Dodaj do ulubionych

Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach?

16.07.03, 08:23

Cześć dziewczyny

Od dwóch lat mam wizę do Stanów, ale wyjechac za bardzo nie mam jak. Od 6 lat
pracuje w stabilenej firmie - ale finansowo nie jest tak kolorowo., i od
niedawna jest mężatką. Czasami sie zastanawiam jak wykompinowac aby, chociaz
przyjechac na 3 m-ce do Stanów do pracy, ale chyba musiałabym wziążć
najprawdopodobniej bezpłatny urlop. Ale wówczas pracodawca nie gwarantuje mi
ponownego zatrudnienia.

Bardzo bym chciała przyjechac do Stanów, ale to chyba marzenia .........

Chciałabym sie dowiedziec jak wygląda nauka w szkołach amerykańskich, czy tez
tak jest jak u nas - że niby jestes na studiach zaocznych a w ogóle nie liczą
sie z profesorowie z tym że pracujesz.

I czy w ogóle którkolwiek studia polskie sa brane pod uwage w Stanach?
Pozdr
Donia
Obserwuj wątek
    • i.p.freely Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 16.07.03, 15:29
      donia,
      przykro, ale musze cie zmartwic .... zadne.
      • marta_urszula Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 16.07.03, 17:44
        Ja przyjechalam w 1989 po Plitehnica krakowskieh (wydzial Chemii) na studia
        doktoranckie. Skonczylam je bez problemu w 1996. Rok pozniej przyjechala tutaj
        dziewczyna z PL po AGH, tez zrobila doktorat i tez teraz pracuje.
        Przyjaznie sie tez z dziewczyna ktora skonczyla Uniwersytet Wroclawski i robi
        teraz doktorat z literatury angielskiej. Wszystkie mialysmy pelne stypendia na
        studia, na wydziela chemii dodatkowo oferowana jest praca, wiec mala pensja z
        tej pracy pozwolila na utrzymanie sie i na zakupienie ubezpieczenia medycznego.
        • marta_urszula Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 16.07.03, 17:44
          Oczywiscie po Politechnice Krakowskiej!
      • peter_b Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 16.07.03, 19:01
        matrwisz to glupota i wypowiedza w temacie gdzie widac ze
        nie masz kompletnego pojecie.

        A teraz poprawna odpowiedz ... wiekszosc... szczegolnie
        tych duzych znanych - a nawet tych malych ... Kolega pare
        lat dotylu przyjechal do USA na stale - w Polsce
        studiowal 2 lata na jakims malym uniwerku... Tez nie
        myslal ze cos moze bo angielski bo koszta - az dopiero ja
        go zagonilem czyli poprostu zlozylem wszystkie papiery do
        Columbia w Nowym Yorku (o ktorym on akurat marzyl) dostal
        sie bez problemu - z indexu zaliczono mu w sumie 1.5lat
        (niektore klasy Polskie nie maily poprostu
        odpowiednikow)... Juz dawno skonczyl te studia i dawno
        pracuje w zawodzie - konczac 4 letnie studia w 3lata
        (1.5z Polski i 1.5 USA) i otrzymujac stypendium do konca
        za wysokie oceny...

        Pozdrawiam i zycze powodzenia.
        • corn_flake Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 16.07.03, 21:40
          bardzo fajna historia, Peter, ale moj kolega byl lekarzem i nawet go nie
          chcieli na sanitariusza (oblal 'egzamin' w dziale personalnym. Do angielskiego
          tez nie mial glowy bo znal kilka hasel rosyjskich. Powiedzialem mu ze moze sie
          zaczepic ale trzeba 10 lat ciezkiej pracy a nie jakigos tam wysylania paczek do
          Polski. Guzik, zachcialo mu sie zarobic kilkaset dolarow czyszczac ludziom
          ogrodki i malujac cos tam komus na ulicy. Wrocil a tam zona z milicjantem w
          lozku... Powiesila sie... ech, szkoda gadac, mozna komus mowic.
          • peter_b Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 17.07.03, 03:50
            Zgoda sa ludzie ktorzy poprostu maja pecha...A Twoja
            historia jest bardzo przykra, ktorej ni zyczyl bym
            nikomu... Ale tutaj bylo pytanie czy mozna - moja
            historia jest prawdziwa - powiem wiecej jest ona jedna z
            wielu - gdzie wlasnie rodacy poszli do szkoly i nie tylko
            skonczyli ale konczyli jako najlepsi... moja odpowiedz
            byla co do komentarza ze NIE - co jest kompletna
            bzdura... i nie wiem jak mozna tak odrazu z wejscia kogos
            kasowac a szczegolnie bledna informacja... Niestety my
            Polacy mamy do tego szczegolny talent ;-)
          • nanan1 Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 17.07.03, 15:12
            Rany boskie, stary, jak się czyta twoje posty, to tylko sobie w łeb strzelić...
            Strasznie to życie, nie?

            To, że zawsze widzisz szklankę do połowy pustą, w niczym Ci nie pomoże. Jak Ci
            się dobrze w życiu wiedzie, to ciesz się tym, bo czas mija. A na frustracje
            polecam rower. Albo pobiegaj sobie troszkę.





            corn_flake napisał:

            > bardzo fajna historia, Peter, ale moj kolega byl lekarzem i nawet go nie
            > chcieli na sanitariusza (oblal 'egzamin' w dziale personalnym. Do
            angielskiego
            > tez nie mial glowy bo znal kilka hasel rosyjskich. Powiedzialem mu ze moze
            sie
            > zaczepic ale trzeba 10 lat ciezkiej pracy a nie jakigos tam wysylania paczek
            do
            >
            > Polski. Guzik, zachcialo mu sie zarobic kilkaset dolarow czyszczac ludziom
            > ogrodki i malujac cos tam komus na ulicy. Wrocil a tam zona z milicjantem w
            > lozku... Powiesila sie... ech, szkoda gadac, mozna komus mowic.
            • nanan1 Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 17.07.03, 15:14
              nanan1 napisała:

              > Rany boskie, stary, jak się czyta twoje posty, to tylko sobie w łeb
              strzelić...
              >
              > Strasznie to życie, nie?
              >
              > To, że zawsze widzisz szklankę do połowy pustą, w niczym Ci nie pomoże. Jak
              Ci
              > się dobrze w życiu wiedzie, to ciesz się tym, bo czas mija. A na frustracje
              > polecam rower. Albo pobiegaj sobie troszkę.
              >

              Powyższe skierowanie jest do corn_flake, oczywiście
              >
              >
              >
              >
              > corn_flake napisał:
              >
              > > bardzo fajna historia, Peter, ale moj kolega byl lekarzem i nawet go nie
              > > chcieli na sanitariusza (oblal 'egzamin' w dziale personalnym. Do
              > angielskiego
              > > tez nie mial glowy bo znal kilka hasel rosyjskich. Powiedzialem mu ze moze
              >
              > sie
              > > zaczepic ale trzeba 10 lat ciezkiej pracy a nie jakigos tam wysylania pacz
              > ek
              > do
              > >
              > > Polski. Guzik, zachcialo mu sie zarobic kilkaset dolarow czyszczac ludziom
              >
              > > ogrodki i malujac cos tam komus na ulicy. Wrocil a tam zona z milicjantem
              > w
              > > lozku... Powiesila sie... ech, szkoda gadac, mozna komus mowic.
        • i.p.freely Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 20.07.03, 20:40
          peter_b napisał:

          > matrwisz to glupota i wypowiedza w temacie gdzie widac ze
          > nie masz kompletnego pojecie.
          >
          > A teraz poprawna odpowiedz ... wiekszosc... szczegolnie
          > tych duzych znanych - a nawet tych malych ... Kolega pare
          > lat dotylu przyjechal do USA na stale - w Polsce
          > studiowal 2 lata na jakims malym uniwerku... Tez nie
          > myslal ze cos moze bo angielski bo koszta - az dopiero ja
          > go zagonilem czyli poprostu zlozylem wszystkie papiery do
          > Columbia w Nowym Yorku (o ktorym on akurat marzyl) dostal
          > sie bez problemu - z indexu zaliczono mu w sumie 1.5lat
          > (niektore klasy Polskie nie maily poprostu
          > odpowiednikow)... Juz dawno skonczyl te studia i dawno
          > pracuje w zawodzie - konczac 4 letnie studia w 3lata
          > (1.5z Polski i 1.5 USA) i otrzymujac stypendium do konca
          > za wysokie oceny...
          >
          > Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          -------------------

          Pytanie bylo, "Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach?"

          Wyglada na to, ze sie nie rozumiemy. Moja odpowiedz - ZADNE i przy tym
          obstaje.
          Nikt ci tutaj studiow polskich NIE ZALICZY nawet jak im pokazesz doktorat z
          Uniwersytetu Jagielonskiego. Inny jest tu system i inne wymagania. Tak wiec
          swiezo upieczony mgr.farmacji z Polski nie dostanie tutaj od reki tytulu
          magistra i przedewszystkim LICENCJI, KTORA UMOZLIWIA WYKONYWANIE TEGO ZAWODU.

          Bez wzgledu na to jaka szkole masz, czy nie masz, z Polski bedziesz musial
          przejsc przez egzamin, ktory cie na jakims tutejszym poziomie zaszufladkuje.



          • rhino1 Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 22.07.03, 20:35
            wiesz co troche nie doinformowany jestes - nie zadne tylko niektore kierunki
            np. medycyna czy farmacja , natopmiastr wiekszosc technicznych jest ok - a sam
            pisze ze trzeba przejsc przez egzamin - no wlasnie przez egzamin a nie przez
            koljne studia - najsczesciej jest to GRE z kontkretnych przedmiotow i mozesz na
            doktoranckie po naszych uczelniach spoko isc wiec nei siej zametu jezeli nie
            wiesz .
            piszesz o farmacji to chyba oczywiste ze niektroe leki sa inaczej nazywane w
            Polsce a inaczej tutaj no i dawki sa inne bo sa inne normy
            a co do medycyny to trzeba zdac 4 egzaminy tak jak to robia amerykanscy
            studenci - CSA oraz USML ( czy stopnie ) .
        • jack39nyc Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 25.08.03, 16:18
          no niestety Ty chcac podpowiedziec nie do konca wiesz co sie dzieje tutaj
          a wiec
          jesli mowimy czy nasze uczelnie sa uznawane tutaj to odpowiedz jest "NIE", idz
          do pracy z dyplomem Polskim to zobaczysz czy on jest uznawany, niektore
          doktoraty tutaj sa uznawane, ale powotarzam tylko niektore....
          jesli chodzi o nasze programy szkolne w Polsce to sa uznawane, ale, aby byly
          one uznane, musisz miec przetlumaczony index i wtedy uczelnia Tobie mowi co
          moze zaliczyc i wtedy idziesz sie uczyc w danej uczelni itd (raz jeszcze
          uznawane sa przedmioty ale to tylko w szkolach a nie w miejscach pracy)....,
          niektory programy (tu masz racje) nie maja odpowiednikow amerykanskich, teraz
          jesli tutaj przyjezdzasz z Polski i idziesz na uczelnie to aby dostac dyplom z
          danej uczelni musisz zaliczyc w wiekszosci szkol 30-32 kredyty (tzw rezydencja)
          i wtedy dostaniesz dyplom z danej uczelni (roznie to wyglada w roznych szkolach
          niektore moga wymagac wiecej). Co do angielskiego ..no coz tutaj bez tego nie
          da rady nic skonczyc wiec trzeba go znac kazdy napewno bedzie musial to
          zaliczyc, bo nie mozna skonczyc studiow bez zaliczenia angielskiego na poziomie
          akademickim. A wiec ludzie z wiza studencka musza oprocz TOFELa zaliczyc
          wewnetrzny exmian z angielskiego w danej uczelni, a ludzie z pobytem stalym
          musza zaliczyc tylko wewnetrzny examin ktory oceni znajomosc angielskiego i
          pozwoli poslac delikwenta na odpowiedni poziom angielskiego, angielski konczy
          sie examinem ktory trzeba zdac (bez zdania tego examinu nie konczy sie
          studiow).
          Co do studiow lekarskich to zaliczenie (czyli nostryfikacja) trwac moze roznie
          zalezy od znajomosci angielskiego i szybkosci zdawania examinow (znam czlowieka
          ktory zrobil to w dwa lata ale tez znam paru ktorzy nie zrobili tego nigdy i
          dzis pracuja gdzie pracuje)
          do korn-flaka.... n coz szkoda goscia ze sie powiesil przeciez na swiecie jest
          duzo kobiet... a za mundurem mezatki sznurem????.... tego nie bylo ale moze
          mandat "odpracowywala spolecznie"...hehehe
          pozdrowionka
          J
          PS.. moge wiecej wiadomosci przekazac o studiach (sam konczylem tutaj wiec nie
          bedzie to wiadomosc od franka ktory zna zenka a ten mial kolege ktory mial
          kolege co to skonczyl tutaj studia)
    • lolyta Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 17.07.03, 14:57
      No a jak to w ogole wyglada, takie honorowanie polskich studiow, w kwestii
      formalnej? to znaczy, jesli mam polskiego magistra, to co to jest tutaj?
      Popatrzylam sobie wczoraj na strone jednej z najlepszych uczelni w Stanach w
      dziedzinie ktora sie zajmuje a tam sa kursy "summer", "non degree", "graduate",
      "undergraduate", niektore sa tylko dla doroslych, inne od 16 roku zycia, za
      kazdy sa jakies tam kredyty, ogolnie nie bardzo mam pojecie jak to sie ma do
      tego co juz mam, w sumie chetnie bym sobie zrobila jakis jeden czy dwa kursy
      zeby ludzi z branzy tutaj poznac no i zeby zobaczyc na ile to czym sie zajmuje
      poszlo do przodu, ale jaka opcje wybrac zeby to mialo cien sensu od
      papierologicznej strony?
      • blue_jay Re: Które uczelnie są brane pod uwagę w Stanach? 17.07.03, 15:24
        Lolyta> tydzien temu poslalam swoje dokumenty do diploma evaluation, z tego, co
        mi mowiono, z mgr mozna sie pozegnac, przy takiej ewaluacji zwykle obcinane
        jest 1, 5- 2 lata, wiec np taki licencjat zostaje..jest prawo, ktore wymaga aby
        miec 30 godzin tylko nie pamietam jakich n auniwerku jakims amerykanskim...
        teraz spiesze sie do pracy, ale jak wroce pozniej, to podam Ci linki, wszystko
        sobie przeczytasz, milego dnia.
        • i.p.freely Re:Lolyta, 17.07.03, 16:31
          magister = bachalor
          University of Florida podaje dosc zwiezla informacje na swoim website na
          interesujacy cie temat www.reg.ufl.edu/brochures/applying.html.
          Jesli masz obywatelstwo lub staly pobyt - przejdz na website dla tubylcow.
          Ciebie tzw undergraduate studies nie powinny interesowac. To sa kursy dla
          tych, ktorzy kariere uniwersytecka dopiero zaczynaja.

          Zglos sie do 'counsellors office' pobliskiej uczelni (jakiejkolwiek) i powiedz
          o co ci chodzi. Oni praktycznie poprowadza cie za reke. Nic sie nie czaj.
          • i.p.freely Re:Lolyta, 17.07.03, 16:35
            magister = bachelor
            Zauwazylam za pozno, palec szybszy niz (stara) glowa i oczy :-)
            • mika_1 Re:Lolyta, 17.07.03, 17:12
              A czy istnieje tu cos takiego jak nasz studia podyplomowe?? I czy mozna na to
              "wskoczyc" po naszym magistrze? Nie zalezy mi na tytule bachelor, ale po prostu
              chcialabym sie czegos jeszcze nauczyc.
              • lolyta cos mi sie dziwnie wysyla n/t 17.07.03, 18:23
            • lolyta Dzieki i.p. freely i blue_jay za info... 17.07.03, 18:19
              ...a czy dobrze rozumiem, ze ten bachelor to licencjat wlasnie?
            • lolyta Dzieki za info i.p. freely i blue_jay, 17.07.03, 18:22
              czyli jesli dobrze rozumiem to ten bachelor to licencjat wlasnie?
              • blue_jay Re: Dzieki za info i.p. freely i blue_jay, 17.07.03, 18:57
                bachelor to ten licencjat tutaj trwa 4 lata ( o rok dluzej niz w Polsce), moja
                szefowa powiedziala, ze trzeba miec 32 chyba credit hours nic nie chce mieszac,
                8 class co roku, ja przeliczylam swoje klasy, w roku mialam 12, 13 przedmiotow,
                wiec 3 lata tego w Polsce wychodzi ponad 36 godz, z tym nie ma problemu, a
                master's degree to nasz mgr.. jestem jeszcze w pracy i mam przerwe malenka
                tylko na lunch i zaraz znowu do klasy musze biec.. ale ktos tu podal Ci dobra
                rade, jesli pojdziesz do jakiegokolwiek koledzu albo uniwerku, oni Ci wszystko
                ladnie wytlumacza, a linki posle, jak juz wroce do domciu;-)
                pozdrowienia
                • peter_b Re: Dzieki za info i.p. freely i blue_jay, 17.07.03, 19:06
                  Aby byc Full Time Student na universytecie potrzebne jest
                  min 12 kredytow (prosty przelicznyk kredytow to jest
                  1kredyt to jedna godzina tygodniowa danego przedmiotu -
                  klasy sa przewaznie 3 kredytowe)... Part time Student to
                  min. 6 kredytow na semester. Jeszcze dodam ze w duzo
                  universytetach jesli sie chce powyzej 16 kredytow - to
                  potrzebana jest specjalna zgoda (bo uwazaja ze ktos moze
                  byc za bardzo obciazony majac powyzej 16godz tygoniowo
                  zajec)...
                • jack39nyc Re: Dzieki za info i.p. freely i blue_jay, 25.08.03, 16:35
                  Associate degree – 62-68 kredytow
                  Bachelor Degree – 118-128 kredytow (lub mniej wiecej 60 pare po Associate )
                  Master Degree – 30-34 kredyty po Bachelor
                  MBA – zalezy co sie robi – 44-60 kredytow po Bachelor

                  Ile mozna z roku zrobic kredytow... a wiec mozna zrobic do 24 kredytow w
                  semestrze (nie polecam robienie 24 bo jest to naprawde ciezko) przewaznie
                  przedmiot ma od 1(np WF ktory tez trzeba zaliczyc) do 4 (wiekszosc 3-4)kredytow
                  a wiec policzcie sobie ile to klas jest....
                  Sa tez tzw winter programs i summer schools w szybszym tempie (podwojna ilosc
                  godzin w tygodniu) konczy sioe dany przedmiot,
                  Normalnie aby byc tzw „full time student” musisz brac minimum 12 kredytow...
                  Ci ktorzy tutaj studiowali wiedza ze studiowanie rozni sie od tego jak sie
                  studiuje w Polsce, i wiekszosc zajec aby zaliczyc trzeba na nich byc, odrobic
                  prace domowe i zdac pare examinow z danego przedmiotu...
                  A wiec to ile kto lat studiuje tutaj zalezy praktycznie od danej osoby i
                  mozliwosci finansowo- czasaowych, jak w ciagu 4.5 roku mialem zrobione 179
                  kredytow (pozniej jeszcze trioche studiowalem ale juz ciutke wolniej..), i
                  uwierzcie mi to jest ciezka harowka jesli chce sie utrzymac GPA na wysokim
                  poziomie (ja mialem 3.82/4.0). oceny sa potrzebne jesli sie chce studiowac nie
                  placac za programy pieniedzy, mnie studia tutaj nie kosztowaly nic... ale
                  trzeba miec dobre oceny, przy niskich zarobkach sa tez roznego rodzaju granty
                  stanowe i federalne ktore kiedys wynosily do $3000 / semestr (skonczylem studia
                  w 95 roku wiec nie wiem jakie to sa sumy teraz).
                  Konkretne informacje o programach sa na web sites kazdej uczelni... i w
                  zasadzie niewiele sie od siebie roznia.....
                  pozdrowionka i powodzenia
          • peter_b Re:Lolyta, 17.07.03, 19:00
            Jesli juz to magister = Masters a bachelor to odnosnik
            np. inzyniera - bachelor otrzymuje sie po 4latach nauki -
            jesli ktos chce Masters to pisze wtedy prace magisterska...

            Co natomiast do zaliczania przerobionej nauki z
            universytetu Polskiego czy tez tytulow - to kazda szkola
            ma poprostu inne wymogi - i najlepiej i najprosciej
            poprostu sie z taka szkola zkontaktowac - wawet przez
            email (addressowac do "Admissions Office" ktory kazda
            szkola ma).
            • i.p.freely Re:Peter 20.07.03, 20:21
              peter_b napisał:

              > Jesli juz to magister = Masters a bachelor to odnosnik
              > np. inzyniera - bachelor otrzymuje sie po 4latach nauki -
              > jesli ktos chce Masters to pisze wtedy prace magisterska...
              -----------
              WRONG

              A wiec wyglada to tak, mozesz ukonczyc 4-letni college, uniwersytet, MIT and
              so on... napisac prace i dostajesz tytul BACHELOR = odpowiednik polskiego
              magistra. Lekarz po ukonczeniu studiow jest tylko magistrem, bez tytulu
              doctora. Ukonczysz szkole, nie piszesz pracy - dostajesz DYPLOM. :-) Pamietaj,
              ze nie ma wymogu pisania pracy.

              Polski inzynier = tytul w zawodzie technicznym w Polsce. Tutaj mozesz miec
              tytul BACHELOR OF SCIENCE IN CHEMISTRY na przyklad = izynier chemik.
              Ja mam BACHELOR OF MEDICAL SCIENCE IN NURSING. Wez to przetlumacz. Inzynier
              pielgniarstwa????

              Kolejny etap to MASTERS program i pisanie kolejnej pracy. Kiedy zaliczysz
              masters, mozesz zaczac prace nad DOCTORATEM. Nie ma kolejnego etapu bez
              zaliczenia poprzedniego.

              Nie wiem skad sie wzial LICENCJAT w polskim nazewnistwie jesli chodzi o
              tlumaczenie tytulow.
              Licencja to nie 'educational title' - to aktualny dokument, ktory dostajesz po
              zdaniu egzaminu jak np BAR EXAM dla prawnikow, lub NACLEX dla pielegniarek,
              zezwalajacy ci na legalna dzialalnosc zawodowa. Ja mam swoj 'bachelor, tytul
              ale gdybym oblala NCLEX to skonczyloby sie na tytule bo licencji bym nie
              dostala.
              Mozesz miec doctorat z prawa, nie zdasz BAR exam - jestes tylko doktorem prawa
              na papierze bez prawa wykonywania zawodu.

              Tyle o licencjach, ktore podobno mozna kupic...?!!!! jesli ktos ma dojscie :-)


              > Co natomiast do zaliczania przerobionej nauki z
              > universytetu Polskiego czy tez tytulow - to kazda szkola
              > ma poprostu inne wymogi - i najlepiej i najprosciej
              > poprostu sie z taka szkola zkontaktowac - wawet przez
              > email (addressowac do "Admissions Office" ktory kazda
              > szkola ma).

              Tu sie z toba w zupelnosci zgadzam. :-)
              • peter_b Re:Peter 21.07.03, 18:34
                i.p.freely napisał:


                >
                > A wiec wyglada to tak, mozesz ukonczyc 4-letni college,
                uniwersytet, MIT and
                > so on... napisac prace i dostajesz tytul BACHELOR =
                odpowiednik polskiego
                > magistra.

                Prace piszesz aby otrzymac Bachelor? :-))))) O jakiej ty
                pracy mowisz ??? I na jakim to kierunku jest taki
                wymog??? Mozesz podac jakis link?

                > Polski inzynier = tytul w zawodzie technicznym w
                > Polsce. Tutaj mozesz miec
                > tytul BACHELOR OF SCIENCE IN CHEMISTRY na przyklad =
                > izynier chemik.

                To co w koncu Bachelor to Inzynier??? :-))))

                > Ja mam BACHELOR OF MEDICAL SCIENCE IN NURSING. Wez to
                > przetlumacz. Inzynier
                > pielgniarstwa????

                Inzynier to akurat byl przyklad - Ale napewno majac tytul
                BACHELOR OF MEDICAL SCIENCE IN NURSING - Nie masz tytulu
                Magistra :)))

                >Kiedy zaliczysz
                > masters, mozesz zaczac prace nad DOCTORATEM. Nie ma
                kolejnego etapu bez
                > zaliczenia poprzedniego.

                Tu sie zgadzam

                > Nie wiem skad sie wzial LICENCJAT w polskim
                nazewnistwie jesli chodzi o
                > tlumaczenie tytulow.
                > Licencja to nie 'educational title' - to aktualny
                dokument, ktory dostajesz po
                > zdaniu egzaminu jak np BAR EXAM dla prawnikow, lub
                NACLEX dla pielegniarek,
                > zezwalajacy ci na legalna dzialalnosc zawodowa. Ja mam
                swoj 'bachelor, tytul
                > ale gdybym oblala NCLEX to skonczyloby sie na tytule bo
                licencji bym nie
                > dostala.

                Tutaj piszesz o roznych licencjach a nie tytulach
                naukowych... Gdzie nie wszedzie aby otrzymac dana
                licencje wymogiem jest jakis tytul naukowy...

                > Mozesz miec doctorat z prawa, nie zdasz BAR exam -
                jestes tylko doktorem prawa
                > na papierze bez prawa wykonywania zawodu.

                To prawda ... Ale znow nie na temat...
                >
                > Tyle o licencjach, ktore podobno mozna kupic...?!!!!
                jesli ktos ma dojscie :-)

                Tak wydrukowac mozna dzis wszystko - ale jest to przeciez
                sprawdzane - bo kwit to nie wszystko...
                • tizedik Re: Peter 21.07.03, 19:49
                  Wyglada na to, ze Peter konczyl studia w Polsce ze 20 lat temu. Mo, moze troche
                  pozniej..:) I dlatego podaje przyklad z inzynierem. Kiedys tak bylo, ze np. po
                  4 latach nauki zostawalo sie inzynierem, po kolejnym roku - magistrem
                  inzynierem. Na studiach humanistycznych tych metod (chyba) nie stosowano.
                  I wlasnie ten system inzynier - po kolejnym roku - magister mozna odniesc do
                  obecnie stosowanego w Polsce, czyli najpierw licencjat (po 3 latach), potem
                  kolejne 2 - 3 lata i magister, na tej samej albo innej uczelni. Potem mozna
                  zrobic doktorat.
                  I takie trojstopniowe szkolnictwo mozna juz wprost odniesc do amerykanskiego.
                  Natomiast obydwoje nie dogadaliscie sie w kwestii roznic miedzy licencja a
                  licencjatem. Sa zawody w Polsce, ktore wymagaja czegos na ksztalt licencji, bo
                  nie zdobywa sie prawa do ich wykonywania raz na zawsze. Przykladem moga byc
                  lekarze albo prawnicy.
                  W Stanach niektore polskie dyplomy wyzszych uczelni mozna nostryfikowac, co
                  jednak nie polega na prostym potwierdzeniu w papierach prawa do wykonywania tam
                  wlasnie np. zawodu lekarza.
                  I mozna tez wskoczyc niejako w doktorat po magisterium na polskiej uczelni. Ale
                  w praktyce polega to na zalapaniu sie w Polsce, z macierzystej uczelni, na
                  amerykanski program stypendialny, czyli udzial w amerykanskim programie
                  naukowym, ktory jest kontynuacja prac badawczych prowadzonych wczesniej w
                  Polsce. Nawet teraz mowi sie o znaczacym zwiekszeniu puli miejsc na te
                  stypendia, tak przynajmniej Amerykanie obiecuja.
                  • peter_b Re: Peter 23.07.03, 05:15
                    Studia konczylem w USA - z tytulem Master of Science...
                    Ale przyznam ze w Polskim szkolnictwie nie jestem na
                    czasie ;-) Przyklad moj jest przyznam z lat kiedy Polskie
                    szkolnictwo zblizone bylo do USA ... ale byl to jedynie
                    przyklad i ktory najbardziej pasowal aby wzmocnic ze
                    Bachelor to nie Magister... Zreszto po tylu zmianach w
                    Polskim szkolnictwie - jedynie mieszkajacy w Polsce moze
                    sie tak dokonca polapac ;-)

                    Pozdrawiam i dzieki za edukacje :-)
                    • e-mania Re: Peter 23.07.03, 06:17
                      peter_b napisał:

                      Alez prosze bardzo :)
                      Wiesz, ze przy okazji mnie zmartwiles ;-) Nigdy dotad nie zauwazylam u siebie
                      zapedow pedagogicznych ;-)
                      Pzdr
                      • peter_b Re: Peter 23.07.03, 18:50
                        e-mania napisała:

                        > Wiesz, ze przy okazji mnie zmartwiles ;-) Nigdy dotad
                        nie zauwazylam u siebie
                        > zapedow pedagogicznych ;-)
                        > Pzdr

                        Przepraszam nie chcialem urazic ;-))))))))
              • jack39nyc Re:Peter 25.08.03, 16:46
                Tak masz racje....
                wiesz co ja mysle ze licencjat to moze byc odpowiednik Associate Degree... ale
                nie mam pojecia... spotykam sie z tym czesto w Polsce ....
                Pozdrowienia...
                J
            • jack39nyc Re:Lolyta, 25.08.03, 16:40
              no coz ja konczylem szkole inzynieryjna i niestety musialem pisac prace koncowa
              na koniec programu Bachelor (praca i model czegos tam czesto jest wymagane)...
              tak jest w szkolach inzynieryjnych...
              Master konczy tez cos w rodzaju pracy magisterskiej... wiec niestety nie ma
              lekko examinow jest
              powodzenia
              J
          • i.p.freely Re:test requirements 18.07.03, 00:35
            www.reg.ufl.edu/brochures/test.html
            (moze tym razem link wyjdzie - chodzi o wymagane testy)

            No i cos o samym GRE tescie
            www.gre.org/faqnew.html

            Mika pisze:
            <<A czy istnieje tu cos takiego jak nasz studia podyplomowe?? I czy mozna na
            to
            "wskoczyc" po naszym magistrze? Nie zalezy mi na tytule bachelor, ale po
            prostu
            chcialabym sie czegos jeszcze nauczyc.>>

            i.p.freely --
            • i.p.freely Re:F.A.Q 18.07.03, 00:45
              i inne przydatne informacje dla rozwazajacych tutejsze studiowanie:
              www.ufic.ufl.edu/iss/issnew/iss.htm
    • martyna14 Re: Do Petera B 19.07.03, 21:41


      Widze , ze sie niezle orientujesz w tutejszym systemie .
      Mam so Ciebie pytanie za co ten Twoj kolega zaplacil za Columbie slyszlam ,
      ze to drogi univesytet ? Czy dostal stypendium czy wzial pozyczke? Za co sie
      utrzymywal?

      Poza tym ja stoje przed dylematem ? Wrocic na 1.5 roku do Polski i skonczyc
      magistra z prawa i tutaj bym musialabym tylko studiowac rok czasu aby dostac
      magista prawa z AMERYKANSKIEJ uczelni czy zaczynac wszystko od poczatku .

      Co Ty bys zrobil?
      • aniutek Re: Do Petera B 19.07.03, 23:06
        >Mam so Ciebie pytanie za co ten Twoj kolega zaplacil za Columbie
        slyszlam , ze to drogi univesytet ? Czy dostal stypendium czy wzial
        pozyczke? Za co sie  utrzymywal? <

        Swietne pytanie i ja chcialabym zobaczyc na nie odpowiedz, taki
        swiezy z Pl baz papierow mniemam i dostal scholarship??? jesusss
        jak on to zrobil??
        ciekawa jestem poniewaz sama bylam najlepsza na roku i ciagle
        oferowali mi $$$$$ ale nie moglam ich dostac bo nie mialam
        papierow :( a jak juz skonczylam nie bylo pracy bo GC niet....
        a Columbia czy NYU to hohoho super szkoly, marzy mi sie :)
        • i.p.freely Re: Martyna 20.07.03, 19:41
          Applicants to the College of Law must have a degree equal to a U.S. bachelor's
          degree.
          ------------------------
          Master of Laws in Comparative Law: The LL.M. in Comparative Law program is
          designed for graduates of foreign law schools who want to enhance their
          understanding of the American legal system.
          -------------------------

          Decyzja nalezy do ciebie pod warunkiem, ze masz odpowiednia wize (wize podobno
          mozna zmienic)lub zielona karte, tudziez obywatelstwo no i najwaznieszy w
          sumie aspekt, FUNDUSZE na finasowanie calego przedsiewziecia.

          Jesli chodzi o mnie to mialam polska mature (z 1968r), zielona karte i SAT z
          1430 punktami (1600 mozliwych). Nasz dochod w 1980r roku byl niski wiec
          dostalam PELL GRANT sfa.osu.edu/Grants/Pell.asp - ktory pokryl pierwszy
          rok studiow.
          Kolejne dwa lata pokryl 'scholarship,' jakoze po pierwszym roku i latach
          kolejnych bylam na 'DEANS LIST' (minimum grade-point average of 3.500 na 4.00
          mozliwych). Skonczylam studia z wyroznieniem MAGNA CUM LAUDAE (top 5%).

          Z tego co pamietam to wiza studencka nie pozwala ani na zaciaganie tutejszych
          pozyczek, ani na prace powyzej 20 godzin tygodniowo. Link, ktory podalam we
          wczesniejszym wpisie chyba mowi cos na ten temat - poszperaj.

          Nic nie bedziesz musiala zaczynac od poczatku, jesli zdecydujesz sie na studia
          tutaj. Nie omieszkaj rowniez liczyc sie z tym , ze zalicza ci mniej kursow niz
          sie spodziewasz. Miedzy innymi chodzi im o $$$.
          Niektore kursy bedziesz mogla kontestowac - ja zrobilam tak z chemia, fizyka i
          biologia. Licz sie z tym, ze rok czy poltora bedzie dwu- lub trzyletnim
          przedsiewzieciem.... moze nawet wiecej.

          No i cukierek na koniec - BAR EXAM !!!! Przejzyj przyklady z lat ubieglych ze
          Stanu Nowy Jork
          www.nybarexam.org/Q&A203.htm
          lub Maryland.
          www.courts.state.md.us/ble/examques&ans.html

          Niczym sie nie zrazaj. Wierz mi, ze jest warto dopiac swego.











        • peter_b Re: Do Petera B 25.07.03, 22:01
          No tak bez papierow to troche trudno... Bo w koncu to
          wszystko jest dla rezydentow ktorzy i tak predzej czy
          puzniej zabula za to ze swoich wyzszych podatkow przy
          lepszej pracy ;-)

          No ale nawet dla "International Students" so pewne opcje...
          np. tu NYU (ktorym jestes zainteresowana;-)
          www.nyu.edu/financial.aid/international.html
      • doris-ek Re: Martyna 20.07.03, 22:33
        Skonczylam Law School (JD) w US, praktykuje 8 lat (Houston, Texas). Tu law
        school daje Ci JD (Jurisprudence Doctor) tylko po 3 latach. Po llm'ie IMHO
        trudno zdac Bar Exam. Zacznij sie uczyc do LSAT'u (nie jest to latwy examin
        zwazywszy ze trzeba wszystko robic szybko), Kaplan jest dobry. Studia
        przeddyplomowe mialam z literatury angielskiej i lingwistki (jak wiekszosc
        wcale nie zwiazane z prawem), malo osob po pre-law jest w law school.
        Studiowalam z Bulgarka ktora skonczyla prawo w Sofii a potem wyszla za maz za
        Amerykanina. Jej background pomogl jej w znalezieniu b. dobrej pracy. Mnie
        pomogla znajomosc rosyjskiego (sic!).

        Jak masz pytana to pisz na priv. Trzymam kciuki.

        pozdrawiam,
        • martyna14 Re do Doris 22.07.03, 04:19
          doris-ek napisała:

          > Skonczylam Law School (JD) w US, praktykuje 8 lat (Houston, Texas). Tu law
          > school daje Ci JD (Jurisprudence Doctor) tylko po 3 latach. Po llm'ie IMHO
          > trudno zdac Bar Exam. Zacznij sie uczyc do LSAT'u (nie jest to latwy examin
          > zwazywszy ze trzeba wszystko robic szybko), Kaplan jest dobry. Studia
          > przeddyplomowe mialam z literatury angielskiej i lingwistki (jak wiekszosc
          > wcale nie zwiazane z prawem), malo osob po pre-law jest w law school.
          > Studiowalam z Bulgarka ktora skonczyla prawo w Sofii a potem wyszla za maz za
          > Amerykanina. Jej background pomogl jej w znalezieniu b. dobrej pracy. Mnie
          > pomogla znajomosc rosyjskiego (sic!).
          >
          > Jak masz pytana to pisz na priv. Trzymam kciuki.
          >
          > pozdrawiam,
          >

          Probowalam wyslac Ci maila ale nie wiem czemu - maile wracaly nie dostarczone
          pod Twoj adres.
          Dzieki za te informacje . Bardzo mi ie przydadza.
          Czyli Ty radzisz jednak nie konczyc prawa w Polsce tylko zaczac
          tutaj od poczatku ?
          To bedzie dluzej bo najpierw musialabym zrobic pre law (3 czy 4
          lata ) plus 3 lata prawa a po magistercew Polsce to by byl tylko
          rok plus ewentualnie kurs przygotowujacy do zdania BARU . I mysle ,
          ze nawet tylko z llm moglabym znalezc jakas ciekawa prace.

          Czy mozesz mi napisac cos wiecej o LSAT ?
          Czy moge zaczac uczyc sie juz teraz - samodzielnie -bez kursu.
          Jakiego typu pytania padaja na tym egzaminie?

          Dzieki za te przydatne informacje .

          Pozdrawiam i jak tam zycie w Teksasie?


          • i.p.freely Re: Darmowy online LSAT 22.07.03, 08:02
            ale musisz sie zarejestrowac. Wejscie na dole strony.

            • i.p.freely Re: zgubiony link 22.07.03, 08:04
              www.princetonreview.com/law/testprep/testprep.asp?TPRPAGE=81&TYPE=LSAT
              • i.p.freely Re: LSAT bez rejestracji 22.07.03, 08:09
                www.lsac.org/pdfs/test.pdf
          • doris-ek Re: Re do Doris 22.07.03, 20:21
            Napisz do mnie na kdoris@corelab.com
            Mozesz sie sama uczyc. Ja zaczelam od Princeton review (polacanej przez i.p.
            freely), potem Kaplan ktory nauczyl mnie predkosci i szybkosci podejmowania
            decyzji.
            BA zrobisz w "trymiga" a nie "w trzy lata" i to tez jest dobra opcja. Mozesz
            dostac kredyt lub "test out" z roznych przedmiotow. Ja "testoutowalam" z
            matematyki, laciny, rosyjskiego, niemieckiego itd. Testy sa b. trudne (lacina-
            koszmar !!!)ale z freshmanki zrobilam sie senior dosc predko. Pisalam o
            ukonczeniu studiow w Polsce bo wiem jakie wrazenie zrobil europejski dyplom na
            przyszlych pracodawcach mojej kolezanki z Bulgarii i kolegi z Ukrainy. Ja mam
            cale wyksztalcenie tutaj (poza elementarnym :o) wiec nie mam sie czym chwalic
            poza znajomoscia jezykow. Chetnie wiecej Ci poradze ale wolalabym prywatnie.
            Pozdrawiam Cie,
            ( i pania i.p. freely tez!)
            • macsue Re: do prawniczki-jeszcze o LLM i JD 24.07.03, 08:18
              Hej, mam magistra prawa z UW, oceny mialam srednie ale dostalam sie na 5
              niezlych uniwerkow na LLM, generalnie wszyscy byli "very impressed with my
              credentials" chociaz wcale nie bylo czym sie tak podniecac, wlasnie zaczynam w
              sierpniu LLM-a na University of Illinois, pytalam juz o dalsze mozliwosci
              przeniesinia sie na tryb JD( bo po LLMie mozna zdawac bar exam tylko w kilku
              stanach) i oni oczywscie bardzo chetnie, byc moze nawet nie musialabym zdawac
              LSATu, szkola sie nad tym zastanawia obecnie. Przez rok pracowalam tez w
              kancelarii prawnej tu w Stanach, troche sie napatrzylam, zastanwiam sie i tu
              pytanie do dziewczyny ktora praktykuje juz od 8 lat, czy to ma sens? Jak sobie
              radzilas na poczatku? Jak inni prawnicy Cie postrzegaja, jak pracodawca? No i
              czy to amerykanskie prawo(w sensie szkola)jest do pzejscia bezproblemowo, czy
              mozna w tym czasie pracowac? Bardzo jestem ciekawa, w jakich stanach zdawalas
              bara? W Nowym Jorku czy tylko w Teksasie? Bede wdzieczna za Twoje refleksje.
              • doris-ek Re: do prawniczki-jeszcze o LLM i JD 24.07.03, 14:35
                Wyjechalam jak bylam b.b.b. mloda. Tu skonczylam studia i zrobilam doktorat.
                Jak pisalam nie mam wyksztalcenia z Polski. Jestem normalna obywatelka US i
                nikogo nie obchodzi gdzie sie urodzilam. Jezeli jestes dobrym, odpowiedzialnym
                prawnikiem to mozesz odniesc tu sukces. A ciekawy "background" to tylko plus.
                Bar exam jest b. trudny, zwlaszcza w Texasie i NY. Mnie udalo sie za pierwszym
                razem. Jedyna trudna rzecza jest naucznie sie wiary w siebie. Pracuj nad
                jezykiem (nie tylko znajomosc ale i akcent, jezeli go jeszcze masz).

                Po Bar Exam pracowalam w dwoch miedzynarodowych firmach do ktorych bylam
                zrekrutowana po interview jeszcze na campusie. Dlatego tak namawiam wszystkich
                na JD. Teraz jestem AGC w firmie miedzynarodowej naftowej i nikt nie ma pojecia
                ze jestem emigrantka.

                To wszystko kosztowalo mnie duzo wysilku i wyrzeczen, ale sie oplacilo. W
                wakacje "clerkowalam" (wtedy za $1500 tygodniowo, teraz jest pewnie wiecej).

                Niestety "foreign grduates" tylko po llm to tu wyrazenie perjoratywne, dlatego
                tak namawiam Cie na JD program. Po llm-ie masz bardzo ograniczone mozliwosci
                robienia kariery. No i beda cie chcieli wyslac za granice.

                Texas i NY maja reciprocity po 5 latach.

                Mozesz napisac do mnie na priva.

                pozdrawiam,
                • macsue Re: do prawniczki-jeszcze o LLM i JD 24.07.03, 18:37
                  Bardzo dziekuje za informacje, tak myslalam ze jednak trzeba uderzac na JD,
                  wszystko jeszcze przede mna. Powodzenia. Jesli bede jeszcze miala jakies
                  pytania to odezwe sie na priva. Dzieki!
                  • martyna14 Re: do prawniczki-jeszcze o LLM i JD 24.07.03, 21:44
                    macsue napisała:

                    > Bardzo dziekuje za informacje, tak myslalam ze jednak trzeba uderzac na JD,
                    > wszystko jeszcze przede mna. Powodzenia. Jesli bede jeszcze miala jakies
                    > pytania to odezwe sie na priva. Dzieki!

                    CZyli z polskim magistrem mozna od razu na JD bez LLM? I czy JD to doctor
                    praw?
                    • doris-ek Re: do prawniczki-jeszcze o LLM i JD 24.07.03, 22:08
                      martyna14 napisała:

                      >
                      > CZyli z polskim magistrem mozna od razu na JD bez LLM? I czy JD to doctor
                      > praw?

                      tak. tak. JD to doktor praw i jedyne wyksztalcenie dla prawnika (tak jak np MD
                      dla lekarza). llm to nie magister prawa. llm to program specjalistyczny. uczysz
                      sie kilku wybranych przedmiotow. llm do Bar Exam (a o to chodzi) nie
                      przygotowuje. Po studiach przed-dyplomowych (jakie by one nie byly) trzeba zdac
                      LSAT, miec dobre oceny i listy polecajace. Sa ludzie ktorzy po JD robia llm
                      (sic!) jako dodatkowa specjalizacje teoretyczna. JD nie ma nic wspolego z
                      prawem w rozumieniu europejskim. JD przygotowuje Cie do zawodu. Najpierw 3
                      semestry obowiazkowe (kontratky, prawo konstytucyjne, prawo karne, postepowanie
                      cywilne, prawo wlasnosci, prawo jednostek prawncyh itd) potem wybierasz sobie
                      to co w czym sie chcesz specjalizowac(akcje i obligacje, miedzynarodowe
                      tranzakcje, prawo pracy itd). Jeszcze raz bardzo was zachecam. Trzeba sie
                      upewnic ze szkola jest przy dobrym uniwerku i ze jest "ABA approved". Ja jestem
                      bardzo zadowolona ze swojej pracy i uwazam ze dokonalam dobrego wyboru. W US
                      jest to praca b. dobrze platna i respektowana mimo dowcipow o prawnikach.

                      Zawsze zaczynam przemowienia do duzej grupy osob w ten sposob: "I am blond
                      Polish and a lawyer" i po przerwie "trudno przy mnie kawal opowiedziec".
                      :o)))

                      Jeszcze raz pozdrawiam i zycze sukcesow,
                      • macsue Re: dziekuje 25.07.03, 17:39
                        Jeszcze raz dziekuje Doris za wszystkie informacje, napewno napisze o moich
                        wrazeniach jak zaczne te moje studia(na razie LLM).Pozdrowienia dla wszystkich
                        uczacych sie!
                        • warchol3 Zadne 25.07.03, 20:01
                          Zadne nie sa brane pod uwage.
                        • martyna14 Re: dziekuje 30.07.03, 04:24
                          macsue napisała:

                          > Jeszcze raz dziekuje Doris za wszystkie informacje, napewno napisze o moich
                          > wrazeniach jak zaczne te moje studia(na razie LLM).Pozdrowienia dla
                          wszystkich
                          > uczacych sie!


                          A do ilu univerkow skladalas podanie i czy za kazde podanie musialas placic?
                          Jaki jest Twoj angielski ( bo ja sie o moj troszke boje) i czy dostalas
                          jakiejs stypendium?
                          • peter_b Re: dziekuje 30.07.03, 20:18
                            O poziom jezyka nie powinnas sie martwic - uniwersytet to
                            ogromna mieszanka z calego swiata gdzie bardzo duza ilosc
                            ma poziom sredni ... znam wiele osob ktore mialy takie
                            same obawy - byli tez tacy ktorzy mieli dosc spore limity
                            np. w mowie - rozumiec to rozumieli na 80% z pisownia tez
                            bylo gozej ... i bylo BEZ PROBLEMU ... w USA nauczyciel
                            jest dla ucznia - a nie odwrotnie ... wiec naprawde nie
                            ma sie czego bac tylko startowac!
      • peter_b Re: Do Petera B 25.07.03, 21:14
        Jego przypadek byl dosc specificzny, poniewaz mial status
        uchodzcy. Polskie organizacje ktore mialy sie nim
        zaopiekowac (oplacane przez panstwo) wypchnely poprostu
        go do pracy przy lopacie i jeszcze za ktora kazali sobie
        zabulic... Co natomiast mu sie nalezalo? No wlasnie ...
        Poniewaz mial status uchodzcy mogl i nie znal jezyka a
        chcial sie uczyc aby moc normalnie zyc w tym kraju na
        okres Nauki (czy to studia czy tez tylko jezyk) zalatwilo
        sie ze byl na utrzymaniu panstwowym... poniewaz takze
        bedac na tym utrzymaniu mial na kwitach bardzo male
        dochody wiec otrzymal zapomogi bezwrotne (wtedy Pell in
        TAP Grants teraz moze sie to nazywac troszke inaczej)
        ktore nie tylko w calosci oplacaly szkole ale i tez
        ksiazki itp. Czyli za mieszkanie i wyzywienie/ubranie
        lokalny telefon itp. placilo panstwo a nauke bezwrotne
        zapomogi panstwowo/stanowe. To byl pierwszy semestr -
        gdy byl by glombem to poprostu dalej by tak mial a ze
        mial bardzo wysokie oceny to dostal jeszcze dodatkowe
        stypendia i jakies nagrody pieniezne ze szkoly... Dotego
        jeszcze mial dosc sporo czasu - wiec zalapal sie na pare
        godzin do jakiegos sklepu jako sprzedawca gdzie placono
        mu gotowka... Jak skonczyl szkole i zalapal sie na
        poczatku do pracy to troche nazekal ze chodzac do szkoly
        mial wiecej kasy niz pracujac (ale byly to tylko poczatki).

        Teraz pare podpowiedzi biorac dzisiejsze realia gdzie
        Polak juz nie moze byc uchodzca ;-) Jesli ma sie
        obywatelstwo czy tez zielona karte i chce sie isc na
        studia (czy od poczatku czy tez z zaliczeniem kredytow z
        Polskiego Universytetu), to odrobine sie trzeba do tego
        przygotowac aby mialo to wszystko rece i nogi... Gdy
        skladamy applikacje o Pell / TAP grant (ktore sa 2
        podstawowe na NY ale gdzie individualne szkoly maja
        swoich innych jeszcze troche)- ktora nawet skladaja Ci
        bez zadnych szans...brane jest pod uwage ostatnie nasze
        rozliczenie... Czyli gdy zarobki sa niskie -otrzymuje sie
        wieksza bez zwrotna zapomoge ktora przewaznie pokrywa
        koszt szkoly i w zaleznosci od szkoly starcza jeszcze na
        ksiazki (jak np CUNY lub SUNY). Skladac po te zapomogi
        trzeba min. 2-3miesiace przed rozpoczeciem szkoly (jak
        nie lepiej)- bo sa duze opuznienia dzieki duzej ilosci
        chetnych. Inne opcje to studenckie pozyczki... ktore
        dzilaja na zasadzie ze nisko oprocentowany procent i
        splacanie zaczyna sie PO SKONCZENIU NAUKI... Czyli jak
        dzis wezmiez np. $5000 i bedziesz studiowac bardzo
        dokladnie np. przez 8lat ;-) to po 8 latach Twoj dlug
        jest dokladnie $5000 jesli w calosci splacisz go w ciagu
        6 miesiecy, jesli nie to wtedy dopiero zaczynaja doliczac
        procent... Znam wielu ktorzy poprostu brali taka pozyczke
        i zamrazali na pare lat ... a gdy juz wyszli ze szkoly to
        poprostu odrazu zwracali zatrzymujac sobie procent...
        Oprucz nisko oprocentowanych pozyczek bankowych takze sa
        jeszcze bardzej bardzo bardzo nisko oprocentowane
        pozyczki dla tych biednieszych. Takze wiele szkol oferuje
        od siebie bardzo niskio oprocentowane pozyczki.

        To jest pierwszy semestr - nastepne to juz zaleza od ocen
        ... jesli sa wysokie dochodza wtedy stypendia i nagrody...

        Wiec tym ktorzy chca troche po studiowac proponuje wybrac
        szkole lub kilka i skontaktowac sie z Admissions Office a
        nastepnie z Financial Aid Office (z tym drugim lepiej
        osobiscie)...

        troche wiecej detali np.na tej stronie NYU...
        www.nyu.edu/financial.aid/faguide.html
        Pozdrawiam i zycze powodzenia
        • erminia Re: Do Petera B 02.08.03, 18:22
          peter_b napisał:

          > Jego przypadek byl dosc specificzny, poniewaz mial status
          > uchodzcy. Polskie organizacje ktore mialy sie nim
          > zaopiekowac (oplacane przez panstwo) wypchnely poprostu
          > go do pracy przy lopacie i jeszcze za ktora kazali sobie
          > zabulic... Co natomiast mu sie nalezalo? No wlasnie ...
          > Poniewaz mial status uchodzcy mogl i nie znal jezyka a
          > chcial sie uczyc aby moc normalnie zyc w tym kraju na
          > okres Nauki (czy to studia czy tez tylko jezyk) zalatwilo
          > sie ze byl na utrzymaniu panstwowym... poniewaz takze
          > bedac na tym utrzymaniu mial na kwitach bardzo male
          > dochody wiec otrzymal zapomogi bezwrotne (wtedy Pell in
          > TAP Grants teraz moze sie to nazywac troszke inaczej)
          > ktore nie tylko w calosci oplacaly szkole ale i tez
          > ksiazki itp. Czyli za mieszkanie i wyzywienie/ubranie
          > lokalny telefon itp. placilo panstwo a nauke bezwrotne
          > zapomogi panstwowo/stanowe. To byl pierwszy semestr -
          > gdy byl by glombem to poprostu dalej by tak mial a ze
          > mial bardzo wysokie oceny to dostal jeszcze dodatkowe
          > stypendia i jakies nagrody pieniezne ze szkoly... Dotego
          > jeszcze mial dosc sporo czasu - wiec zalapal sie na pare
          > godzin do jakiegos sklepu jako sprzedawca gdzie placono
          > mu gotowka... Jak skonczyl szkole i zalapal sie na
          > poczatku do pracy to troche nazekal ze chodzac do szkoly
          > mial wiecej kasy niz pracujac (ale byly to tylko poczatki).
          >
          > Teraz pare podpowiedzi biorac dzisiejsze realia gdzie
          > Polak juz nie moze byc uchodzca ;-) Jesli ma sie
          > obywatelstwo czy tez zielona karte i chce sie isc na
          > studia (czy od poczatku czy tez z zaliczeniem kredytow z
          > Polskiego Universytetu), to odrobine sie trzeba do tego
          > przygotowac aby mialo to wszystko rece i nogi... Gdy
          > skladamy applikacje o Pell / TAP grant (ktore sa 2
          > podstawowe na NY ale gdzie individualne szkoly maja
          > swoich innych jeszcze troche)- ktora nawet skladaja Ci
          > bez zadnych szans...brane jest pod uwage ostatnie nasze
          > rozliczenie... Czyli gdy zarobki sa niskie -otrzymuje sie
          > wieksza bez zwrotna zapomoge ktora przewaznie pokrywa
          > koszt szkoly i w zaleznosci od szkoly starcza jeszcze na
          > ksiazki (jak np CUNY lub SUNY). Skladac po te zapomogi
          > trzeba min. 2-3miesiace przed rozpoczeciem szkoly (jak
          > nie lepiej)- bo sa duze opuznienia dzieki duzej ilosci
          > chetnych. Inne opcje to studenckie pozyczki... ktore
          > dzilaja na zasadzie ze nisko oprocentowany procent i
          > splacanie zaczyna sie PO SKONCZENIU NAUKI... Czyli jak
          > dzis wezmiez np. $5000 i bedziesz studiowac bardzo
          > dokladnie np. przez 8lat ;-) to po 8 latach Twoj dlug
          > jest dokladnie $5000 jesli w calosci splacisz go w ciagu
          > 6 miesiecy, jesli nie to wtedy dopiero zaczynaja doliczac
          > procent... Znam wielu ktorzy poprostu brali taka pozyczke
          > i zamrazali na pare lat ... a gdy juz wyszli ze szkoly to
          > poprostu odrazu zwracali zatrzymujac sobie procent...
          > Oprucz nisko oprocentowanych pozyczek bankowych takze sa
          > jeszcze bardzej bardzo bardzo nisko oprocentowane
          > pozyczki dla tych biednieszych. Takze wiele szkol oferuje
          > od siebie bardzo niskio oprocentowane pozyczki.
          >
          > To jest pierwszy semestr - nastepne to juz zaleza od ocen
          > ... jesli sa wysokie dochodza wtedy stypendia i nagrody...
          >
          > Wiec tym ktorzy chca troche po studiowac proponuje wybrac
          > szkole lub kilka i skontaktowac sie z Admissions Office a
          > nastepnie z Financial Aid Office (z tym drugim lepiej
          > osobiscie)...
          >
          > troche wiecej detali np.na tej stronie NYU...
          > www.nyu.edu/financial.aid/faguide.html
          > Pozdrawiam i zycze powodzenia

          Cześć Peter,
          też chciałabym mieć tyle szczęścia co chłopak o którym napisałeś. Tak jak on
          bardzo chcę się kształcić i sama staram się zdobyć pieniądze na studia
          ekonomiczne już od 4 lat, co do tej pory mi się udawało. Ostatni rok opłaciłam
          za pieniądze zdobyte podczas 4 miesięcy Work&Travel w Kalifornii. Moim
          marzeniem jest ukończenie studiów i zrobienie doktoratu na dobrej amerykańskiej
          uczelni ekonomicznej. Niestety, oprócz woli kształcenia i bardzo dobrych ocen,
          nie mam zielonej karty,wizy ani bogatych rodziców. Może mógłbyś mi
          podpowiedzieć co zrobić, żeby dostać się na taką uczelnię, gdzie otrzymałabym
          pomoc na starcie (później na pewno znajdę sobie jakąś pracę). Czy łatwiej się
          dostać na dokończenie studiów czy na studia doktoranckie? Jakie testy
          przeprowadzają uczelnie ekonomiczne? (jakiś test z ekonomii i języka czy
          jeszcze coś innego?) Byłabym Ci bardzo wdzięczna za jak najszybszą odpowiedź
          przesłaną na: elwizard@wp.pl. Jeszcze tylko do czwartku mam dostęp do
          internetu, a potem na 3 miesiące wyjeżdżam do Włoch by opiekować się starszą
          osobą i zarobić w ten sposób na kolejny semestr. Wyjeżdżam tam po raz pierwszy
          i muszę założyć, że kontakt z internetem będzie sporadyczny albo żaden. Nie
          chcę jednak skończyć jako opiekunka osób starszych albo pomoc do dziecka w
          słonecznej Italii. Chciałabym się uczyć w USA i tam pracować, więc jeśli możesz
          mi podpowiedzieć jak to zrobić, pomóż mi, proszę. Na mojej uczelni, jednej z
          najlepszych uczelni ekonomicznych w kraju, moje bardzo dobre wyniki nic nie
          znaczą gdy brakuje gotówki na opłacenie czesnego. Nawet urlopu dziekańskiego,
          przeznaczanego na zdobywanie pieniędzy na uczelnię, nie można wziąć podając za
          powód właśnie brak środków na zapłatę bo "dziś pieniędzy proszę Pani brakuje
          każdemu"(cytat z dziekanatu). Kłoda za kłodą pod nogi...-właśnie tak odbieram
          studia tutaj nie tylko ja. Dlatego napisałam, myślę że w Stanach ten kto się
          chce kształcić naprawdę może liczyć na pomoc. Ale jak zacząć?
      • peter_b Re: Do Petera B 25.07.03, 21:22
        Co do Magistra Prawa... No tak odpowiedz troche trudna -
        gdyz prawo obu krajow sie rozni... wiec nie wiem ile
        byloby zaakceptowane nawet przy prawie miedzynarodowym...
        Mysle ze jesli planem Twoim jest pozostanie na stale w
        USA to lepiej bylo by dokonczyc to tutaj... ALE najlepiej
        bedzie jak KONKRETNIE dowiesz sie co bedziesz miala
        zakaceptowane kontaktujac sie z wybrana przez Ciebie
        szkola (nawet emailem)... Tez mysle ze dobrze by bylo
        miec cos skonczone w Polsce i kwity tutaj, biorac pod
        uwage ze ten swiat sie robi coraz mnieszy - i w
        zaleznosci od kierunku prawa majac jedno i drugie moze
        zrobic Cie bardziej wartosciowym po obu stronach granicy...

        Pozdrawiam i zycze powodzenia...
    • peter_b Financial Aid - pomoc w oplacie za szkole w USA 25.07.03, 22:20
      www.finaid.org/
      • ludkas Re: Financial Aid - pomoc w oplacie za szkole w U 02.08.03, 20:19
        Podaje adres gdzie sa informacje ogolne o studiowaniu w Stanach
        www.dziennik.com/www/dziennik/inne/artykuly/edukacja/index.html

        • tizedik stypendium Fulbrighta 25.08.03, 22:04
          Jest jeszcze taka wlasnie mozliwosc, wcale nie tak znowu nieosiagalna, jak by
          sie wydawalo.
          Radze poczytac www.fulbright.edu.pl/pol-gl.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka