Dodaj do ulubionych

Spelling Bee

31.05.07, 21:10
To dla mnie od lat wydawalo sie bardzo dziwne. Po pierwsze ze to istnieje, a
po drugie ze jest takie popularne. Jak tu przyjechalam i o tym uslyszalam to
myslalam - Jak mozna nie wiedziec jak sie cos pisze? No ale wiadomo ze
angielski jest zupelnie z innej beczki. Biedne dzieciaki, tyle stresu... Ale
juz rozumiem :D

Podobnie myslalam jak pierwszy raz zobaczylam Wheel of Fortune. Jak mozna nie
wiedziec ile co kosztuje? WYjechalam z Polski zaraz po komunie gdzie w kazdym
sklepie byly te same ceny :D
Obserwuj wątek
    • kisiulak Re: Spelling Bee 31.05.07, 21:12
      Sorry, natchnelo mnie o tym spelling bee bo wszedzie o tym trabia ze jakis
      faworyt odpadl.
    • ania_2000 Re: Spelling Bee 31.05.07, 21:37
      Chyba chodzilo ci o price is right? bo na wheel of fortune cen nie podaja;)

      Spelling bee - taki rodzaj sportu narodowego:) Fajne sa te dzieciaki:) Nie
      ogladam, ale co roku cos mi wpadnie w oko, jak pokazuja na CNN tego co wygral i
      bardzo przejety recytuja jakies nieprawdopodobne slowa:)
      Jakas dziewczynka z Portland wystepuje w finalach, tutaj o niej glosno.

      Mnie najbardziej zdziwilo tutaj (jezeli chodzi o dziwne rzeczy w usa) cup
      stacking - dzieciaki w szkole maja z tego zajecia!
      www.speedstacks.com/



      • kisiulak Re: Spelling Bee 31.05.07, 21:41
        Kurde, pewnie ze Price is Right. :)

        Te kubki tez raz rano w telewizji widzialam. Ciekawe...
    • edytkus Re: Spelling Bee 31.05.07, 21:59
      Spelling bee jest bardzo cieakwym konkursem, naprawde trzeba miec ogromna wiedze i dobra pamiec,
      IMO ten konkurs ma wiecej sensu niz konkursy ortograficzne w Polsce. Polecam film Akeelah and the
      bee - fajny rodzinny film.

      Co tam ustawianie kubkow, niedawno jakas nastolatka wygrala konkurs na najszybciej napisany i
      wyslany SMS
      • ania_2000 Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:05
        Gdzie tam naszej polskiej ortografii do spelling - angielski to jezyk
        fonetyczny i niewatpliwie pod tym wzgledem o wiele bardziej "skomplikowany" -
        pamietacie te koszulki z napisem "hukt on phoniks rilly werkt fore me "?:))
      • edytais Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:29
        Fajne to sport stacking, obejrzalam video z instrukcja. Nicole sie spodoba :)
        Spelling Bee mi by sie przydalo. Nie wiem jak wy, ale jak ktos mi cos
        spellinguje to do mnie tak szybko nie dociera i musze sobie w glowie literki
        poukladac troche wolniej. Amerykanie straszenie szybko to mowia.

        Tak troche nie na temat. Nicole strasznie spodobalo sie skakanie przez gume.
        Tutaj tego dziewczynki nie robia. Pamietacie to? Podczas kazdej przerwy
        miedzy lekcjami byla wyciagana ta guma. Moja mam zawsze sie zloscila, bo ja
        ciagle gubilam gumy i ciagle jej z szuflady do szycia wyciagalam nowa.
        Jak zalozylam na krzesla na wysokosci kolan i tlumaczylam Nicole jak to
        dziewczynki w Polsce podnosza ja nawet do szyi, moj maz twierdzil, ze to
        niemozliwe tak wysoko skoczyc! To ja mu pokazalam (tak na wysokosci pach).
        Dobrze, ze on tego nie czyta, bo ja juz za stara jestem na takie skakanie i
        myslalam, ze sie polamie! Nicole teraz cwiczy, zeby mogla sie tak bawic z
        dziecmi w PL :)
        • ania_2000 Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:41
          haha - guma:) przypomniala mi sie terminologia - moze mi ktos wyjasni dlaczego
          byly LYDY?:)) a nie UDA?:)
          a gralyscie w panstwa i miasta? albo mialyscie na podworku trzepak?:)

          Alez jak na skakance skacza tutaj!
          • kisiulak Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:51
            Guma - jak najbardziej! Lydy? Nigdy sie nie zastanawialam :)

            Trzepaki byly dwa naprzeciwko siebie, i gralismy zawsze w "trzepaki". 2 osoby
            naprzeciwko siebie za tym trzepakami. Pilka trzeba bylo uderzyc w gorna
            poprzeczke za 10 pkt, i w dolna za 5 pkt.

            Moze Aniutek albo Ewa_mama_alexa beda wiedziec o jakie trzepaki mi chodzi :)

            Bardzo lubilam tez grac w kapsle. Chlopaciara jestem :)
            • ewap_mama_alexa Re: Spelling Bee 01.06.07, 04:32
              Tez Alexowi niedawno tlumaczylam jak sie w gume skakalo ;)
              A trzepaki kolo mnie byly niestety pojedyncze, wiec mozna z nich bylo tylko
              zwisac. Ja jakos nigdy nie lubilam tych akrobacji... Za to skakalam na skakance
              przywiazanej do nogi, tak w kostce. Trzeba bylo ta skakanka krecic w kolo i
              przeskakiwac przez nia. Nie wskazane w klapkach-japonkach... o czym przekonalam
              sie troche za pozno, jak gwizdnelam glowa o asfalt bo skakanka sie zaplatala w
              klapki. Trzy tygodnie wakacji mialam z glowy :(

              Kisiulak, sprawdze czy sie te podwojne trzepaki uchowaly. Jak beda to moze Edyte
              z Nicole na nie wyciagne ;))))

              kisiulak napisała:

              > Guma - jak najbardziej! Lydy? Nigdy sie nie zastanawialam :)
              >
              > Trzepaki byly dwa naprzeciwko siebie, i gralismy zawsze w "trzepaki". 2 osoby
              > naprzeciwko siebie za tym trzepakami. Pilka trzeba bylo uderzyc w gorna
              > poprzeczke za 10 pkt, i w dolna za 5 pkt.
              >
              > Moze Aniutek albo Ewa_mama_alexa beda wiedziec o jakie trzepaki mi chodzi :)
              >
              > Bardzo lubilam tez grac w kapsle. Chlopaciara jestem :)
              >
            • ewap_mama_alexa Re: Spelling Bee 01.06.07, 04:36
              A w kapsle tez gralam, na obramowaniu piaskownicy. Duzo mialam kolegow w
              sasiedztwie :)
              A "widoczki" robilyscie? Kompozycje z kwiatkow, sreberek i innych skarbow,
              ulozone w plaskim dolku w ziemi, przykryte kawalkiem szkla i lekko przysypane
              ziemia.
          • edytais Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:51
            Ach.... wspomnienia
            Trzepak to byl zakazany owoc, ktorym bardzo duzo i czesto smakowalam :)
            Panstwa i miasta tez gralysmy. Przypmniala mi sie gra w krola z pilka odbijana
            o sciane jak kosza nie ma.
            U nas tez popularne bylo rzucanie plasteliny pod kola samochodow, zeby zrobil
            odcisk. Moja mama dostawala zawalu serca jak to widziala! (szczegolnie, ze
            siostra o malo nie umarla bo w wieku 3 lat wpadla pod samochod). JA biedna
            musialam szukac innych ulic a nie pod oknem, zeby takie szlaczki zbierac...
            • kisiulak Re: Spelling Bee 31.05.07, 22:54
              Czasami do tej pory gramy w panstwa miasta jak znajomi przyjda, tylko
              wynajdujemy przerozne kategorie.

              Jak tu chodzilam do high school to kategorie byly miedy innymi "cute guy",
              "wuss" albo "klub"
            • ania_2000 Re: Spelling Bee 31.05.07, 23:11
              No to niezle bylo z ta plastelina!!:)))))

              Ja jako swoja najbardziej niebezpieczna ("terazniejszymi oczami" ofkorz) zabawe
              to pamietam wlasnie przewijanie sie na trzepaku z gornego poziomu na dolny
              glowa w dol - a podworko bylo betonowe, i jeszcze - ale to juz kompletny
              hardkore - lazenie po parapetach na dachu naszego domu - osmiopietrowego bloku -
              MY GOD, jak teraz sobie pomysle!
              • speranzaa Re: Spelling Bee 01.06.07, 00:23
                A pamietacie gre w klasy lub inaczej zwana skorupke?? pudelko po pascie do
                butow bylo skorupka a klasy sie rysowalo kreda na asfalcie. Gralismy tez w
                wojen, wydaje wojne przeciwko lane piwko, na piasku rysowlo si eogromne kolo i
                dzielilo na panstwa.
                Tez gralysmy w gume( osemki, dwunastkiitd) i pani wozna na przerwach zabierala
                nam ta gume, nie pamietam dlaczego. NAwet chlopcy z klasy z nami grali.
                • edytais Re: Spelling Bee 01.06.07, 03:11
                  > nam ta gume, nie pamietam dlaczego
                  bo jej guma do majtek potrzebna byla

                  A pamietacie (znacie) hecle? Szkoda, ze ich nie da sie kupic. Gralam w nia z
                  Nicole kamyczkami, ale to nie to samo...
                  • aniutek Re: Spelling Bee 01.06.07, 04:25
                    oo mialam na tym punkcie fiola!
                    czasem garalam guzikami jak odpowiednich kamieni nie bylo pod reka bo haceli ( jak to mowilismy) u
                    nas w nie bylo :(

                    w ognia pilka, w panstwa miasta albo zimowa pora u cioci na imieninach w inteligencje hehehe
                    zwierze na e zawsze bylo emu LOL
                    w gume uwielbialam i ostatnio tutaj widzialam w sklepie w chinatown specjalne gumy do gry w
                    odblaskowych kolorach za $1.99, hula hop tez byly w tym chinskim sklepie i jojo :)

                    a z trzepaka mocna nie bylam, stal pod naszymi oknami i taki byl komunistyczny tzn w formie drabiny
                    a nie dwa obok, na tamtym to sie moja siostra wyzywala, niemozliwa byla!

                    a jeszcze pamietam jak latem zachcialo mi sie na sankach pojezdzic wiec na deklach od czegostam
                    jezdzilysmy z gorki..... z rozbitym lbem wrocilam az sie w szpitalu skonczylo.

                    a zima, na sankach bylo za wolno wiec z kolezanka Ewa ze smietnika za samem wyciagnelysmy klape
                    na silnik ( no kucze.... hood od samochodu) i na tym do nocy zjezdzalysmy, pamietam ,ze Ojciec po
                    nmie na gorke przyszedl i juz mial krzyczec ale moja radosc z szybkosci go rozczulila i pozwolil mi
                    jeszcze zostac :)
                    • aniutek Re: Spelling Bee 01.06.07, 04:26
                      u nas hacele sie ciupami nazywalo :)
                      se przypomnialam
                      • ewap_mama_alexa Re: Spelling Bee 01.06.07, 04:39
                        O to, to - ciupy, wlasnie! My uzywalismy kostek do gry. A tutaj to chyba jacks
                        sie nazywa? Alex dostal od kogos - plastikowe sa :(
                        • edytkus Re: Spelling Bee 01.06.07, 05:26
                          zadnych hycli i ciup nie znam :)), o kapslach cos slyszalam - moze to to samo? cala reszte pamietam,
                          lubilam tez kolko i krzyzyk oraz statki chociaz mocna w tym wcale nie bylam, o wiele lepiej szlo mi w
                          grze w dwa ognie (kto nie ma w glowie ten ma w nogach ;))), przypominam sobie takze gre w kolory -
                          cos z pilka ktora trzeba bylo lapac przy nazwach kolorow, jedynie przy czarnym nalezalo pilki nie
                          chwytac czy jakos tak to bylo. Mieszkalismy z kuzynostwem w trzyrodzinnym domu tuz przy sporym
                          parku i jeszcze inne dzieciaki byly wiec bawilismy sie harcerskie podchody, ukladalismy strzalki z
                          kamykow i galazek i chowalismy sie w trawie po pas. Kurcze, ale mielismy swobode, dzisiaj nie do
                          pomyslenia zeby dziecko samo tak latalo po miescie. Swego czasu rodzice prowadzili sklep z meblami,
                          te meble staly u nas w garazach (takie typowe "segmenty" ;)) i my sie w szafkach chowalismy, ilekroc
                          dorosli sie dowiedzieli byly awantury wiec chowalismy sie podwojnie, takze przed nimi :)) w tych
                          meblach oczywiscie! a raz wsadzilam mlodszego brata (ze cztery lata mial) w gorna szafke nad szafa i
                          ta cala czesc sie przewrocila, moja kuzynka poleciala na skarge do mojej mamy i potym wydarzeniu
                          garaze przed nami zamykano. Ale mielismy tez duzy strych, nie byl taki tajemniczy i zapachowy jak ten
                          u mojej babci ale mial super widok - krzyczelismy rozne rzeczy (nic zlego) do przechodniow pod
                          domem, oni sie ogladali ale nie potrafili zlokalizowac odglosow wiec dosc smiesznie wygladali
                          obracajac sie w kolko. Na strychu zima przez szpary w dachu wiatr czasem wwiewal snieg i dopiero
                          mielismy frajde :) Ech, co to byly za czasy. Wieczorami wszystkie dzieciaki z domu zbieraly sie ogladac
                          bajki z klisz, sluchac Radiowych Nutek w radio, a w deszczowe dni robilismy na korytarzu "domki" z
                          kocy i poduszek. Tak dawno a jak wczoraj...
                          • speranzaa Re: Spelling Bee 01.06.07, 06:38
                            No tez pamietam podchody ze strzalkami, my jeszcze pisalismy lisciki i ten
                            liscik chowalo sie gdzies w trawie i druga grupa musiala znalezc i kierowac si
                            einstrukcjami z listu ile krokow do przodu , do tylu by znalezc nastepna
                            strzalke. I w Farby sie bawilsmy z aniolem i diablem, jasne farby chiales kupic
                            to aniol cie gonil a ciemne do diabelek.I w warzywniak i lekarza si ebawilismy
                            tez albo fryzjera i makijaze.Potem domyc twarzy nie mozna bylo od mazakow.
                            Bawilismy sie tez w policjantow i zlodziei biegajac po calym osiedlu lub na
                            rowerach jezdzac. gralismy w wybijanego i dwa ognie, w slup soli lub ananasa.
                            Domki z kocow budowalismy na klatce schodowej i czesto u sasiadow pod drzwiami,
                            ktorzy mieszkali na osttanim pietrze i byla u nich dluzsza porecz, dobra do
                            zrobienia dachu. To byly czasy, jak mama nas wolala do domu a mu przyjsc nie
                            chcielismy , teraz to nie do pomyslenia.
                            • kisiulak Re: Spelling Bee 01.06.07, 17:05
                              Te szkielka z kwiatkami zakopywanymi pod ziemia u nas sie nazywaly przezrocza.

                              Pamietam jeszcze gre z pilką, wszyscy siedzą w rządku, jedna osoba wymyśla słowo
                              nikomu nie mówiąc i rzucając pilke do kazdego w rządku mowi pierwszą litere.
                              Jak osoba wkońcu zgadnie slowo, podrzuca piłke do góry i ucieka w prostej linii.
                              Osoba która zgadła słowo ma piłke złapać i jak już złapie to uciekajacy sie ma
                              zatrzymać. Potem ten co złapał może zrobić 3 kroki z rozbiegu i wrzucić piłke w
                              obręcze zrobione z uciekającego rąk. Jak trafi to staje się "matką" czyli jego
                              kolej do wymyślania słowa. Ahhhh... to sie rozpisałam. Czy ktoś zna tę grę????
                              Jak to sie nazywalo?

                              Jeszcze byl szal na kosci u nas szkole. Nie wiem czy o to Wam Dziewczyny
                              chodziło, ale było 5 kości, jedna to "matka" kość. Podrzucało sie je i trzeba
                              było łapać po koleii każda. Co runda to trudniej było łapać. W swoim czasie to
                              całe korytarze były zapełnione grupkami co w to grały.
                              • speranzaa Re: Spelling Bee 02.06.07, 02:27
                                Kisiulak, pamietam cos, z egralismy w ta gre, ale nazwy nie moge se przypomniec.
                                A bawilscie sie w pomidora? Jedna osoba zadaje pytania po kolei dzieciakom
                                siedzacym w rzedzie i na kazde pytani etrzeba bylo odpowiadac pomidor, az
                                ryczacego smiechu, gdyz pytania byly glupie i smieszne, kto sie zasmial
                                przegrywal. albo w gre na tej samej zasadzie " nie, tak , gumowy flak"?
                                • edytkus Re: Spelling Bee 02.06.07, 03:15
                                  pomidor pamietam, przypomnial mi o gluchym telefonie :)
                                • ewap_mama_alexa Re: Spelling Bee 02.06.07, 05:57
                                  W pomidora ponoc grywalam w mlodszym dziecinstwie, zwlaszcza na jakichs wczasach
                                  w Karpaczu. Nic z tego nie pamietam, ale znajomi moich rodzicow, ktorzy na tych
                                  wczasach tez byli do dzis witaja mnie okrzykiem "Kochany pomidorku"! Na
                                  szczescie tylko przez telefon, nie widzialam ich od lat.
                                  • kisiulak Re: Spelling Bee 02.06.07, 06:35
                                    Przypomnialam sobie te gre, zaczynalo sie mowic "cos w poblizu na litere, na
                                    litere, na litere "P" ... na przyklad :)
                                    • natkos1 Re: Spelling Bee 02.06.07, 16:25
                                      ale fajny watek, az dziw ze RI go jeszcze nie zepsula...
                                      Kisiulak, ja sie tez bawilam w te zabawe,ale nazwy nie pamietam, pomidora tez
                                      znam i gluchytelefon, na trezpakach to ja sie zawsze balam,ze wyrzne glowa o
                                      beton, bo taka wysoka bylam,ze trezpak by mogl byc teoretycznie za niski,ale
                                      nigdy tego ne sprawidzilam.Zreszta na wf tez z gimnastyki bylam kiepska, lepiej
                                      w grach zespolowych ;)
                                      W 2 ognie to na wf-ie tez gralismy jak Pani byla zmeczona hehe
                                      A skakaliscie przez linke, bo o skakance i gumie byla mowa, a linki sie nie
                                      dopatrzylam? taka dluuuuga i chlopaki tez skakali z nami
                                      edytkus, nic nie mow, nie wspominaj....mi sie lza w oku kreci
                                      A jak sobie pomysle,ze moj synus po podworku nigdynie bedzie godzinami biegac,
                                      bo po jakim podworku tutaj i z kim???to mi sie znow lza ale z innego powodu
                                      • edytais Re: Spelling Bee 02.06.07, 22:16
                                        No i wykrakalas.

                                        Ja tez tak myslalam, ze szkoda, ze moje dzieci sie nie pobawia tak na podworku,
                                        ze trzeba sie umawiac na playdate. Od kilku miesiecy corka zaprzyjaznila sie z
                                        2 lata od niej starsza sasiadka. Dziewczynka ta biega po ulicy po szkole do
                                        samej nocy i sie nudzi. Przychodzi na nasze podworko bawic sie z Nicole prawie
                                        codziennie po szkole. Bardzo fajna dziewczynka. Po jakims czasie przychodzila
                                        ze swoja kuzynka, ktora mieszka 2 przecznice dalej. Potem przychodzily z
                                        nastepnymi 2 dziewczynkami. Z miesiac temu 10 osobowa granda byla na podworku
                                        dzieci, ktorych nie znam i nie wiem skad sie biora bo kolo nas nie mieszkaja.
                                        Ucielismy to wszystko bo bez przesady. Plac zabaw sobie cale sasiedztwo u nas
                                        zrobilo. Potem okazalo sie, ze cala ta granda pochodzi z trailer park 2
                                        przecznice dalej. Po szkole nie maja co robic, wlasnych hustawek i piaskownic
                                        nie maja a rodzice sie nie interesuja co z nimi sie dzieje do samej nocy.
                                        Odechcialo mi sie tego podworkowego zycia. Moze lepiej by bylo gdyby wszystkie
                                        dzieci na moim podworku sie nie zbieraly.....
                                        Teraz pozwolenie na zabawe na naszym podworku ma tylko sasiadka (bo jej
                                        rodzicow znamy). Nicole pokazala jej gre w gume.
    • rhodeisland Nigdy nie rozumialam dlaczego w spelling bee 02.06.07, 04:56
      trzeba glosno literowac. Chodzi przeciez o to, jak sie cos pisze, wiec dlaczego
      nie mozna napisac danego slowa i wyswietlic na ekranie zeby wszyscy widzieli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka