IP: *.astercity.net 12.12.01, 16:09
Rozstaje sie z moim partnerem . On twierdzi ze mnie kocha, ale kocha tez
kobiete z ktora mnie zdradzil. rozstajemy sie bo on nie wie z kim chce byc.
Jestem kompletnie zdesperowana bo on mysli ze bedzie mogl do mnie wrocic jak
sie zastanowi. Pragne takiego rozwiazania ale w nie niewierze.Jak mam to
rozwiazanie tzn rozstanie traktowac? Czy wam sie zdarzylo wracac po "urlopie"?
Czy wam sie zdarzylo "czekac"? Dodam ze to niejest zwiazek bez przeszlosci mamy
dziecko wspolny dom. Chryste powinnam trzasnac drzwiami wiem , ale kurka nie
moge!!!!!! Dajcie znac co myslicie!!!!!
Obserwuj wątek
    • artihip Re: Powroty. 12.12.01, 16:28
      Nie zatrzymasz go siłą, musisz pozwolić mu odejść ale zaznacz koniecznie, że
      nie ma co marzyć o powrocie po tej przygodzie!

      Nie strać twarzy bo nigdy nie będzie cię szanował!
    • Gość: zuza Re: Powroty IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 16:28
      nie powiem twoja sytuacja nie jest latwa..macie dziecko i chociazby ze wzgledu
      na nie nie powinnas podejmowac zbyt pochopnie zadnej decyzji.mysle ze
      powinniscie dac sobie troche czasu.niech on to wszystko przemysli i zdecyduje
      ale nie za 2 miesiace tylko zaluszmy daj mu tydzien.niech podejmnie ostateczna
      decyzje bo nie ma nic gorszego niz zycie w niepewnosci.bardzo ci
      wspolczczuje,ale wydaje mi sie ze i ty musisz zdecydowac czy bedziesz w stanie
      zyc dalej z czlowiekiem ktory cie zdradzil, nawet jak on stwierdzi ze to jednak
      z toba chce byc.pozdrawiam.
      ps.nawet jak odejdzie to widocznie nie byl wart twojej milosci i owocu tej
      milosci..
    • charlize Re: Powroty 12.12.01, 16:45
      Jestem w nieco innej sytuacji, niż Twoja, bo on mnie nie odtrąca dla innej, on
      mnie odtrąca, bo 'tak będzie rozsądniej'. Też prosi o czas na zastanowienie, co
      będzie z nami ewentualne dalej. Moi bliscy też czasem mi mówią, że on
      najwyraźniej nie jest wart mojego uczucia. Ale mówić łatwo, szkoda, że tak
      trudno przestać go pragnąć. Jesteś jedną z osób, z wypowiedziami której
      zetknęłam się zaraz na poczatku mojego bywania tutaj (chyba nie mylę Cię z
      nikim innym?). Już nie pamiętam wątku, na którym widziałam Twoją odpowiedź.
      Wiem, że swoją radę poparłaś przykładem z własnego życia. Wydałaś mi się osobą
      kochaną, radosną, spełnioną. Dla mnie to było i wciąż jest nieosiągalne. A dziś
      dowiaduję się, że borykasz się z problemem zdrady partnera. Nie znam Cię, a
      jednak poczułam smutek. Niestety nie wiem, co mogłabym Ci doradzić. Ja czasem w
      trudnych chwilach myślę sobie, ciekawe co o tej porze będzie za tydzień, za
      miesiąc, za rok (perspektywa czasowa zależy od wagi aktualnego problemu). Mnie
      takie myślenie czasem akurat pomaga. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
      • Gość: asia asi Re: Powroty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 22:02

        Nie wiem zupelnie co Ci doradzic ....
        To zalezy od tak wielu czynnikow.
        Mnie facet zostawil dla wlasnej wygody, bal sie zaangazowania i
        odpowiedzialnosci, takze wiernosci. Chcial byc jeszcze wolny.
        Najpierw bylam jak choragiewka, akceptowalam wszystkie jego zmiany nastroju,
        stracilam cala swoja godnosc... Myslalamm ,ze moja stalosc zwyciezy. Niestety...
        nie moglam tak dluzej. zerwalam z nim wszelki wiezi, co bylo trudne (wspolni
        znajomi, laczace nas sprawy) i zaczynam od nowa.
        Mam skrzywdzona dusze i bolace serce, powoli zaczynam widziec jasne strony
        zycia:)
        Minelo juz duzo czasu a ja kazdej nocy placze i waham sie ... Czy dobrze
        zrobilam? Czy nie stracilam tej Wielkiej Milosci, na ktora wszyscy czekamy...
        Moze.

        sciskam Cie serdecznie

        asia asi
      • tassman Re: Powroty 13.12.01, 10:35
        charlize napisał(a):

        > Jestem w nieco innej sytuacji, niż Twoja, bo on mnie nie odtrąca dla innej, on
        > mnie odtrąca, bo 'tak będzie rozsądniej'. Też prosi o czas na zastanowienie, co
        >
        > będzie z nami ewentualne dalej. Moi bliscy też czasem mi mówią, że on
        > najwyraźniej nie jest wart mojego uczucia. Ale mówić łatwo, szkoda, że tak
        > trudno przestać go pragnąć. Jesteś jedną z osób, z wypowiedziami której
        > zetknęłam się zaraz na poczatku mojego bywania tutaj (chyba nie mylę Cię z
        > nikim innym?). Już nie pamiętam wątku, na którym widziałam Twoją odpowiedź.
        > Wiem, że swoją radę poparłaś przykładem z własnego życia. Wydałaś mi się osobą
        > kochaną, radosną, spełnioną. Dla mnie to było i wciąż jest nieosiągalne. A dziś
        >
        > dowiaduję się, że borykasz się z problemem zdrady partnera. Nie znam Cię, a
        > jednak poczułam smutek. Niestety nie wiem, co mogłabym Ci doradzić. Ja czasem w
        >
        > trudnych chwilach myślę sobie, ciekawe co o tej porze będzie za tydzień, za
        > miesiąc, za rok (perspektywa czasowa zależy od wagi aktualnego problemu). Mnie
        > takie myślenie czasem akurat pomaga. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

        **********
        nad czy Ty sie zastanawiasz???????
        Kick him in the ass...

        tassman :)


    • hans_kloss Re: Powroty 13.12.01, 10:01
      Witam wszystkie skrzywdzone kobiety,

      Decezja odejscia jest jedna z najwaznijszych decyzji w zyciu. Moim zdaniem
      chyba nawet wazniejsza niz decyzja bycia razem. Dlaczego? A to dlatego, ze musi
      towarzyszyc jej decyzja o zaakceptowaniu zerwania zwiazku podjeta przez
      przeciwna strone. Innymi slowy: gdy chcemy byc razem - chcemy tego samego, gdy
      sie rozstajemy - najczesciej nasze potrzeby sa biegunowo rozne. Na tym polega
      przewrotnosc zycia, ze nie zawsze nam po drodze.

      Sposob w jaki sie rozstajemy jest niezmiernie wazny. Zerwanie bez podania
      przyczyny, czy podanie przyczyny nielogicznej, infantylnej...itd jest objawem
      skrajnego braku szacunku dla drugiej osoby. Takiego zachowania nie mozna
      zaakceptowac, ani zrozumiec. I co wiecej zerwanie tego rodzaju rzutuje na
      wszystkie przyszle zwiazki. Powoduje, ze nawet na pocztku, w fazie szalenczej
      milosci mamy swiadomosc wiszacego nad nami miecza damoklesa.

      Z drugies stronu osoby naprawde szanujace swoja indywidualnosc oraz
      indywidualnosc tej drugiej, badz co badz kochanej, osoby potrafia rozstac sie
      jak ludzie cywilizowani. I czesto potem sa przyjaciolmi, pomagaja sobie w
      roznych sytuacjach.

      Rozwaga podczas rozstania i to rozwaga obu stron pomaga aby na gruzach,
      zbudowac podwaliny nowych zwiazkow. Z osoba ktora odchodzi - ma to kluczowe
      znaczenie gdy w dramacie uczestnicza dzieci, oraz z nastepcami, by nie
      doprowadzic do przedwczesnego, profilaktycznego zrywania z kolejnymi
      partnerami.

      Samanto, nie staram sie podawac recepty, mam za malo danych o waszym zyciu,
      waszym domu i dzieciach. Niemniej jednak prosze sproboj zrobic rachunek za-
      przeciw, winien-ma. Twoje postepowanie winno byc uzaleznione od tego, ktora
      kolumna przewazy.

      Pozdrawiam
    • tassman Powroty - nie !! 13.12.01, 10:30
      Gość portalu: Samanta napisał(a):

      > Rozstaje sie z moim partnerem . On twierdzi ze mnie kocha, ale kocha tez
      > kobiete z ktora mnie zdradzil. rozstajemy sie bo on nie wie z kim chce byc.
      > Jestem kompletnie zdesperowana bo on mysli ze bedzie mogl do mnie wrocic jak
      > sie zastanowi. Pragne takiego rozwiazania ale w nie niewierze.Jak mam to
      > rozwiazanie tzn rozstanie traktowac? Czy wam sie zdarzylo wracac po "urlopie"?
      > Czy wam sie zdarzylo "czekac"? Dodam ze to niejest zwiazek bez przeszlosci mamy
      >
      > dziecko wspolny dom. Chryste powinnam trzasnac drzwiami wiem , ale kurka nie
      > moge!!!!!! Dajcie znac co myslicie!!!!!

      ****************
      Pozwolisz mu wrócić - jestes nikim. Zero szacunku dla siebie.
      Wy sie nie kochacie nie ma sensu tkwić w tym chorym układzie.
      wystaw mu walizki za drzwi....bądz dzielna !

      trzymam kciuki
      tassman :)


      • Gość: Cienki Re: Powroty - nie !! IP: *.astercity.net 13.12.01, 11:53
        Jestem tym facetem , ktory chce uciec. Bardzo naprawde kocham wciaz moja zone i
        nasza corke. Zrywalem z kobieta z ktora je zdradzilem i znow do niej wracalem.
        Czuje sie jak szmata, ale nie potrafie zrezygnowac z tego uczucia ktore mi sie
        przydazylo. Ja wiem ze to nieuczciwe, zle mi ze tak jest , moja zona jest moim
        przyjacielem , piekna bardzo pociagajaca kobieta. Mimo tego wszystkiego to co
        muglbym miec z ta druga jest takze wspaniale, to dobry kochajacy czlowiek. To
        co jest miedzy nami to blyskawice i fajerwerki. Bardzo mocno , bardzo pieknie.
        I teraz najwazniejsze NIE MAM POJECIA CO MAM Z TYM ZROBIC. TO DOBRY POMYSL ZEBY
        POBYC Z SAMYM SOBA I ZNALESC ODPOWIEDZ NA TO PYTANIE : "Co musze stracic zeby
        co zatrzymac" Wiem ze to okrutne, ze zle , ale co ja mam zrobic?
        • tassman Re: Powroty - nie !! 17.12.01, 12:36
          Gość portalu: Cienki napisał(a):

          > Jestem tym facetem , ktory chce uciec. Bardzo naprawde kocham wciaz moja zone i
          >
          > nasza corke. Zrywalem z kobieta z ktora je zdradzilem i znow do niej wracalem.
          > Czuje sie jak szmata, ale nie potrafie zrezygnowac z tego uczucia ktore mi sie
          > przydazylo. Ja wiem ze to nieuczciwe, zle mi ze tak jest , moja zona jest moim
          > przyjacielem , piekna bardzo pociagajaca kobieta. Mimo tego wszystkiego to co
          > muglbym miec z ta druga jest takze wspaniale, to dobry kochajacy czlowiek. To
          > co jest miedzy nami to blyskawice i fajerwerki. Bardzo mocno , bardzo pieknie.
          > I teraz najwazniejsze NIE MAM POJECIA CO MAM Z TYM ZROBIC. TO DOBRY POMYSL ZEBY
          >
          > POBYC Z SAMYM SOBA I ZNALESC ODPOWIEDZ NA TO PYTANIE : "Co musze stracic zeby
          > co zatrzymac" Wiem ze to okrutne, ze zle , ale co ja mam zrobic?

          ************************
          Jestes szmatą, a jako szmaciarz nie mozesz zrobic nic. Mozesz czekac na moment w
          którym podepcza cie twoje obie babeczki i zostaniesz z gołym fiutem sam...

          tassman

          ps.dobrze ci tak:)
    • Gość: Max Re: do Samanty IP: 158.66.108.* 13.12.01, 12:00
      Halo Samanto,

      sytuacja trudna, ale tylko ze względu na dzieci. Dlaczego nie wzieliście ślubu,
      dlaczego związek nie jest ustabilizowany, dlaczego "zadałaś się" z nim bez
      zmiany stanu cywilnego, czy jesteś sama dość odpowiedzialna za swoje czyny?

      Ja takiego fagasa wykopałbym na zbitą mordę. Ale masz dzieci? Jedno jest pewne:
      życie samemu jest lepsze niż w upokorzeniu! Musisz wybrać.

      Halo, Max

      • dummy Re: do Samanty 13.12.01, 12:22
        Samanto, nie pozwol mu wrocic. Dalej sie bedzie spotykal z ta druga, przeciez
        to bez sensu. Zajdziesz sobie na pewno nowego mezczyzne, ktory nie bedzie cie
        jawnie zdradzal. A tego obecnego zasadz na alimenty.
    • Gość: smyk Re: Powroty IP: 192.168.0.* 13.12.01, 12:45
      Samanto !

      Max i Dumny mają rację !

      Sądy w naszym kraju tak działają, że "Fagas" nie zipnie.
      Wystaw mu walizki,zasądź od niego alimenty a zobaczysz, że życie może być
      piękniejsze, jeszcze znajdziesz sobie kogoś bardziej wartościowego.
      Obecny Twoje dewagowanie czy byłoby tak czy tak do niczego dobrego nie
      doprowadzi.
      Kobieto miej troche ambicji!
      pozdr.
      • Gość: Samanta Re: Powroty IP: *.astercity.net 13.12.01, 14:01
        Gość portalu: smyk napisał(a):

        > Samanto !
        >
        > Max i Dumny mają rację !
        >
        > Sądy w naszym kraju tak działają, że "Fagas" nie zipnie.
        > Wystaw mu walizki,zasądź od niego alimenty a zobaczysz, że życie może być
        > piękniejsze, jeszcze znajdziesz sobie kogoś bardziej wartościowego.
        > Obecny Twoje dewagowanie czy byłoby tak czy tak do niczego dobrego nie
        > doprowadzi.
        > Kobieto miej troche ambicji!
        > pozdr.

        Moim zdaniem bronienie tzw. ambicji , jest moze wazne w sytuacji gdy gre wchodzi
        wazny zwiazek jest bez sensu. Ambicja i muchy w nosie stwierdzenia w rodzaju
        Fagas nie powinny miec wplywu na ocene tego co sie wydarza.
        Byc moze zwiazek jest nie do uratowania, ale nie bylam z facetem ktorego uwazam
        za fagasa. Mam do niego wiele pretensji , ale takze wiele dobrych cieplych
        wspomnien. Nie czuje sie oszukana, od poczatku wiedzialam o jego walce . Nie mam
        tez zamiaru utrzymywac zwiazku ze wzgledu na dziecko , bo napewno potrafimy
        zalatwic to z jak najmniejsza dla corki krzywda.
        Rozstajemy- takze jest slowem dziwnym w tym wypadku on nie odchodzi do tamtej
        lecz robi przerwe w kontaktach miedzy "stronami". Ja uwazam ze ta przerwa jest
        bez sensu, ze trzeba sie zdecydowac zostac razem czy byc osobno.Fakt ze moglby
        wybrac ja jest dla mnie sprawa drugorzedna jesli nie zdecydujemy sie byc razem
        (takze ja).Pytanie jest raczej o to jak to jest Czy bylibyscie w stanie "zrobic
        przerwe" i wrocic.Cienki pisze ze jest w takiej sytuacji i ze byc moze to dobry
        pomysł!? Dlaczego mam zrezygnowac z faceta ktorego kocham , zamierzam go w tej
        przerwie podrywac ile sie da, bez wzgledu na ambicje! Czy zwiazki jak moj mozna
        leczyć z powodzeniem?
        • charlize Re: Powroty 13.12.01, 14:59
          Mowienie o ambicji zlosci mnie bardzo. Bo czasem nie w tym rzecz. Jasne, ze to
          boli, bo dotknal do zywego, ale Ty go kochasz, chcesz by przy Tobie byl. Unosic
          sie ambicja? Tylko co to da? Bo mowienie, ze tam za rogiem czeka na Ciebie stu
          lepszych facetow, to truizm. Czasem ktos nas rani, ale chcemy wybaczyc, bo
          przeciez nie jest ostatnim draniem. Zagral nie fair, ale ma zalety, za ktore go
          pokochalas. Zdrada jest zdrada, ale ten czlowiek jest nam tak bliski. Kiedys
          znalazlam porade w jakiejs babskiej gazecie; rady udzielala kobieta dojrzala.
          Szlo mniej wiecej tak: jesli wiesz, ze bedziesz potrafila i ze chcesz bez niego
          zyc, to odejdz; jesli wiesz, ze jest inaczej, nie przekreslaj go. Kiedy
          jestesmy bardzo mlodzi, jestesmy przekonani, ze ten, ktorego wybierzemy na
          partnera bedze po prostu musial byc taki czy inny, powinien to czy tamto, a
          jesli nie, to fora ze dwora, ale potem spotykasz czlowieka, zakochujesz sie w
          nim, pomimo ze z Twoim idealem laczy go tak niewiele, ale uzmyslawiasz sobie,
          ze ma pewne wartosci, ktorych bynajmniej nie oczekiwalas, a ktore okazuja sie
          dla Ciebie duzo cenniejsze, dlatego rozstania bola. Ja nie zywie urazy do
          czlowieka, ktory mnie odtraca. Ja tylko zaluje, ze nie bedzie juz niczego
          wiecej, moze poza sympatia, przyjaznia. Bo mialam wobec niego oczekiwania,
          pragnienia. To mnie boli. Nie zostalam przez niego potraktowana zle, wiec
          dlaczego mam go wykopac z mojego zycia tak definitywnie. Dlatego ze nie wie,
          czego chce. Ok, to mnie chwilamai irytuje, ale na razie go nie nienawidze.

          Znam zwiazek, ktory przetrwal pomimo, iz jedno z partnerow poprosilo o czas do
          namyslu. Ona odeszla na chwile z innym. A potem wrocila do meza. Maz byl
          swiadom wszystkiego. Sa z soba nadal.
        • Gość: fanny Re: Powroty IP: *.chello.pl 13.12.01, 15:20
          Gość portalu: Samanta napisał(a):

          >
          > Moim zdaniem bronienie tzw. ambicji , jest moze wazne w sytuacji gdy gre wchodz
          > i
          > wazny zwiazek jest bez sensu. Ambicja i muchy w nosie stwierdzenia w rodzaju
          > Fagas nie powinny miec wplywu na ocene tego co sie wydarza.
          > Byc moze zwiazek jest nie do uratowania, ale nie bylam z facetem ktorego uwazam
          >
          > za fagasa. Mam do niego wiele pretensji , ale takze wiele dobrych cieplych
          > wspomnien. Nie czuje sie oszukana, od poczatku wiedzialam o jego walce . Nie ma
          > m
          > tez zamiaru utrzymywac zwiazku ze wzgledu na dziecko , bo napewno potrafimy
          > zalatwic to z jak najmniejsza dla corki krzywda.
          > Rozstajemy- takze jest slowem dziwnym w tym wypadku on nie odchodzi do tamtej
          > lecz robi przerwe w kontaktach miedzy "stronami". Ja uwazam ze ta przerwa jest
          > bez sensu, ze trzeba sie zdecydowac zostac razem czy byc osobno.Fakt ze moglby
          > wybrac ja jest dla mnie sprawa drugorzedna jesli nie zdecydujemy sie byc razem
          > (takze ja).Pytanie jest raczej o to jak to jest Czy bylibyscie w stanie "zrobic
          >
          > przerwe" i wrocic.Cienki pisze ze jest w takiej sytuacji i ze byc moze to dobry
          >
          > pomysł!? Dlaczego mam zrezygnowac z faceta ktorego kocham , zamierzam go w tej
          > przerwie podrywac ile sie da, bez wzgledu na ambicje! Czy zwiazki jak moj mozna
          >
          > leczyć z powodzeniem?

          Ktos z mojej rodziny jest w takiej sytuacji. Ona przystala na czasowa separacje,
          ale to zupelnie nic nie dalo. Facet po pewnym czasie wrocil do domu, zerwal z
          kochanka, chodza na terapie, ale co z tego. On nadal mysli o tej drugiej. Niby
          chce ratowac malzenstwo, kocha zone i corke, ale teskni tez do tamtej. I one
          obydwie kusza go jak moga. A on troche nieszczesliwy, a troche szczesliwy. Bo jak
          mowi terapeuta, dla niego to w sumie mila sytuacja. Dwie wspaniale kobiety walcza
          o niego. Ego mu rosnie w oczach. Ta zona tez calkiem zrezygnowala z ambicji, bo
          go bardzo kocha. Ale teraz, po pewnym czasie, zaczyna sie zastanawiac, czy ja
          taka wyproszona, wywalczona milosc ze strony meza satysfakcjonuje. Ze wolalaby,
          zeby kochal ja za to, ze jest, a nie za to, ze okazla sie nieco lepsza od
          kochanki. Jest zla, ze musi udowadniac, ze na jego milosc zasluguje. Ze ona chce
          sie zmieniac, chce lepiej spelniac rozne oczekiwania swojego meza, a w nim woli
          zmian nie ma. On uwaza, ze poniewaz az dwie kobiety go kochaja, to widac taki
          jest wspanialy, ze trzeba go brac takim jakim jest. Bo jak nie, to ta druga go
          zaakceptuje. Nie daj sie w taka sytuacje wmanewrowac. Kobiety czesto mysla, ze
          jak odpuszcza, to on pojdzie do tej drugiej. I walcza, walcza o niego. Ale to
          chyba niedobra droga. Bo jak Ciebie bardziej kocha, to nawet jak sie starac o to
          nie bedziesz, to wlasnie Ciebie wybierze.

          Takze ja nie wierze w zadne "trzecie drogi", czas do namyslu. Albo w jedna, albo
          w druga. Zanim calkiem sobie zrujnujesz poczucie wlasnej wartosci. Bedziesz sie
          tylko szarpac, czas tracic na hustawki nastrojow swoje i swojego partnera a zycie
          Ci bedzie uciekac. Ale trudne to wszystko :-(((
    • Gość: Samanta Re: Do Charlize i Fanny IP: *.astercity.net 13.12.01, 16:19
      Wasz glos bardzo mi "mentalnie" odpowiada choc przeciez kazda z Was widzi inny
      final. Przyznaje ze ja mam czarne mysli jesli chodzi o final mojej sprawy.
      Przedewszystkim juz to czas jakis trwa, juz sie staralam (przyznaje on tez),
      juz doszlam do kresu. To ja zaproponowalam rozstanie, bo bezprzerwy myslalam ze
      to slabosc z jego strony! Jednak w trakcie naszych dzisiejszych rozmow.....
      Moze to sila tego co czuje do mnie sprawia to wachanie!!!!!! On jest OK jesli
      chodzi o sposob zalatwiania spraw. Przyjal do wiadomosci ze ma sie wyprowadzic,
      ale deklaruje chec pomocy spotkan, kontaktow.Wpadło mi do glowy ze mam moze
      jedyna szanse zeby poznac sie jeszcze raz z tym samym mezczyzna. To moze byc
      fajne ! Taki powrot do czasow gdy tak bardzo nam zalezy , tak bardzo kochamy.
      Nie zgadzam sie tez z tym ze dorosli ludzie powinni kochac sie za to ze sa. Tak
      sie kocha dzieci ! Partnerzy powinni sie o siebie starac(OBOJE), pracowac nad
      zwiazkiem(OBOJE)! Tu jestem winna, nasze uczucia napewno zpowszednialy! Mozwe
      to co sie stalo to moja szansa zeby zaczac od nowa! A jak sie nie uda ...to
      trudno!
      • Gość: fanny Re: Do Samanty IP: *.chello.pl 13.12.01, 16:43
        Samanto,
        a co on mowi o Tobie i o niej. Czy potrafi jej sie wyrzec?
        Natomiast pomysl, by on sie wyprowadzil i bedziecie sie spotykac, jakbyscie na
        nowo budowali zwiazek... Mam mieszane uczucia. Ta "moja" para tez tego
        probowala, ale jednak trudno starac sie stworzyc na sile takie swieze
        spojrzenie na druga osobe. Te motyle w zoladku i poczucie, ze ma sie
        kilkanascie lat. Trudne dla Ciebie i jeszcze trudniejsze dla niego. Bo on ma na
        wyciagniecie reki te uczucia z inna kobieta. Zupelnie bez starania.
        Nie chcialabym Ci jakos skrzydel podcinac, staram sie dzielic z Toba
        doswiadczeniami, ktorych bylam swiadkiem. Jesli czujesz, ze jakos Ci odbieram
        nadzieje i sobie tego nie zyczysz, napisz tylko.
        P.S. Mam tez propozycje, moze przenioslabys watek na forum psychologii. Bo po
        pierwsze - dyskusja staje sie co raz mniej seksuologiczna, a teraz czasy takie,
        ze trzega dbac o czystosc forum seksuologii ;-), a po drugie - wiele tam
        madrych i przyjaznych osob, ktore, jak mysle, moglyby wniesc cos nowego.
        Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka