Gość: gugu
IP: *.gl.digi.pl
14.08.12, 09:17
"III RP ciągle jest państwem układów i sitw, które z niego żyją. Pod rządami PO stało się państwem opanowanym przez jedną monositwę, pod specjalną ochroną zaprzyjaźnionych mediów i establishmentu kulturowego........
Układ stołków
Stało się tak nie przypadkiem – partia doszła do władzy, obiecując walkę z tymi, którzy podjęli zmagania z korupcją, z klientyzmem, nepotyzmem i układami. I konsekwentnie realizowała ten program, co pokazała nie tylko afera hazardowa. PO (i jej rolnicza przystawka – PSL) hojnie rozdzielała przywileje i posady, eliminując przy aplauzie mediów ludzi o odmiennych poglądach i likwidując niezależne od niej mechanizmy kontrolne. Dlaczego teraz milczą niektórzy czołowi publicyści, którzy kiedyś tak stanowczo domagali się zmian po aferze Rywina i budowy IV RP? Nasuwa się prosta odpowiedź – siedzą na ciepłych posadkach z nadania PO..........
Polska gospodarka jest spętana licznymi przepisami, a z drugiej strony, jak widać na przykładzie Amber Gold, długo można w niej robić interesy poza wszelką kontrolą. Trzeba tylko umiejętnie się ustawić – wtedy nie przeszkadza nawet wyrok sądowy. Jeśli robi się biznes, trzeba mieć dobre kontakty z rządzącymi. Firma Amber Gold zachowywała się zgodnie z regułami „fajnej” Polski. Sponsorowała film o Wałęsie, cieszyła się uznaniem prezydenta Adamowicza, zatrudniła syna premiera, który jest podobno znakomitym specjalistą od transportu. Michał Tusk potrafił połączyć pracę w Porcie Lotniczym im. Lecha Wałęsy z pracą dla OLT, nie zważając na konflikt interesów i na reputację prezesa Amber Gold, skazanego w przeszłości za oszustwa. OLT – to Ostfriesischer Lufttransport – Wschodniofryzyjski Transport Powietrzny. "
niezalezna.pl/31876-tuska-wschodniofryzyjski-transport-powietrzny
"Dubeltowy konflikt interesów – tego dopuścił się syn premiera. Jako dziennikarz „Wyborczej" Michał Tusk vel Józef Bąk kierował pytania do OLT Express, po czym jako PR-owiec tej firmy... sam na nie odpowiadał. Ale to pikuś.
Gdy pracował w gdańskich portach lotniczych, przygotowywał dla prywatnego przewoźnika analizę, jak zminimalizować koszty związane z korzystaniem usług tych portów. A więc działał na szkodę pracodawcy, spółki, w której udziały ma państwo. Przypuśćmy, że sprawa dotyczyłaby członka rządu PiS. Już dawno mielibyśmy polityczne trzęsienie ziemi. Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy byliby bez wytchnienia ścigani przez dziennikarzy żądających dymisji polityka i całego rządu. Pokazywani byliby od rana do wieczora, jak się kajają za niewybaczalną wpadkę synka kolegi.
Donaldowi Tuskowi urlopu nikt nie zakłóca."
niezalezna.pl/31877-bez-klopotliwych-pytan