a_dassuj
24.07.06, 19:14
Wracalam z Lake Geneva w niedziele.Wyjechalam bardzo pozno,bo bylo juz po 1 w
nocy.Wczesniej odwiedzilam jeszcze znajomych ,ktorzy mieszkaja miedzy Kenosha
a LG(niektore forumowiczki sa z okolic wiec operuje nazwami )Zwykle jezdze
szybko,ale poniewaz mialam zamiar jechac innym highwayem jechalam wolinej niz
zwykle by nie przegapic zjazdu z ciemnej i pustej drogi.Jeszcze godzine
wczesniej smialismy sie znajomymi ,ze mam farta i nigdy nie dostalam mandatu
mandatu za speeding (kilka razy zostalam zatrzymana ,ale niegdy nie wypisano
mi mandatu).No wiec -zainteresowal sie mna policjant, poniewaz jak to
powiedzial jechalam 40 na 55(sledzilam znami na nowej dla mnie drodzie,zeby
nie przegapic zjazdu:-)a droga byla pusciutka) i sprawdzil ,ze tablice mam
przeterminowane .Niedopatrzenie-moja wina ,a raczej mojego meza ,bo jechalam
jego samochodem.Wniosek - nie jechac podejrzanie wolno!ha ha.Mandat $160 (po
zaplaceniu moge sie ubiegac o uniewaznienie -to moj pierwszy)Sluchajcie w
miedzy czasie sprawdzil moj STATUS!!!Zapytal o date przyjazdu do USA.Ubiegam
sie o gc po slubie ,wiec dla mnie to nie byl problem.Sprawdzil i wszystko
bylo ok .Chlopak chyba nie mial co robic w nocy i znalazl ofiare.Nadgorliwy
jakis.Nawet drugi radiowoz przyjechal ;-)Zladowalam w domu przed 3 i bylam
bardzo zaskoczona ,ze policja moze sprawdzic status.Bylo to juz nie w WI a w
IL.W USA jest przeciez tyle ludzi nielegalnie.Czy naprawde to sie czesto
zdarza ,ze sprawdzaja status.Pierwszy raz spotkalam sie z czyms takim .