triskell Re: mam dola:( 08.06.06, 01:14 Hej, co się stało? Dołek szybciutko zasypuję i mocno łapkę ściskam :-). Odpowiedz Link
anutka1 osiol w glebokiej studni.... 08.06.06, 01:18 Osioł w głębokiej studni... Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić. W końcu farmer zdecydował. Zwierzę było stare, a studnię i tak trzeba było zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią. Z początku osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął krzyczeć przerażony. Nagle, ku zdumieniu wszystkich, osioł uspokoił się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego. Otrząsał się i wspinał o krok ku górze. W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i, szczęśliwy, oddala się truchtem! Życie będzie zasypywać Cię śmieciami, każdym rodzajem brudów. Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych kłopotów to jeden stopień ku wolności... Odpowiedz Link
a_dassuj Re: mam dola:( 08.06.06, 01:19 nacisnelam przypadkowo enter i wyslalam pusty post.Mam dola , w sumie bez powodu albo z tysiaca powodow.Nie wiem na ile do tego przyczynia sie moja ciaza ,ale mam jakas depresyjke.Mam day off.Siedze dzis w domu od rana i na nic nie mam sily.Tesknie za "Starymi przyjaciolmi",gadaniem o bzdurach, Warszawa, Poznaniem...Niby jestem tu niecaly rok, ale dla mnie to wiecznosc.Czuje sie bardzo samotna.Mam prace,ktorej juz nie znosze, schowany dyplom uniwerku.Jestem tu,aby byc z Nim, a mimo tego czuje pustke i samotnosc.Czasami marze ,aby to wszystko przeniesc do Polski.Nie wiem czt kiedykolwiek sie tu odnajde.Jak przyjezdzalam so Usa na studiach-bylo mi latwo -bo wiedzialam ze moj dom jest w Polsce.A moze to doroslosc i odpowiedzialnosc mnie przeraza.Wiem,ze musze byc silna dla mojego dziecka i na pewno bede... Czasami pytam siebie gdzie jestem np. dzis kiedy pierwszy raz skusilam sie na mrozona pizze i zobaczylam napis "nie do spozycia na surowo" czy cos w tym stylu.Kurcze powiedzcie ,ze to przejdzie i ze nie tylko ja tak mam ... Odpowiedz Link
aneta05 Re: mam dola:( 08.06.06, 01:25 tez tak mialam, tez przez takie momenty przechodzilam i moja rada jest taka abys poznala tutaj jakies fajne polskie duszyczki, ktorym moglabys wyplakac sie w rekaw lub chociaz w sluchawke telefonu...szkoda, ze nie jestes w okolicach New Yorku bo bysmy Cie tu goraco przytulily bedzie lepiej, zobaczysz Odpowiedz Link
aniutek Re: mam dola:( 08.06.06, 01:48 ano stara emigrancka choroba, jestem tu juz koooope lat a nachodzi mnie czasami a wtedy wlaczam jakas wspomnieniowa muzyczke, butelka wina i telefon do starych przyjaciol. Tobie pewnikiem doklada ciaza, zmiany chormonalne, hustwka emocjonalna.... to mija :) bedzie lepiej! znajdz jakies kolezanki, polskie !!! wspolny jezyk ( historycznie i lingwistycznie ) podobne wspomnienia to bardzo ulatwia. a w extremalnych sytuacjach - pojedz do domu na troche :) i ciesz sie ,ze mozesz bo wyobraz sobie, ze nie masz papierow i MUSISZ tu byc... pozdrawiam, bedzie lepiej, zagladaj do nas ! anka ps a wczorajszy dzien byl straaaaszny ciekawe czy przez te date? 6/6/06??? Odpowiedz Link
triskell Re: mam dola:( 08.06.06, 01:43 Najgorsze są początki, ja też przez to w pewnym stopniu przechodziłam, bo jestem stworzeniem bardzo stadnym a nagle znalazłam się prawie sama. Szczęście, przyjaciół, pracę, poczucie akceptacji, przyjaciółki, z którymi pół nocy można przegadać... na to wszystko w Polsce "pracowałaś" latami, daj sobie i tutaj trochę wiecej czasu :-) Może spróbuj znaleźć przyjaciół (niekoniecznie polskich, choć i Polaków masz tam znacznie więcej, niż my tu na Northweście) przez jakieś lokalne fora, może Craigslist? Niedługo będziesz miała dzieciaczka, może na spacerach poznasz jakieś inne Mamy lub inne przyjazne duszyczki? A może nowi ludzie pojawią się z zupełnie nieoczekiwanej strony? A jakie masz szanse na wyjazd do Polski choćby w odwiedziny? No a praca nie zając, niekoniecznie musi być na całe życie (w przeciwieństwie do zająca ;-P) Przytoczona Ci przypowieść o ośle bardzo mi się podoba. W sumie to samo innymi słowami mam w swojej sygnaturce. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że ten okres też jest pożyteczny w Twoim życiu, nawet jeśli trudno w tej chwili zobaczyć jego pozytywne strony. Jeszcze raz wirtualnie mocno Cię ściskam. :-) Odpowiedz Link
claudia207 Re: mam dola:( 08.06.06, 03:27 Pierwszy rok jest najgorszy. Wytwasz go, bedzie pozniej gory przenosic. :-) Odpowiedz Link
agniecha_r Re: mam dola:( 08.06.06, 13:17 Rozumiem Ciebie. Ja przezywalam to samo i dalej przezywam. Przyjechalam na 2,5 miesiaca do Polski i siedze, i odliczam dni do powrotu! Doslownie! Spie do poludnia - tlumaczac sie sama przed soba, ze juz przestawiam sie na inna strefe czasowa. Strasznie tesknie za swoja druga polowka. A poniewaz i tak za bardzo ruszac sie nie moge (bo jestem po operacji) to zaczynam wpadac w coraz wieksze doly. Ja do Stanow pojechalam na tzw. wariackich papierach. Poznalam Roberta i decyzja, ze jade tam zapadla w ciagu kilku minut. Rzucialm prace, pozegnalam sie z przyjaciolmi i znajomymi. Kiedy po dwoch miesiach pobytu ochlonelam troszke...poczulam taka wielka pustke! Zadnych znajomych. Nie - jacys byli. Ale wiadomo, kazdy zajety swoim wlasnym zyciem i jakby nie widac wiekszego zainteresowania zyciem towarzyskim. I tak ktoregos dnia, kiedy dopadly mnie smutki przybysza na obcej ziemii uslyszalam w slowach pocieszenia od narzeczonego "Kochanie, zobaczysz, to minie. Badz cierpliwa. To potrwa jakies dwa lata a pozniej bedzie dobrze". Oczywiscie przytulal mnie wowczas ale rozbroil mnie calkowice (bo coz to za pocieseni: )i pierwszy raz sie przekonal, ze dla kobiety nie ma nic trudnego plakac a po chwili w ulamku sekundy zaczac sie smiac. I pomyslec, ze jeszcze 1,5 roku przede mna! ;) W swoim przypadku wierze, ze bedzie dobrze. Ba! Co ja mowie - bedzie wspaniale! I wierze, ze tez bedzie tak w Twoim :) Przesylam usmiechy - moze cos one troszke pomoga. Odpowiedz Link
a_dassuj Re: mam dola:( 08.06.06, 03:51 Dziekuje dziewczyny.Pocieszajace to co piszecie.Wiem ,ze poczatki sa trudne.Wlasciwie wiedzialam na co sie decydowalam.Spedzalam duzo czasu w USA przed przyjazdem na stale.Wiele razy mialam staze i praktyki tutaj, a jednak teraz wydaje mi sie,ze nie lubie tu mieszkac.Czuje sie jak w klatce.Pojechalabym do Polski,ale musialabym sie ubiegac o specjalne pozwolenie, bo czekam na gc.No i druga strona medalu-ciaza i to ze chcialabym pojechac na dluzej (dwa miesiace).Wiem tez ,ze jak juz dzidzia sie urodzi to tez bede musiala troche odczekac z wizyta.No,ale nic.Jakos to bedzie.To pewnie chwilowy kryzys, ale musze przyznac ,ze mecze sie tu troszke.Brakuje mi czegos i nei wiem czego, nie umiem tego okreslic.Myslalam ,ze znajde polonie w moim miescie.Niestety.Bylam ostatnio w Ct, New Britain.To istna oaza polskosci.Nie moglam sie nadziwic,wszedzie slyszalam polski jezyk i trudno mi bylo wyjsc z polskich sklepow....dzieki za slowa pocieszenia .Jestescie kochane Odpowiedz Link
kaja7 Re: mam dola:( 08.06.06, 16:29 czytalam kiedys artykul na temat adaptacji emigrantow do zycia w obcym kraju. Na poczatku kazdy przezywa euforie, zachwycenie nowym miejscem, poznawaniem innych, nowych (nie zawsze lepiszych), ale nowych rzeczy. Po okolo roku, dwoch przychodzi depresja, niezadowolenie, porownywanie do swego kraju, szukanie co lepsze co gorsze. I tu niektorzy nie daja sobie rady i zaczyna sie tesknota, inni z kolei motywuja sie pozytywnie i mowia, ZE chociaz jest mi teraz smutno bo to inny kraj, inaczej tu wygladaja kontakty przyjaciolka-przyjaciolka, tesknie za rodzina etc....ALE tu jest moje miejsce POSTARAM sie z niego WYCIAGNAC jak najwiecej, cieszyc sie tym co mi w danej chwili zycie dalo. Sama tak kiedys wyjechalam z Niemiec, bo tesknilam, bo stwierdzlam ze mi tam zle, bo przyjaciele, rodzina. Ale tu jest inaczej bo mam meza, i podjelam swiadoma decyzje byca tu, tak jak ty. Jestem tu dokladnie 6 miesiacy, i tez mi czasami smutno, bo nie mam tu zadnych Polakow okolicy. Do Milwuakee 1,5 h, niedaleko, ale trzeba juz pol dnia aby pojechac. Wczoraj patrzymam na stronie U.S Immigration Service ze teraz procesuja I-485 w Milwuakee z sierpnia 2005 roku i sie przerazilam. Ja wyslalam swoje papiery w lutym i jeszcze dlugo poczekam. A_dassuj kiedy wyslalas swoje papiery?? Wierze, ze ci sie polepszy samopoczucie. ciesz sie swoim dzidziusiem, masz teraz dwa serca. pozdr Odpowiedz Link
bluedream Usmiechnij sie:) 08.06.06, 18:30 Prawie wszystkie przezywamy chwile zalamania, ale uwierz to mija. Nie bede czarowala, ze bezpowrotnie ale mija. Jestem tutaj 12 lat i...tez mam momenty, ze mysle: co ja tutaj robie? Jak urodzi sie dzidzius wiele zmieni sie w Twoim zyciu:) Mieszkalismy w NYC 6 lat zanim przenieslismy sie do North Caroliny. Tam mialam wszystko: polskich przyjaciol, sklepy, gazety itd., a gdy przyjechalam tutaj nie mialam nic polskiego:( Przezylam i patrzac na moje dzieci wiem, ze przeprowadzka tutaj - w NC to jedna z lepszych decyzji w moim zyciu:) Za wszystko placimy cene i poswiecamy sie zawsze w imie czegos:) Jestes sliczna dziewczyna i tyle szczescia jest na Twojej twarzy, a teraz liczy sie ono podwojnie:) Moze polska telewizja bylaby lekarstwem??? Dla mnie jest:) Podpisuje sie tez pod wypowiedzia Aniutka dwoma rekoma - mam tak samo:) Pozdrawiam Cie serdecznie i dbaj o siebie:) J. Odpowiedz Link
natkos1 Re: mam dola:( 28.06.06, 19:38 Hej, ja dokladnie w takej samej sytuacji jak a_dassuj - zalamana i zdolowana... Jestem tu prawie 2 lata i rzeczywisce na poczatku bylo wsyztsko ok (za wyjatkem samego poczatku haha, zaraz po przyjezdzie) a teraz chyba przyszedl ten kryzys, o ktorym mowa ,,okolo 2-letni'' i ciezko mi znalezc sens w mom zyciu. Czasami sobe mowie by sie podbudowac,ze to tylko chwilowe i minie niedlugo ale pomimo wszytsko ciezko mi teraz przywyczaic sie do faktu, ze to zycie take nijakie, tak sie czuje jakbym je marnowala i nic z nim nie robila a ono przeciez ucieka... W Polsce tez wsytzsko zostawilam: znajomym, przyjaciol, sportowe hobby wokol ktorego przez 9 lat krecilo sie moje zycie, tutaj nie mam nic. Nie mam nawet tak blisko jak niektore/niektorzy z was do jakiegos Chicago czy Millwaukee, by spotkac sie z jakimis Polakami, porozmawiac, posmiac sie, powymieniac poglady, spostrzezenia. Mam 2 czy 3 polakow niedaleko, z ktorymi pracowalam przez pol roku ale on wciaz zajeci, jakos chyba nie zalezy im na podtrzymywaniu tej polskosci, co mnie bardzo dziwi.Blizszy kontakt mam tlyko z jedna kobietka, od niej wiem,ze ta reszta ,,paczki'' jakas taka daleka ,odlegla i odseparowana. Moja przyjacolka z kolei wciaz gdzies jezdzi, od styczna nie bylo jej 5 mesiecy w domu wiec bardzo ciezko sie spotykac i poplotkowac:( Poza tym nie znam tu nikogo, wiem ze przez 1,5 roku powinnam nawiazac jakies przyjaznie,ale jakos nie bylo mozliwosc,w pracy obcowalam i menadzerowalam duzo mlodszym niestety ode mne i jakos nie ciagnelo mnie do imprez z 20- latkami, co chyba zrozumiale, klienci mnie meczyli, te ich ciagle sztuczne usmiechy, pytania skad jestem itp. Pracowalam z 2 Polakami, z ktorym rownoczesne meszkalam w mieszkaniu firmowym, niestety 2 miesiace temu wizy im sie skonczyly i wrocili do domu a ja zostalam z mezem sama. W zasadzie powinnam powiedziec,ze mam AZ meza, wspanialego faceta ale to nie to...Dla niego wsyztsko jest ok, wjego zyciu nic sie nie zmienilo poza tym,ze ma zone, ktora kocha, w moim przewrocilo sie wszystko do gory nogami. Od 2 miesiecy nie pracuje co mnie dobija kompletnie, bo nie wyobrazam sobie ze mozna wciaz siedzec bez pracy, nie wspomne juz o kwestach finansowych, naprawde ciezko z jednej niskiej wyplaty sobie radzic. Jak sie domyslacie nie moge po prostu pracowac, bo czekam na EAD. Dotychczas mielismy naprawde piekny czas i piekne plany, stac nas bylo na wyjscia, restauracje, wakacje, albo jakis weekendowy wyjazd, teraz to wsyztsko sie skonczylo i wkradla sie nuda. Wszystkie plany legly w gruzach, mielismy zaarz jak zaczne pracowac kupic dom, bo dostalismy kredyt i Swieta Bozego Narodzenia spedzic wnaszym wlasnym miejscu. Ja mialam dotychczas 6 ,,domow'', jestem juz naprawde zmeczona... A do tego niedawno sie dowiedzialam,ze bede mama, co zupelnie popsulo moje plany i jeszcze bardziej zmienlo albo raczej zmieni zycie, jeszcze bardziej przygnebilo... Wyjazd do Polski (jak proponowal aniutek)mi ostatnio odradziliscie na forum ze wzgledu na fakt,ze pomiedzy wygasnieciem mojej wizy a wyslanie papierow do immigration minelo 1,5 miesiaca wiec moa mnie pozniej nie wpuscic do meza. Jest cos co powinno mnie cieszyc? Jak szukac tych jasniejszych dni i pozytywow w takiej sytuacji? pozdrawiam zdolowane i nie tylko - nata Odpowiedz Link
natkos1 Re: mam dola:( 28.06.06, 19:42 6 ,,domow'' - mialam na mysli oczywiscie,ze w ciagu tych prawie 2 lat musialam sie 6 razy przeprowadzac, ale zadne z tych miejsc moim domem nie bylo, wciaz czuje sie jakbym to byl jakis dlugi zagraniczny wyjazd, a nie moje wlasne normlane zycie. Odpowiedz Link
samo Re: mam dola:( 28.06.06, 20:11 Hmmm,moze poszukaj jakiegos wolontariatu? Nie bedziesz siedziec w domu i myslec o tym, co zlego sie dzieje, a dodatkowo jesli wybierzesz jakas prace w grupie mozesz poznac fajnych ludzi. www.idealist.org/if/idealist/en/AdvancedSearch/VolunteerOpportunity/default?sid=62104928-187-WZzAY A do spedzania fajnie weekendu niekoniecznie potrzebne sa duze pieniadze.Mozna sobie robic pikniki zamiast chodzic do restauracji, jezdzic na wycieczki rowerowe, na plaze... Jesli sie rozejrzysz, zobaczysz ze wiele rzeczy mozna robic zupelnie za darmo. Nie wiem jakie sa twoje zainteresowania, ale na pewno sa dni kiedy do galerii i muzeow wstep jest za darmo, poza tym przerozne pokazy filmow,slajdow,wernisaze... Trzeba tylko sie ruszyc! :o) Nie chce jakichs truizmow walic,ale pomijajac wszystko musisz cieszyc sie tym,ze masz tyle czasu, bo jak juz dostaniesz work permit,a pozniej urodzi sie dziecko, to bedziesz z rozrzewnieniem wspominac czasy bezrobocia :o)) Trzymaj sie! Pozdrawiam. Odpowiedz Link
samo Re: mam dola:( 28.06.06, 20:13 Ja sie w listopadzie zeszlego roku przeprowadzilam 7 raz w USA. Nie cierpie samych przeprowadzek,ale lubie na nowo wszystko urzadzac, malowac sciany,wyszukiwac meble na craigslist, miec pretekst zeby dralowac do ikei... Always look on the bright side! Odpowiedz Link
bella41 Re: mam dola:( 28.06.06, 20:23 ja mialam podobna sytuacje do ciebie po roku w usa, zaszlam w ciaze, ale sie b. cieszylam i nie zastanawialam,, co dalej zaraz potem zostalam zwolniona z pracy, w pracy meza zmienili ubez. na gorsze,to mnie strasznie podlamalo ja chodzilam na esl/byl powod, zeby sie ogarnac i czasem jakis ciuch kupic, to pomaga/ i sprzatalam chalupe od rana do nocy z przerwami na sen najgorszy pod wzgledem psychicznym chyba byl poczatek 2 trymestru, a potem tryskalam humorem z finansami tez kiepsko bywalo, ale wszystko dla malego kupilismy sami nie martw sie, wszystko bedzie dobrze, ja non stop wisialam na sluchawce, do mamy, znajomych dzwonilam codziennie trzymaj sie mocno i rozpieszczaj sie Odpowiedz Link
katlia Re: mam dola:( 08.06.06, 18:54 "Wiem tez ,ze jak juz dzidzia sie urodzi to tez bede musiala troche odczekac z wizyta" - Odpowiedz Link
a_dassuj Re: mam dola:( 28.06.06, 22:43 Natkos1 nie mart sie !!!Mi juz przeszlo.Zamartwianie nic nei pomoze.W sumie u mnnie nic sie nie zmienilo -mimo,ze w Milwaukee sa Polacy naprawde nie znam nikogo.Moj maz mnie rozczula mowiac -"no przeciez masz mnie";-).Masz racje -to nie to samo.Brakuje mi kolezanek i nie chce mu opowiadac o pierdolach i babskich sprawach, bo faceci sa inni.....Juz za 4 miesiace bede miec dzidzisia tylko kiedy ten brzuch;-)???Niedlugo dowiem sie kto we mnie mieszka.Dziecko mnie dopinguje...Na przeczekanie trudnego czasu do pozwolenia na prace proponuje wolontariat, jakies korepetycje.Sama udzielalam korepetycji z wloskiego i asystowalam w redakji.Od czegos trzeba zaczac-glowa do gory!!! Odpowiedz Link
natkos1 Re: mam dola:( 30.06.06, 19:08 Hej, jakos wciaz nie moge sie przywyczaic do mysli,ze bede mama, niektore z nas nie maja jednak takich instynktow macierzynskich i moze nie kazdy jest stworzony do bycia mama, moze ja nie, choc wiem,ze jak urodze to wszystko sie zmieni o 360 stopni... Tymczasem jak pisalam w poprzednim watku zapisalam sie do collegu z czego sie bardzo ciesze,w poniedzialek napisze test i pozniej sie dowiem do jakiej grupy sie dostalam.Mam nadzieje,ze zaczne najszybciej jak sie da. Zajecia sa 2 razy w tygodniu po 3 godz po popoludniu. Mam tylko nadzieje,ze jak dostane juz to pozowlenie na prace (ja dobrze pojdzie to na koniec sierpnia dopiero)to bede mogla jesczze troche pracowac. Mam to szczescie,ze tej ciazy w ogole nie czuje, ze nie mialam zadnych klopotow, nudonosci, wymiotow, boli, zmeczenia, dlugiego spania, nic...mama mowi,ze musze dziekowac malemu za to. A poniewaz jestem szczupla i wysoka to brzuszka tez nie powinnma miec duzego... Odpowiedz Link
bella41 Re: mam dola:( 30.06.06, 21:44 -natkos1 napisała: > Hej, jakos wciaz nie moge sie przywyczaic do mysli,ze bede mama, niektore z nas > > nie maja jednak takich instynktow macierzynskich i moze nie kazdy jest > stworzony do bycia mama, moze ja nie, choc wiem,ze jak urodze to wszystko sie > zmieni o 360 stopni... o tym, czy masz, czy nie masz instynktu, pogadamy po porodzie moja rada-nie nastawiaj sie negatywnie -- napisal mi w lisciku, kocham cie promyku Odpowiedz Link
a_dassuj Re: mam dola:( 01.07.06, 03:34 Fajnie ,ze nie masz zadnych objawow, ja juz jestem w piatym miesiacu i tez nie mialam nawet najmniejszych.Strasznie sie denerwowalam z tego powodu, poniewaz to troche dziwne(tyle sie naczytalam o nudnosciach itp.)Dodatkowo jak do tej pory nie przytylam ani grama-co dla mnie tez nie jest normalne.Nie mowiac juz o brzuchu-ktorego w ogole nie mam.Moze cos w tym jest,bo jestem szczupla i wysoka.Dzidzia rozwija sie prawidlowo-10 lipca dowiemy sie czy to Carter czy Avery.U mnie troszke inaczej,bo my chcielismy dzidziusia...wszyscy mowili - nacieszcie sie malzenstwem itd., poczekajcie z dzieckiem...chyba za duzo maluchoiw sie naogladalismy i stwierdzilismy ,ze chcemy miec wlasne z wszystkimi tego konsekwencjami.Zycze dobrego samopoczucia i pozytywnego myslenia;-)Wiem ,ze czasem w ciazy nastroje zmieniaja sie z minuty na minute - przynajmniej u mnie:-) Odpowiedz Link
natkos1 Re: mam dola:( 01.07.06, 21:19 Noja tez z tych szczuplych i wysokich wlasnie :)I tez nic nie przytylam ale dzis mi wlasnie siostra napisala,ze jej 2 kolezanki to wygladaly jak ,,smierc'' w ciazy i to jeszcze w 5 miesiacu, wiec widac tak bywa, a w 6 wciaz nie mialy nawet brzuszka... Odpowiedz Link
katarzyna0407 Re: mam dola:( 01.07.06, 17:15 My tez mamy USG 10 lipca i czekamy na potwierdzenie czy to Emily czy Jacob. Marzylismy o dziecku juz dawno ale ciagle bylo jakies ale... W zeszlym roku powiedzialm dosc. We wtorek stuknie mi 32 latka, na co tu czekac. Od 14 lutego, kiedy potwierdzila sie ciaza, chodzimy z moim m jak nacpani ze szczescia, instynkty wiec chyba mamy wybujale. W przeciwienswie do Was nie jestem ani wysoka ani szczupla. Mialam i mam wszystkie mozliwe i uciazliwe objawy ciazy. Ale to nic, ciesze sie, ze brzuszek mi rosnie jak na drozdzach (moje "nadwagowe" faldki ladnie sie wyrownuja, hihi), wagi tez przybywa (tutaj "hihi" brak), dziecko kopie jak szalone i nareszcie czuje, ze Ktos tam rzeczywiscie jest. Nastroje tez sie zmieniaja, i owszem, wiec zycze nam wszystkim cierpliwosci. Odpowiedz Link