samoobron
17.02.03, 16:08
Wczoraj wybrałem się z córką do kina.
Ponieważ jestem lokalnym patriotą, kroki swe skierowałem do Marzenia.
Wspomogę lokalną kulturę - pomyślałem.
Niestety, od tego wspomagania, wylądowałem dzisiaj razem z dzieckiem u
lekarza.
Owszem, miła Pani bileterka (także odźwierna i bufetowa)w swoim zacisznym
kąciku miała ciepło. Na sali natomiast, ekran zasłaniała mi para z ust.
Zimno jak diabli. Przemarzłem do kości, córka także.
Nie dziwię się wcale, że mało kto chodzi do tego kina.
Następnym razem, jak będę chciał zrobić dziecku przyjemność, pójdę do
Multikina.