Dodaj do ulubionych

JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA !

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 23:02
Suuuupeeer
Obserwuj wątek
    • Gość: ON Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: 193.179.128.* 05.05.05, 23:13
      a kto to jest?
    • Gość: anika Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.za.digi.pl / *.jota.digi.pl 06.05.05, 00:53
      Pewnie szukać drzwi co mu je wyniesli z kamienicy ;)
      • Gość: ertxu Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: 213.20.123.* 06.05.05, 08:28
        no niestety jestec absolutnym ignorantem, zeby nie powiedzec debilem.
        • Gość: Ruda Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.Zabrze.Net.pl 07.05.05, 16:15
          Prosze,powiedzcie gdzie i kiedy bedzie spotkanie?
    • Gość: Ruda Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.Zabrze.Net.pl 12.05.05, 08:11
      Pytam jeszcze raz ,skad masz takie informacje.Jezeli jest to prawda to prosze o
      informacje ,gdzie i kiedy bedzie spotkanie z pisarzem.
      • Gość: krytyk Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 22:36
        Znany pisarz Janosch 1 czerwca spotka się z czytelnikami, odwiedzi polsko-
        niemieckie przedszkole i obejrzy przedstawienie według swojej książki.

        Janosch przyjedzie do Polski, by promować kolejny tom bajek, który ostatnio
        ukazał się nakładem wydawnictwa Znak. Początkowo miał odwiedzić tylko Warszawę
        i Kraków, ale udało się go przekonać, by zajrzał też do Katowic, Gliwic i
        Zabrza. - Długo zabiegaliśmy o wizytę Janoscha na Śląsku. W końcu się zgodził.
        Nie wiadomo dlaczego się przed tym bronił - mówi Marcin Wiatr z gliwickiego
        Domu Współpracy Polsko- Niemieckiej.

        Wstępny plan wizyty jest już gotowy. Rankiem 1 czerwca Janosch spotka się w
        katowickim teatrze Korez ze swoimi najmłodszymi czytelnikami, wieczorem wróci
        do teatru, by obejrzeć "Cholonka" - sztukę według swojej powieści "Cholonek,
        czyli dobry Pan Bóg z gliny." - Od kilku tygodni żyjemy w stanie podniecenia.
        Mamy nadzieję, że Janosch z teatru wyjdzie zadowolony - mówi Mirosław Neinert,
        dyrektor Korezu.

        Gdy aktorzy będą się przygotowywać do występu, Janosch spotka się w Gliwicach
        m.in. z uczniami liceum plastycznego z Kończyc, którzy stworzyli album
        fotograficzny poświęcony ul. Piekarskiej w Porembie, gdzie pisarz się
        wychowywał.

        Następnego dnia Janosch odwiedzi rodzinne Zabrze. W dwujęzycznym Przedszkolu nr
        28 dzieci przygotowały dla niego przedstawienie.

        - Na początku lat 90., gdy Janosch ostatni raz był na Śląsku, jego wizyta
        przeszła bez echa. Wówczas królowali Disney i japońskie kreskówki, a o śląskiej
        tożsamości nie mówiło się wiele. Wierzymy, że tym razem będzie inaczej - mówi
        Jerzy Illg, redaktor naczelny wydawnictwa Znak, organizator wizyty pisarza.

        Za GW
        • Gość: RUDA Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.Zabrze.Net.pl 13.05.05, 09:30
          Gdzie jest przedszkole nr.28?Dziekuje za reszte informacji.Czy niema w
          programie wizyty z mieszkancami Zaborza,i ulicy Piekarskiej?
          • Gość: Ślonzok Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.05.05, 18:44
            Nareszcieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
            • Gość: Jaxa Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.05.05, 21:08
              A kto to jest ten Janosch
              • Gość: gosc Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.bater.net.pl / *.bater2.zabrze.pik-net.pl 19.05.05, 17:35
                I ja bardzo sie ciesze. Moj synek bardzo lubi jego bajeczki!!!
                • Gość: RUDA Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.Zabrze.Net.pl 30.05.05, 08:51
                  Czy w zabrzanskich ksiegarniach mozna kupic ktoras z ksiazek dla dzieci
                  Janoscha?
                  • Gość: artysta Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 22:02
                    www.haus.pl/pl/opis/jonosch.html
                    • Gość: kamil Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 16:34
                      Czy to nie dziwne że w Krakowie , ba, nawet w Katowicach przyjmują Janoscha jak
                      wielka gwiazdę, a w Zabrzu nie zauważa się jego pobytu. Smutne to.
                      • Gość: artysta Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 19:49
                        Janosch urodził się 74 lat temu w Zabrzu jako Horst Eckert. Wychowywany w
                        biednej dzielnicy miasta – Zaborzu, 13-letni chłopak, porzucił szkołę i
                        postanowił zostać ślusarzem. Wskutek wojennej zawieruchy wylądował jednak w
                        przesiedleńczym wagonie, w którym wywieziony został wgłąb Niemiec. Tu los
                        zaczął mu sprzyjać, nie udał mu się co prawda początek kariery malarskiej na
                        monachijskiej Akademii Sztuk, ale podjął za to, owocną w konsekwencje, decyzję
                        o pisaniu książek dla dzieci. Dziś Janosch (bo takiego pseudonimu artysta używa
                        od 1960 r.) jest autorem ponad 100 własnoręcznie ilustrowanych książek – w
                        krajach niemieckojęzycznych jest niekwestionowanym królem literatury
                        dziecięcej. To, co charakteryzuje książki Janoscha, to brak rozbuchanego patosu
                        i nadmiernego liryzmu, na co cierpią często przesłodzone produkcje dla dzieci
                        spod znaku Disneya. Wkrada się w nie za to nutka dziecięcej psychodelii,
                        oniryzmu, a czasem melancholii. W najbardziej znanej książce Janoscha „Ach, jak
                        cudowna jest Panama”, dwaj nierozłączni przyjaciele Miś i Tygrysek wędrują w
                        poszukiwaniu mitycznej, wyidealizowanej Panamy. Ich tułaczka kończy się
                        odnalezieniem własnego domu – tym samym, z którego wyruszyli w podróż. Historie
                        i postacie, jakie wymyśla Janosch, aż proszą się o ekranizację – nic więc
                        dziwnego, że wyprodukowano 13-odcinkową serię dla dzieci zatytułowaną „Godzina
                        snów Janoscha”. Zresztą twórczość tego artysty niejednokrotnie stawała się
                        kanwą filmów animowanych. Charakterystyczna intensywna kolorystyka przypominać
                        może dorosłemu odbiorcy malarskie ekstrawagancje Sumiko Seki bądź Bettiny
                        Bereś – podobnie jak u nich mamy do czynienia ze światami skrojonymi na
                        dziecięcą modłę, nieco infantylizującymi, a jednak niezwykle kuszącymi i
                        angażującymi bez względu na wiek. Mimo, że artysta niejednokrotnie podejmował
                        próby malowania czy pisania dla dorosłych (powieści „Sacharyna w sałacie” czy
                        trącący nostalgią za rodzinnymi stronami „Polski blues”), zawsze jednak
                        najwierniejszych odbiorców znajdował wśród najmłodszych. Podczas gdy jego
                        twórczość podziwiają tysiące czytelników, sam Janosch uciekł przed światem
                        cywilizacyjnych wygód – zaszył się na Teneryfie, gdzie pisze kolejne książki,
                        maluje i unika jakiegokolwiek kontaktu z prasą i światem zewnętrznym.

                        Tekst: Sebastian Cichocki
                        • Gość: krytyk Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 23:37
                          Dziwny to człowiek choć ceniony pisarz. Pochodzi z tradycyjnej śląskiej
                          rodziny, a gorliwie zwalcza katolików. Pisze po niemiecku, ale przed Niemcami
                          uciekł na Teneryfę. Sypia w hamaku w słomianej chacie, choć jest milionerem.
                          Janoscha wreszcie docenili Polacy a jego bajki sprzedają się jak świeże
                          bułeczki nie tylko w Niemczech, Austrii ale i w japonii i Korei. Niedoceniony
                          zabrzanin ? Moze powróci do Zabrza na stałe..??
                          • Gość: s Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.zabrze.net.pl 03.06.05, 11:43
                            ta, napewno. z teneryfy, co se bedzie lezal na plazy cale dnie, taka nuuudaaaa.
                            zamieszka na buhenwaldczyków.
                            • Gość: marzyciel Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 01:15
                              Podobno Janosch jest milionerem, tyle że nie korzysta z tych euro gromadzonych
                              na jednym z kont, moze zainwestuje je w Zabrzu ?
                              • Gość: s. Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.zabrze.net.pl 04.06.05, 10:41
                                patrzac na to jak sprzedaja sie jego ksiazki (nawet w polsce) i jak mieszka (w
                                chacie bez tynków czy dachówek) to pewno troszke mu sie nazbieralo.
                                • broneknotgeld Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! 04.06.05, 20:17
                                  Janosch

                                  Z jego Cholonka słynie Zaborze
                                  Choć kajś żech słyszoł że coś niy może
                                  Szczimać tyj prowdy ze ksionżki kartek
                                  Godali że to niywiela warte

                                  Widać jest tako już polityka
                                  Prowda przez palce ludziom umyka
                                  Niy zawsze blikać sie chcom na siebie
                                  Szkryflo sie piyknie yno ło niebie

                                  A ziymia przeca mo swoje prawa
                                  Nojpiyrw ślintanie potym zabawa
                                  Zawsze sie idzie ździybko zchacharzyć
                                  Czasym tyż za tym trocha pomarzyć

                                  Z tego marzynio bajki Janoscha
                                  Ło nie jo ciyngym dlo dzieci prosza
                                  A zy mnom przeca cołko Europa
                                  Gafto na kartki ze Zabrza chopa

                                  Jak mały bajtel łobrozki widzi
                                  I nad czytaniym chce mu sie biydzić
                                  We tym tyż sztuka wielgo karlusa
                                  W jego łobrozkach ślonsko jest dusza

                                  Bestoż go lubiom dzieci Europy
                                  Z kerych wyrosnom porzondne chopy
                                  I nasze wszyske pszone durś frelki
                                  Powiym że Janosch Ślonzok jest Wielki.
                                • broneknotgeld Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! 04.06.05, 20:17
                                  Janosch "w doma"

                                  Możno na rynkach trza nom go nosić
                                  Na Ślonsk co roku z wizytom prosić
                                  Czy nom "Cholonek" jego wystyknie?
                                  "Ślonsk ze Janoschym" - byłoby piyknie.
                                  • Gość: horst Re: JANOSCH PRZYJEŻDŻA DO ZABRZA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 10:08
                                    Janosch opowiada o szkole, dzieciństwie, kolegach i życiu na Teneryfie

                                    O swojej szkole

                                    Szczerze jej nienawidziłem. Nauczyciele byli paskudni. Jeden z nich zapewniał
                                    mnie, że po wojnie zostanę zagazowany, bo jestem zbyt cherlawy, by móc żyć.
                                    Nauka w ogóle mi nie szła. W wieku 13 lat rzuciłem to w diabły. Zostałem
                                    ślusarzem. W 1945 r. zapisano mnie do polskiej szkoły. Pamiętam, jak jeden z
                                    polskich nauczycieli dosłownie wyrzucił jednego z uczniów, bo uznał go za
                                    Niemca, mimo że tamten miał polskie nazwisko Panek.

                                    W polskiej szkole spędziłem całe trzy dni. To wtedy nauczyłem się mówić po
                                    polsku. Nie wierzycie? Znam trochę rosyjski. Uczył mnie w Niemczech jeden
                                    facet. Za godzinę nauki brał papierosa.

                                    O kolegach

                                    Mój pierwszy kolega nazywał się Helmut. Był moim rówieśnikiem, mieszkał na
                                    parterze w tym samym familoku co ja. Moi późniejsi koledzy zawsze byli kilka
                                    razy szersi ode mnie w barach. Zawsze mnie bronili. Raz chciałem ich namówić,
                                    by założyć grupę pomocy starszym ludziom. Mieliśmy im nosić torby z zakupami i
                                    walizki. Udało mi się zwerbować tylko dwóch kolegów. Do dziś, gdy widzę panią,
                                    niekoniecznie starszą, która taszczy walizę, spieszę jej z pomocą.

                                    O dziecięcych marzeniach

                                    Marzyło mi się życie rozbójnika. Mój pradziadek znał słynnego Eliasza
                                    Pistulkę, takiego śląskiego Robin Hooda, który napadał na dobra księcia
                                    pszczyńskiego, a to, co zrabował, rozdawał ubogim. Żandarmi przez długi czas
                                    nie potrafili go złapać. Chciałem też łupić Donnersmarcków i innych śląskich
                                    magnatów i rozdawać pieniądze biednym sąsiadom - górnikom z Poremby. Niestety,
                                    wyszło inaczej. Może i dobrze, bo Pistulka zgnił w więzieniu w Raciborzu.

                                    O bajkach

                                    W Porembie nigdy nie usłyszałem ani jednej. Chyba że do bajek zaliczymy
                                    opowieści o diable. Tych nasłuchałem się mnóstwo. Diabłem nieustannie mnie
                                    straszono. Pamiętam, gdy miałem kilka lat, dwie małe Żydówki usłyszały, jak
                                    matka krzyczała, że przyjdzie diabeł i mnie zabierze. Podeszły do niej i
                                    ostrzegły, że jak będzie tak dalej mówić, to faktycznie diabeł mnie weźmie, bo
                                    tak już raz się w okolicy stało. O dziwo, matka ich posłuchała. Była
                                    przesądna. Jednak miejsce diabła szybko zajął Bóg, który miał mnie ukarać.
                                    Wyszło na to samo.

                                    O Polakach

                                    Sam po trochu czuję się Polakiem. W mojej rodzinie tylko nazwisko Eckert jest
                                    niemieckie. Pozostali moi dziadkowie nazywali się Piecha, Morawiec, Głodny. W
                                    Zabrzu nie wolno mi było mieć polskich kolegów. Wyczuwałem, że między Polakami
                                    a Niemcami istniał konflikt, ale ja Polaków pamiętam jak najlepiej. Zaraz po
                                    wojnie, gdy chodziłem strasznie głodny, jedna Polka nakarmiła mnie kaszą.


                                    O Bogu

                                    Bóg jest moim przyjacielem, choć gdy byłem dzieckiem, uczono mnie, że należy
                                    się Go bać. Z Bogiem bardzo łatwo się zaprzyjaźnić. Skąd to wiem? Proszę na
                                    mnie popatrzeć. Nie choruję, dobrze wyglądam, jestem szczęśliwy.



                                    O zwierzętach

                                    Jestem wielkim miłośnikiem przyrody. Działam w kole ekologicznym i przygarniam
                                    bezpańskie koty. Mam też psa obronnego. Niestety, jest strasznym tchórzem.



                                    O Teneryfie

                                    Mieszkam w miasteczku St. Miquel, w domu, który niegdyś należał do miejscowego
                                    piekarza. Co za zbieżność! W Zabrzu mieszkałem przy ul. Piekarskiej.
                                    Codziennie wstaję o czwartej nad ranem, chyba że muszę wcześnie zabrać się do
                                    pracy. Wtedy, na złość sobie, śpię do południa. Jem jajka, sery, warzywa i raz
                                    na kilka dni mięso.

                                    Nikt w okolicy nie wie, kim jestem. Zna mnie tylko miejscowy adwokat. W 2000
                                    r. był na wystawie Expo w Hanowerze, gdzie zobaczył moje popiersie, stojące
                                    obok popiersia Goethego. Mam teraz u niego zniżki.


                                    O dzieciach

                                    Dzieci uwielbiam, choć sam nigdy ich nie miałem. Uznałem, że na świecie jest
                                    zbyt wielu złych ludzi i nie chciałem, by moje dzieci musiały mieć z nimi do
                                    czynienia. Mam za to duchową córkę. Jej matką jest Ines, kobieta, z którą
                                    dzielę życie na Teneryfie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka