mademoiselle
06.08.01, 17:26
Mam problem, który rodzi moją frustrację, zaczyna rodzić moją niechęć do sexu a
jednocześnie jest tej natury, że dyskusja o nim z moim partnerem wiem, że
wzbudziłaby w nim ból i zraniłaby go. Niedawno rozpoczęłam współżycie ze
wspaniałym męźczyzną, z którym wiążę swoje plany na przyszłość. Pragnę
zaznaczyć że jest dla mnie pierwszym partnerem (ja dla niego drugą kobietą),
jednak mimo braku "doświadczenia" śmiem wnioskować, że to co ma miejsce nie
jest prawidłowe. Odnoszę wrażenie, że ma problemy z erekcją. Ostatnio
kochaliśmy się w pozycji określanej "pozycją płodności", gdzie partner kocha
się z kobietą od tyłu. Po kilku ruchach, wysuwał się ze mnie, gdyż jego członek
robił się "miększy", masturbował się i znów we mnie wchodził, powtórzyło się to
pięciokrotnie, w końcu dosięgnął orgazmu i tyle. Nie wspomne już o tym, że
takie praktyki nie wywołują we mnie zbytniego podniecenia, a orgazmie nie ma
mowy, jednak to co przede wszystkim mnie nurtuje to kwestia jego sprawności
seksualnej. Wiem, że brał swego czasu leki obniżające potencję (neurastenia),
które już przestał zażywać. Nie wiem czy to ich wpływ, czy jakaś "wada"
wrodzona, jeśli to przyczyna leków, to czy minie. Proszę mi pomóc. Mam 21 lat i
chciałabym aby sex był dla mnie przyjemnością i wspaniałą chwilą zbliżenia
między nami a nie powodem do zamartwiania się.