              jeszcze bardziej pod łakomymi spojrzeniami innych meżczyzn...Skorzystajcie z
              poradni seksuologicznej, z pomocy psychologa,nie zostawaj z tym problemem sama,
              nie wstydź sie swoich potrzeb. Nie pozwól, aby ta sytuacja sprawiła, że
              poczujesz się nic nie wartą istotą. Niewykluczone,że on na to właśnie czeka...
              Jeśli nie zgodzi sie na terapię, odejdź. To na pewno będzie bolało, pamietaj
              jednak pozostawanie w takiej sytuacji przez lata będzie bolało stokroć
              bardziej... Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki Ta_
              • Gość: malaziel Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 20:55
                > Prawdopodobnie ma duże problemy z ujawnianiem i okazywaniem uczuć.
                potrafi mi mówić że mnie kocha
                ale na tym sie kończy

                Jeśli się
                > tego nie nauczy i nie otworzy przed Tobą,
                jak ja mam go do tego przekonać
                próbowalam kilka razy rozmawiać z nim na ten temat,
                odpowiedź była "nie wiem czemu się tak dzieje"

                > zjawiska, których prawdopodobnie on sam sobie w pełni nie uświadamia. Spędzisz
                > lata na dociekaniu przyczyny gorzkniejąc i starzejąc sie u jego boku,
                najdziwniejsze jest to, że jak już się zdarzają - rzadko, bo rzadko, ale są -
                owe okresy poprawy o których pisałam, portafi być naprawdę cudownie, a raczej
                potrafiło, po jakimś czasie ta sytuacja odbiła się też na mnie i zaczęłam
                czerpać dużo mniejszą satysfakcję z seksu

                > nie wstydź sie swoich potrzeb. Nie pozwól, aby ta sytuacja sprawiła, że
                > poczujesz się nic nie wartą istotą. Niewykluczone,że on na to właśnie czeka...

                ?????????
                nie napewno nie, jaki miałby w tym cel?

                > Jeśli nie zgodzi sie na terapię, odejdź.
                próbowałam kilka razy odejść
                nie mam na to siły
                za bardzo go kocham
                on też
                to nie wchodzi w rachubę
                nie chodzi o to by odejść uciekając przed problemem tylko go rozwiązać


                > bardziej... Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki Ta_

                dzięki :-)
                • ta_mar_ta Re: kochasz? - a może on cie nie kocha? 05.12.01, 02:30
                  Gość portalu: malaziel napisał(a):

                  > potrafi mi mówić że mnie kocha
                  > ale na tym sie kończy

                  Akurat w swoim liście nie miałam na myśli mówienia o miłości, chociaż to jest
                  bardzo ważne.Uczucia w potocznym rozumieniu / bo to sa raczej emocje/ to także:
                  wstyd, zakłopotanie, lęk, strach, obawy, nadzieje, oczekiwania itp,itd. Jeśli nie
                  potrafi ujawniać takich emocji, rozpoznać ich u siebie i nazwać to nie ma mowy o
                  szczerości między Wami i rozwiązaniu problemu o którym piszesz. To jest już "duży
                  chłopiec", on prawdopodobnie dobrze wie, dlaczego tak się między Wami dzieje,
                  problem w tym ,że nie chce lub nie potrafi o tym z Tobą szczerze rozmawiać.

                  > jak ja mam go do tego przekonać
                  > próbowalam kilka razy rozmawiać z nim na ten temat,
                  > odpowiedź była "nie wiem czemu się tak dzieje"

                  Sądzę, że wie...Nie mówi z powodów jak wyżej, lub dziesiątków innych, np. obawia
                  się utraty Twojej miłości gdyby ujawnił swój "sekret". Czy jesteś skłonna przyjąć
                  spokojnie wszystko, co mogłabyś od niego usłyszeć?

                  >>Spędzisz
                  >> lata na dociekaniu przyczyny gorzkniejąc i starzejąc sie u jego boku

                  Poproście o pomoc fachowców /poradnie seksuologiczne, psychologiczne/, widzę że
                  bez ich pomocy niestety tak może się zdarzyć, lub rzutować na Twoje relacje z
                  innym partnerem

                  > najdziwniejsze jest to, że jak już się zdarzają - rzadko, bo rzadko, ale są -
                  > owe okresy poprawy o których pisałam, portafi być naprawdę cudownie, a raczej
                  > potrafiło

                  Postaraj się głęboko przeanalizować okoliczności w jakich Twój partner czuł się
                  swobodnie i było między Wami "cudownie". Może wtedy znajdziesz odpowiedź?

                  Napisałam:
                  >> nie wstydź sie swoich potrzeb. Nie pozwól, aby ta sytuacja sprawiła, że
                  >> poczujesz się nic nie wartą istotą. Niewykluczone,że on na to właśnie czeka...

                  A Ty się bardzo zdziwiłaś:

                  > ?????????
                  > nie napewno nie, jaki miałby w tym cel?

                  Właśnie , jaki? Zapytaj wprost. Chyba widzi,że jesteś nieszczęśliwa i nie chce
                  Tobie, a raczej Wam pomóc. Mozna domniemywać, że jemu jest z tym dobrze. Może ma
                  niskie poczucie własnej wartości, a może lubi układy sado-macho w sferze
                  psychicznej , a moze....100 i wiecej powodów...Pytaj...

                  >> Jeśli nie zgodzi sie na terapię, odejdź.

                  > próbowałam kilka razy odejść nie mam na to siły za bardzo go kocham

                  Twoje życie, Twoje wybory, prosisz o rady, radzimy...:)
                  A może Ty lubisz cierpieć? Tylko się nie dziw - tacy ludzie też są na świecie...

                  > on też

                  Jeżeli on mówi ,że kocha...może znaczyć, że...mówi...
                  Ja tutaj miłości nie widzę. Wybacz, jeśli to Ciebie rani, lekarswo nie musi
                  smakować.

                  > to nie wchodzi w rachubę
                  > nie chodzi o to by odejść uciekając przed problemem tylko go rozwiązać

                  Ależ ja nie namawiam Ciebie do brania nóg za pas w tej chwili! Proponuję udanie
                  się po pomoc do fachowców. Jeśli terapia się nie powiedzie, albo partner na nią
                  się nie zgodzi, wtedy czas pomysleć o rozstaniu.
                  Na razie przed Wami ciężka praca... ale nie widzę, aby Twój chłopak chciał ten
                  trud znosić. Między Wami nie ma szczerości, a to podstawa i początek drogi.

                  Powodzenia. Ta_
                  • Gość: malaziel Re: kochasz? - a może on cie nie kocha? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 19:01
                    > > próbowalam kilka razy rozmawiać z nim na ten temat,
                    > > odpowiedź była "nie wiem czemu się tak dzieje"
                    >
                    > Sądzę, że wie...Nie mówi z powodów jak wyżej, lub dziesiątków innych, np. obawi
                    > a
                    > się utraty Twojej miłości gdyby ujawnił swój "sekret". Czy jesteś skłonna przyj
                    > ąć
                    > spokojnie wszystko, co mogłabyś od niego usłyszeć?
                    tak, wszystko
                    wole prawde niz taka sytuacje
                    pytalam duzo razy
                    uwaza, ze nie wie
                    >
                    >
                    > A może Ty lubisz cierpieć? Tylko się nie dziw - tacy ludzie też są na świecie..
                    wwtedy raczej nie szukalabym wszedzie pomocy tylko napawala sie cierpieniem> >

                    > Jeżeli on mówi ,że kocha...może znaczyć, że...mówi...
                    > Ja tutaj miłości nie widzę. Wybacz, jeśli to Ciebie rani, lekarswo nie musi
                    > smakować.
                    sek w tym ze w iinych sferach naprawde jest dobrze
                    ludzie nas obserwujacy uwazaja ze jestesmy tzw "idealna para"
                    wiem, ze moge na niego liczyc - sprawdzilam w wielu sytuacjach
                    on nie rani tylko mnie - siebie tez
                    sam tez szuka odpowiedzi i pomocy


                    > Na razie przed Wami ciężka praca... ale nie widzę, aby Twój chłopak chciał ten
                    > trud znosić. Między Wami nie ma szczerości, a to podstawa i początek drogi.

                    wiem ze to tak wyglada
                    ale dlaczego zakladasz najgorsze?
                    ON TEZ SZUKA ROZWIAZANIA TEGO PROBLEMU
                    to nie jest tak, ze ja sie mecze, a on ma to gdzies
                    >

            • Gość: bibi Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.acn.waw.pl 09.12.01, 00:06
              witaj w klubie! ja mam 29, on 36.
              i podobny problem.
              a ja - podobne kompleksy. że nieatrakcyjna, że brzydka, że gruba, że po co
              jesteśmy razem. że czemu było inaczej?
              jak ja Cię rozumiem...
              ale trzeba walczyć! to trudne, ale trzeba. jak Cię interesuje jak - daj znać,
              napiszę...
              mi się udaje pokonać wszystkie strachy. i kochać się z nim. z JEGO inicjatywy...
              • Gość: malaziel Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.*.*.* 10.12.01, 18:02
                napisz mi wiec na malazielen@poczta.gazeta.pl
                dzieki za pomoc!
              • masienieczka Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? 12.02.02, 10:10
                Ja również mam ten sam problem. Ja mam 26 lat, on jest 3 lata starszy.
                Mieszkamy razem od roku. Miał przede mną wiele kobiet, a ze mną nie chce sie
                kochać. Napisz, co zrobiłaś, żeby przezwyciężyć to u swojego chłopaka.
                Najlepeij na priva: madzia@data.pl
            • Gość: MM Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: 62.88.4.* 02.01.02, 12:08
              Witaj,
              miałem ze swoją dziewczyna podobny problem i postaram Ci powiedziec jak to
              wygląda z męskiego punktu widzenia.
              Nie robisz mądrze namawiając go na seks, strasząc czy też dopytując się co jest
              nie w porządku. To wprowadza go w coraz wieksze kompleksy (mnie wprowadzało).
              Facet ma problem, tak czasami bywa, i jesli sam sobie z tym nie poradzi to Ty
              na pewno mu w tym nie pomozesz. Kobieta lubi swoimi problemami podzielić z kimś
              innym (z przyjaciółką chociażby) a facet musi wszystko przegryźć sam.
              Dopytywania mojej dziewczyny o źródło mojej niemocy, czynione w dobrej wierze,
              sprawiały że przy stosunku myslałem tylko o tym, że ona o tym mysli, że na to
              bardzo czeka, że stara sie żeby było jak najlepiej i...nic z tego nie
              wychodziło - za duży stres. Może to trochę pokrętne ale mam nadzieje, że
              zrozumiesz. W moim przypadku wystarczyło trochę czasu kiedy byliśmy razem ale w
              ogóle o tym nie rozmawialismy. Podniecenie i porządanie przyszło samo.
              Moja rada. Nie wywieraj na faceta żadnego wpływu. Najlepiej zrobisz jeśli
              spokojnie poczekasz aż on się sam upora ze swoimi problemami.
              Druga rada. Wielu facetów ma pewne fantazje erotyczne o których wstydzi się
              powiedzieć swoim partnerkom (np. żeby założyła pończochy czy czare kozaki albo
              żeby całkowicie zgoliła sobie cipkę). Taki, z pozoru błachy, gadżet może być
              dla faceta sprawą kolosalnej wagi. Kobiety nieraz bardzo dziwnie do tego
              podchodzą (jak mnie kocha to taką jaka jestem, żadnych ustępstw)przez co faceci
              boją się proponować i jeszcze bardziej stresują przy seksie. Nie łudź się, że
              sam wyjdzie z taką inicjatywą. Panowie to wbrew pozorom bardzo delikatne istoty
              mocne w gębie tylko wśród kumpli albo na anonimowym czacie.
      • Gość: malaziel Re: kochasz? - a może o cie nie kocha? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 21:46

        >
        > naraz. A może on ma inną, a może mu się niepodobasz (co wcale nie musi znaczyć,
        >
        > że jesteś brzydka albo nieatrakcyjna), a może on woli z chłopcem,

        raczej rozważyłabym inne możliwości
        to nie wchodzi w rachubę
        sprawdziłam
    • Gość: ta_mar_t Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.darkzone.gliwice.pl 02.12.01, 20:35
      Jestem zdumiona, jak dużo kobiet skarży się na odmowe współżycia ze strony
      swoich partnerów. Sadziłam, że jest to problem marginalny, tymczasem odkąd
      bywam na tym forum / z tym samym problemem...od niedawna/ widzę wiele podobnych
      skarg. Czyżby to nowy problem w seksuologii, czy tylko przez mniej pruderyjne
      podejście do spraw seksu bardziej nagłośniony? Czy też kobiety nareszcie
      odważają się przynać do tego,że sprawa udanego seksu jest dla nich bardzo
      ważna, że bez niego czują sie nieatrakcyjne, zaniedbywane i nieszczęśliwe?
      Proponuję Panu Doktorowi i redakcji Wysokich Obcasów zamieszczenie artykułu na
      ten temat w wymienionym dodatku do Gazety. Wiem, że podczytują go też Panowie.
      Może trzeba wyłożyć im "kawę na ławę"? Mężczyźni od lat skarżyli się w
      żartach , półżartach, wreszcie na poważnie na wieczne "bóle głowy" swoich
      partnerek "usprawiedliwiające" rzadkie współżycie. Czyżby ten problem dotyczył
      obu płci w równym stopniu? Czy mężczyźni naprawdę nie są zdolni zauważyć
      różnicy w zachowaniu swoich partnerek wtedy, gdy skąpią im seksu i wtedy gdy
      one są spełnione i szczęśliwe? Nie widzą, czy im na tym nie zależy? Wolą mieć
      jędze w domu, czy piękne , spokojne i szczęśliwe DZIĘKI NIM kobiety ?
      Pozdrawiam serdecznie Pana Doktora i uczestników forum.
      Ta_...
      • Gość: asa Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 21:56
        popieram
    • Gość: abee Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.01, 20:27
      malazielen napisał(a):
      [...]
      > mój wybranek nie całuje mnie nigdy poza momentami
      > zbliżenia.
      [...]

      Z calego Twojego postu to zdanie najbardziej zwrocilo
      moja uwage. Ono oznacza, ze nie ma miedzy wami czulosci,
      czyli cos naprawde nie jest w porzadku... Jak to sie
      dzieje, ze sie w ogole nie calujecie poza "lozkiem"
      (ktorego jest tak malo)? Nie mozna sie nie calowac, nie
      okazywac sobie w ogole czulosci... Przepraszam,
      prawdopodobnie sprawiam Ci przykrosc piszac w ten sposob,
      ale to jest naprawde niewiarygodne, nienormalne. Cos z
      nim jest bardzo nie w porzadku, i nie wiem, czy Ty po tak
      dlugim czasie spedzonym z nim jestes w stanie sama
      rozwiklac ten problem, skoro minelo tyle czasu i nic sie
      nie zmienilo... Sugerowalabym najpierw proby
      uswiadomienia Twojemu partnerowi niezwyklosci jego
      zachowania, a nastepnie psychoterapie. Sprobuj jeszcze
      zadac sobie kilka dodatkowych pytan:
      Czy on jest czlowiekiem niepewnym siebie? Jesli tak, to
      moze sprobuj troszke te jego pewnosc podbudowac, moze
      sama zacznij mu prawic komplementy, skoro on ich Tobie
      skapi. Moze w ten sposob obudzisz w nim potrzebe
      obdarzania Cie nimi. Moze sprobuj sama okazywac mu wiecej
      uczuc? No i jak to sie stalo, ze
      tyle czasu tolerowal te "gry" ktorych nie lubi (rozumiem,
      ze chodzi o jakies zabawy erotyczne)? A moze lubil, ale
      przestal?
      Moze tutaj trzeba zastosowac
      cos w rodzaju "bombardowania czuloscia i miloscia"? Wiem
      ze w praktyce trudno caly czas dawac i nie dostawac nic w
      zamian, ale moze warto sprobowac... To oczywiscie pod
      warunkiem, ze u niego uczucie istnieje, szwankuje tylko
      wyrazanie go.
      • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 20:48

        > malazielen napisał(a):
        > [...]
        > > mój wybranek nie całuje mnie nigdy poza momentami
        > > zbliżenia.
        > [...]
        >
        > Z calego Twojego postu to zdanie najbardziej zwrocilo
        > moja uwage. Ono oznacza, ze nie ma miedzy wami czulosci,
        jest i to bardzo dużo
        szkopuł w tym, że on mnie nie całuje
        przytulamy sie bardzo często, dajemy sobie buziaki
        on po prostu poza łóżkiem nie chce się całować

        > prawdopodobnie sprawiam Ci przykrosc piszac w ten sposob,
        żadna analiza ani odpowiedź na problem przykrości mi nie sprawi
        przykrość sprawia mi sam problem
        ja wim że coś jest nie tak
        nie wiem tylko co

        > Sugerowalabym najpierw proby
        > uswiadomienia Twojemu partnerowi niezwyklosci jego
        > zachowania,
        on dobrze o tym wie
        sam się chyba źle z tym czuje

        > Czy on jest czlowiekiem niepewnym siebie? Jesli tak, to
        > moze sprobuj troszke te jego pewnosc podbudowac,
        tak jest niepewny
        wiele razy próbowałam "podbudować go'
        bardzo często(ale znowu bez przesady) go chwalę i mówię miłe rzeczy

        > obdarzania Cie nimi. Moze sprobuj sama okazywac mu wiecej
        > uczuc? No i jak to sie stalo, ze
        > tyle czasu tolerowal te "gry" ktorych nie lubi (rozumiem,
        > ze chodzi o jakies zabawy erotyczne)?
        tak chodzi o zabawy erotyczne
        tolerował je przez miesiąc prawie (biorąc pod uwagę że pieściliśmy się wtedy co
        noc, było to dość długo)
        wtedy nie spalismy ze sobą, zabawy ograniczały sie do pettingu
        może to miało jakiś wpływ?
        negatywne przeżycia zanim zaczęliśmy regularnie współżyć
        nie przyznał się wtedy do tego, bo "nie chciał, żeby mi było przykro, bo ja to
        lubiłam"

        > cos w rodzaju "bombardowania czuloscia i miloscia"?

        tego już też próbowałam
        mozliwe że mój bład to to że nie jestem w tym wytrwała

        > To oczywiscie pod
        > warunkiem, ze u niego uczucie istnieje, szwankuje tylko
        > wyrazanie go.
        istnieje
        miał wiele okazji żeby ze mną zerwać
        mimo to ciągle ze mną jest
        nie sądzę, by z przyzwyczajenia

        • Gość: krzysiek Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.otenet.gr 03.12.01, 21:41
          to wpadnij do mnie to cie podreperuje
        • Gość: krzysiek Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.otenet.gr 03.12.01, 21:41
          to wpadnij do mnie to cie podreperuje
          • Gość: piasia Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.gazeta.pl 05.12.01, 09:52
            Gość portalu: krzysiek napisał(a):

            > to wpadnij do mnie to cie podreperuje

            hahaha bardzo śmieszne
            znajdź sobie Krzysiu inny wątek do wpisywania takich propozycji, dobrze?

            A co do problemu.
            Opisałaś bardzo dokładnie i rzetelnie wszystko co jest między Wami PO. A jak było
            PRZED? Czy były z jego strony pocałunki, komplementy, przytulanie, czułość?

            To wszystko razem wygląda mi bardzo, ale to bardzo dziwnie. Podobnego zdania jest
            zresztą wielu moich przedmówców. O co chodzi Twojemu wybrankowi?
            Okresowy spadek zainteresowania seksem ze strony mężczyzn zdarza się, gdy podejmą
            stresującą pracę, gdy stracą pracę, gdy żona urodzi dziecko a oni byli przy
            porodzie, albo urodzi, a oni nie byli, ale się boją Bóg wie czego.... ale to są
            okresowe spadki zainteresowania.

            Z Twojego posta wynika, że Twój mężczyzna (?) nigdy nie był zainteresowany tą
            sferą życia. Poszedł do łóżka, bo go sprowokowałaś/namówiłaś/zmusiłaś, a teraz
            unika tego jak może. Ale problem jest znacznie poważniejszy: Ty dla niego w ogóle
            nie istniejesz jako kobieta! Jego zainteresowanie Tobą sprowadza się do tego,
            żebyś była. Jako osoba przy boku (żona), która nie ma żadnych wymagań,
            pretensji, i żalów, a za to piszczy z radości, gdy on wykrztusi, że Cię kocha.

            Jesteś kobietą bardzo dojrzałą i mądrą, patrzysz na swój związek naprawde
            obiektywnie i próbujesz szukać ratunku za Was dwoje. Natomiast Twój wybranek
            jest wybitnie niedojrzały. Facet nie tylko nie dostrzega żadnego problemu. On -
            gdy mu ten problem podstawisz pod nos - nie chce przyznać, że problem istnieje, i
            broni się rękami i nogami przed zajrzeniem we własne "ja" i poszukanie tam
            przyczyn tej całej - chorej - sytuacji. Jak dziecko.
            Albo - powtarzam - jest dużym małym chłopczykiem, którego przerosły własne zabawki
            albo - dokładnie wie, o co chodzi, tylko się do tego za nic w świecie nie
            przyzna, bo wyjdzie na jaw coś, co chciałby głęboko ukryć.

            Niestety, być może rację ma jeden z forumowiczów, sugerując, że Twój men woli
            płeć męską.
            Bo jak inaczej wytłmaczyć postępowanie faceta, który unika seksu z kobietą mającą
            zostać jego żoną? Nie tylko seksu - także pocałunków, czułości, dotyku. Każda
            świeżo zakochana para ma nieodpartą potrzebę oznajmiania całemu światu swojego
            szczęścia - tak jak masz tę potrzebę i Ty. A on nie. Dlaczego, do ciężkiej
            cholery? Gdzie są kwiatki, komplementy, bliskość, telefon wieczorem i słowa "czy
            moje kochanie kładzie się już lulki? Niech Ci się przyśni coś ślicznego"

            Z Twojego posta bije nie tylko wołanie o seks. Bije wołanie o miłość w ogóle.
            O miłość ze strony Twojego mężczyzny. Umiałaś znaleźć w internecie to forum i
            poprosić o ratunek, pewnie znasz już adresy seksuologów i psychologów w swoim
            mieście, chwytasz się każdego sposobu, żeby było dobrze. A jemu to - przepraszam -
            lata i powiewa. I on śmie twierdzić, że Cię kocha? Niech to udowodni. Zmuś go do
            wizyty u lekarza. Zmuś go do konkretnych działań. Postaw ultimatum - albo się
            weźmie za bary ze swoim problemem, albo - niech znika z Twojego życia. I to
            natychmiast. Niech się poczuje naprawdę zagrożony Twoim odejściem. Choćbyś miała
            płakać po nocach - graj rolę baby, która go nie chce widzieć, dopóki się nie
            zmieni. Sorry - nie "graj rolę". Bądź tą babą! W końcu pęknie i powie o co tak
            naprawdę mu chodzi. Choćby było to dla Ciebie naprawdę bolesne (np. że woli
            panów), przynajmniej będziesz wiedzieć, na czym stoisz i czy warto ciągnąć ten
            wózek w pojedynkę.

            PS: a propos "bombardowania miłością". Z tym bywa różnie, czasem skutek jest
            dokładnie odwrotny. Bo facet wychodzi z założenia, że skoro ona jest taka miła i
            uśmiechnięta, to znaczy, że wszystko jest OK.
            Magdalenia Samozwaniec, wielka znawczyni mężczyzn, mawiała: mężczyzna to ciało,
            ciało to mięso, mięso należy trzymac w zimnie, bo się zepsuje. Sztuka polega na
            tym, by umiejętnie dawkować czułość i ciepło. Nie przesadzać z rozpieszczaniem!
            Ze zdumieniem obserwuję swoje koleżanki, które sztorcują swoich mężów, aż
            trzeszczy, a oni nie zamieniliby ich na żadną inną, choćby Miss Uniwersum.
            Trzymaj się, słonko. Oby Ci się zmieniło w życiu na najlepsze!
            :-) :-) :-)




            • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 19:22
              > PRZED? Czy były z jego strony pocałunki, komplementy, przytulanie, czułość?

              tak, bardzo dużo
              między nami jest duzo czułości
              często sie przytulamy i dajemy sobie "buzi"
              nie ma tylko namietnosci
              to nie jest tak ze on nie widzi we mnie kobiety
              bardzo lubi jak spie nago
              bardzo lubi robic mi nagie zdjecia
              bardzo lubi dotykać moich piersi
              tylko...kochać się nie chce
              >
              > ?
              > Okresowy spadek zainteresowania seksem ze strony mężczyzn zdarza się, gdy podej
              > mą
              > stresującą pracę,
              na poczatku to by sie zgadzalo z uczelni o najnizszym miejscu w rankingach
              przeniosl sie do tej na 1 miejscu
              musial nadrabiac rok
              mial 2 razy tyle zajec co inni
              wogole mu nie szlo
              teraz jest inaczej
              nie ma stresow
              idzie mu duzo lepiej


              ,
              > żebyś była. Jako osoba przy boku (żona), która nie ma żadnych wymagań,
              > pretensji, i żalów, a za to piszczy z radości, gdy on wykrztusi, że Cię kocha.
              >
              >
              nieprawda
              on naprawde mi dużo daje
              poza oczywiści eta strona zycia


              -
              >
              > gdy mu ten problem podstawisz pod nos - nie chce przyznać, że problem istnieje,
              >
              on wie o tym
              wydaje mi sie ze po prostu przed tym ucieka


              ,> Trzymaj się, słonko. Oby Ci się zmieniło w życiu na najlepsze!
              > :-) :-) :-)

              dzieki
              >
              >
              >
              >

              • Gość: ryżymałp Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: 195.116.167.* 05.12.01, 20:47
                No to nie wiem o co chodzi. Jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy na
                podstawie Twoich wypowiedzi to to , że złapał jakąś wstydliwą choróbkę i nie
                chce cie zarazić. Ale nie bierz sobie moich wymysłów do serca :-)
              • Gość: ryżymałp Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: 195.116.167.* 05.12.01, 20:47
                No to nie wiem o co chodzi. Jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy na
                podstawie Twoich wypowiedzi to to , że złapał jakąś wstydliwą choróbkę i nie
                chce cie zarazić. Ale nie bierz sobie moich wymysłów do serca :-)
              • Gość: piasia Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.gazeta.pl 06.12.01, 08:27
                Gość portalu: malaziel napisał(a):

                > między nami jest duzo czułości
                > często sie przytulamy i dajemy sobie "buzi"
                > nie ma tylko namietnosci
                > to nie jest tak ze on nie widzi we mnie kobiety
                > bardzo lubi jak spie nago
                > bardzo lubi robic mi nagie zdjecia
                > bardzo lubi dotykać moich piersi
                > tylko...kochać się nie chce

                > na poczatku to by sie zgadzalo (...)
                > nie ma stresow
                > idzie mu duzo lepiej
                >
                > on naprawde mi dużo daje
                > poza oczywiście ta strona zycia


                Hej, hej!!!

                No to nie jest tak źle, jak z początku wyglądało. Skreślić "zainteresowanie płcią
                odmienną" i "ogólną oziębłość emocjonalną". O tym zapomnij i się nie stresuj.

                Natomiast jeśli chodzi o seks - trochę mu odpuść. Nie domagaj się, nie rób
                awantur, ciesz się na razie tym, co masz. Piszę "na razie", bo jestem prawie
                pewna, że sytuacja się zmieni. Twój chłopak studiuje, piszesz, że jest dobrze i
                nie ma stresów. Ha, nie takie to proste! Mąż mojej koleżanki gdy zaczął po raz
                pierwszy w życiu pracować (a ma spokojną pracę i w miarę życzliwe szefostwo), to
                przez kilka miesięcy nie był w stanie nawet myślec o kochaniu. Potem mu przeszło.
                A co ona przeszła w tym czasie, to dobrze wiesz. Sytuacja się powtórzyła po
                porodzie. Też miała pół roku "postu", bo on się bał: że ona teraz ma wszystko
                inaczej, że natychmiast zajdzie w ciążę, że ona może jeszcze nie może, że dziecko
                sie obudzi, że dziecko sie nie obudzi.......
                Tak więc widzisz, jak pokrętnymi drogami chodzą męskie chęci ;-)Może istotnie nie
                ma już stresów, ale zanim organizm zareaguje na to w pożądany sposób, mija trochę
                czasu.

                A może odpowiedź jest bardzo prosta i sama dawno o tym wiesz - on najzwyczajniej
                w świecie ma niewielkie potrzeby. Tu kłania się dobra kuchnia, z potrawami
                zwiększającymi ochotę na te sprawy. Dużo rozgrzewających przypraw, owoce morza,
                kapary, oliwki. Trochę powinno pomóc.

                Chodzi mi też po głowie cholernie ryzykowny pomysł. (Może oberwę za to od pewnego
                forumowicza, ale mam w nosie.)
                Otóż pewnego razu zdarzyła mi się przygoda z kolegą z pracy. Było miło,
                przyjemnie, nawet bardzo, z jego strony pieszczoty dosyć wyrafinowane, piękny
                oral, tylko.... mówiąc prosto z mostu - nie chciał mu stanąć. (Tak się czasem
                zdarza przy nadmiarze chęci). A ja już nie mogłam wytrzymać z dzikiego pożądania,
                więc niewiele myśląc - dopieściłam się własną łapką. Efekt był piorunujący. :-)))
                Właśnie wtedy przypadkiem dowiedziałam się, że niektórzy faceci to lubią. Nawet
                zdecydowana większość. Ale - zaznaczam - może to być ryzykowne. Ty znasz swojego
                chłopa lepiej, wiesz, co mu się podoba, i czy warto zaryzykować. Chociaż - skoro
                lubi Twoje piersi, Twoje nagie ciało i robi Ci zdjęcia - to raczej nie ma
                zahamowań. Tylko chęci mu nie staje.

                Pewnie więc wszystko sprowadza się albo do urazu postresowego (studia) albo
                jednak do jakiejś choroby. Tak czy inaczej - najpierw trochę spokoju, potem
                poważna rozmowa - ("przestań mi tu udawać strusia!"), no i jakiś prawdziwy
                specjalista od tych rzeczy. Nie takie domorosłe psychologi jak my ;-)

                Pozdrowiska


                > on wie o tym
                > wydaje mi sie ze po prostu przed tym ucieka

                Strusia polityka? ;-) Głowę w piach i po problemie?
                Myślę, że powód jego braku chęci jest:
                1)baaaardzo poważny i on nie chce go ujawnić, żeby Cię nie stracić
                2)baaaaardzo niepoważny i on boi się tym bardziej, żeby się nie ośmieszyć

                Może by się wygadał na jakimś forum internetowym? ;-)





                • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.*.*.* 08.12.01, 16:04
                  Wszystko by bylo ok, wiem ze cierpliwosc jest cnota,
                  ale......
                  tego tez juz probowalam
                  Jak dlugo mam czekac?

                  I co mam zrobic gdy to tez nic nie da?
                  • dummy Malaziel 08.12.01, 16:29
                    Moge sie wypowiedziec szczerze ? Nie wroze powodzenia Twojemu zwiazkowi. Jesli
                    Twoj chlopak ma problemy inne niz tylko brak temperamentu, to powinien Ci o tym
                    powiedziec. Jestescie ze soba w zwiazku i brak szczerosci to jakies
                    nieporozumienie. A jesli jednak tylko maly temperament... Wiesz co... znam dosc
                    duzo takich zwiazkow, gdzie osoby sa niedobrane seksualnie. To jest kompletna
                    POMYLKA ! Pokrzywdzone osoby w tych zwiazkach (takie np. jak Ty) po jakims
                    czasie traca cierpliwosc i zaczynaja sie rozgladac za skokami w bok, a caly
                    zwiazek sie za przeproszeniem zaczyna sypac. Seks nie jest najwazniejsza rzecza
                    w zwiazku, ale jest nieslychanie wazny i nie udawaj, ze sie bez niego mozna
                    obejsc. Ja np. nie wyobrazam sobie bycia w zwiazku z facetem, ktory ma mniejszy
                    temperament ode mnie (mimo, ze wcale nie jestem jakas nimfomanka !), lub z
                    ktorym uprawiac seksu nie lubie.

                    Co do tego calowania... No wiesz, przytula Cie, bo przytula sie nawet dzieci i
                    ma to pozory niewinnosci, pewnie sie boi, ze jak sie zaczniecie calowac, to od
                    razu potraktujesz to jako zachete do seksu.

                    Wiesz, po prostu sa na tym swiecie osoby, ktore nie odczuwaja popedu
                    seksualnego, dziwne, ale prawdziwe.

                    Pozdrawiam :)
                    • Gość: malaziel Re: Malaziel IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.01, 21:38

                      > Moge sie wypowiedziec szczerze ? Nie wroze powodzenia Twojemu zwiazkowi.

                      mamy dosc dlugi staz
                      juz przez niejeden powazny problem przebrnelismy
                      nie chodzi mi o zerwanie
                      to nie wchodzi w rachube
                      okresy "poprawy" swiadcza o tym ze jednak ten problem da sie rozwiazac
                      ja chce tylko wiedziec JAK
                      samam nie jestem w stanie tego wymyslic

                      > w zwiazku, ale jest nieslychanie wazny i nie udawaj, ze sie bez niego mozna
                      > obejsc.
                      nie udaje
                      nie pisałabym na liste




                      > Wiesz, po prostu sa na tym swiecie osoby, ktore nie odczuwaja popedu
                      > seksualnego, dziwne, ale prawdziwe.

                      jw.
                      strasznie rzadko (ale jednak bywaja) okresy kiedy to ja mowie "odpocznijmy
                      troche"
                      zerwanie to nie rozwiazanie
    • hans_kloss Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 10.12.01, 12:58
      Witaj,

      Jestes niezwykle dojrzala, wspaniala, mloda kobieta. Przyznam, ze niewiele
      takich, jak ty. Sposob w ktory podchodzisz do problemu, nie unikajac i starajac
      sie go rozwiazac jest godny najwyzszego uznania. Ponadto juz wiesz, ze milosc
      jest czyms znacznie wiecej niz seks. Choc, i jedno, i drugie wzajemnie sie
      przeplataja, wzmacniajac wiez pomiedzy dwoma kochajacymi sie ludzmi. Przyznaje,
      ze sfera seksualnosci czlowieka ma wielkie znaczenia, dlatego wiekszosc
      zwiazkow w ktorych seks nie jest satysfakcjonujacy, rozpada sie, wczesniej czy
      pozniej.

      Chcialbym zwrocic twoja uwage na dwa dodatkowe aspekty, ktore w twoim watku nie
      zostaly jeszcze poruszone.

      Po pierwsze, strach. Czy zastanawialas sie nad tym czego boi sie twoj
      mezczyzna? Byc moze niechec do milosci cielesnej jest uwarunknowany jakas nie
      do konca uswiadomiona obawa. Trudno jest wnioskowac na podstawie tak
      niewielkiej ilosci danych. Ale zwykle u mlodych, niedojrzalych emocjonalnie
      mezczyzn, przyczyny obaw moga byc dwojakie. Strach przed zmiana jaka niesie
      powazny zwiazek, zareczyny i w koncu slub. Jest to obawa przed tym: czy
      sprostam nowym wyzwaniom, czy sprawdze sie jako maz, jako glowa rodziny, czy
      poradze sobie z nowymi obowiazkami. Z powyzsza obawa wiaze sie druga, niemniej
      wazna, a o jeszcze wiekszym potencjale hamujacym - obawa czy sprawdze sie w
      roli ojca, czy stane na wysokosci zadania.

      Po drugie, blokada uczuc. Mlode osoby, w szczegolnosci mezczyzni maja problemy
      z ekspresja uczuc. Generalnie powodow, procz niedojrzalosci emocjonalnej, jest
      wiele. Pierwsza z brzegu: uczucia to sprawa kobiet, one placza, przytulaja
      sie ...itd. A prawdziwy facet jest twardy jak damascenska stal. A przyczyna
      takiego stanu lezy w zawirowaniach pozycji i funkcji mezczyzny i kobiety
      zwiazane z rozwojem cywilizacyjnym. Ale to juz dysputa na poly filozoficza.

      A w waszym przypadku. Mysle, ze pomoc moze dobry psycholog. Taki ktory pozwoli
      twojemu mezczyznie poznac siebie samego, ustalic hierarchie waznosci, oraz
      spozycjonowac go w waszym zwiazku.

      Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.*.*.* 10.12.01, 18:08
        spytalam sie czy sie czegos boi
        odparl ze tego, ze sie nie sprawdzi w lozku!!!
        !!!
        to jest cos czego kompletnie nie rozumiem
        przeciez jak juz sa owe rzadkie momenty
        gdy jestesmy razem
        mnie sie naprawde podoba
        a podobno to kobiety sa skomplikowane.....
        jak ja mam walczyc z tym jego przekonaniem ze lozko to sprawdzian?
        • hans_kloss Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 11.12.01, 09:27
          Witaj,

          Wlasciwie nic dodac nic ujac, juz sam strach przed ocena kunsztu milosnego jest
          wysokim progiem do przeskoczenia i dla kobiet i dla mezczyzn. Jest to moim
          zdaniem jeden z najczesciej poruszanych tematow z zakresu seksuologii i nie
          mnie dociekac natury w sensie ogolnym. Poczekajmy na opinie fachowca.

          Natomiast w twoim przypadku masz juz chociaz jedna przyczyne problemow. Sama
          opisalas wasz wspolny pierszy raz jako nieudany. Prawdopodobnie obustronnie.
          Czasem bardzo trudno jest wycofac sie ze slepego zauka, jakim moze byc
          niezatarte wspomnienie inicjacji.

          Pomoc seksuologa, psychologa bedzie raczej nieodzowna.

          Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 00:28
            > Prawdopodobnie obustronnie.
            tzn chodzi o to ze on to tez zle wspomina, czy ze obydwoje zawalilismy wtedy?

            • hans_kloss Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 12.12.01, 10:11
              Witaj,

              > > Prawdopodobnie obustronnie.
              > tzn chodzi o to ze on to tez zle wspomina, czy ze obydwoje zawalilismy wtedy?

              Trudno jest mowic, ze cos zawaliliscie, jezeli dla obojga byl to pierwszy raz. Bo
              i skad porownania. Chyba nie z prasy kobiecej czy filmologii hydraulicznej (czyli
              pornografii). Dlatego szczegoly techniczne pominmy.

              Moze jest to raczej kwestia niespelnienia oczekiwan, marzen, wyobrazen. Boz
              przeciez kazdy przed inicjacja jakies posiada. I dlatego masz zle wspomnienia
              pierwszego razu, u twojej drugiej polowy mogly przeciez tez wtedy powstac.

              Niestety w naszym kregu kulturowym utarlo sie mniemanie, o czym wspomnialas, ze
              mezczyzna powinien byc strona aktywna, a kobieta bierna. Ponadto facet powinien
              wiedziec jak to sie robi, chocc nie bardzo wiadomo skad, i wprowadzic swoja
              parnerke w arkana sztuki milosnej. Jesli przyjmiemy taki punkt widzenia, to twoj
              narzeczony nawalil i to na calej linii, zdaje sobie z tego sprawe i obawia sie ze
              znowu moze zawiesc twoje oczekiwania. Chociaz z drugiej strony przeciez sie
              stara, probuje odkryc piekno milosci ewoluujac poprzez lagodna erotyke. Czyli
              jest reformowalny.

              Pamietaj tez o jin-jang - o przenikaniu pierwiastka meskiego i zenskiego, moze
              gdy i on pozna ta prawde, bedzie mu a zatem wam, lzej.

              Pozdrawiam.

    • Gość: stos Kobieto!!!!! czy tobie odbiło? IP: *.*.*.* 11.12.01, 10:23
      Wzajemnie się nienawidzicie, nie kochacie itd.
      Wszystko jest na opak a ty piszesz że się już zaręczyłaś
      i dalej z nim jesteś.
      Kobieto!!!!!!!! zostaw tego człowieka bo to nie ma sensu!!!!!!!1
      Czy chcesz siebie unieszczęśliwiś na całe życie!!!!!1
      • Gość: malaziel Re: Kobieto!!!!! czy tobie odbiło? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 11:28
        a kto Ci niby powiedzial ze sie nienawidzimy?
        ja go kocham
        on mnie tez
        prosze to przyjac do wiadomosci
        jak sie Panu/i nie podoba to trudno
        ja mam jud dosc takich kretynskich porad!!!
        gdybym go nie kochala do jasnej cholery to bym go po prostu rzucila zamiast
        szukac rozwiazania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        > Wzajemnie się nienawidzicie, nie kochacie itd.
        > Wszystko jest na opak a ty piszesz że się już zaręczyłaś
        > i dalej z nim jesteś.
        > Kobieto!!!!!!!! zostaw tego człowieka bo to nie ma sensu!!!!!!!1
        > Czy chcesz siebie unieszczęśliwiś na całe życie!!!!!1

        • Gość: stos Re: Kobieto!!!!! czy tobie odbiło? IP: *.*.*.* 12.12.01, 10:39
          Jak można się kochać i nie chcieć "kochać"
          - przecież sama to napisałaś.

          Najwyraźniej sama siebie oszukujesz albo twój partner się tobą znudził
          i również utrzumuje fikcję jaką jest wasz związek.

          PRZESTAŃ SIĘ OSZUKIWAĆ!! i spróbuj z innym zrozumiesz co tracisz
          kiedy czekasz na swojego partnera ( bo moze grzeje sie własnie z inną)!
















          • Gość: malaziel Nie, nie odbiło mi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 12:18
            nie chcę być niegrzeczna ale bardzo Pana/ią prosze o niedawanie mi więcej rad w
            tym stylu
            nie przeczytał Pan/i wszystkich moich postów tutaj
            w takim razie prosze się nie wypowiadać, jeżeli nia zna Pan/i dokładnie problemu
            albo przeczytać wszytkie posty i dopiera analizować CAŁOŚĆ!
            można kogoś kochać i nie chcieć się kochać
            to się nazywa mieć problem
            jezeli Pan/i uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest zerwać, czyli de facto UCIEC
            od problemu, to musi być Pan/i bardzo szczęśliwą osobą - nie mam Pan/i problemów!
            tragedia stanie się wtedy, gsy pojawi się problem, od którego uciec nie można
            wtedy Pan/i będzie miał/a kłopoty, z powodu niewiedzy, co robić, gdy pojawia się
            problem i należy go rozwiązać
            NIE SPRÓBUJĘ Z INNYM
            bo nie będzie rzadnego innego
            bo ja żadnego innego nie pokocham
            takie rzeczy jak prawdziwa miłość nie zdarzają się tylko na filmach
            może i trudno w to uwierzyć - to takie nienowoczesne.........

            > Jak można się kochać i nie chcieć "kochać"
            > - przecież sama to napisałaś.
            tak ale w sensie, że taka sytuacja nie jest stanem normalnym

            > Najwyraźniej sama siebie oszukujesz
            tak? niby jestem jedną z tych kobiet które w strachu przed samotnością trzymają
            się kurczowo jakichkolwiek spodni?
            "niechby pił, niechby bił, byle był"?
            dziękuje za takie podsumowanie mojej osoby
            niestety - musze Pana/ią rozczarować - nie jestem taka
            kilka razy miałam okazję odejść do innego
            nie chciałam z niej skorzystać

            > albo twój partner się tobą znudził
            w takim razie dlaczego jest ze mną?
            on też miał wiele okazji...
            można by to odczytać jako sugestię - facet bez jaj, pantoflarz....
            nie potrafi odejść gdy mu się babka znudziła...
            proszę nie oceniać ludzi
            żeby kogoś poznać, należy zjeść z nim beczkę soli, a nie przeczytać na jego
            temat kilka wyrwanych z kontekstu postów

            > PRZESTAŃ SIĘ OSZUKIWAĆ!!
            ależ ja sie nie oszukuję...
            mam dowody, że on nie jest z inną
            mieszkamy razem
            chodzimy razem na imprezy
            wiem kiedy ma zajęcia
            nie ma oszustw typu "noc u kolegi bo się uczymy'
            akurat on preferuje nauke w domu...
            i jest jeszcze wiele innych dowodów...

            >i spróbuj z innym zrozumiesz co tracisz
            ale inny nie do mi tego co on
            choćby nie wiem jak sie starał nie da rady
            na to już za późno
            zresztą, co ja niby tracę?
            powoli zaczynam rozwiązywać problem
            widzę małe, aczkolwiek zauważalne i do tego bardzo miła efekty....
            fakt - boję się że to tylko jeden z opisywanych przeze mnie okresów poprawy,
            może i nadzieja jest matką głupich.... ale czsami trzeba być głupim

            > kiedy czekasz na swojego partnera ( bo moze grzeje sie własnie z inną)!
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >

            • Gość: stos "Dzizus krajst" kobieto!!!!!!1 IP: *.*.*.* 13.12.01, 09:55
              Jezu chryste!!!!! kobieto !!!! skoro uważasz że wszystko jest w porządku
              to po co rozpisujesz się, wylewasz łzy i ganisz innych za to co sama robisz.

              Gdyby wszystko było z tobą OK to nie zawracałabyś sobie głowy
              laniem wody na forum!!!
              Ludzie którzy są szczęśliwi tutaj się nie wypłakują!!!








          • Gość: On Re: Kobieto!!!!! czy tobie odbiło? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 21:41
            Gość portalu: stos napisał(a):

            > Jak można się kochać i nie chcieć "kochać"
            > - przecież sama to napisałaś.
            >
            > Najwyraźniej sama siebie oszukujesz albo twój partner się tobą znudził
            > i również utrzumuje fikcję jaką jest wasz związek.
            >
            > PRZESTAŃ SIĘ OSZUKIWAĆ!! i spróbuj z innym zrozumiesz co tracisz
            > kiedy czekasz na swojego partnera ( bo moze grzeje sie własnie z inną)!

            Przyznam iz to co przeczytalem powyzej spowodowalo iz postanowilem napisac. Tak -
            pierwszy raz na forum. Milosc to nie jest problem z dziedziny hydrauliki
            stosowanej droga Stos. Zwiazek miedzy dwojgiem ludzi moze istniec na wielu
            plaszczyznach - takze poza erotyka - w szczegolnosci pojmowanej jako 'hydraulika
            stosowana'.

            Teraz do dziewczyny z problemem: jestem faceten, (35) i w moim zwiazku jest
            podobnie. Jesli moge ci cos zaproponowac - nie naciskaj na swojego chlopaka.
            Ciesz sie ze to nie 'hydraulik' ukierunkowany tylko na 'wyzycie' i myslacy przy
            pomocy jader. Taki porzuci Ciebie dla pierwszej - lepszej. Taki - moze mniej
            aktywny ale lepiej rozumiejacy milosc miedzy dwojgiem ludzi - bedzie z toba takze
            i gdy seks przestanie Was interesowac (o ile do tego wieku dane Wam bedzie dozyc).

            Jeszcze kilka uwag - seks to nie tylko rozladowanie popedu - to takze wiele
            kwestii etycznych i filozoficznych. Moze Twoj chlopak czuje ze przekracza pewne
            reguly ktore powinien przestrzegac? Porozmawiaj z nim o tym. Jesli czyjesz sie
            zle w tym zwiazku z powodu braku zaspokojenia popedu - powiedz mu o tym wprost.
            Moze rozwiazaniem bedzie petting? Wiem ze to nie to samo ale moze pomoze wyrownac
            dysproporcje miedzy popedami (jesli to tu jest problem)?

            I jeszcze jedno na koniec - sex to nie wszystko - jesli jest wam z soba dobrze a
            problemem jest tylko 'TO' no to moze nie jest jeszcze najgorzej? Czy
            wolalabys "samca" ale bez serca? A moze po slubie sytuacja sie zmieni - jego
            przestana obowiazywac niektore rygory i ograniczenia psychiczne, przestanie byc
            tak silna presja na 'sprawdzanie sie' itd... Pomysl o tym. Moze nawet razem z
            nim...
    • Gość: Milena Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 11:31
      Na pewno jest w tej sytuacji jakiś problem. Nie chce mi się wierzyć, by młody
      mężczyzna nie chciał współżyć częściej niż kilka razy w miesiącu i wprost
      odmawiał partnerce. Nie jesteście w końcu ze sobą kilkanaście lat, tylko 3,5...
      Wydaje mi się, że musisz naciskać na szczerą i otwartą rozmowę. Niektórzy
      mężczyźni mają tendencję do zamykania się i "przeczekiwania" problemów. Być
      może - sorry - zakochał się w kimś innym, albo przeżywa coś trudnego, w co nie
      chce Cię wtajemniczać. Nawet jeśli sytuacja powróci do normy, to powinnaś
      skłonić go do "przerobienia" tego tematu. Jeśli nie, to gwarantuję Ci, że
      sprawa się powtórzy. Powodzenia!
      • Gość: malaziel Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.*.*.* 18.12.01, 12:04
        Jakich argumentów mam użyć w takiej rozmowie?
        Zwłaszcza gdy odpowiedź brzmi "nie wiem"?




        > Wydaje mi się, że musisz naciskać na szczerą i otwartą rozmowę. Niektórzy
        > mężczyźni mają tendencję do zamykania się i "przeczekiwania" problemów. Być
        > może - sorry - zakochał się w kimś innym, albo przeżywa coś trudnego, w co nie
        > chce Cię wtajemniczać. Nawet jeśli sytuacja powróci do normy, to powinnaś
        > skłonić go do "przerobienia" tego tematu. Jeśli nie, to gwarantuję Ci, że
        > sprawa się powtórzy. Powodzenia!
    • deni123 Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 14.12.01, 11:25
      cze.
      jestem facetem
      i więsz co jestem w szoku, bo myślałem że nie ma kobiet z takim problemem.
      Ja mam żone i mam identyczny problem z żoną ona jest zmęczona głowa boli itd.
      efekt stosunek raz na mieśiąc nie raz to człowiek waryiuje bo prosi kupuje
      prezenty i nic.Ja nierozumie czy ja jestem taki napalony czy taki zły. Rozumię
      w każdym razie jakie to stresujące.
      pozdrawiam i wspułczuje
    • andrzej.depko Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 20.12.01, 00:55
      Dysharmonia seksualna w waszym związku wynika z utrzymujących się trudności i
      zaburzeń seksualnych. Dotychczasowe współżycie seksualne stało się dla ciebie
      od dłuższego czasu źródłem obojętnych lub nawet negatywnych przeżyć.
      Następstwem jest zniechęcenie do współżycia przeradzające się w uogólnioną
      awersję do seksualności w ogóle : ” Sytuacja staje się coraz gorsza. Nienawidzę
      innych par. Po prostu nie mogę patrzeć na całującą się parę ”. Dodatkowym
      obciążeniem dla Ciebie stanowi postawa Twojego partnera, który prawdopodobnie
      ma określone zahamowania seksualne. Jakie ? Trudno o diagnozę bez
      bezpośredniego kontaktu. Czynnikiem obciążającym Wasze relacje seksualne jest
      również różnica temperamentów i pobudliwości seksualnej. Moim zdaniem nie macie
      już czasu na dalsze przyglądanie się temu co się z Wami dzieje. Czas na
      skorzystanie z fachowej pomocy. Sami nie dacie sobie rady. Nieumiejętne
      postępowanie doprowadzi do tego, że będziecie się tylko od siebie oddalać.
    • Gość: Zero Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.toya.net.pl 20.12.01, 21:08
      to fajnie, bo ze mną dziewczyna. Zamienimy się?
      • misiek767 Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 21.12.01, 17:32
        podzielam zdanie niektórych dziewczyn z Forum:
        - Twój facet może być bi lub gejem.

        piszesz że wykluczyłaś już te mozliwosć, ale jesli moge zapytać: w jaki
        konkretnie sposób?

        może przejdę do rzeczy:
        prawie 10 lat temu byłem byc może w podobnej sytuacji jak Twój chłopak. Były to
        czasy liceum i wtedy zakochałem się po raz pierwszy w zyciu na serio. Było mi
        jak w niebie. Chodziłem z nią wszedzie za rękę, widzieliśmy sie codziennie,
        okazywaliśmy sobie czułosc, calowalismy sie i uprawialismy petting. Na poczatku
        seks oralny, a po pewnym czasie spróbowaliśmy zrobić to pierwszy raz i potem
        było super.

        problem tylko że równocześnie podobał mi sie kolega z klasy. Oczywiscie nie
        odważyłem się mu o tym powiedzieć.
        Coraz częściej myslalem będąc z dziewczyną właśnie o nim. Myslałem że mi to
        przejdzie, ale nic z tego. Postanowiłem trzymac fason i przejść nad wszystkim
        do porządku dziennego. Nie mogłem sobie pozwolic przecież żeby ktokolwiek miał
        chociaż cień podejrzenia co się ze mną dzieje w środku....w końcu pierwszym
        podrywaczem w szkole...

        Po jakimś czasie coraz mniej pragnąłem seksu z moja dziewczyną - robiłem to
        coraz częściej sam ze soba. Coraz łatwiej było jej mnie wkurzyć, a czas który
        spędzaliśmy razem nie był juz dla mnie radoscią, ponieważ nawet kiedy
        pomyślałem o pocałownaniu się z nią od razu na myśl przychodził mi mój kumpel
        Nie muszę chyba pisać jak sie czułem wobec mojej dziewczyny nie wspominając o
        tym że to Ona cierpiała najbardziej.

        Pytała się co się dzieje. krok po kroku probowała wszystkiego, po kolei
        odrzucała każdą z możliwości (również tę że kręcą mnie faceci)

        Trwało to trochę. Raz było lepiej raz gorzej. Z tym że kiedy bylo lepiej ja
        szczerze sie z tego cieszylem. Wiedziałem że ja krzywdzę, ale całą winę
        zrzucałem na to COŚ co zburzyło moją sielankę.

        Ona starała się zmieniać ubrania, zmieniać perfumy, zmieniać zachowanie w
        łóżku - na pytanie co sie ze mna dzieje, jak może mi pomóc? odpowiadałem "NIE
        WIEM, kochanie to tylko chwilowo", albo "o co Jej wogóle chodzi".

        Wiedziałem że jakikolwiek powód bym podał, nazajutrz zostałby usuniety. Im
        bardziej sie starała tym bardziej serce mi się ściskało, ale ja oczywiście nic
        nie chciałem zrobić. Miałem nadzieje ze to sie skonczy jak zly sen, Ale im
        dłuzej to wszystko trwało tym bardziej wiedziałem że to ślepa uliczka. Tak
        naprawdę chodzilo mi o akceptację otoczenia: Miłość rodziców, uznanie kumpli z
        klasy (moja dziewczyna byla super atrakcyjna), mieliśmy już zaplanowane że po
        ślubie za pare lat dostajemy mieszkanie od jednych rodziców a auto od drugich.
        itd itd

        Presja stawala sie nie do zniesienia, juz dłuzej nie mogłem oszukiwać. Pomimo
        wszystko postanowilem jej powiedzieć prawdę licząc się z tym że może mnie
        znienawidzieć, powiedzieć o wszystkim naszym rodzicom itd. Czułem się wobec
        niej jak .....

        Jej reakcja zbiła mnie zupełnie z tropu, chociaż później doszedłem do wniosku
        że zrobiłbym to samo. Otórz powiedziała: nie martw się, wyleczymy to. I ja
        wtedy NA PRAWDĘ w to uwierzyłem. Ona była cudowna na codzień, ale po tym co
        powiedziała poczułem na powrot wielkie uczucie miłości (oczywiście była to
        miłośc do samego siebie - samoakceptacja - o czym wówczas nie wiedziałem)

        I czas biegł dalej, Ona przyjęła wszystko do wiadomości, pomyslałem sobie:
        jakoś to będzie. W końcu to nie mozliwe żebym był w takiej sytuacji jedyny na
        swiecie.

        Wszystko zmieniło się podczas którychś wakacji kiedy wyjechaliśmy pod żagle w
        kilkanaście osób, w starej paczce. Po którejś imprezce trafiliśmy razem z moim
        kumplem (wspomnianym wcześniej) do jednej koi. No i stało się, wspólna
        masturbacja - pierwszy raz dotykałem w ten sposób faceta. Wtedy wiedziałem już
        że muszę przestac sie okłamywać, ranić moja dziewczynę i robic oczekiwania
        wszystkim dookoła: rodzicom dziadkom itd..
        Rozstalismy się. (...)

        teraz jesteśmy super przyjaciółmi, Ona jest nareszcie szczęsliwa z kimś kto Ją
        kocha tak jak na to zasługuje. Muszę jeszcze tylko dodać że niestety "zwiazek"
        ze mna spowodował ze miała przez pewien czas poważne problemy z osiagnięciem
        orgazmu.
        -----------------

        Być MOŻE to dotyczy sytuacji koleżanki "malaziel", może innych osób.
        Najbardziej chcialbym żeby faceci bi-gej którzy ukrywają swoje preferencje
        kosztem swoich dziewczyn - żon, zrozumieli że dla swojej wlasnej wygody (nie
        chce nazwac tego dosadniej) nie wolno tego robić !!

        Nagorszy jest jednak taki koleś w stanie uśpienia, tzn. kiedy oszukuje sie w
        100%, nie wydaje mu sie że robi komukolwiek krzywdę i szczerze wierzy w to, że
        bedzie mógł sie tak zachowywać bezkarnie do końca życia.


    • Gość: kaszub Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 00:08
      MOŻE POWIESZ, ŻE JESTEM CYNICZNY I ZDEMORALIZOWANY, ALE MAM TROCHĘ WIĘCEJ LAT
      NIZ TY WIĘC CHYBA WIĘCEJ DOŚWIADCZEŃ: SĄDZĘ, ŻE POWINNAŚ SIĘ POGODZIĆ Z FAKTEM,
      ŻE COŚ SIĘ KOŃCZY I SIŁĄ ZATRZYMYWAC TEGO NIE SPOSÓB: OBOJE MACIE PO 22 LATA,
      JESTEŚCIE RAZEM 3,5 ROKU, TO I TAK BARDZO DŁUGO. PORA... ZMIENIĆ CHŁOPAKA. OT I
      WSZYSTKO.
      POZDRAWIAM
    • Gość: Aga Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: 192.168.1.* 10.01.02, 16:52
      Mam podobny problem. To tak gwoli informacji, żeby mi nikt nie zarzucił, że
      mogę się nie znać na temacie. Jestem w zwiazku już 6 lat. I zawsze się
      łudziłam, że nadejdzie taki moment, kiedy on wreszcie będzie chciał częściej
      niż raz na 1, 2 miesiace. Przeszłam w związku różne chwile: myślałam, ze to
      moja wina, bo nie jestem dość atrakcyjna, że może inny rodzj pieszczot, że może
      filmy erotycznie wspólnie oglądane itd., itd. Płacze, porady psychologów -
      raczej moje, bo on nie chciał korzystać. Były momenty lepsze i gorsze pod
      względem seksu. Wiem, że jednak nigdy nie będzie super. Na dodatek skończyło
      się tym, że to ja teraz nie mam ochoty na seks, o orgazmie nie wspominając.
      Są ludzie wybuchowi, są ci, których nawet trzecia wojna światowa nie wyprowadzi
      z równowagi, są ludzie z poczuciem humoru i z mniejszą jego zawartością. Myślę,
      że z seksem jest podobnie - są ci, którzy lubią to robi i ci, którzy mniej za
      tym przepadają. To sprawa temperamentu, a temperament to rzecz wrodzona. To
      trochę tak, jakby powiedzieć, żeby sobie zmienił rozmiar nogi, albo zamiast
      grubokościsty miałby zostać chudokościstym. Nie da się. Są kobiety i mężczyźni,
      którzy chcą się kochać i ci, co za tym mniej przepadają. Może faktycznie seks w
      małżeństwie nie jest sprawą najważniejszą, ale b.b.b. ważną. Jeśli z tego
      powodu masz cierpieć, to po prostu zostańcie przyjaciółmi i znajdź sobie
      faceta, który potrafi dać ci przyjemność także pod tym względem. Jeśli chcesz z
      nim zostać, to wydaje mi się, że powinnać poprzeczkę swoich wymagań obniżyć. Ja
      na przykład nie dopuszczałam nigdy możliwości zdrady. Teraz zaczynam się nad
      tym poważnie zastanawiać, bo choć dogadujemy się dobrze i też nie wyobrażam
      sobie kogoś innego u mego boku, moje poczucie własnej wartości jako kobiety
      leciało na łeb, na szyję. Moje zdanie jest takie - albo, wykorzystawszy
      wszystkie możliwości do zrealiwowania swojego celu, zostawisz go, albo się z
      tym pogodzisz, będziesz z nim, ale np. przyjemnosci bedziesz zaspokajać w inny
      sposób. Niestety, instytucja wróżek nie funkcjonuje u nas dobrze, więc nie ma
      co na nie liczyć. Albo się godzisz, że ktoś jest jaki jest, albo nie...
      Pozdrawiam
      • Gość: Bona Malazieleni! IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.01.02, 23:21
        U Was od samego poczatku było coś nie tak. Zauważ, sama napisałaś:

        .

        Nasz pierwszy raz był inicjacją zarówno dla mnie, jak i dla niego. Nie jest
        to miłe wspomnienie. Nie umieliśmy sobie poradzić ze szczegółami
        technicznymi, byliśmy bardzo zdenerwowani. Najgorszy błąd jaki wtedy
        popełniliśmy, to taki, że on tego samego wieczoru wyjechał. Zostałam sama,
        próbując sobie wmówić, że mi to nie przeszkadza. Ale nie tylko to powoduje,
        że nie wspominam tego dobrze. Otóż... to był mój pomysł, a co gorsza,
        musiałam go do tego namawiać. Zostałam wychowana w przeświadczeniu, że
        kobieta nie może podejmować inicjatywy. Dlatego czułam się z tym tak, jakbym
        się narzucała

        -Ty chyba ciagle masz uczucie narzucania się? Na pewno Cię to w duzym stopniu
        blokuje. Nawet, gdy potrafisz zdobyc się na spontaniczność, moze gdzieś w
        ukryciu masz myśl, że przecież gdzies tam ciagle pamietasz! Taki konflikt
        pewnie sam by sie szybko rozwiązał, gdyby z partnerem wszystko było tak, jak
        sobie wymarzyłaś - ale przecież i na poczatku , i pózniej tak nie było, i nie
        jest. To się nie rozwiązuje, tylko gmatwa coraz mocniej. Może nie jest to
        problem kluczowy, ale bardzo mocno waży na wszym związku. Tak mi się wydaje.
        I chyba na to nakłada się drugi problem:
        może nieświadomie, ale akcentujesz Wasz pierwszy raz. Niezbyt udany,
        kłopoty "techniczne", a najgorsze - że zostawił Cię samą i wyjechał.
        Niezależnie od tego, czy musiał naprzwdę wyjechać, czy nie - przypuszczam, że
        było to bardzo przykre dla Ciebie. Żal, z jakim o tym piszesz pozwala się nawet
        domyślać, że może mogłby zostać, gdyby naprawdę bardzo, bardzo mu na tym
        zależało. Mogę się oczywiscie mylić. I jak między wierszami mozna czytać - jego
        wyjazd wtedy odebrałaś jako swego rodzaju ucieczkę. Czy tak? Pytam, bo tak to z
        opisu wyglada, ale moze tylko wydaje mi się?
        Czepiam się tych Waszych wczesnych kontaktów, bo sądzę, że mają one tak samo
        duze znaczenie, jak cała reszta. Dla więzi emocjonalnej i seksualnej bywają to
        doswiadczenia, które potrafią podtrzymać i utrwalić związek - przez pamięć i
        umiejętność powrotów do takich pierwszych fascynacji - na bardzo długo. Jeśli
        były bardzo pozytywne. Jeśli u Was było coś juz na poczatku nie tak - a jednak
        jestescie razem i są rzeczy dla Was ważne, które o tym decydują, powinniście
        pomysleć o mozliwości odbudowania ( albo zbudowania na nowo) więzi erotycznej.
        W sposób, który podsuwa Wam Dr Depko. Myslę, że warto - bo wydaje mi się, że od
        tej strony własciwie nie całkiem sie zdążyliscie poznać i może to być wyjątkowe
        odkrycie.
        Pzdr!
    • Gość: macz widocznie jest pedalem IP: *.stacje.agora.pl 15.01.02, 23:51
      który znalaz sobie przykrywke w Twojej postaci, a to moze byc przykre
    • Gość: Kora Re: Czy chlopak sie zmienil????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.01.02, 03:58
      Malazielen a czy on cie calowal zanim rozpoczeliscie wspolzycccie, czy
      mieliscie duzo czulosci bez seksu????
    • Gość: deprawat Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać IP: *.mech.tuniv.szczecin.pl 16.01.02, 12:52
      poelcam swoje usługi ,a jak nie to mam paru niewyżytych kolegów
    • ela77 Re: mój chłopak nie chce się ze mną kochać 09.02.02, 20:21
      Mam ten sam problem.Jestem z moim chlopakim 5lat,od 2msc mezem.Kochamy sie raz
      na 2 tygodnie,mam wrazenie,ze tylko dlatego,ze on sie musi rozladowac.Gry
      wstepnej nie uznaje,nie caluje mnie,ostatnio chcialam troche zmian i
      powiedzialam mu,ze mam inne czesci ciala oprocz mojej vaginy,skonczylo sie na
      wielkiej klotni.Na samym poczatku bylo inaczej.Wspomne,ze ja moge kochac sie
      codziennie.Mam przez to kompleksy,mam wrazenie ,ze jestem nie atrakcyjna,ze mam
      za maly biustitp.Moj facet nigdy mi nie mowi,ze ladnie wygladam.Jak tak dalej
      pojdzie to bede dazyla do zdrady.Tak,ze calkowicie Cie rozumiem i nie mam na to
      sposobu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka