11.08.06, 05:26
Jezeli mozna to chcialbym rozpoczac nowy watek.
Pod tematem "znajomi" chcialbym sie dowiedziec,czy macie tutaj takich
znajomych na ktorych mozecie polegac w KAZDEJ sytuacji a nie takich od
wielkiego dzwonu,ktorzy zadzwonia jak jest impreza czy cos
takiego.Nie ,chodzi mi o znajomych ktorzy dzwonia czy wpadaja tak bez zadnej
przyczyny bo po prostu im brakuje tego kontaktu z Wami. Ja jakos nie mialem
tego szczescia a Wy??
Obserwuj wątek
    • irenkap Re: znajomi 11.08.06, 08:23
      a ja mam:) może jedną czy dwie ale wiem że są jak skarb..
    • tradycja1 Re: znajomi 11.08.06, 15:24
      A ja szczescie do przyjaciol mam, do milosci jedynej nie za to.
      Moze takie wlasnie cos za cos?


      Mam fajnych przyjaciol, wiem ze zawsze mi pomoga i nie musze sie z nimi spotykac
      co weekend ani dzwonic codziennie...po prostu wiemy ze zycie pedzi kazdy ma mase
      swoich spraw , nie kazdy nawet chce odpoczywac w wolnej chwili w towarzystwie.
      Wiem ze jak komus sie dzieje krzywda, ktos kogos potrzebuje, ktos komus moze
      pomoc to "w nocy o polnocy" bedzie nawet jak sie nie bylo w kontakcie przez
      jakis czas.
      Wiem ze moi przyjaciele/znajomi w sytuacjach wielkich radosci beda sie dzielic
      tym ze mna i potrzebowac mnie gdy dzieje sie krzywda....w chwili wolnej zwyklej
      tez bywa ze sie kontaktujemy wiadomo ale bez osaczania i nadmiernego
      przytlaczania swoja osoba, co bardoz lubie bo mecza mnie kontakty dzien w dzien.
    • marxx Re: znajomi 11.08.06, 22:04
      A co to znaczy "czy macie przyjaciol na ktorych mozecie polegac w kazdej
      sytuacji" ...Czy naprawde musimy czekac na sytuacje ekstremalne aby przetestowac
      znajomych ???
      Ja nigdy sie nie zastanawialem czy warto z kims sie spotykac z uwagi na przyszle
      ewentualne korzysci (pomoc w trudnych lub glupich sytuacjach) Sa naokolo nas
      ludzie , kontaktujemy sie z nimi, klocimy sie z nimi, rozmawiamy...no i jesli
      jestesmy w miare kumaci to mozemy w miare bez problemu zorientowac sie kto jest
      wart zaufania a kto nie. Bez zbednego zamartwiNIA SIE co do "jakosci znajomych".

      Co do mnie to raczej nie mam z tym problemu (poleganie na znajomych),
      .....Chociaz nie da sie ukryc , ze od czasu do czasu chcialbym zeby ktos
      odgadywal moje mysli z prosba o pomoc, (jakakolwiek)
      • tradycja1 Re: znajomi 11.08.06, 22:45
        No wlasnie...w/g mnie chodzi bardziej o swiadomosc ze moge na kims polegac niz
        testowac to i wykorzystywac...pomoz/daj//zrob/zalatw.
        Bo to juz moze nie byc przyjazn a zwykle kogos wykorzystywanie, powolujac sie na
        znajomosci ktos kogos UZYWA cos co jest w stanie zrobic sam np.
        Co innego jak ktos sie sam oferuje z pomoca.
    • aniabuzuk Re: znajomi 11.08.06, 23:05
      Palcow jednej reki bedzie za duzo, zeby ich policzyc, ale sa. Najlepszym
      przyjacielem jest hazbend :-) - wyslucha, doradzi, wspomoze, przytuli.
      • tradycja1 Re: znajomi 11.08.06, 23:10
        Az sie chce czytac ze tak byc moze w zyciu, ze sie choc innym udalo.
        Gratuluje i zazdroszcze.
    • evek Re: znajomi 12.08.06, 01:02
      sa. i to najwazniejsze :O)
    • evek a najlepszym przyjacielem czlowieka... 12.08.06, 01:03
      ...jest KROLIK! ;O)
    • reindeer86 Re: znajomi 13.08.06, 22:06
      No cóż. Ameryka. Ja tam nie wiem jak w usa mozna znalezc takich przjaciol.
      Jeszcze nie spotkalem zadnej takiej osoby niestety. W Polsce natomiast mam
      takie osoby z ktorymi jest zajebiscie...
      • marxx Re: znajomi 16.08.06, 23:50
        Przyjaciele to nie monety lezace gdzis na ziemi i czekajace na przechodnia, i
        tez to nie smakowite lesne jagodki ktore wystarczy zerwac bez jakiegokolwiek
        wysilku.....Jak to sobie wyobrazasz , znalezc przyjaciol????


        W polsce masz przyjaciol ...Pisza do Ciebie , dzwonia , smsuja? A moze gdyby
        przyszlo do powaznego "egzaminu" niespecjalnie by staneli na wysokosci zadania???
        Troszke prowokuje :)

        m
    • rhodeisland Re: znajomi 18.08.06, 20:05
      Nauczylam sie nie polegac na nikim oprocz rodziny.. Znajomi sa dla mnie
      znajomymi, a nie osobami, ktorych prosze o pomoc. Lubie z nimi spedzac czas, to
      wszystko. Nie chce ich stawac w sytuacji, gdy bede sie zmuszac do pomagania mi
      albo wymyslac powody dla ktorych nie moga mi pomoc. Nie lubie tez gdy ktos na
      mnie patrzy pod katem tego, co moze ze mnie miec.
      Jest to amerykanski model, ktory mnie odpowiada. Duzo bardziej, niz
      wyczerpujace emocjonalnie i czasowo przyjaznie w Polsce. Niezaleznie od tego
      jak dlugo trwaly i jak bliskie sie wydawaly, konczyly sie w momencie gdy
      odmawialam pomocy. Moglam pomoc 100 razy, ale nie pomoglam 101 i "przyjaciolka"
      sie obrazala. Dziekuje za takie "przyjaznie"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka