Dodaj do ulubionych

Zle mi dzisiaj... :(

IP: *.unitymediagroup.de 28.03.11, 23:20
Normalnie nic mi sie dzis nie uklada. Wkurza mnie wszystko, a najbardziej moj malzonek szanowny... :/ Chyba ma jakis kryzys wieku sredniego albo jakies inne cudo. Wszystko mu przeszkadza: zapach zmywacza i lakieru do paznokci, lakieru do wlosow nawet odswiezacza do powietrza w toalecie...
W nocy przeszkadzal mu moj kaszel a rano bluzka, ktora powiesilam w lazience (wstawalam wczesniej i nie chcialam zapalac swiatla w pokoju to tez zle!!!).
Przy obiedzie cos mu nie pasowalo, po tez nie, a juz szczytem wszystkiego bylo stwierdzenie, ze specjalnie chcialam mu zrobic na zlosc i jak sie popoludniu polozyl to ja tez i mu kaszlalam... a przeciez wiem jak taka drzemka popoludniu jest dla niego wazna!! (pomijam, ze on dzis mial wolne i to ja wstawalam po 5 i caly dzien zalatwialam sprawy).
Teraz siedzi obrazony (szkoda tylko, ze nie wiem o co??) i tak to dzis wyglada wlasnie.... Pytanie tylko kiedy mu przejdzie...??
No to sie wygadalam... u Was tez tak jest czasami?
Obserwuj wątek
    • Gość: Dusia Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.CNet.Gawex.PL 29.03.11, 18:03
      Ciebie mąż ciągle za coś strofuje, a ja siedzę w domu ostatnio ciągle sama i sama. Mąż wykańcza wnętrze naszego nowobudowanego domu, a ja robię obiad i trochę sprzątam. Jakoś ten nowy dom na razie średnio mnie cieszy, bo za dużo widzę tragedii dookoła. Poważne uszkodzenia elektrowni atomowych Fukushima (naczytałam się sporo) z którymi do dzisiaj Japończycy sobie nie poradzili odbije się też na środowisku naturalnym całego świata....więc cóż taki nowy dom....
      • Gość: kajaa Re: Zle mi dzisiaj...:( ale jutro będzie lepiej :) IP: *.aster.pl 29.03.11, 22:42
        Japończykom nie pomożesz swoim zamartwianiem się, świata też nie naprawisz. a życie ma się tylko jedno! :)
        Jak można nie cieszyć się nowym domem???
    • dzikus0099 Re: Zle mi dzisiaj... :( 29.03.11, 21:00
      walnij go czasem patelnią!
      • sokhna Re: Zle mi dzisiaj... :( 30.03.11, 17:44
        Dzikus dzieki za rade! ;)
    • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 01.04.11, 15:00
      a mnie jest źle od poczatku tego tygodnia.Facet ze mną nie gada,nikt mnie nie docenia-bo sama się nie umiem docenić.Jestem bezrobotna i chyba głupia.Tak się zastanawiam dlaczego to na mnie popadło.Bezsensu jest użalanie się na sobą ,ale muszę popłakać i się wygadać,a nie mamy przed kim zostali mi obcy,wirtualni forumowicze-dobre i to,jak nie ma blisko nikogo.
      • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 01.04.11, 15:08
        Kochana nie przejmuj sie u mnie to samo, tylko roznica tka, ze prace mam, ehh
        • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 01.04.11, 16:44
          marne to dla mnie pocieszenie ale dobrze wiedzieć że nie jestem sama.
          • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 01.04.11, 17:35
            Oj na pewno nie jestes...

            Ja wlasnie mialam rozmowe, z ktorej nic nie wyniknelo... a wiec dalej cisza...tylko ile tak mozna??
            • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 02.04.11, 08:59
              ja już nie wytrzyymałam i normalnie zaczęłam go olewać,bo brak mi zdrowia i cierpliwości żeby wkoło to samo gadać do ściany.Facet wkońcu chyba zmiękł,zaczął się do mnie odzywać i rozmawiać.Nie wiem na jak długo to wystarczy,ale już nie widzę innego sposobu aby nasze relacje były w miarę normalne.Rada na ciche dni: odstawić faceta na boczny tor i udawać że go nie ma,robić swoje.Zmięknie jak nie będzie miał co zjeść i w co się ubrać -bo przecież sam sobie nie ugotuje i nie upierze.
              • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 02.04.11, 23:17
                No wiec bys sie zdziwila, bo moj zrobi w domu i kolo siebie absolutnie wszystko, a gotowanie to jego hobby i robi to swietnie... Jak np. jade do rodzicow i nie ma mnie 2 tyg to chata blyszczy, poprane, posprzatane itp.

                Ja mojemu wczoraj co nie co wygarnelam, chyba poskutkowalo, bo dzis odpuscil i dzis nawet na zakupy razem pojechalismy.
                • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 03.04.11, 12:22
                  no to jedno masz z głowy sam sobie ugotuje i upierze,posprząta ,a mój jedyne co sam umie zrobic to sobie kawę.Jak jesteśmy razem prawie 6lat,może 2razy zrobił mi herbatę,wykręca się że ja mam ich tyle rodzai że nie wiadomo co i jak.No śmiechu warte,pierdziele powidziałam sobie i skończyły mu się kawki do łóżka.Skoro on nie to ja tym bardziej usługiwać mu nie mam zamiaru.Jeszcze jakbym prawko miała to mam go z głowy,nie musiałabym go prosic żeby mnie do centrum podwoził,sama bym sobie pojechała,kupiła co miała kupić i wróciła.A tak jestem zdana na jego łaskę i nie łaskę.
    • mieczakzkrakowa Re: Zle mi dzisiaj... :( 02.04.11, 12:38
      A śpisz z nim
      może chodzi mu o seks
      albo ma problem o którym nie chce powiedzieć
    • sahra11 Re: Zle mi dzisiaj... :( 02.04.11, 18:59
      wynika z tego, że to ty mu przeszkadzasz, a może on kogoś ma? Mojemu pierwszemu mężowi tez tak wszystko przeszkadzało a mój drugi maż kiedy np; kaszle to martwi się, czy nic mi nie dolega. Przemyśl to sobie.
    • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 07.04.11, 17:52
      To znowu ja.
      Juz az tydzien bylo OK i mojemu malzonowi sie odwidzialo, a teraz znow czepia sie o byle gowno. Tylko zebym jeszcze wiedziala o co tak naprawde mu chodzi, ehhh

      Dzis okazalam sie wyrodna matka, bo bylam w lazience i suszylam wlosy i przez suszarke nie slyszalam, jak mala sie obudzila i plakala.... zalamka normalnie
      • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 08.04.11, 09:45
        hej
        ja też myślałam że juz wreszcie normalnie będzie,ale grubo sie pomyliłam."Od nowa Polska ludowa" normalnie,ręce opadaja.A na dodatek usłyszałam wczoraj że jestem mało pokorna.Jasne latałam na każde jedo zawołanie,a teraz jak się skończyła kawka do łóżka to już mało pokorna-no i ja mam począć?nie moge mieć własnego zdania,czy jak?
        • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 08.04.11, 20:11
          Moja droga dzis to dopiero byla jazda... tak mnie zatkalo, ze az nie wiedzialam co powiedziec. Otoz wsiadalismy do samochodu (ktorym normalnie on jezdzi) i glosno gralo radio. Ja wsiadalam pierwsza wiec troche sciszylam a ten jak na mnie naskoczyl... dodam ,ze akurat w srodku byla plyta z jego ulubiona muzyka, za ktora nie przepadam, ale nie o to mi chodzilo co gralo, tylko ze gralo naprawde glosno i przeszkadzalo.
          No wiec cala droge wrzeszczal jak opetany, ze sie podobno nim i tego co jego dotyczy nie interesuje, ze jestem ignorantka, glupia krowa (mniej wiecej w wolnym tlumaczeniu na polski to tak brzmialo) itp. itd.
          Naprwade pierwszy raz siedzei calkiem powaznie rozwazam mozliwosc spakowania walizek i powrotu do domu. Bez wzgledu na wszystko, bo to juz przekrasza wszelkie granice :(
          • kasienka23a Re: Zle mi dzisiaj... :( 09.04.11, 09:07
            wiesz ja też roważam spakować walizki i wyjechać,ale na wieś do rodziców na tydzień conajmniej.Żeby wszystko przemyśleć.Nie mam z kim pogadać w realu,więc pisze na tym forum i ciesze się że znalazłam kogoś kto mnie choć trochę rozumie i ma podobne kłopoty do mnie.Dzięki że mogę pisać wiedząc że dostanęł opowiedź od Ciebie smutasko.
            Przed Bożym Narodzeniem tez miałam takiego doła,bo nie wiedziałam czy jechać na święta do swojej rodziny czy do rodziny mojego partnera.Ale na tym forum ludzie uświadomili mi że rodzine jaka ona by nie była ma się tylko jedną-rodzice są tylko jedni.
            • Gość: smutaska Re: Zle mi dzisiaj... :( IP: *.unitymediagroup.de 22.04.11, 13:35
              No i znowu si tu pojawiam...
              Wiesz kasienko u mnie to troche trudniejsze, bo ja mieszkam za granica i do PL nie tak latwo mi przyjechac. Nie moge sobie tak po prostu wszystkiego rzucic i wyjechac, chociaz naprawde o tzym myslalam :(
              Mialabym w PL gdzie mieszkac, mialby sie kto zajac dzieckiem, musialabym "tylko" znalezc prace... ale zalatwianie formalnosci tutaj i walka o wszystko chyba by mnie przerosla :( Nie wiem czy mam na to sile. Z drugiej strony tak tkwic w tym nie wiadomo jak dlugo tez bez sensu.
              Wlasnie wrocilismy z kilkudniowego wyjazdu (byl zarezerwowany juz dawno wiec trzeba bylo jechac). Moze ze dwa dni bylo lepiej, a potem znow przyczepil sie o gowno (doslownie, bo jakbym napisala o co, to byscie ze smiechu z krzesel pospadaly) i sie zaczelo.
              Teraz przyjal inna metode: odzywa sie normalnie, o wszystkim rozmawia, ale jakbym byla obca osoba, zadnych milych slow, zadnej czulosci, po prostu LODOWKA :(
              Mam dosc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka