Gość: Liber
IP: *.zabrze.net.pl
21.02.06, 14:12
Za Dz.Z.
Czy „aferą działkową” zajmie się minister Ziobro?
Wtorek, 21 lutego 2006r.
Do Prokuratury Krajowej trafił właśnie wniosek zabrzańskiego
Stowarzyszenia "Ruch Inicjatyw Społecznych" o ponowne wszczęcie śledztwa w
sprawie handlu gminnymi działkami przez były Zarząd Miasta. W sprawie, która
została prawomocnie umorzona przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach, pojawiły
się bowiem niezwykle ważne informacje, które mogą spowodować, że minister
Zbigniew Ziobro zleci przyjrzenie się sprawie raz jeszcze. Stowarzyszenie
wskazuje ministrowi dlaczego prokurator nie powinien postępowania umorzyć.
REKLAMA
Chodzi o śledztwo w sprawie bezprzetargowej sprzedaży miejskiego gruntu w
latach, kiedy prezydentem był Roman Urbańczyk. To właśnie stowarzyszenie
sprawę dziwnych, acz niekorzystnych dla miasta transakcji, nagłośniło. W tym
samym czasie zakwestionowała je Regionalna Izba Obrachunkowa. Stowarzyszenie
złożyło wniosek do prokuratury oraz poinformowano wojewodę śląskiego.
Śledztwo trwało prawie 1,5 roku, badał sprawę, po naszej publikacji, wydział
antykorupcyjny śląskiej policji. Przekopano się przez setki uchwał w sprawie
sprzedaży. Prokuratura postawiła zarzuty wszystkim członkom byłego Zarządu
Miasta. Kiedy już jako podejrzani byli przesłuchiwani przez prokuratora...
dostali amnezji. Nie potrafili powiedzieć jak głosowali w konkretnych
przypadkach i jako podejrzani odmówili w końcu składania zeznań. Adam Gomoła,
prokurator prowadzący sprawę wycofał zarzuty wszystkim członkom z wyjątkiem
Zygmunta H., wiceprezydenta Zabrza który podpisywał decyzje. Zarzuty m.in. o
niedopełnienie obowiązków są utrzymane wobec byłego już naczelnika wydziału
geodezji Józefa G.
Prokurator Gomoła tłumaczył, że decyzje zapadały większością głosów i nie
wiadomo kto jak głosował. Powstała kuriozalna sytuacja - potwierdzono
nieprawidłowości, wyceniono szkody, wiadomo, że winny jest Zarząd Miasta,
tylko winnych nie ma.
Stowarzyszenie odwołało się od decyzji umorzenia - bez skutku. Okazało się
jednak, że są nowe przesłanki ku temu, aby zarzuty jednak utrzymać.
- Doszliśmy do statutu miasta obowiązującego do 2000 r., w którym jest punkt
mówiący o tym, że Zarząd Miasta nie miał prawa sprzedawać czegokolwiek,
również gruntu bez zgody Rady Miasta oraz musiał protokołować posiedzenia
Zarządu w ściśle określony sposób, a tego, jak wiemy nie robił - mówi Wiesław
Szostak, prezes stowarzyszenia. I dodaje: - Bulwersujące jest to, że
prokurator tak ważne wnioski po prostu zbagatelizował.
Członkowie stowarzyszenia mają wątpliwości, czy w sprawie nie było "nacisków
władzy lokalnej" i czy prokurator mógł uzasadnić umorzenie sprawy... znikomą
szkodliwością czynu.
Stowarzyszenie domaga się aby śledztwo prowadziła inna prokuratura niż
zabrzańska i gliwicka.
Szacuje się, że gmina jednorazowo na bezprzetargowej transakcji mogła stracić
około 15-20 procent. O tyle bowiem wyższą cenę można było - według szacunków
Najwyższej Izby Kontroli - uzyskać przy przetargu.
(ika) - Dziennik Zachodni
Kolejny art.
Czy spełni się czarny scenariusz rysowany wokół Elektrociepłowni Zabrze?
Wtorek, 21 lutego 2006r.
Decyzją Rady Ministrów Elektrociepłownia Zabrze ma przekazać Zespołowi
Elektrociepłowni Bytom 73 proc. akcji. Zabrzanie robią co mogą by temu
zapobiec, ale ich starania wydają się być mało skuteczne. - To jak walka
Dawida z Goliatem. Z góry wiadomo kto wygra i choćby nie wiadomo co się
robiło to wynik jest przesądzony - mówią pracownicy Elektrociepłowni Zabrze.
Jutro przedstawiciele związków zawodowych jadą do Warszawy na spotkanie w
Ministerstwie Skarbu Państwa. Będą przekonywać ministerialnych urzędników do
swoich racji.
REKLAMA
Rada Ministrów zgodę na wniesienie akcji EC Zabrze do ZE Bytom wyraziła 6
grudnia 2005 roku. Od samego początku nie chcieli się z tym zgodzić
pracownicy zabrzańskiego zakładu, którzy twierdzą, że w ten sposób
słabszy "pochłonie" mocniejszego i pociągnie go za sobą na dół. Na
potwierdzenie swojej tezy przedstawiają konkretne liczby.
- W 2005 roku mieliśmy 200 tysięcy zysku netto. To może niedużo jak na takie
przedsiębiorstwo, ale biorąc pod uwagę, że w 2004 roku mieliśmy ponad 11 mln
straty, to duży sukces. Poza tym warto się przyjrzeć chociażby kapitałowi
zakładowemu - w Zabrzu to 40 mln zł, w Bytomiu tylko 15 mln zł. EC Zabrze
dysponuje dodatkowo 2 mln 700 tys. zł kapitału zapasowego, w Bytomiu nie ma
go ani złotówki - mówi Jerzy Ptak, prezes Elektrociepłowni Zabrze.
Nie zawsze jednak w EC Zabrze było tak kolorowo. Jej problemy poznali
zabrzanie, kiedy kaloryfery w ich domach były zimne, a z kranów leciała
letnia woda. Ubiegłoroczna zima była prawdziwym kryzysem w przedsiębiorstwie,
było niebezpieczeństwo ogłoszenia upadłości w związku z wiszącą nad zakładem
wizją odcięcia gazu. Doszło do tego, że miasto musiało pomóc EC Zabrze w
uporaniu się z kłopotami finansowymi - w przeciwnym razie skutki dla zabrzan
w niedogrzanych mieszkaniach mogły być tragiczne. W ciągu minionego roku
wiele się jednak w przedsiębiorstwie zmieniło. Sześćdziesiąt osób odeszło z
pracy, zbyto część nieużytkowanych gruntów, wynegocjowane zostały lepsze ceny
węgla od KWK Budryk.
- Wszystkie te zabiegi były wykonywane po to, by pokonać kryzys i jakoś
poprawić sytuację Elektrociepłowni. To połączenie nie wyjdzie na dobre ani
jednaj ani drugiej spółce. Na budowę połączenia potrzeba 15 mln zł,
urządzenia zarówno u nas jak i w Bytomiu są przestarzałe, są dopuszczone do
działania jedynie do 2015 roku. Potem trzeba będzie ogromnych pieniędzy na
modernizacje - mówi Jerzy Ptak, który na potwierdzenie swoich słów przywołuje
wyniki finansowe z ostatnich dwóch lat.
Prezes i pracownicy EC Zabrze zastanawiają się jednak, czy w całym tym
zamieszaniu nie chodziło o pogrążenie spółki. Zarzucają władzom Zabrza, że
nie dopingują ich w tych działaniach. Twierdzą, że Rada Ministrów zgodziła
się na wniesienie do ZE Bytom akcji EC Zabrze na podstawie błędnych analiz i
nieprawdziwych danych finansowych.
Szefowie Komitetu Protestacyjnego zapewniają, że nie ucierpią na tym
zabrzanie, inaczej może być kiedy EC Zabrze "wchłonięte" zostanie przez ZE
Bytom. - Forsowana koncepcja skutkuje upadłością naszej firmy, a w
konsekwencji utratą miejsc pracy, co będzie tragedią dla wielu rodzin.
Ponadto istnieje niebezpieczeństwo zachwiania ciągłości dostaw ciepła dla
Zabrza i Rudy Śląskiej, w których około 150 tys. mieszkań jest ogrzewanych
przez EC Zabrze. Nawet jeśli nie spełni się pesymistyczny scenariusz
upadłości to na pewno nastąpi znaczny wzrost opłat za ciepło - mówią Janusz
Malcher, Wiesław Kostecki i Ryszard Partyka z Komitetu Protestacyjnego EC
Zabrze.
Marzena Puchała - Dziennik Zachodni
I kolejny
Zabiorą nam 600 milionów euro?
Wtorek, 21 lutego 2006r.
Śląska Platforma Obywatelska protestuje przeciwko zaproponowanym przez
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego planom podziału środków pomocowych z Unii
Europejskiej na lata 2007-2013. Jeśli wejdą one w życie, województwo śląskie
straci - co najmniej - 600 milionów euro.
REKLAMA
Ministerstwo, w ostatniej chwili, programując podział unijnych pieniędzy,
wystąpiło z projektem szczególnego potraktowania "ściany wschodniej", części
Polski, gdzie Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich wyborach parlamentarnych
dostało najwięcej głosów. Dlatego za podstawę podziału pieniędzy przyjęto dwa
kryteria - produkt brutto poszczególnych regionów, jak i wielkość bezrobocia.
Z tego powodu, już na wstępie, najuboższe regiony Polski dostaną do podziału,
dodatkowo, 4 miliardy euro. Niestety, oznacza to, że województwo śląskie,
zamiast spodziewanych 1,8 miliarda euro, dostanie o 600 milionów euro mniej.
- Dla naszego regionu to ogromna strata - mówi poseł Marek Wójcik z PO. - Na
pewno w Sejmie uczynimy wszystko, co w na