Dodaj do ulubionych

mam dola:(

08.06.06, 01:00

Obserwuj wątek
    • triskell Re: mam dola:( 08.06.06, 01:14
      Hej, co się stało?

      Dołek szybciutko zasypuję i mocno łapkę ściskam :-).
    • anutka1 osiol w glebokiej studni.... 08.06.06, 01:18
      Osioł w głębokiej studni...

      Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do
      głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer
      zastanawiał się, co zrobić.
      W końcu farmer zdecydował. Zwierzę było stare, a studnię i tak trzeba było
      zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich swoich sąsiadów
      do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią.
      Z początku osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął krzyczeć przerażony.
      Nagle, ku zdumieniu wszystkich, osioł uspokoił się. Kilka łopat później farmer
      zajrzał do studni. Zdumiał się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna
      porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego. Otrząsał
      się i wspinał o krok ku górze. W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i
      ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok.
      Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni
      i, szczęśliwy, oddala się truchtem!
      Życie będzie zasypywać Cię śmieciami, każdym rodzajem brudów. Sposób, aby
      wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych
      kłopotów to jeden stopień ku wolności...
    • a_dassuj Re: mam dola:( 08.06.06, 01:19
      nacisnelam przypadkowo enter i wyslalam pusty post.Mam dola , w sumie bez
      powodu albo z tysiaca powodow.Nie wiem na ile do tego przyczynia sie moja
      ciaza ,ale mam jakas depresyjke.Mam day off.Siedze dzis w domu od rana i na nic
      nie mam sily.Tesknie za "Starymi przyjaciolmi",gadaniem o bzdurach, Warszawa,
      Poznaniem...Niby jestem tu niecaly rok, ale dla mnie to wiecznosc.Czuje sie
      bardzo samotna.Mam prace,ktorej juz nie znosze, schowany dyplom
      uniwerku.Jestem tu,aby byc z Nim, a mimo tego czuje pustke i samotnosc.Czasami
      marze ,aby to wszystko przeniesc do Polski.Nie wiem czt kiedykolwiek sie tu
      odnajde.Jak przyjezdzalam so Usa na studiach-bylo mi latwo -bo wiedzialam ze
      moj dom jest w Polsce.A moze to doroslosc i odpowiedzialnosc mnie
      przeraza.Wiem,ze musze byc silna dla mojego dziecka i na pewno bede...
      Czasami pytam siebie gdzie jestem np. dzis kiedy pierwszy raz skusilam sie na
      mrozona pizze i zobaczylam napis "nie do spozycia na surowo" czy cos w tym
      stylu.Kurcze powiedzcie ,ze to przejdzie i ze nie tylko ja tak mam ...
      • aneta05 Re: mam dola:( 08.06.06, 01:25
        tez tak mialam, tez przez takie momenty przechodzilam i moja rada jest taka abys
        poznala tutaj jakies fajne polskie duszyczki, ktorym moglabys wyplakac sie w
        rekaw lub chociaz w sluchawke telefonu...szkoda, ze nie jestes w okolicach New
        Yorku bo bysmy Cie tu goraco przytulily
        bedzie lepiej, zobaczysz
      • anutka1 Re: mam dola:( 08.06.06, 01:27
        nie tylko Ty tak masz.....
        • aniutek Re: mam dola:( 08.06.06, 01:48
          ano stara emigrancka choroba, jestem tu juz koooope lat a nachodzi mnie czasami a wtedy wlaczam
          jakas wspomnieniowa muzyczke, butelka wina i telefon do starych przyjaciol.
          Tobie pewnikiem doklada ciaza, zmiany chormonalne, hustwka emocjonalna.... to mija :) bedzie lepiej!
          znajdz jakies kolezanki, polskie !!! wspolny jezyk ( historycznie i lingwistycznie ) podobne wspomnienia
          to bardzo ulatwia. a w extremalnych sytuacjach - pojedz do domu na troche :) i ciesz sie ,ze mozesz bo
          wyobraz sobie, ze nie masz papierow i MUSISZ tu byc...
          pozdrawiam, bedzie lepiej, zagladaj do nas !
          anka
          ps a wczorajszy dzien byl straaaaszny ciekawe czy przez te date? 6/6/06???
      • triskell Re: mam dola:( 08.06.06, 01:43
        Najgorsze są początki, ja też przez to w pewnym stopniu przechodziłam, bo jestem
        stworzeniem bardzo stadnym a nagle znalazłam się prawie sama. Szczęście,
        przyjaciół, pracę, poczucie akceptacji, przyjaciółki, z którymi pół nocy można
        przegadać... na to wszystko w Polsce "pracowałaś" latami, daj sobie i tutaj
        trochę wiecej czasu :-) Może spróbuj znaleźć przyjaciół (niekoniecznie polskich,
        choć i Polaków masz tam znacznie więcej, niż my tu na Northweście) przez jakieś
        lokalne fora, może Craigslist? Niedługo będziesz miała dzieciaczka, może na
        spacerach poznasz jakieś inne Mamy lub inne przyjazne duszyczki? A może nowi
        ludzie pojawią się z zupełnie nieoczekiwanej strony?

        A jakie masz szanse na wyjazd do Polski choćby w odwiedziny?

        No a praca nie zając, niekoniecznie musi być na całe życie (w przeciwieństwie do
        zająca ;-P)

        Przytoczona Ci przypowieść o ośle bardzo mi się podoba. W sumie to samo innymi
        słowami mam w swojej sygnaturce. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i
        że ten okres też jest pożyteczny w Twoim życiu, nawet jeśli trudno w tej chwili
        zobaczyć jego pozytywne strony.

        Jeszcze raz wirtualnie mocno Cię ściskam. :-)
      • claudia207 Re: mam dola:( 08.06.06, 03:27
        Pierwszy rok jest najgorszy. Wytwasz go, bedzie pozniej gory przenosic. :-)
      • agniecha_r Re: mam dola:( 08.06.06, 13:17
        Rozumiem Ciebie. Ja przezywalam to samo i dalej przezywam.
        Przyjechalam na 2,5 miesiaca do Polski i siedze, i odliczam dni do powrotu!
        Doslownie! Spie do poludnia - tlumaczac sie sama przed soba, ze juz przestawiam
        sie na inna strefe czasowa. Strasznie tesknie za swoja druga polowka.
        A poniewaz i tak za bardzo ruszac sie nie moge (bo jestem po operacji) to
        zaczynam wpadac w coraz wieksze doly.

        Ja do Stanow pojechalam na tzw. wariackich papierach. Poznalam Roberta i
        decyzja, ze jade tam zapadla w ciagu kilku minut. Rzucialm prace, pozegnalam sie
        z przyjaciolmi i znajomymi. Kiedy po dwoch miesiach pobytu ochlonelam
        troszke...poczulam taka wielka pustke! Zadnych znajomych. Nie - jacys byli. Ale
        wiadomo, kazdy zajety swoim wlasnym zyciem i jakby nie widac wiekszego
        zainteresowania zyciem towarzyskim.
        I tak ktoregos dnia, kiedy dopadly mnie smutki przybysza na obcej ziemii
        uslyszalam w slowach pocieszenia od narzeczonego "Kochanie, zobaczysz, to minie.
        Badz cierpliwa. To potrwa jakies dwa lata a pozniej bedzie dobrze". Oczywiscie
        przytulal mnie wowczas ale rozbroil mnie calkowice (bo coz to za pocieseni: )i
        pierwszy raz sie przekonal, ze dla kobiety nie ma nic trudnego plakac a po
        chwili w ulamku sekundy zaczac sie smiac.
        I pomyslec, ze jeszcze 1,5 roku przede mna! ;)

        W swoim przypadku wierze, ze bedzie dobrze. Ba! Co ja mowie - bedzie wspaniale!
        I wierze, ze tez bedzie tak w Twoim :)
        Przesylam usmiechy - moze cos one troszke pomoga.
    • a_dassuj Re: mam dola:( 08.06.06, 03:51
      Dziekuje dziewczyny.Pocieszajace to co piszecie.Wiem ,ze poczatki sa
      trudne.Wlasciwie wiedzialam na co sie decydowalam.Spedzalam duzo czasu w USA
      przed przyjazdem na stale.Wiele razy mialam staze i praktyki tutaj, a jednak
      teraz wydaje mi sie,ze nie lubie tu mieszkac.Czuje sie jak w
      klatce.Pojechalabym do Polski,ale musialabym sie ubiegac o specjalne
      pozwolenie, bo czekam na gc.No i druga strona medalu-ciaza i to ze chcialabym
      pojechac na dluzej (dwa miesiace).Wiem tez ,ze jak juz dzidzia sie urodzi to
      tez bede musiala troche odczekac z wizyta.No,ale nic.Jakos to bedzie.To pewnie
      chwilowy kryzys, ale musze przyznac ,ze mecze sie tu troszke.Brakuje mi czegos
      i nei wiem czego, nie umiem tego okreslic.Myslalam ,ze znajde polonie w moim
      miescie.Niestety.Bylam ostatnio w Ct, New Britain.To istna oaza polskosci.Nie
      moglam sie nadziwic,wszedzie slyszalam polski jezyk i trudno mi bylo wyjsc z
      polskich sklepow....dzieki za slowa pocieszenia .Jestescie kochane
      • kaja7 Re: mam dola:( 08.06.06, 16:29
        czytalam kiedys artykul na temat adaptacji emigrantow do zycia w obcym kraju.
        Na poczatku kazdy przezywa euforie, zachwycenie nowym miejscem, poznawaniem
        innych, nowych (nie zawsze lepiszych), ale nowych rzeczy. Po okolo roku, dwoch
        przychodzi depresja, niezadowolenie, porownywanie do swego kraju, szukanie co
        lepsze co gorsze. I tu niektorzy nie daja sobie rady i zaczyna sie tesknota,
        inni z kolei motywuja sie pozytywnie i mowia, ZE chociaz jest mi teraz smutno
        bo to inny kraj, inaczej tu wygladaja kontakty przyjaciolka-przyjaciolka,
        tesknie za rodzina etc....ALE tu jest moje miejsce POSTARAM sie z niego
        WYCIAGNAC jak najwiecej, cieszyc sie tym co mi w danej chwili zycie dalo.

        Sama tak kiedys wyjechalam z Niemiec, bo tesknilam, bo stwierdzlam ze mi tam
        zle, bo przyjaciele, rodzina. Ale tu jest inaczej bo mam meza, i podjelam
        swiadoma decyzje byca tu, tak jak ty.
        Jestem tu dokladnie 6 miesiacy, i tez mi czasami smutno, bo nie mam tu zadnych
        Polakow okolicy. Do Milwuakee 1,5 h, niedaleko, ale trzeba juz pol dnia aby
        pojechac. Wczoraj patrzymam na stronie U.S Immigration Service ze teraz
        procesuja I-485 w Milwuakee z sierpnia 2005 roku i sie przerazilam. Ja
        wyslalam swoje papiery w lutym i jeszcze dlugo poczekam.

        A_dassuj kiedy wyslalas swoje papiery??

        Wierze, ze ci sie polepszy samopoczucie. ciesz sie swoim dzidziusiem, masz
        teraz dwa serca.

        pozdr
        • bluedream Usmiechnij sie:) 08.06.06, 18:30
          Prawie wszystkie przezywamy chwile zalamania, ale uwierz to mija.
          Nie bede czarowala, ze bezpowrotnie ale mija.
          Jestem tutaj 12 lat i...tez mam momenty, ze mysle: co ja tutaj robie?
          Jak urodzi sie dzidzius wiele zmieni sie w Twoim zyciu:)

          Mieszkalismy w NYC 6 lat zanim przenieslismy sie do North Caroliny.
          Tam mialam wszystko: polskich przyjaciol, sklepy, gazety itd., a gdy
          przyjechalam tutaj nie mialam nic polskiego:(
          Przezylam i patrzac na moje dzieci wiem, ze przeprowadzka tutaj - w NC to jedna
          z lepszych decyzji w moim zyciu:)
          Za wszystko placimy cene i poswiecamy sie zawsze w imie czegos:)
          Jestes sliczna dziewczyna i tyle szczescia jest na Twojej twarzy, a teraz liczy
          sie ono podwojnie:)

          Moze polska telewizja bylaby lekarstwem???
          Dla mnie jest:)
          Podpisuje sie tez pod wypowiedzia Aniutka dwoma rekoma - mam tak samo:)

          Pozdrawiam Cie serdecznie i dbaj o siebie:)

          J.
      • natkos1 Re: mam dola:( 28.06.06, 19:38
        Hej,
        ja dokladnie w takej samej sytuacji jak a_dassuj - zalamana i zdolowana...

        Jestem tu prawie 2 lata i rzeczywisce na poczatku bylo wsyztsko ok (za wyjatkem
        samego poczatku haha, zaraz po przyjezdzie) a teraz chyba przyszedl ten kryzys,
        o ktorym mowa ,,okolo 2-letni'' i ciezko mi znalezc sens w mom zyciu. Czasami
        sobe mowie by sie podbudowac,ze to tylko chwilowe i minie niedlugo ale pomimo
        wszytsko ciezko mi teraz przywyczaic sie do faktu, ze to zycie take nijakie,
        tak sie czuje jakbym je marnowala i nic z nim nie robila a ono przeciez
        ucieka...
        W Polsce tez wsytzsko zostawilam: znajomym, przyjaciol, sportowe hobby wokol
        ktorego przez 9 lat krecilo sie moje zycie, tutaj nie mam nic. Nie mam nawet
        tak blisko jak niektore/niektorzy z was do jakiegos Chicago czy Millwaukee, by
        spotkac sie z jakimis Polakami, porozmawiac, posmiac sie, powymieniac poglady,
        spostrzezenia. Mam 2 czy 3 polakow niedaleko, z ktorymi pracowalam przez pol
        roku ale on wciaz zajeci, jakos chyba nie zalezy im na podtrzymywaniu tej
        polskosci, co mnie bardzo dziwi.Blizszy kontakt mam tlyko z jedna kobietka, od
        niej wiem,ze ta reszta ,,paczki'' jakas taka daleka ,odlegla i odseparowana.
        Moja przyjacolka z kolei wciaz gdzies jezdzi, od styczna nie bylo jej 5 mesiecy
        w domu wiec bardzo ciezko sie spotykac i poplotkowac:(
        Poza tym nie znam tu nikogo, wiem ze przez 1,5 roku powinnam nawiazac jakies
        przyjaznie,ale jakos nie bylo mozliwosc,w pracy obcowalam i menadzerowalam
        duzo mlodszym niestety ode mne i jakos nie ciagnelo mnie do imprez z 20-
        latkami, co chyba zrozumiale, klienci mnie meczyli, te ich ciagle sztuczne
        usmiechy, pytania skad jestem itp. Pracowalam z 2 Polakami, z ktorym
        rownoczesne meszkalam w mieszkaniu firmowym, niestety 2 miesiace temu wizy im
        sie skonczyly i wrocili do domu a ja zostalam z mezem sama. W zasadzie
        powinnam powiedziec,ze mam AZ meza, wspanialego faceta ale to nie to...Dla
        niego wsyztsko jest ok, wjego zyciu nic sie nie zmienilo poza tym,ze ma zone,
        ktora kocha, w moim przewrocilo sie wszystko do gory nogami. Od 2 miesiecy nie
        pracuje co mnie dobija kompletnie, bo nie wyobrazam sobie ze mozna wciaz
        siedzec bez pracy, nie wspomne juz o kwestach finansowych, naprawde ciezko z
        jednej niskiej wyplaty sobie radzic. Jak sie domyslacie nie moge po prostu
        pracowac, bo czekam na EAD. Dotychczas mielismy naprawde piekny czas i piekne
        plany, stac nas bylo na wyjscia, restauracje, wakacje, albo jakis weekendowy
        wyjazd, teraz to wsyztsko sie skonczylo i wkradla sie nuda. Wszystkie plany
        legly w gruzach, mielismy zaarz jak zaczne pracowac kupic dom, bo dostalismy
        kredyt i Swieta Bozego Narodzenia spedzic wnaszym wlasnym miejscu. Ja mialam
        dotychczas 6 ,,domow'', jestem juz naprawde zmeczona...

        A do tego niedawno sie dowiedzialam,ze bede mama, co zupelnie popsulo moje
        plany i jeszcze bardziej zmienlo albo raczej zmieni zycie, jeszcze bardziej
        przygnebilo...
        Wyjazd do Polski (jak proponowal aniutek)mi ostatnio odradziliscie na forum ze
        wzgledu na fakt,ze pomiedzy wygasnieciem mojej wizy a wyslanie papierow do
        immigration minelo 1,5 miesiaca wiec moa mnie pozniej nie wpuscic do meza.
        Jest cos co powinno mnie cieszyc? Jak szukac tych jasniejszych dni i pozytywow
        w takiej sytuacji?
        pozdrawiam zdolowane i nie tylko - nata
        • natkos1 Re: mam dola:( 28.06.06, 19:42
          6 ,,domow'' - mialam na mysli oczywiscie,ze w ciagu tych prawie 2 lat musialam
          sie 6 razy przeprowadzac, ale zadne z tych miejsc moim domem nie bylo, wciaz
          czuje sie jakbym to byl jakis dlugi zagraniczny wyjazd, a nie moje wlasne
          normlane zycie.
        • samo Re: mam dola:( 28.06.06, 20:11
          Hmmm,moze poszukaj jakiegos wolontariatu? Nie bedziesz siedziec w domu i myslec
          o tym, co zlego sie dzieje, a dodatkowo jesli wybierzesz jakas prace w grupie
          mozesz poznac fajnych ludzi.
          www.idealist.org/if/idealist/en/AdvancedSearch/VolunteerOpportunity/default?sid=62104928-187-WZzAY

