Dodaj do ulubionych

Nauczanie dzieci w SP

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 17:29
Dziecko chodzi do I klasy Szkoły Podstawowej. Niedługo, bo za 81 dni
zakończy się edukacja w tej klasie, idą wakacje. Jak do tej pory
dziecko ustawicznie powtarza, że nasza Pani wcale nie sprawdza
odrobionych zadań. Na przykład takie stwierdzenie dziecka:, po co
mam czytać, Pani i tak nie sprawdza, kto czytał, albo pytam,
dlaczego odrobione zadanie jest źle wykonane, odpowiedź brzmi, Pani
i tak nie sprawdza. W miarę moich możliwości staram się codziennie
rozmawiać i odrabiać lekcje z dzieckiem, jednak niekiedy nie
zaglądam do tyłu na zadania wykonywane podczas lekcji, ale jak
spojrzę to wieje zgrozą, błędów jest bardzo dużo i podobna
odpowiedź: Pani nie sprawdza. Dla mnie powiało zgrozą. Pisanie liter
i cyferek jest bardzo niestaranne, uwag Pani w zeszycie praktycznie
nie ma. Na początku roku jeszcze były. Czy brak zainteresowania
nauczyciela w postępie nauczania swojego ucznia wynikać może z
trudną sytuacją nauczycieli w ogóle – w Polsce? Błędy w zadaniach są
na porządku dziennym, dziecko nie rozumie przerabianych zadań, błędy
pozostają a Pani z materiałem leci dalej, bo zapewne plan goni. Czy
rodzic jest zobowiązany do codziennego sprawdzania zeszytów zamiast
nauczyciela? Jak to jest w innych szkołach, może inne mamy coś
napiszą?
Aby uniknąć ewentualnych szykan, nie ujawnię adresu szkoły.
Obserwuj wątek
    • Gość: również pracująca Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.zabrze.net.pl 31.03.08, 20:01
      no myślę że wszędzie jest podobny problem, chociaż ja myślę że
      nauczycielka mojego dziecka to pobija wszelkie rekordy. Dzieci po
      dwóch miesiącach chodzenia do szkoły miały 4 razy w tygodniu
      dyktando. Ciągle Pani powtarza że nie zwaraca dużej uwagi na błędy
      ortograficzne bo na tym etapie nauki mają prawo jeszcze nie
      wiedzieć, ale jednak po dyktandzie okazuje się coś innego. Nie
      mówiąc już o tym że porównując ocenianie dyktand to za tą zamą ilość
      błędów jest w stanie postawić dwie rozbierzne całkowicie oceny, nie
      mówiąc już o tym ze inne zupełnie dziecko za podobne błędy dostanie
      dużo lepszą ocenę niż moje. Pani upatrzyła sobie faworytów i oni są
      najlepsi nawet jak nic nie umieją. Zadania też są nie sprawdzane! Bo
      po co! Dziecko przychodzi do domu i nie rozumie dlaczego to zadanie
      z treścią tak się rozwiązuje, ja musze dziecku tłumaczyć zasady
      ortografii, rysować rysunki, robić dodatkowe dyktanda bo ciągle
      dostaje złe oceny, ostatnio dostał uwagę że brzydko pisze, no dobrze
      ale nigdy nie widziałam ślaczków w zeszycie, zeszysty nie są
      sprawdzane pod kątem estetycznoći nie wiem co mam myśleć. Ale
      powiedzcie mi za co oni dostaja pieniądze, czego oni uczą nasze
      dzieci skoro ja w domu mu tłumaczę wszystko i próbuję go nauczyć
      logicznego myślenia!!! Gdzie w tym sens. Ja mam w roku 26 dni
      urlopu , a nasze szanowne grono pedagogiczne ma 3 miesiące sumując
      dni całego roku! Jak robią długi weekend majowy czy inny to piątki
      odrabiają w sobotę festynem!!! O zgrozo, w głowach im się
      poprzewracało!!! Bo co mają pracę umysłową to zasługują, ja też mam
      umysłową i kreatywną pracę i nie mam przez to więcej urlopu i
      zarabiam podejrzewam mniej niż niejedna z nich!!! Dzieci pozbawione
      są całkowicie dzieciństwa. Dzieci muszą zapomnieć o wyjściu na dwór
      bo inaczej nie zdąrzyłyby zrobić zadania, pouczyć się itd. Liczyłam
      kiedyś ile godzin w tygodniu Pani przeznacza na dany przedmiot,
      włączając sporadycznie wf, który wydaje mi się istotny w tym wieku i
      nie tylko! I wychodzi na to że Pani ma za dużo czasu marnuje na nie
      wiem co?! I ciągłe tłumaczenia że nie może nic robić z dziećmi bo są
      głośne, bo nie słuchają - Jak w nudny sposób przekazuje to niech się
      nie dziwi że nie ma słuchaczy! Niektórym nauczycielon poprzewracało
      się w głowach! Dałam dziecko do nauczycielki, doświadczonej
      wieloletniej z przeświadczeniem że to dobry wybór, ale myliłam się!
      Nie powinno dochodzić do faworyzowania uczniów! Wszyscy powinni być
      równi!
      • ferdek37 Re: Nauczanie dzieci w SP 31.03.08, 21:07
        przyznaję pani w 100% rację !

        moja siostra tez ma dzieciaka w wieku szkolnym i ma podobne
        problemy ,faktycznie nauczyciel ma tyle wolnego ze hej!

        dodam jeszcze jedno co mają zrobic rodzice z dziecmi kiedy swięto
        przypada np. na środę a czwartek i piątek juz sobie robią wolne !


        wystarczy wejsc i zobaczyc w portalu nasza-klasa kto ma najwięcej
        znajomych ! nawet po 400 ile czasu trzeba spędzic i miec na takie
        rzeczy czas ,a klasówki czy kartkówki nauczyciel oddaje po kilku
        miesiącach !

        bo to niby oni czasu nie mają !?

        dzieci szybko "łapią" lenistwo nauczycieli ,wystarczy miec brata
        starszego o rok i dostawac od niego klasówki które były przerabiane
        identycznie rok wczesniej i otrzymać 6 ! bo na wszystkie pytania ma
        dziecko odpowiedzi !
        • Gość: Piotr Nawrot Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 21:31
          Jak macie baranie łby pretensje do nauczycieli,że źle uczą wasze
          berbecie to dlaczego nie zgłaszacie ich w szkolach?
          A potem na wywiadówkach z fałszywym uśmiechem wchodzicie belfrom do
          du..
          Zastrachane towarzystwo.Gardzę takimi anonimowymi szczekaczami.
          Piotr Nawrot.
          • Gość: Krzysztof Bondaruk Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 08:19
            Sz.P. Piotr Nawrot.
            Według pańskiego zdania po co jest forum? ...........Nawet Pan nie
            wie. Ale obrażać forumowiczów to idzie Panu gładko. Chamie jeden.
          • mat.cz Re: Nauczanie dzieci w SP 01.04.08, 09:08
            p.Piotrze a dlatego siedzą cicho rodzice gdyż zgłoszenie u
            dyr.szkoły jest równoznaczne z tym iż dziecko można juz przenieść do
            innej szkoły ,te panie to jedna klika są na "ty" itd

            zostaje tylko kuratorium chyba ze w UM można zgłaszać coś takiego?
            • Gość: piotr Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 14:19
              Kolejny mit o strasznym szkolnictwie.Nie macie pojęcia o czym
              piszecie.Żałosne płacze nieudaczników.
          • Gość: również pracująca Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.zabrze.net.pl 01.04.08, 20:10
            Oj Panie Piotrze reprezentuje Pan sobą naprawdę niski poziom
            intelektualny skoro obraża Pan i yzywa ludzi zupełnie ich nie znając
            i nie wiedząc kim są! Do Pana informacji podaję, ze ja od właźenia w
            dupę nie jestem bo nie mam potrzebnych do tego atrybutów!!!
            Natomiast potrafię powiedzieć co myślę nawet nauczycielce dziecka. W
            jego szkole jest tak ze ręka rękę myje, jeden drugiego kryje!!! Pani
            logopeda szkolna badała dziecko we wrzesniu i nie widziała
            problemów, a po pół roku dziecko miało kolosalny problem i zaczęło
            uczęszczać na spotkania z panią logopedą, z ciekawości (bo nawiasem
            mówiąc ja problemu nie widziałam)udałam się z dzieckiem do innego
            logopedy nie związanego ze szkołą i Pni logopeda po godzinnym
            badaniu stwierdziła że nie widzi problemu!! Pani Psycholog szkolna
            poinformowana o tym ze dziecko zaczęło dziwnie się zachowywać, że
            jest apatyczne, zwróciłam pani uwagę na to że ma problemy z
            koncentracją i tak dalej, zasugerowałam że może brak motywacji (a
            tak jest) ze strony nauczycielki ma na niego taki wpływ - to mi
            odpowiedziała że nie nie przecież to nasza najlepsza nauczycielka,
            więc to na pewno nie to!!! I to jest odpowiedź obiektywna?!
            Niesądzę! Dzieci wychodzą na zajęciach na dwór to Pani szanowne
            nauczycielki są tak zainteresowane wspólną konwersacją że nie
            zauważają nawet jak ktoś przychodzi po dziecko, można im zabrać
            dziecko i nawet nie zauważą! No mało wolnego mają po pracy żeby się
            umówić i porozmawiać o fryzjerach!!! Niech ktoś z nas w pracy
            stanie i zacznie rozmawiać o sprawach prywatnych - to od razu
            upomnienie szefa! Może panie poszłyby do prawdziwej pracy i
            zasmakowały jej! Oj cienko by piskały! I do tego tylko 26 dni
            urlopu!!! Ojojojoj!!! I dodam że nie jestem za powyżkami dla tej
            grupy zawodowej ponieważ uważam że jaka praca taka płaca!!!!!
            • Gość: Justysia Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 22:35
              Również moje dziecko twierdzi że "nasza Pani" wcale nie sprawdza
              zeszytów. A szkoda, bo od błędów aż się roi. To pytam, czy ja jestem
              od codziennego sprawdzania wypracować szkolnych?
              • Gość: baca Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 23:38
                Zazdrościcie.Trzeba się było uczyć.Nie chciało się?
                a może rozumku za mało?
                Pusty śmiech te wasze pretensje do własnego losu.
                • Gość: Jasiek z Zakopca Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 07:22
                  Łoj baco, a Ty na jaki temat pisołeś?. Nie pomyliły Ci się strony.
                  Przeca chcymy nasze dziatki naucyć wsystkiego co się ino da. Żeby
                  potym ktoś im nie pedzioł że *** nie chciołeś nosić teczki to teraz
                  musisz nosić woreczki***.
    • Gość: mloda mama Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 19:48
      To jak bedzie na drugi rok jak dzieci 6-letnie pojda do szkoly,
      bedzie przepelnienie i malo czasu na ksztalcenie wszystkich dzieci.
      Strach pomyslec.
      • Gość: bam do: równiez pracującej IP: *.zabrze.net.pl 03.04.08, 23:11
        Ależ się kobieto pieklisz, dziecko musisz uczyć w domu ortografii, a
        sama robisz liczne błędy. Proponuję Ci zamianę - idź popracować do
        szkoły,może będziesz lepszą nauczycielką i urlopu będziesz miała 3
        miesiące! Nie zazdrość innym,bo poprawić sobie w życiu zawsze można.
        A tak po prawdzie : za dużo zadają - źle, nie zadają też źle, sami
        nie wiecie czego chcecie. Szkoda,że ta pisanina taka do d....,brak
        wam odwagi - napiszcie o jaką szkołę chodzi,przecież i tak nie
        podpisując się chowacie głowę w piasek.
        • oryginal23 Re: do: równiez pracującej 04.04.08, 00:37
          Rozsądna opinia.Nie jestem nauczycielem,ale za żadne pieniądze
          nie chciałbym się użerać z dzieciakami.Moje dzieci chodzą do
          szkoły i nigdy nie musiałem kwestionować kompetencji nauczycieli.
          Gdyby jednak coś takiego zaistniało,to natychmiast udam się do
          szkoły sprawę wyjaśnić.Opowiadania o odgrywaniu się na dziecku
          przez nauczycieli uważam za niepoważne urojenia niepoważnych
          i sfrustrowanych rodziców.
          Podzielam też zdanie,że każdy mógł zostać nauczycielem.Do tego
          potrzebna jest jednak szczypta inteligencji i wykształcenie.
          Trzeba było się uczyć!!!!
          • Gość: galba Re: do: równiez pracującej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.08, 18:12
            Tak właśnie jest!Popieram.
            • Gość: bam do: ferdek37 IP: *.zabrze.net.pl 05.04.08, 22:49
              ferdku37,zastanów się co piszesz! Wydaje mi się,że jeżeli nauczyciel
              ma na naszej-klasie powyżej 400 zaproszeń to chyba bardzo dobrze o
              nim jako nauczycielu Swiadczy.Zły, niedobry nauczyciel nie miałby
              wg mnie takiej liczby!Uczniowie by go omijali,a nie zapraszali!
          • Gość: Matka pierwszoklas Re: do: równiez pracującej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.08, 12:48
            Moje dziecko chodzi do pierwszej klasy, i sama sprawdzam mu
            codziennie zeszyty i ćwiczenia dla własnej ciekawości, wiem jakie
            robi błędy i SAMA staram się pomóc mu je zrozumieć. Nauczycielka
            mająca ponad 20 uczniów w klasie - w wiekszości rozbrykanych i nie
            mogacych usiedzieć w ławce przez 45 minut - bo napewno tak jest z
            pierwszakami potrzebuje duzo cierpliwości - podziwiam takie osoby.
            Stając się rodzicami to każdy z nas liczy się z tym, że wychowanie
            dziecka nie polega min. na wysłaniu go do szkoły ale
            na "KONTROLOWANIU" tego czego się nauczył.
        • Gość: również pracująca Re: do: równiez pracującej IP: *.zabrze.net.pl 06.04.08, 16:52
          Nie pieklę się ... daleka jestem od tego.
          Pani nauczycielka pracuje w tygodniu około 25 godzin, ma dużo dni
          wolnych, nie ukrywajmy, przez czas swój tygodniowy pracy męczy się z
          20 uczniami. Dla porównania ja pracuję 40 godzin w tygodniu i męczę
          się z 4-5-krotnie większą liczbą dorosłych !, którym się wydaje że
          pozjadali wszystkie rozumy (tak jak niektórzy tu na forum)i są
          czasem gorsi od dzieci, i mam swoje 26 dni urlopu - wystarczy. Czyja
          praca jest bardziej wyczerpująca?!
          Nie uważam żeby Panie nauczycielki miały tak strasznie,ciągle mało
          im wolnego bo kombinują jak koń pod górkę jak tu zrobić by mieć
          wolny "długi" weekend i do tego co tu wymyśleć by nie odpracowywać
          przez to wolnego dnia w sobotę!
          Nie no sorry ale ja nie widzę w ogóle tematu ...
          A też wydaje mi się, że są po to, by uczyć, nauczać - na tym polega
          ich zawód!
          Przerobić stronę w książce na sucho bez poświęcenia ani jednej
          chwili na tłumaczenie i przykłady, to i ja i inni również możemy
          zrobić, to nie jest jakiś nie wiadomo jaki wyczyn, nie mówiąc o
          zadaniu domowym, które to Pani powinna moim zdaniem zadać (tak było
          w moich czasach)wtedy dziecko wie że musi zrobić i oczywiście
          zadanie to powinno być sprawdzane przez Nauczycielkę! Bo jak
          dzieciak nie ma w zeszycie nic zadane, a mama w domu daje mu
          przykłady to słyszy się odpowiedż - ale Pani nie kazała!
          Jestem jak najbardziej "za" zadaniem domowym, dlaczego nie, ale w
          granicach rozsądku i niech jest sprawdzane!
          Dziecko dostało ostatnią bardzo dobrą ocenę z testu, Pani nie miała
          do czego się doczepić, (a zawsze się czepia mojego dziecka), więc
          napisała mu ot tak, bo do tej pory jej to nie przeszkadzało, że
          niestarannie pisze literki! Nie można dziecka zmotytować?! Jak się
          uczepiła to jak nie ma czego to sobie coś znajdzie! I niech mi nikt
          nie mówi że Panie Nauczycielki są bezstronne! Oj! wtedy nie byłoby o
          czym pisać! ...
          • Gość: mąż nauczycielki Re: do: równiez pracującej IP: *.stk.vectranet.pl 06.04.08, 18:48
            Skąd Wam się wzieło że nauczyciel ma 3 miesiące urlopu. Tak jak
            każda grupa zawodowa ma 26 dni urlopu, a przez resztę czasu
            pozostaje do dyspozycji dyrektora szkoły który może w każdej chwili
            wezwać nauczyciela na stanowisko pracy, czyli do szkoły. Bzdurą jest
            także pisanie o 20 godzinnym tygodniu pracy.Żona, nauczycielka z
            kilkudziesięcioletnim stażem pracuje codziennie od 8 do 14. Po pracy
            jest w domu sprawdzanie i ocenianie sprawdzianów, przygotowywanie
            się do następnych zajęć, pisanie konspektów - czli następne 2 - 3
            godz. Do tego dochodzą spotkania z rodzicami, konferencje,
            szkolenia, dyżury, wypełnianie dokumentacji, świadectw, analiza ocen
            i postepów poszczególnego ucznia. A do tego w soboty i niedziele
            dochodzą jeszcze wykłady w innych szkołach. Pozdrawiam.
            • Gość: janek Re: do: równiez pracującej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 22:23
              Znam kilku nauczycieli i wiem,że jest tak jak napisałeś.
              • elx2 Re: do: równiez pracującej 07.04.08, 09:31
                Witam,

                Czytam te wszystkie opinie i muszę przyznać, że każdy ma trochę
                racji. Przede wszystkim różni są nauczyciele, jednemu się zwyczajnie
                chce a drugi ma to głęboko w...poważaniu. Jeden nauczyciel przyjdzie
                do domu i przygotuje się do lekcji a drugi stwierdzi, że za taką
                kasę ma w to d....Podobnie jest w każdej grupie zawodowej.
                A co do urlopu, pierwsze słyszę, że nauczyciel ma tylko 26 dni
                urlopu. Mam trzy bardzo bliskie koleżanki -nauczycielki i zawsze się
                bardzo cieszą, że w końcu dwa miesiące wakacji. Może pod koniec
                sierpnia są już konferencje i trzeba być w miarę dyspozycyjnym.
    • foka-1980 Re: Nauczanie dzieci w SP 07.04.08, 10:00
      Jeśli rzeczywiście jest tak, że to nauczycielka robi błędy, np. na tablicy
      podczas lekcji - to skandal i proszę interweniować (wychowawca, dyr szkoły, jak
      nie pomoże to dalej). Proszę także sprawdzić, czy przypadkiem dziecko nie
      rozprasza się na lekcji i samo nie przepisuje źle z tablicy. W tym wieku jest to
      dość prawdopodobne.

      Problem sprawdzania prac domowych jest stary jak świat. Jeśli w klasie jest
      około 30 dzieci, to nie ma czasu sprawdzić każdego ucznia na każdej lekcji.
      Niemniej jednak chyba raz w miesiącu taka informacja powinna pojawić się w
      zeszycie dla wiedzy rodzica. Nie mam pojęcia ile godzin polskiego mają dzieci w
      pierwszej klasie :(

      Znam natomiast panią, która na co drugiej lekcji robiła kartkówki, bo nie
      chciało jej się prowadzić lekcji. Potem zapominała je sprawdzić, ewentualnie
      gubiła. Są porządni nauczyciele i są olewacze, dla dobra dzieci trzeba z tymi
      drugimi walczyć.

      Proszę skonsultować z innymi rodzicami te błędy i wtedy udać sie do przełożonego
      tej pani. Konsekwencje na pewno zostaną wyciągnięte, zapewne nie w Pani
      obecności ;) Powodzenia!
      • Gość: lidka Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 15:05
        Co sądzicie o Szkole Podstawowej nr 14. Jaki tam poziom nauczania.
        Jak czują się uczniowie w szkole. Dajcie opinię.
    • Gość: mąż i ojciec Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.zabrze.net.pl 20.04.08, 23:46
      Drodzy Państwo należy miec dystans pewien do wypowiedzi na forum ...
      każdy ma prawo się wypowiedzieć nie uwłaczając drugiemu... ale skoro
      o tym mowa należy również wziąc postawić się z obu stron... jako
      rodzic i jako nauczyciel ! jako rodzic każdy chciałby jak najlepiej
      dla dzieci jako nauczyciel zaś nie uważam żeby opinia "lenistwa "
      tyczyła się każdego nauczyciela bo znam takich co maja 1000 pomysłów
      na minutę i realizują je z dziećmi (sam mam dziecko w szkole
      podstawowej i wiem coś na ten temat )zwróćcie uwagę też że czasem
      rodzice po prostu przesadzają z byle pierdoły potrafią zrobić aferę
      na pół szkoły a nie znają powiedzenia "obyś czyjeś dzieci uczył" ...
      na pewno nie łatwo jest uczyć czyjeś dziecko a tym bardziej jego
      rodziców i ich ciągłego wtrącania się do ich pracy... więc nie
      obrażajcie się nawzajem tylko postawcie sie po obu stronach
      barykady... nie jestem nauczycielem tylko rodzicem i widzę co sie
      dzieje spróbujcie być tak naprawdę obiektywni w osądzaniu ciężkiej w
      tych czasach pracy nauczycieli !!!
      pozdrawiam
      • Gość: erwin Re: Nauczanie dzieci w SP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 00:36
        Tak właśnie jest.
        • Gość: belfer To że dyrektor jest na "ty" z nauczycielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 18:37
          nie oznacza, że nie zwróci mu uwagi na zaniedbania. Nie zakładajcie
          z góry , że rozmowa z dyrektorem nic nie da. Spróbujcie i poproście
          o delikatne sprawdzenie, czy macie rację. Dyrektor może przecież
          zalecić zebranie co piątego zeszytu we wszystkich klasach. Wtedy
          będzie miał przegląd. Może wystarczy to zasugerować.
          • 11student Re: To że dyrektor jest na "ty" z nauczycielem 10.06.08, 09:22
            ręka rękę myje ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka