ignorant11
29.04.04, 00:25
Sława!
Cudze chwalicie, bo Reymonta nie znacie
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20040428&id=kl11.txt
Do takiego właśnie wniosku można dojść po lekturze zapomnianej książki
naszego noblisty Władysława Stanisława Reymonta. Mało kto zapewne słyszał o
Reymontowskim "Buncie" - powieści wydanej w 1924 roku, która pokazała
wszystko, a nawet więcej, co można znaleźć w późniejszym "Folwarku
zwierzęcym" George'a Orwella.
Zestawienie ostatniej powieści noblisty z dziełem Orwella wydawać by się
mogło niezbyt szczęśliwe, zważywszy na fakt, że ich powstanie dzieli niemal
cała epoka, różnice doświadczeń pisarskich i historycznych. Ale łączy je
antyutopijny charakter i ostrze wymierzone przeciw komunistycznej hydrze
totalitaryzmu.
Książka Reymonta, wydana do tej pory tylko raz, nie spotkała się z życzliwym
przyjęciem krytyki, a później została po prostu zapomniana. Słusznie
odczytywano ją jako przestrogę przed nadchodzącą ze wschodu rewolucją
komunistyczną, nie dostrzegając natomiast jej zalet artystycznych.
Wydany z w 1946 roku "Folwark zwierzęcy" Orwella, będący studium
totalitaryzmu, daje pewne tło do oceny wartości dzieła Reymonta. Na
tle "Buntu" "Folwark zwierzęcy" wydaje się szkolnym brykiem angielskiego
socjalisty, zastępującym rzeczywistą lekturę. Być może noblista nie tak
dobitnie odsłania mechanizmy totalitarne, o których działaniu Orwell mówi
wprost, a jednak jego powieść jest głębiej osadzona w rzeczywistości świata
zwierząt. "Bunt" jest dziełem pełniejszym, głębszym i ostatecznie bardziej
tragicznym. W powieści tej Reymont sięga tematycznie do toposu wyjścia z
ziemi niewoli i wejścia do ziemi obiecanej.
"Bunt" opisuje historię dworskiego psa Reksa, wyswobadzającego uciśnione pod
jarzem człowieka zwierzęta i prowadzącego je do ziemi obiecanej. Jej bohater
podejmuje się zadania, które zdaje się być z góry skazane na niepowodzenie.
Toczy jednak zwycięską walkę z człowiekiem, szukając sposobu wprowadzenia
zwierząt do ziemi obiecanej, w której będą panować bogactwo, wolność i
sprawiedliwość.
Rewolucja w ocenie Reymonta nie likwiduje niesprawiedliwości. W przenośni i
dosłownie pożera własne dzieci, tak więc istniejące tu i teraz status quo
okazuje się wcale nie najgorszym rozwiązaniem. Co najistotniejsze - zdaniem
naszego noblisty - rewolucja nie prowadzi do celu, nie jest tym, czego
oczekują masy, ani nawet tym, co planują przywódcy. Z czasem w ogóle traci
ona jakikolwiek sens - pozostawia za sobą tylko chaos, zniszczenie i śmierć.
Nowy ład, choć towarzyszą mu piękne hasła, jest jeszcze bardziej
niesprawiedliwy niż poprzedni. Udało się przy tym Reymontowi zachować
konsekwencję w ukazaniu świata przyrody. Rewolucja nie ma u niego niwelować
antagonizmów między poszczególnymi gatunkami zwierząt. Nie sprawiają tego
nawet wspólna niedola i nieszczęście. Jedność zwierząt nie wynika więc z
programowego komunizmu, lecz z celu, jakim jest wolność. Prawa natury mogą
być co najwyżej w pewnych warunkach zawieszone, ale w żaden sposób uchylone,
jak to ma miejsce - przynajmniej w sferze haseł, u Orwella.
Piotr Mazur
Władysław Stanisław Reymont, Bunt, Biblioteka Frondy, Warszawa 2004
>> Na początek <<
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
www.pajacyk.pl
Ignorant
+++