Gość: Krzysiek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
02.12.05, 13:05
Byłych członków Zarządu Miasta a obecnych radnych szczęśliwa gwiazdka nie
opuszcza nie mają za to tyle szczęścia podlegający im byli Naczelnicy.
Po Józefie G. Halinie B. przyszedł czas na Piotra W.Oczywiście członkowie
zarządu nie wiedzieli co się w urzędzie wyrabia i za nic nie odpowiadają.
Czy będą następni naczelnicy.
Szerzej w "Dzienniku"
Zatrzymano obrotnego naczelnika zabrzańskiego magistratu
Piątek, 2 grudnia 2005r.
Oficerowie wydziału do zwalczania korupcji ze Śląskiej Komendy Policji
ujawnili szokujące nieprawidłowości, jakich dopuścił się Piotr W. Ten były
naczelnik inspektoratu rewizji i analiz w latach 1998-2003 pracował w
magistracie i sześciu miejskich spółkach! Jednocześnie część z tych spółek
kontrolował. Zarobił na tym dodatkowo co najmniej 160 tys. zł! Grozi mu do 10
lat za kratkami. Podobnie jak tym, którzy go zatrudniali.
49-letni Piotr W. pracę w zabrzańskim urzędzie zaczął w 1996 r. Zajmował się
m.in. kontrolą miejskich spółek. Bardzo szybko zrozumiał, że na tym można
zarobić. Na połówki etatów zatrudniono go jako specjalistę od audytów w:
MOSiR, Zarządzie Budynków Komunalnych oraz w Teatrze Nowym. Dodatkowo na
umowę szkolił pracownika MPGK. Jedno zlecenie wykonał dla Straży Miejskiej.
Za to były szef Teatru Muzyki i Tańca podpisał z nim kilkanaście umów za
fikcyjne usługi. Pracę stracił, kiedy prezydentem został Jerzy Gołubowicz.
– Ustaliliśmy, że bywał w tych spółkach po kilka minut dziennie lub wpadał
tam raz na kilka dni. Zostanie mu postawiony zarzut przekroczenia uprawnień i
osiągania z tego tytułu korzyści – mówi podinsp. Andrzej Gąska, rzecznik
śląskiego komendanta policji.
Czy jedna osoba może jednocześnie pracować w siedmiu instytucjach, w tym w
pięciu na umowę o pracę? Piotr W., były naczelnik inspektoratu rewizji i
analiz zabrzańskiego Urzędu Miejskiego, udowodnił, że tak. Z tego powodu
powinien ubiegać się o wpis do Księgi Rekordów Guinnessa. Niestety, geniuszu
naczelnika nie docenili policjanci z wydziału antykorupcyjnego Śląskiej
Komendy Policji. Piotrowi W. postawiono zarzuty. Na dodatek grozi mu do 10
lat więzienia.
Piotr W. w Miejskim Ośrodku Kultury i Rekreacji od 2000 do marca 2003 roku
miał dodatkowe pół etatu, później już tylko „ćwiartkę”. Na cząstkę etatu
pracował także w Zarządzie Budynków Komunalnych i Miejskim Przedsiębiorstwie
Gospodarki Komunalnej. Jednorazowo wykonał zlecenie dla Straży
Miejskiej. „Udzielał” się także w Teatrze Nowym, Domu Muzyki i Tańca. W tym
ostatnim pracował za czasów dyrektora Tomasza B., któremu także postawiono
zarzuty i który odpowiada za nie już przed sądem.
B. płacił W. za konsultacje, których w rzeczywistości nie było. Chodziło o
prace związane z przekształceniem placówki z zakładu budżetowego w spółkę.
Łącznie było to kilkanaście umów!
– Piotr W. zarobił w ten sposób około 160 tys. zł. Nie było fizycznych
możliwości, by pracując w urzędzie, pracować jeszcze we wszystkich
pozostałych wskazanych instytucjach. Jak się okazało do swoich dodatkowych
pracodawców wpadał na parę minut w ciągu dnia, by podpisać listę obecności.
Bywało, że przychodził nawet co kilka dni – mówi podinsp. Andrzej Gąska,
rzecznik Śląskiego Komendanta Policji.
Kiedy Jerzy Gołubowicz zastąpił na stanowisku prezydenta miasta Romana
Urbańczyka okazało się, że W. pracuje w ZBK. Co prawda urzędnicy w spółkach
miejskich pracować mogą, ale muszą mieć na to pozwolenie zwierzchnika, a na
dodatek nie może to kolidować z ich obowiązkami w magistracie. W. takiego
pozwolenia nie miał. Za porozumieniem stron odszedł z Urzędu Miejskiego, a
prezydent Gołubowicz zarządził kontrole w zakładach budżetowych. Podczas
sprawdzania Domu Muzyki i Tańca wyszło na jaw, że tam nazwisko W. też
funkcjonuje i to w... kilkunastu odsłonach. Znaleziono je także w
dokumentacji innych spółek miejskich.
– Nieprawidłowości jakich dopuścił się urzędnik są pokłosiem śledztwa
prowadzonego w sprawie byłego dyrektora Domu Muzyki i Tańca. Byłym szefom
spółek zatrudniających Piotra W. też postawiono zarzuty. Wszystkie dotyczą
przekroczenia uprawnień przez urzędników.
Nic nie wskazuje na to, że były prezydent (przełożony W.) wiedział coś o
nieprawidłowościach – mówi prok. Stanisław Żak, wiceszef Prokuratury
Rejonowej w Zabrzu.
Policjanci z wydziału do zwalczania korupcji zabezpieczyli na poczet
przyszłych kar samochód Piotra W. oraz auto jednego z jego byłych
pracodawców. Oba wartości – 70 tys. zł.
Aldona Minorczyk-Cichy - Dziennik Zachodni