marxx
04.12.03, 21:03
Witam Wszystkich w ten piekny sloneczny dzionek, kiedy chce sie zyc i
czlowiek z nadzieja patrzy co mu przyniesie nastepny
dzien/tydzien/miesiac/rok.
Czesto zastanawiam sie nad jedna sprawa...oczywiscie dotyczy ona naszej tu
obecnosci, okolo 9000tys mil od domu, czy to Gdansku, Bialystoku, Zakopanem,
jestesmy....DALEKOOOOOO!
A moze jestesmy daleko , poniewaz ucieklismy od czegos??? Moze to , ze tak
czesto placzemy nad swoim losem i wspolczujemy innym (dobrze nam z tym) jest
spowodowane tym , ze wcale nie jestesmy tacy rozowi i dobrzy???!!!
Moze ucieklismy od konsekwencji naszych beznadziejnych dzialan w pracy, moze
ucieklismy od ew. rozmow z naszymi partnerami i myslelismy , ze jakos to sie
ulozy , kiedy damy sobie "male wakacje" , albo ucieklismy od prawdziwej
rozmowy w polsce z partnerem i postawilismy na to, ze w innym miejscu bedzie
lepiej, moze ucieklismy od zagmatwanego zycia uczuciowego ktore nas
przerastalo, moze ucieklismy w beznadziejna niczym nie poparta nadzieja, ze
tu MUSI sie nam udac (nie musi).
Nawet jesli czegos nie napisalem, to kazdy z Was moglby ta litanie dowolnie
rozwijac:( Smieszne jest rowniez to, ze nawet jesli ktos tu przyjechal
naprawde na chwilunke to i tak lapie sie do tego wora:(
Poniewaz, jesli jestesmy tak pozytywnie nastawieni do swiata, jesli mamy
tyle energii w robieniu czegokolwiek, jesli potrafimy tak rozmawiac z
naszymi bracmi...to nawet nasza ojczyzna nam niestraszna!!!
Amen