          A do spedzania fajnie weekendu niekoniecznie potrzebne sa duze pieniadze.Mozna
          sobie robic pikniki zamiast chodzic do restauracji, jezdzic na wycieczki
          rowerowe, na plaze... Jesli sie rozejrzysz, zobaczysz ze wiele rzeczy mozna
          robic zupelnie za darmo. Nie wiem jakie sa twoje zainteresowania, ale na pewno
          sa dni kiedy do galerii i muzeow wstep jest za darmo, poza tym przerozne pokazy
          filmow,slajdow,wernisaze... Trzeba tylko sie ruszyc! :o) Nie chce jakichs
          truizmow walic,ale pomijajac wszystko musisz cieszyc sie tym,ze masz tyle
          czasu, bo jak juz dostaniesz work permit,a pozniej urodzi sie dziecko, to
          bedziesz z rozrzewnieniem wspominac czasy bezrobocia :o)) Trzymaj sie!
          Pozdrawiam.
          • samo Re: mam dola:( 28.06.06, 20:13
            Ja sie w listopadzie zeszlego roku przeprowadzilam 7 raz w USA. Nie cierpie
            samych przeprowadzek,ale lubie na nowo wszystko urzadzac, malowac
            sciany,wyszukiwac meble na craigslist, miec pretekst zeby dralowac do ikei...
            Always look on the bright side!
          • bella41 Re: mam dola:( 28.06.06, 20:23
            ja mialam podobna sytuacje do ciebie
            po roku w usa, zaszlam w ciaze, ale sie b. cieszylam i nie zastanawialam,, co
            dalej
            zaraz potem zostalam zwolniona z pracy, w pracy meza zmienili ubez. na
            gorsze,to mnie strasznie podlamalo
            ja chodzilam na esl/byl powod, zeby sie ogarnac i czasem jakis ciuch kupic, to
            pomaga/ i sprzatalam chalupe od rana do nocy z przerwami na sen
            najgorszy pod wzgledem psychicznym chyba byl poczatek 2 trymestru, a potem
            tryskalam humorem
            z finansami tez kiepsko bywalo, ale wszystko dla malego kupilismy sami
            nie martw sie, wszystko bedzie dobrze, ja non stop wisialam na sluchawce, do
            mamy, znajomych dzwonilam codziennie
            trzymaj sie mocno i rozpieszczaj sie
    • katlia Re: mam dola:( 08.06.06, 18:54
      "Wiem tez ,ze jak juz dzidzia sie urodzi to tez bede musiala troche odczekac z
      wizyta"

      -
    • a_dassuj Re: mam dola:( 28.06.06, 22:43
      Natkos1 nie mart sie !!!Mi juz przeszlo.Zamartwianie nic nei pomoze.W sumie u
      mnnie nic sie nie zmienilo -mimo,ze w Milwaukee sa Polacy naprawde nie znam
      nikogo.Moj maz mnie rozczula mowiac -"no przeciez masz mnie";-).Masz racje -to
      nie to samo.Brakuje mi kolezanek i nie chce mu opowiadac o pierdolach i
      babskich sprawach, bo faceci sa inni.....Juz za 4 miesiace bede miec dzidzisia
      tylko kiedy ten brzuch;-)???Niedlugo dowiem sie kto we mnie mieszka.Dziecko
      mnie dopinguje...Na przeczekanie trudnego czasu do pozwolenia na prace
      proponuje wolontariat, jakies korepetycje.Sama udzielalam korepetycji z
      wloskiego i asystowalam w redakji.Od czegos trzeba zaczac-glowa do gory!!!
      • natkos1 Re: mam dola:( 30.06.06, 19:08
        Hej, jakos wciaz nie moge sie przywyczaic do mysli,ze bede mama, niektore z nas
        nie maja jednak takich instynktow macierzynskich i moze nie kazdy jest
        stworzony do bycia mama, moze ja nie, choc wiem,ze jak urodze to wszystko sie
        zmieni o 360 stopni...
        Tymczasem jak pisalam w poprzednim watku zapisalam sie do collegu z czego sie
        bardzo ciesze,w poniedzialek napisze test i pozniej sie dowiem do jakiej grupy
        sie dostalam.Mam nadzieje,ze zaczne najszybciej jak sie da. Zajecia sa 2 razy w
        tygodniu po 3 godz po popoludniu.
        Mam tylko nadzieje,ze jak dostane juz to pozowlenie na prace (ja dobrze pojdzie
        to na koniec sierpnia dopiero)to bede mogla jesczze troche pracowac. Mam to
        szczescie,ze tej ciazy w ogole nie czuje, ze nie mialam zadnych klopotow,
        nudonosci, wymiotow, boli, zmeczenia, dlugiego spania, nic...mama mowi,ze musze
        dziekowac malemu za to. A poniewaz jestem szczupla i wysoka to brzuszka tez nie
        powinnma miec duzego...
        • bella41 Re: mam dola:( 30.06.06, 21:44

          -natkos1 napisała:

          > Hej, jakos wciaz nie moge sie przywyczaic do mysli,ze bede mama, niektore z
          nas
          >
          > nie maja jednak takich instynktow macierzynskich i moze nie kazdy jest
          > stworzony do bycia mama, moze ja nie, choc wiem,ze jak urodze to wszystko sie
          > zmieni o 360 stopni...

          o tym, czy masz, czy nie masz instynktu, pogadamy po porodzie
          moja rada-nie nastawiaj sie negatywnie
          --
          napisal mi w lisciku,
          kocham cie promyku
    • a_dassuj Re: mam dola:( 01.07.06, 03:34
      Fajnie ,ze nie masz zadnych objawow, ja juz jestem w piatym miesiacu i tez nie
      mialam nawet najmniejszych.Strasznie sie denerwowalam z tego powodu, poniewaz
      to troche dziwne(tyle sie naczytalam o nudnosciach itp.)Dodatkowo jak do tej
      pory nie przytylam ani grama-co dla mnie tez nie jest normalne.Nie mowiac juz o
      brzuchu-ktorego w ogole nie mam.Moze cos w tym jest,bo jestem szczupla i
      wysoka.Dzidzia rozwija sie prawidlowo-10 lipca dowiemy sie czy to Carter czy
      Avery.U mnie troszke inaczej,bo my chcielismy dzidziusia...wszyscy mowili -
      nacieszcie sie malzenstwem itd., poczekajcie z dzieckiem...chyba za duzo
      maluchoiw sie naogladalismy i stwierdzilismy ,ze chcemy miec wlasne z
      wszystkimi tego konsekwencjami.Zycze dobrego samopoczucia i pozytywnego
      myslenia;-)Wiem ,ze czasem w ciazy nastroje zmieniaja sie z minuty na minute -
      przynajmniej u mnie:-)
      • natkos1 Re: mam dola:( 01.07.06, 21:19
        Noja tez z tych szczuplych i wysokich wlasnie :)I tez nic nie przytylam ale
        dzis mi wlasnie siostra napisala,ze jej 2 kolezanki to wygladaly jak ,,smierc''
        w ciazy i to jeszcze w 5 miesiacu, wiec widac tak bywa, a w 6 wciaz nie mialy
        nawet brzuszka...
    • katarzyna0407 Re: mam dola:( 01.07.06, 17:15
      My tez mamy USG 10 lipca i czekamy na potwierdzenie czy to Emily czy Jacob.
      Marzylismy o dziecku juz dawno ale ciagle bylo jakies ale... W zeszlym roku
      powiedzialm dosc. We wtorek stuknie mi 32 latka, na co tu czekac. Od 14 lutego,
      kiedy potwierdzila sie ciaza, chodzimy z moim m jak nacpani ze szczescia,
      instynkty wiec chyba mamy wybujale.
      W przeciwienswie do Was nie jestem ani wysoka ani szczupla. Mialam i mam
      wszystkie mozliwe i uciazliwe objawy ciazy. Ale to nic, ciesze sie, ze brzuszek
      mi rosnie jak na drozdzach (moje "nadwagowe" faldki ladnie sie wyrownuja,
      hihi), wagi tez przybywa (tutaj "hihi" brak), dziecko kopie jak szalone i
      nareszcie czuje, ze Ktos tam rzeczywiscie jest. Nastroje tez sie zmieniaja, i
      owszem, wiec zycze nam wszystkim cierpliwosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka