ignorant11
23.02.04, 01:21
Sława!
Rosyjski Kant
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1149367&KAT=241
Baza poza granicami
W tym pierwszym zagranicznym obiekcie armii rosyjskiej uruchomionym po
rozpadzie Związku Radzieckiego żołnierze mają mieć jak u pana Boga za
piecem...
HENRYK SUCHAR 2004-02-05
W Armenii rosyjski pilot nie zdołał uwolnić się z pikującego samolotu, gdyż
katapulta zadziałała dopiero przy zderzeniu maszyny z ziemią. Katastrofa MiG-
29 w pobliżu bazy wojskowej Rosji w ormiańskim miasteczku Giumri wywołała
dyskusję o bezpieczeństwie sprzętu i ludzi stacjonujących poza granicami tego
kraju.
Moskwa jest szczodra
Sztab generalny w Moskwie zalecił szeroko zakrojoną akcję sprawdzania stanu
technicznego uzbrojenia i sprzętu oddziałów stacjonujących poza terytorium
Federacji. Kontrola obejmuje rosyjskie przyczółki militarne w Armenii, Gruzji
(dwa), na Ukrainie (Sewastopol), w Tadżykistanie i Kirgizji.
Właśnie w tej ostatniej, a konkretniej w miejscowości Kant (na cześć słynnego
filozofa nazwali ją tak swego czasu kirgiscy Niemcy zesłańcy), znajduje się
otwarta niedawno z dużą pompą baza rosyjskich sił powietrznych. Jest ona
pierwszym zagranicznym obiektem armii rosyjskiej uruchomionym po rozpadzie
Związku Radzieckiego.
Moskwa nie kryła radości z powodu reaktywowania bazy w Kancie (istniała ona w
czasach radzieckich; zamknięto ją w 1992 r.). W rewanżu za
swą „wspaniałomyślność” Kirgizi otrzymali za darmo uzbrojenie, amunicję i
umundurowanie warte 3 mln dol. Żonę prezydenta Askara Akajewa – Majram –
udekorowano zaś Orderem Przyjaźni Narodów. Baraki w Kancie mają dorównać w
przyszłości koszarom amerykańskim znajdującym się w Manasie na
przedmieściach stołecznego Biszkeku. Planuje się, że żołnierze będą dostawać
cztery posiłki dziennie, mieć świątynię prawosławną (Amerykanie mają kościół)
oraz sklep. Wojskowi wierzą, że tak będzie, bo honor Rosji nie pozwala, by
było gorzej.
Akajewa głowa nie boli
Inżynierowie i technicy z Moskwy przez pół roku szykowali Kant do przyjęcia
oddziałów (w sumie 500 osób) i 25 szturmowców Su-27. Utrzymanie instalacji,
eskadry i personelu kosztować ma budżet rosyjski ok. 50 mln dol. rocznie.
Kreml uznał jednak, że to się opłaca.
Obecność Rosjan jest również na rękę Askarowi Akajewowi, który zdecydował
nawet, że nie będzie egzekwował żadnych opłat za korzystanie z obiektu
wynajętego na 30 lat. Prezydent Kirgizji praktycznie nie ma sił zbrojnych pod
swoją komendą, a garstka żołnierzy nie byłaby w stanie odeprzeć żadnego
poważniejszego ataku. Tak jak już było m.in. w 1999 i 2000 r., gdy na
południowe tereny kraju najechali uzbrojeni, zaprawieni w wojaczce bojownicy
muzułmańscy z ugrupowania Islamski Ruch Uzbekistanu, chcący utworzyć w
Kotlinie Fergańskiej (Kirgistan–Tadżykistan–Uzbekistan) kalifat.
Podczas oficjalnej inauguracji bazy w Kancie Władimir Putin podkreślał, że
będzie ona „czynnikiem hamującym” dla terrorystów z Azji Środkowej. To jasne.
Askar Akajew pozbył się więc bólu głowy. Rosjanie mają tu też dodatkowe
wsparcie w razie zaostrzenia się sytuacji w Afganistanie. Jednak szef państwa
rosyjskiego z oczywistych względów nie mówił nic o Chinach, strategicznym
partnerze Rosji. Tymczasem Kant to położona najbliżej ChRL „warownia”
rosyjska w Azji Środkowej. Druga znajduje się na południu, w sąsiednim
Tadżykistanie. Kant to niezmiernie ważny „punkt zaczepienia” dla Kremla w tej
części świata, vis-a-vis rozbudowującego swój potencjał ludnego i coraz
zamożniejszego Państwa Środka.
Henryk Suchar
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
www.pajacyk.pl
Ignorant
+++