Dodaj do ulubionych

have you got bilingual kids?

27.02.04, 13:32
szukam materiałów do pracy magisterskiej (kończę anglistykę) na temat
dwujęzycznych dzieci, tego, jak przyswajają sobie oba języki, jakie mają z
nimi problemy i co jest dla nich bardzo łatwe. jeśli możecie podzielić się ze
mną swoimi obserwacjami, będę bardzo wdzięczna!!
joanna
Obserwuj wątek
    • cmok_wawelski Raczej: "are your kids bilingual?" 27.02.04, 14:35
      Ja mam.

      od 0 do przedszkola w domu cały czas z nami TYLKO PO POLSKU.
      Pierwszy dzień w przedszkolu: płacz. Drugi...itd.
      Po dwóch tygodniach gadała. Po dwóch miesiącach płynnie.
      Teraz (koniec podstawówki) gada, pisze i czyta płynnie w obu językach bez
      akcentu w żadnym.

      Nadal obowiazuje prosta zasada: w domu - jesli nie ma gości - mówimy po polsku.

      Wsród dzieci innych znanych nam imigrantów - jest to fenomen. 9/10 dzieci z
      domów w których oboje rodzice urodzili się i wychowali w Polsce rozmawia z
      dziećmi po angielsku. Dzieci najczęściej polski rozumieją ale gorzej z
      mówieniem.

      Owszem, Polacy posyłaja dzieci do tzw polskich szkółek sobotnich, gdzie jest
      nudno, cienko z wyposażeniem (w porównaniu do całotygodniowej szkoły) i
      dzieciaki chodzą tam conajmniej mało chętnie. Ale że daje to mamusi poczucie
      spełniania jakiegoś obowiązku no i... 2-3 godziny na spokojne czesanie w okolicy
      po sklepach to mówi dzieciakowi w zrozumiałym dla obu stron języku: "sorry BUT
      YOU HAVE TO GO!" i jest koniec. Do czasu.

      Języki to jak skrzynki z narzędziami. Czasem jeśli w jednej brakuje klucza 14
      mm - sięga sie do drugiej. Z tym cały czas walczymy, żeby nie mieszać narzędzi.
      • aniutek albo "Do yuu have bilingual kids?" 27.02.04, 15:43

      • aniutek albo "Do yuu have bilingual kids?" ;) 27.02.04, 15:48
        ja tyz mam,
        i zero problemow, w domu po polsku, na zewnatrz tzn w swiecie nie znajacym polskiego po angielsku.
        bez placzu problemow, zmuszania, to oczywiste i nie wyobrazam sobie abym mogla nie nauczyc
        swoich dzieci ojczystego jezyka. w domu mojej siostry jest tak samo choc sytuacje nieco utrudnia
        amerykanski tata.

        tak trzymac Cmoku, powiadasz, ze jestes wyjatkiem? hmmm moze i tak ::))))
      • cmok_wawelski Re: Raczej: "are your kids bilingual?" 27.02.04, 16:17
        Zapomniałem dodać jedną rzacz - najważniejszą.
        Nauczenie dziecka swojego języka to jest praca. Nie ma to nic wspólnego z
        nauczeniem jak jeździć na rowerze czy posługiwać się kuchenką mikrofalową czy
        posyłaniem do jakiejś śmiesznej polskiej szkółki sobotniej.
        To jest bardzo długie i żmudne zajęcie. Codziennie po troszkę ale nieugięcie i
        bez poddawania się humorkom. 150 razy spokojne poprawianie że do szkoły nie
        jedzie się "na autobusie" tylko "autobusem" itd. Jak gra na pianianie. Tyle
        razy ćwiczyć aż jest perfekcyjnie.

        Potem 3-ci, 4-ty i ew. kolejne języki są już prostsze.
        Od tego roku poczynając zaczynamy wymianę dzieci z Niemiec (i PL). Nasze pół
        wakacji tam w tym miesiąc w niemieckiej szkole (tam rok szkolny trwa prawie do
        końca lipca) + 1 z Polski i jedna z Niemiec pół wakacji u nas.

        Samo z siebie to każde dziecko umie może i chce posługiwać się sterownikiem do
        telewizora.
        Reszta to jest praca.
        • cmok_wawelski Re: Raczej: "are your kids bilingual?" 27.02.04, 16:26
          Aniutek,
          szczerze mówiac - spodziewałem się (i oczekiwałem) odpowiedzi właśnie od
          Ciebie. Cieszę się, że się nie pomyliłem.
          Wiesz jednak równie dobrze jak ja że - tak jak powiedziełem - na każde 1
          dziecko "przyuczone"/wychowane dwukulturowo jest 9 mono. Po prostu mono jest
          wygodniej, bez wysiłku.

          Nie chciałbym też zeby wyglądało że to jest na siłę. Dziecko w płacz a my
          elementarzem po pustej główce?
          Cała zabawa polega na tym żeby dziecko SAMO CHCIAŁO. Jest to wieloetapowy
          PROCES. Najpierw w wieku 0 nie ma wyboru. A potem jest zaciekawione "W
          Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie" itd. A potem jest już łatwiej ale
          trzeba pilnować żeby prosto rosło.

          A temat jest ważny i poważny. BARDZO ciekawy temat pracy.
          • cmok_wawelski I jeszcze drobiazg na zakończenie... 27.02.04, 16:38
            serwisy.gazeta.pl/czasopisma/8,42478,1927093.html

            Niech mi ktoś pokaże w zadufanych w sobie Stanach dobrą, n.p. artystyczną
            uczelnię za $2000/rok (€1500) to mu dam konia z rzędem. Uczelnie to MUSI BYĆ
            BIZNES. PRESTIŻOWA FIRMA która przynosi zysk. Bierze się drugą pożyczkę na dom
            i po trupach aby do celu.
            W Europie jest troszkę inaczej.
            Niestety takie rzeczy nie docierają do amerykańskich główek. Czasami ktos tutaj
            odkryje Amerykę i wyśle dziecko na studia do Kanady za połowę amerykańskiej
            ceny.
            Niestety w Paryżu nie da się studiować nie znając tamtejszego narzecza.
            A ilu Amerykanów mimo wieloletniej nauki zna jakieś języki poza hiszpańskim,
            hindi, kantońskim czy mandaryńskim ALE ZA KAŻDYM RAZEM Z DOMU??
            • edytkus Re: I jeszcze drobiazg na zakończenie... 28.02.04, 02:17
              cmok_wawelski napisała:


              >
              > Niech mi ktoś pokaże w zadufanych w sobie Stanach dobrą, n.p. artystyczną
              > uczelnię za $2000/rok (€1500) to mu dam konia z rzędem. Uczelnie to MUSI
              > BYĆ
              > BIZNES.
              Dwa tys. to rzeczywiscie malo, ale studia na "prestizowej uczelni artystycznej"
              nie musza wymagac pozyczki na dom. Kto moze zaczyna w tanszych szkolach i z
              odpowiednia liczba credits robi transfer do "lepszych" albo pod patronatem
              tych "lepszych" zapisuje sie na zajecia w tych tanich (i taki to pic na wode z
              prestizowymi uczelniami). Poza tym zdaje sie ze 75% studentow w USA nie placi
              nawet polowy czesnego (pomoc finansowa).

              Czasami ktos tutaj
              >
              > odkryje Amerykę i wyśle dziecko na studia do Kanady za połowę amerykańskiej
              > ceny.

              Kuzynka meza studiuje francuski w Quebec, wczesniej byla na uniw. Rutgers i
              teraz za czesne placa wiecej + koszty utrzymania.




              • aniutek Re: I jeszcze drobiazg na zakończenie... 28.02.04, 02:33
                hmmmm mozna tez sprobowac do PL jesli sie jest hehehehe bilingual :)
                ja mysle, ze to calkiem niezly pomysl. wybrac jakas najlepsza w PL uczelnie, UW, czy Jagiellonski czy
                inne uznawane tutaj, mieszkanie u Babci, fajne towarzystwo .... ja tam bym chciala.
    • dziewiec Re: have you got bilingual kids? 27.02.04, 19:49
      Moj ma 3 lata i mowi w obu jezykach. Od poczatku mowilam do niego wylacznie po polsku (a
      np. w obecnosci innych dzieci od razu tlumaczylam na angielski, doroslymi sie nie przejmuje).
      Poza tym jezdzimy do Polski raz w roku na 2 miesiace. Jako ze jestem jedyna osoba tutaj, od
      ktorej moj syn slyszy polski, pobyty w kraju nie do zastapienia. Po ostatniej wizycie zaczal
      tlumaczyc - ojcu na angielski, mi na polski. Fascynujaca sprawa, czytalam troche zanim sie maly
      urodzil, jesli chcesz chetnie z Toba popisze wiecej. Poza tym ciekawi mnie bardzo Twoja praca.
      Napisz do mnie na email, albo podaj mi swoj, to odpisze z lepszego adresu.
      Pozdrawiam.
      • joanna.nl Re: have you got bilingual kids? 09.03.04, 20:59
        mój e-mail to joanna.nl@gazeta.pl albvo zuska7@wp.pl. bede wdzieczna za
        wszystkie informacje i bardzo chetnie z Toba pokoresponduje.
        pozdrawiam z zimowego wciaz wroclawia
        joanna
    • hannamay Re: have you got bilingual kids? 27.02.04, 23:56
      Pare miesiecy temu czytalam " A parents' and teachers' guide to bilingualism",
      autor -Colin Baker

      Bardzo przystepnie napisana ksiazka w formie pytanie i odpowiedz. Wszystkim ja
      polecam!
      Poszperaj takze tutaj: www.multilingual-matters.com

      powodzenia!
      hannamay
    • edytkus Re: have you got bilingual kids? 28.02.04, 02:08
      Hmm, moja corka pojutrze skonczy 18 m-ac. Na razie mowi niewiele, a to co mowi
      jest niewyrazne. Wiekszosc czasu spedza ze mna wiec uczy sie polskiego,
      wiekszosc ksiazek ma polskich ale zdarzaja sie i po angielsku (ze wzgledu na
      amerykanskiego tate). Z tego co widze u znajomych
      dziecko gdy idzie do przedszkola "przestawia sie" na angielski. Moje jest na
      razie polsko jezyczne, ale co bedzie potem? Znam polskie dzieci urodzone tutaj
      z idealnym polskim (nawet czytanym i pisanym), a znam i takie ktore tutaj
      przyjechaly w wieku niemal nastoletnim i w dwa miesiace zapomnialy polskiego (a
      ich rodzice nie znaja angielskiego). To drugie to wg mnie zjawisko absurdalne.
      Mam nadzieje ze w naszym przypadku tak nie bedzie. Alexandrze jeszcze do wieku
      szkolnego daleko ale juz sprowadzam polskie podreczniki (np. klasyczny
      elementarz). Niestety Alexandra o wiele latwiej przyswaja slowka angielskie.
      Np. oglada ksiazke i mowi (po swojemu) "dziecko" a moja tesciowa "nie nie, to
      jest baby" no i przez jakis czas bylo "baby", czy "hot" zamiast "goraco." Na
      szczescie skutecznie udaje mi sie to zwalczac.
      Kiedys mialam sasiada Polaka (zona Ukrainka) kotrego dzieci nie mowily po
      polsku ani ukrainsku. Facet w podeszlym wieku, mial chorobe Altzhaimera,
      mieszal trzy jezyki, dzieci nie mogly sie z nim porozumiec i oddaly do domu
      opieki. Dla mnie to wystarczajaca przestroga na przyszlosc.

      ----------\\- -//-----
      • aniutek Re: have you got bilingual kids? 28.02.04, 02:30
        ::)))
        Cmoku, buziaki ::))
        jak wiesz ( eee chyba wiesz ???) jestem w stanie oczekujacym na kolejna pocieche ( heheheh bedzie
        corka :) wiec przypominam sobie jak to bylo jak syn byl malutki. Jak specjalnie wozilam go kawal drogi
        do polskiego przedszkola aby tylko mial kontakt z jezykiem, jak czytalam "Pana kotka..." Lokomotywe i
        wiele innych wlasnie polskich slicznych bajek, jak uwielbial "Krawca Chucherko" i do dzis jest
        Lukaszkiem tralalaszkiem. Praca powiadasz? heheheheh zycie to nie je bajka ino bitwa :) jesli chce sie
        miec fajne, madre i przynoszace pocieche dziecko to... kurcze blade samosie to przeciez nie zrobi!!! to
        przeciez oczywiste!!! Trzeba do teatru, do muzeum, do restauracji, do biblioteki, na statek, na narty,
        deske, lyzwy, konie, basen, pianino, gitare..... i cholera jasna wie co jeszcze zaprowadzic bo dzieciak
        musi sprobowac i moze za 30 razem bedziesz mial szczescie i znajdzie swoja pasje. My nigdy nie
        jezdzimy sami po swiecie, zawsze z mlodym, on sie uczy caly czas, w kazdej minucie od nas od innych
        , od Swiata.
        aaaaaa musze sie pochwalic ::))) no musze po prostu ::)))
        kilka dni temu syn przyniosl ze strachem list ze szkoly, krecil glawa dajac mi go " Mama nie wiem co
        tam jest tylko 6 dzieciakow dostalo" przeczytalam i dostalam skrzydel, wybrali go do Special High
        School Program - gdzie przygotowuja do najlepszych szkol w miescie ..... wiecie jaka to jest radosc??? i
        w dupie ze stopniami- wcale nie ma takich swietnych, nie o to chodzi, on 12 letni ma swoje zdanie,
        podsufitem tez OK i wlasnie dlatego sie ciesze. wiem, ze w tym kraju jesli sie tylko tego chce mozna
        wiele osiagnac. mozna naprawde ::))
        przepraszam za zboczenie z tematu....
        • bozena73 Re: Do Aniutka 28.02.04, 03:10
          Gratulacje Aniutku!!!
          Usciskaj tez Lukasza..to przeciez tez jego osiagniecie :-)))
          Mojej znajomej corka tez uczeszcza do takiego special High School gdzie chodza
          dzieci uzdolnione..podobno po takim HS mozna bez problemu dostac sie do
          wiekszosci renomowanych collegow..
          Buziaczki..
          P.S. Oczywiscie ten fakt musimy koniecznie opic..poczekam z tym do
          maja..chociaz ciezko bedzie :-)))
    • nina123 Re: have you got bilingual kids? 28.02.04, 03:16
      Mysle ze dobrej uczelni za dwutygodniawa wyplate to sie nigdzie nie znajdzie,
      nie tylko w Stanach. Moja corka studiuje hotel/resort management w Northwood
      University, West PAlm Beach, FL - $21,000 a year!
      • aniutek Re: have you got bilingual kids? 28.02.04, 06:11
        a NYU -$ 27K za nauke tylko, czy Columbia ( moje marzenie.....) kosztuje okolo $170 za 4 lata (nauka
        +utrzymanie) sa to niesamowite sumy ale..... od tego jestesmy my rodzice, a jesli dobrze
        poprowadzimy swoje dzieci to maja szanse na scholarships czesto pokrywajace wiekszosc kosztow
        nauki, grants i inne financial aid. trzeba szukac i najwaznejsze byc dobrym ::))
        pozdrawiam wszystkich trzymajacych reke na pulsie ::)
        .. acha zapomnialam dodac, ze po NYU czy Columbii 99% absolwentow dostawalo prace w 3 miesiace
        po graduation, od $95K rocznie (dane 2002 kiedy to szukalam szkoly..... dla siebie :)
        • cmok_wawelski "$150 tys."? "Od czego my, rodzice"? 28.02.04, 13:54
          Hmmm?

          Oczywiście, oczywiście.

          Jest dużo darmowych miejsc i znacznie ciekawszych niż Rutgers miejsc, gdzie
          jednak utrzymanie kosztuje bo to kosztuje wszędzie choć w PL pewnie najmniej
          www.fu-berlin.de/studienberatung/international/international.html
          www.fu-berlin.de/studienberatung/international/zulassungnoneu_en.pdf
          (sorry Edytkus)
          Zawsze można spróbować (pokosztować, posmakować) na odległość n.p.

          www.e-learning.fu-berlin.de/ a nawet słynny MIT ma wszystko "on-line" za
          darmochę
          • aniutek Re: "$150 tys."? "Od czego my, rodzice"? 28.02.04, 17:08
            no tak Cmoku, ale "slynny MIT on line" nie daje dyplomu.....
            • cmok_wawelski MIT on line co nie daje dyplomu... 28.02.04, 18:46
              ...nie da się chyba również zdawać egzaminów, testów, laborek i całej tej
              istotnej reszty studiowania.

              Zapomniałem pogratulować osiągów dzieciaka. Napradę to super i wiem jak to
              cieszy jak widać że jabłko nie tylko dojrzewa ale jeszcze jest podobne do
              jabłoni.

              Co do cen studiów to jest dosyć oczywiste, że w tym kraju najlepiej być młodym,
              pięknym, madrym i przede wszystkim BOGATYM a niewielu imigrantów w pierwszym
              pokoleniu wiele w sensie majątkowym osiaga. Ale - jak juz ustaliliśmy - dzieci
              warto wychowywać wielokulturowo i n.p. rozważyć PODSTAWOWE studia jako tańszą
              opcję a dalsze (podyplomowe, medyczne itd) jako droższą, lepszą.
              MIT on line nie jest to to samo co prawdziwa uczelnia. Może jednak dać pojęcie
              czego uczą i z grubsza wymagają na prawdziwej.
              • isanda Re: dwujezyczne dzieci 29.02.04, 01:14
                na forum Polki w Stanach byl juz taki wątek
                bardzo dynamiczna i dość burzliwa dyskusja na ten właśnie temat
                brałam w nim udział, bo sama wychowałam 3-języczne dzieci
                kliknij na sortuj: według liczby wypowiedzi i wyskoczy ci na pierwszym
                miejscu - 110 wypowiedzi
                bardzo mnie interesuje twoja praca
                • joanna.nl Re: dwujezyczne dzieci 01.03.04, 15:41
                  jak już napiszę (tworzę drugi rozdział), wyslę w zip-ie, ok? albo może w jakiś
                  inny sposób?
                  joanna
    • sondra W sprawie poprawności językowej 29.02.04, 02:53
      "Have you got bilingual kids?" (albo nawet "Have you bilingual kids"?) to brytyjski angielski, w USA
      częściej mówi się "Do you have bilingual kids?". Obie wersje są poprawne.

      "Are your kids bilingual?" ma oczywiście trochę inne znaczenie.
    • joanna.nl Re: have you got bilingual kids? 01.03.04, 15:44
      bardzo wszystkim dziękuję, na pewno coś z tych "rozmów" wykorzystam.
      joanna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka