witomir
26.04.04, 09:09
Działacze ekologicznej organizacji Greenpeace przeprowadzili analizę
produktów spożywczych dostępnych na rosyjskim rynku. Akcja ta miała umożliwić
sprawdzenie, czy rosyjski rynek jest chroniony przed zalewem żywności
modyfikowanej genetycznie oraz czy konsumenci są informowani o tym, że dany
produkt zawiera modyfikowane składniki. Wyniki analizy nie napawają
optymizmem.
Działacze Greenpeace?u nabywali produkty w moskiewskich sklepach i na
targowiskach, głównie mięsne i pochodzące od znanych rosyjskich producentów
krajowych i regionalnych. Następnie poddawali zakupione produkty analizie pod
kątem obecności w nich składników modyfikowanych genetycznie. Takie
substancje stwierdzono w aż 40 procentach przebadanej żywności. Znakomita
większość trefnych produktów nie miała żadnej informacji, że zawierają one
składniki modyfikowane, a zdarzały się i takie, na których informowano, iż są
one... pozbawione dodatków modyfikowanych.
Przeprowadzona akcja unaoczniła skalę problemu i wskazała, że rynek rosyjski
nie jest praktycznie wcale zabezpieczony przed napływem składników i
produktów modyfikowanych genetycznie. Czyni to z Rosji idealny rynek zbytu
dla żywności, której końcowy wpływ na zdrowie konsumenta nie jest znany.
Rosjanie są więc, często nieświadomie, swoistymi królikami doświadczalnymi
wielkich korporacji zajmujących się manipulacjami genetycznymi.