edytkus
02.08.08, 22:44
Podlaczyli mnie w koncu dzisiaj do internetu wiec sobie powylewam
zale na lokatorow. Moj maz wynajal, wbrew prosbom i przestrogom,
nowiusienkie mieszkanie mlodemu hinduskiemu malzenstwu. Nawet mnie
nie zapytal czy sie zgadzam, nie poczekal na inne oferty - ot
przyszli, zamachali gotowka i maja mieszkanie. Jeszcze im, kurde,
lodowke kupil. Czesc rzeczy przywiezli zanim sie wprowadzili, raptem
trzy kartony i galon mleka, a juz caly dom zasmrodzili. Jak sie
okazalo w kuchni zrobili sobie hinduski oltrzyk i codziennie pala
kadzidla. Maz im zrobil pogadanke na temat fire safety, kupil
gasnice i niby przestali palic ale tylko w slowach bo coraz bardziej
cuchnie w calym domu, mam od tego zawroty glowy i nudnosci (moj maz
juz sie chyba przyzwyczail). Przez to klimatyzacja chodzi u mnie
niemal non stop, i to jeszcze z jakimis zapachowymi filtrami ktore i
owszem, zabijaja zapach kadzidel ale tez sa dosc intensywne. No ale
zapach jeszcze da sie jakos przytlumic, swiezo wymalowany korytarz
(na ktory poszly mi trzy galony farby) ktory pobrudzili i poobijali
przy wprowadzaniu umyje, poszpachluje i pomaluje ponownie. Ale
kurcze, ja tu wymyslam i planuje jak korytarz ozdobic, co powiesic
zeby wszystko mialo rece i nogi, pucuje podlogi, a oni... obkleili
nowe drewniane drzwi naklejkami z hinduskimi slonikami i innymi
religijnymi symbolami. Prawie mnie szlag trafil jak to zobaczylam,
przeciez nawet gdy to teraz kaze im pozrywac zostanie slad :( Te
naklejki to przyslowiowy gwozdz do trumny, chyba zaraz sie poplacze.
Niech tylko moj maz wroci do domu a jeszcze szybciej z niego wyleci
:O Bo kurcze, nawet smieci nie segreguja i ja to musze robic chociaz
byli proszeni. Pierwszego dnia my wystawilismy na chodnik do
zabrania ogromny karton po tv wypelniony po brzegi innymi
pozostalosciami a oni wszystko wywalili prosto na ulice poniewaz
karton potrzebny byl im do przeprowadzki. Potem z mezem musielismy
to wszystko o jedenastej w nocy zbierac z driveway. Dobrze ze to byl
tylko papier i styropian. A wczoraj slysze walenie w sciany. Pytam
sie czy przypadkiem nie wieszaja obrazkow czy cos "nie nie, alez
skad on tylko probowal warzywo pokroic" Yeah right, warzywo. Na
pewno chcial cos powiesic ale u nas sciany z aluminiowymi beams i
krzyzakami z potrojna warstwa drywall wiec sie pewnie nawet nie
przebil. Ale po co klamac? Gdyby powiedzial co i jak dostalby
specjalne wiertla ale nie bede mu przeciez do przyrzadzania salatki
wiertarki proponowac ;)
Licho nadali tych lokatorow i dodatkowe mieszkanie. Ma ktos pomysl
czym usunac te naklejki? Czy oni moga robic takie cos na korytarzu
czyli chyba common area?