Gość: była klientka
IP: *.zabrze.net.pl
27.03.08, 16:34
Jestem świeżo po mojej drugiej wizycie w Stokrotce... więcej wizyt nie będzie.
Opryskliwość sprzedawczyni za pierwszym razem przypisałam "złej pogodzie",
przecież każdy może mieć gorszy dzień.
Lecz to, czego świadkiem byłam dzisiaj przechodzi granice uprzejmości.
Gwoli zrozumienia: buszowałam sobie po stoisku z odzieżą ciążową. Bluzka,
która wpadła mi w oko miała rozmiar 44, więc grzecznie zapytałam, czy są w
rozmiarze 36.
- Są tylko te co wiszą. Ale trzeba mierzyć, bo rozmiar rozmiarowi nierówny!
Niby racja, tylko na oko widać, że bluzka wielka, a od 36 do 44 to skok dość
duży. Wybrałam jeszcze spodnie i pomaszerowałam do przymierzalni. Bluzka
oczywiście jak koszula nocna po prababci. Spodnie niby dobre, tylko materiał z
tyłu odstaje na 20cm, za to guma nieprzyjemnie opięta (panie mające takie
spodnie chyba zrozumieją o co mi chodzi). Przebierając się usłyszałam rozmowę
ww sprzedawczyni z inną klientką:
- Chciałabym przymierzyć te dwie pary spodni, które byłyby odpowiedniejsze...?
- Nie wiem, ani w jednych, ani w drugich panią nie widziałam!
Kiedy wyszłam z przymierzalni:
- I co, niedobre?
- Niestety odstają z tyłu...
- Proszę pani! Bo to brzuch ma wypchnąć materiał!
- No tak, ale brzuch mi raczej z tyłu nie urośnie :) a guma już teraz jest
ciasna...
- Dziwne, [skrzywiona mina], to najlepiej sprzedający się egzemplarz, a pani
nie pasuje!
Tym miłym akcentem pożegnałam się z jeszcze milszą panią, coby się nie
denerwować, bo mi nie wolno ;)
Pojechałam na 3-Maja do "Brzusio Mamy", gdzie sprzedaje normalna kobieta.
Trochę drożej, ale jakość bez porównania (zarówno towaru jak i obsługi).
Musiałam się gdzieś wygadać, może inne ciężarówki miały podobne doświadczenia?