eliot
04.05.04, 14:54
Początki...
Zawarty w 1005 roku pokój nikogo nie zadowolił. Bolesław zdał sobie sprawę ze
swoich słabości i zarówno akcją dyplomatyczną jak i militarną próbował
wzmocnić swoją pozycje. Henryk uwikłany w niekończące się bunty na zachodzie
Niemiec i we Fryzji z ciągle niezależnymi Włochami zdawał się nie mieć sił na
ponowną próbę sił z Chrobrym...
Jednak to Henryk naruszył warunki pokoju. Zaczeło się to na Wielkanoc roku
1007-ego. Na zjazd do Ratyzbony (6 kwietnia 1007 r.) zjechali delegaci z
państw ościennych, biskupi, prałaci także z Włoch i Burgundii. Ci ostatni
namawiali Henryka do wyprawy do Włoch, gdzie papież Jan XVIII wraz z
patrycjuszem Janem Krescencjuszem uniezależnili właściwie Włochy od Niemiec i
rozpoczęli niebezpieczny dla Henryka flirt z rosnącym w potegę Cesarstwem
Wschodnim, czyli Bizancjum... Na zdrowy rozum Heniek miał dość kłopotów by
jeszcze angażować się w rozróby z Bolkiem. Do Ratyzbony przybyły też
poselstwa od czeskiego Jaromira, od Lutyków, oraz z Wolina - Jomsborga (czyli
z
Thietmarowskiej "Livilni". Wszystkie trzy poselstwa oskarżały Chrobrego, że
nosi się z wrogimi zamiarami wobec Henryka i jedna sobie stronników namowami
i pieniędzmi... Widać więc, że stare, skuteczne, jeszcze Mieszkowe sposoby
jednania sobie stronników Bolesław miał opanowane i nie zaniedbał okazji by
się zabezpieczyć z każdej możliwej strony. Wszystkie trzy poselstwa zagroziły
Henrykowi wypowiedzeniem służby jeśli zachowa pokój z Bolesławem. Możemy stąd
wnosić, że akcja Bolesłąwa miała rzeczywiście szeroki zasięg i głęboko
ingerowała zarówno w sąsiednie państwa jak i zapewne docierała (jak za
Mieszka) do Sasów... Wiemy z tego, że Wolin (a więc i część Zachodniego
Pomorza) zbuntowała sie przeciw Chrobremu i u Henryka szukała oparcia.
Mimo, że pozycja Henryka nie należała do najmocniejszych i mimo niechęci jego
własnej Rady do działań przeciw Bolesławowi Henryk przyjął argumentację
posłów słowiańskich i (w jeszcze w kwietniu 1007 r.)wysłał do Bolesława
poselstwo. Posłem został Herman zięć Bolesława... Wedle Thietmara Henryk
zażądał od Bolesława spełnienia warunków, które wykraczały poza pokój
poznanski z 1005 roku i dał Hermanowi uprawnienia do jego wypowiedzenia jeśli
Bolesław tych warunków nie przyjmie. Bolesław jak nietrudno się domysleć
zięcia przyjął źle, a spełnienia henrykowych warunków odmówił.
Bolesław na pozór był sam, Henryk zyskał silnych sojuszników: Lutyków i
Czechy, wsparcia im mógł też udzielić Jomsborg...
Lutycy rzeczywiście przez najbiższe dwa lata silnie wspierali Henryka, doszło
nawet do tego, że Henryk sprowadził ich aż do Lotaryngii (w 1009 r.), a także
przeciw biskupowi Metz (sic!!!). Henryk, klerykał i dewot, ogłoszony później
świętym nie wahał się wykorzystać pogańskich Wieletów przeciw biskupowi,
pozwolił by poganie rabowali kościoły pustoszyli pola, palili wsie i
uprowadzali ich ludność, którą potem sprzedawali w niewolę. Henio jednak
szczodrze obdarowywał biskupów ziemiami (lub zakładał nowe, jak w
Bambergu...)więc kościół Heniowi wybaczył i uczynił świętym...
Nadchodził maj Bolesław postanowił nie czekać na henrykowe zastępy...
c.d.n.