Dodaj do ulubionych

Druga wojna z Niemcami...

04.05.04, 14:54
Początki...

Zawarty w 1005 roku pokój nikogo nie zadowolił. Bolesław zdał sobie sprawę ze
swoich słabości i zarówno akcją dyplomatyczną jak i militarną próbował
wzmocnić swoją pozycje. Henryk uwikłany w niekończące się bunty na zachodzie
Niemiec i we Fryzji z ciągle niezależnymi Włochami zdawał się nie mieć sił na
ponowną próbę sił z Chrobrym...
Jednak to Henryk naruszył warunki pokoju. Zaczeło się to na Wielkanoc roku
1007-ego. Na zjazd do Ratyzbony (6 kwietnia 1007 r.) zjechali delegaci z
państw ościennych, biskupi, prałaci także z Włoch i Burgundii. Ci ostatni
namawiali Henryka do wyprawy do Włoch, gdzie papież Jan XVIII wraz z
patrycjuszem Janem Krescencjuszem uniezależnili właściwie Włochy od Niemiec i
rozpoczęli niebezpieczny dla Henryka flirt z rosnącym w potegę Cesarstwem
Wschodnim, czyli Bizancjum... Na zdrowy rozum Heniek miał dość kłopotów by
jeszcze angażować się w rozróby z Bolkiem. Do Ratyzbony przybyły też
poselstwa od czeskiego Jaromira, od Lutyków, oraz z Wolina - Jomsborga (czyli
z
Thietmarowskiej "Livilni". Wszystkie trzy poselstwa oskarżały Chrobrego, że
nosi się z wrogimi zamiarami wobec Henryka i jedna sobie stronników namowami
i pieniędzmi... Widać więc, że stare, skuteczne, jeszcze Mieszkowe sposoby
jednania sobie stronników Bolesław miał opanowane i nie zaniedbał okazji by
się zabezpieczyć z każdej możliwej strony. Wszystkie trzy poselstwa zagroziły
Henrykowi wypowiedzeniem służby jeśli zachowa pokój z Bolesławem. Możemy stąd
wnosić, że akcja Bolesłąwa miała rzeczywiście szeroki zasięg i głęboko
ingerowała zarówno w sąsiednie państwa jak i zapewne docierała (jak za
Mieszka) do Sasów... Wiemy z tego, że Wolin (a więc i część Zachodniego
Pomorza) zbuntowała sie przeciw Chrobremu i u Henryka szukała oparcia.
Mimo, że pozycja Henryka nie należała do najmocniejszych i mimo niechęci jego
własnej Rady do działań przeciw Bolesławowi Henryk przyjął argumentację
posłów słowiańskich i (w jeszcze w kwietniu 1007 r.)wysłał do Bolesława
poselstwo. Posłem został Herman zięć Bolesława... Wedle Thietmara Henryk
zażądał od Bolesława spełnienia warunków, które wykraczały poza pokój
poznanski z 1005 roku i dał Hermanowi uprawnienia do jego wypowiedzenia jeśli
Bolesław tych warunków nie przyjmie. Bolesław jak nietrudno się domysleć
zięcia przyjął źle, a spełnienia henrykowych warunków odmówił.
Bolesław na pozór był sam, Henryk zyskał silnych sojuszników: Lutyków i
Czechy, wsparcia im mógł też udzielić Jomsborg...
Lutycy rzeczywiście przez najbiższe dwa lata silnie wspierali Henryka, doszło
nawet do tego, że Henryk sprowadził ich aż do Lotaryngii (w 1009 r.), a także
przeciw biskupowi Metz (sic!!!). Henryk, klerykał i dewot, ogłoszony później
świętym nie wahał się wykorzystać pogańskich Wieletów przeciw biskupowi,
pozwolił by poganie rabowali kościoły pustoszyli pola, palili wsie i
uprowadzali ich ludność, którą potem sprzedawali w niewolę. Henio jednak
szczodrze obdarowywał biskupów ziemiami (lub zakładał nowe, jak w
Bambergu...)więc kościół Heniowi wybaczył i uczynił świętym...

Nadchodził maj Bolesław postanowił nie czekać na henrykowe zastępy...
c.d.n.
Obserwuj wątek
    • eliot Ciekawych pierwszej wojny odsyłam do wątku: 04.05.04, 15:01
      Pierwsza wojna z Niemcami
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=11895061&a=11895061
    • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (2) 05.05.04, 11:04
      Już w maju ruszył Chrobry na zachód. Uprowadzając ludność w niewolę (niestety
      słowiańską...), pojmanych rycerzy zakuwał w okowy, byli cenną zdobyczą, albo na
      wymianę za swoich, albo za solidny wykup...
      Przez Serbiszcze (Zerbst) dotarł aż pod Magdeburg, gdzie ponoć wygrażał i
      odgrażał się miastu zbudowanemu na słowiańskiej krzywdzie...
      Dopiero pod Magdeburgiem w pościg za Bolesławem ryszył ze swoimi siłami
      arcybiskup Magdeburga Tagino, wiemy o tym dokladnie bo w orszaku arcybiskupa
      byl sam Thietmar. Thietmar zreszta bardzo źle oceniał dowództwo Tagino. Niemcy
      gonili Bolesława aż do granicy Łużyc, ale w tamtejsze puszcze nie zagłębili się
      bojąc się zasadzki. Ten wstępny rekonesans Bolesława można potraktować
      jako "rozpoznanie bojem". Bolesław przekonał się, że siły pozostawione przez
      Henryka są słabe, więc mimo iż sam nie wziął ze soba sił zbyt dużych bez
      wiekszych problemów zajął ziemie Słupian, Sorawę, dolne Łużyce. Problem pojawił
      się w Milsku, gdyż Budziszyn był obsadzony przez oddziały Bolesławowego zięcia,
      Hermana... niedawnego posła Henryka... Bolesław wysłał do załogi Budziszyna
      posła z żądaniem poddania grodu, Hermanowi Niemcy poprosili Bolesława o zwłokę
      dni siedmiu by mogli posłać posła do Hermana. Bolesław łaskawie zgodę wyraża i
      przepuszcza posła, który oświadcza Hermanowi, że jeśli pomoc dostaną to siedem
      dni nastepnych gród utrzymają. Herman grodu bronć kazał a sam co koń wyskoczy
      pognał do Magdeburga po pomoc. Tu dowiedział się, że arcybiskup Taginio znużony
      widać po pogoni za Bolesławem Magdeburg opuścił udając się do Frankfurtu (nad
      Menem oczywiście) a obronę wschodniej Saksonii zlecił proboszczowi katedry
      niejakimu Waltardowi... Prosi więc Herman Waltarda o zawiadomienie panów
      saskich o tym co się dzieje i o pomoc. Ta jednak nie nadeszła... złoto
      Bolesława nie na próżno płynęło... W rozpaczy Herman zwraca się do stryja swego
      i wroga Guncelina margrabiego Miśni o pomoc ten jednak pomocy nie udzela...
      Siedem dni minęło pod Budziszynem zaczęła się walka, jednak nie widząc pomocy
      obrońcy nie chcieli głowy dawać, zwrócili się tedy przez posły do Bolesława by
      im pozwolił na wolny odwrót wraz z bronią i rynsztunkiem tak jak sam niedawno z
      Budziszyna oblężony przez Henryka uchodził... Bolesław zgody udziela i
      hermanowa załoga opuszcza Budziszyn, który radośnie wita Bolesława...
      Chrobry w krótkiej kampanii, używając niewielkich sił błyskawicznie odzyskał
      straty poniesione ledwie 2 lata temu (w 1005 roku). Henryk nie miał sił by się
      temu przeciwstawić. Przez cały rok niemal przebywał we Flandrii, gdzie musiał
      tłumić bunt, zaraz zreszta wybuchły bunty w Lotaryngii (buntowali się królewscy
      szwagrzy...), niepokoje trwały w Bawarii. Jak już pisałem bunty w Lotaryngii
      tłumił bezwzględnie przy pomocy Wieletów i dopiero w 1009 roku mógł pojawić się
      w Saksonii a o wyprawie włoskiej, która obiecywał podczas wspomnianego zjazdu w
      Ratyzbonie (6 kwietnia 1007 r.)na razie mowy byc nie mogło...
      W Saksonii, po Bolesławowym pochodzie, w zasadzie panował spokój, jedynie
      niezmordowany Guncelin wraz ze swoim bratem Brunonem próbowali pozbyc się
      znienawidzonych bratanków (w tym Hermana), zaś margrabia Marchii Północnej
      Werner otwarta prowadził wojnę ze swoim rywalem grafem Dedim (jeśli dobrze
      pamietam protoplastą Wettinów...), który go Marchii chciał pozbawić ale Werner
      był szybszy i pozbawił Dediego głowy...
      Przybycie Henryka sytuacje uspokoiło i zmieniło. Herman wraz z bracmi oskarżył
      Guncelina o zdradę na rzecz Bolesława, Guncelin zaskoczony nie miał szans
      obrony, został pozbawiony Marchii Miśnieńskiej i zakuty w łańcuchy. W lochu
      przesiedział az do 1017 roku. Marchie Misnieńska dostał (w 1010 r.) w nagrodę
      Herman...
      Również w Marchii Północnej nastapiła zmiana, margrabia Werner, brat stryjeczny
      Thietmara, chociaż nie był Bolesławowym stronnikiem też marchie utracił...
      wróciła ona do rodziny Teodoryka Mieszkowego teścia ojca Ody... marchię dostał
      Bernard rodzony brat (młodszy)Ody...
      Tak więc przyjazd Henryka i jego decyzje w Saksonii w latacj 1009-1010 zmieniły
      okład sił w marchiach saskich na niekorzyśc Bolesława. Teraz obie marchie oraz
      arcybiskup magdeburski Tagino stanowiły dla Henryka mocne oparcie dla dalszej
      wojny z Bolesławem...
      c.d.n.
      • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (3) 06.05.04, 13:08
        Oskarżenie i uwięzienie Guncelina było dla Bolka ostrzeżeniem, że traci
        ostatecznie zaplecze wśród marchii utworzonych na pograniczu słowiańsko-
        niemieckim. Próbował więc uprzedzić Hermana i nagłym atakiem zająć Misnię.
        Prowadzeni przez dwóch słowiańskich przewodników podeszli pod Miśnie. Jednak
        zaskoczenie nie udało się i gród obroniono, zaś słowiańscy przewodnicy
        zapłacili głową za pomoc Chrobremu. Henryk uroczyście wysyłając specjalnego
        gońca-herolda wprowadził Hermana na Guncelinowy "tron"(w 1010 r.). Herman
        wykazał się sporym zmysłem politycznym, gdyż natychmiast po
        swojej "intronizacji" ogłosił amnestię dla swoich przeciwników.
        Bolesław i Henryk od poczatku ponownej konfrontacji nie zaniedbywali też akcji
        dyplomatycznych. Od czasu przejęcia tronu czeskiego przez Jaromira było
        oczywiste, że Czechy będą trwały w obozie Henryka. Wieletów Henryk "kupił"
        sobie już w poczatkach 1007 roku i wielce mu to pomogło w jego rozgrywkach na
        terenie samych Niemiec, o czym juz wspominałem. Terenem następnej
        dyplomatycznej konfrontacji stały się Węgry. Tron węgierski objął Stefan (Vaik)
        późniejszy święty. Węgry nie były krajem jednolitym i poszczególne jego obszary
        rządzone były przez niezależnych książąt. Pierwsze lata panowania Stefana to
        nieustanna walka o zjednoczenie kraju. Np. w 1002 roku udało mu się pokonać
        Gyulę siedmiogrodzkiego (znanego pod imieniem Prokuj), który schronił się u
        Chrobrego i otrzymał od niego jakiś gród strzegący granicy Polski i Węgier. Być
        może Chrobry zamierzał go w przyszłości użyć do rozgrywek wewnątrz Węgier.
        Dodatkowo część węgierskich książąt pochodziła od piastówny Adelajdy (Biała
        Kniegini). Nietrudno więc się domyśleć, że stosunki na linii Chrobry - Stefan
        do najcieplejszych nie należały... W 1007 roku na teren Węgier przybył
        zagorzały zwolennik polskiego księcia Bruno z Kwerfurtu (późniejszy swięty),
        ten biskup misyjny, były kapelan Ottona III przygotowywał się w Polsce do misji
        wśród Wieletów, uczył języka a przy okazji był używanu przez Bolesława do
        różnych delikatnych misji. Jego pobyt na Węgrzech oprócz religijnego charakteru
        mógł mieć też wymiar polityczny, gdyż na dworze Stefana przebywał inny Bruno -
        prywatnie rodzony brat Henryka, niedawny spiskowiec (1002 r.) i sojusznik
        Chrobrego. Mógł Chrobry sądzić, że św. Brunonowi uda się Stefana zneutralizować
        a imiennika namówić do współpracy z Bolesławem... Jeśli tak było to plan ten
        niestety się niepowiódł. Żoną Stefana była rodzona siostra Henryka i Brunona i
        to ona doprowadziła do zgody pomiedzy braćmi i do niepowodzenia misji Brunona
        z Kwerfurtu ( podaję przyjętą w polskiej hagiografi Brunona nazwę Querfurtu).
        Św. Brunon stał się na Wegrzech "persona non grata", pozbyto się go
        dyplomatycznie: Stefan wyposażył go i wyekspediował na Ruś. To była niezła
        zagrywka bo Włodzimierz też był spokrewniony z książętami węgierskimi, których
        Stefan władzy pozbawił... Jest też duże prawdopodobieństwo, że w czasie tej
        misji Bruno spełniał też misje Bolesława i to on dogadał ślub najstarszego syna
        Włodzimierza Świętopełka z córką Bolesława...
        Z misji religijnej to Bruno nawracał tam, nawet z powodzeniem, Pieczyngów. Już
        w 1008 roku Bruno był w Polsce i to pod koniec tego roku wysłał swój słynny
        list do Henryka. Choć Henryk go zlekceważył to jednak trafił on do opinii
        publicznej w dobrym momencie bo to właśnie w 1009 roku pogańscy Wieleci
        pustoszyli i plądrowali Lotaryngię i tamtejsze kościoły...
        Wobec niemożności udania się z misją do Wieletów, Bruno udał się do Jaćwingów,
        którzy już bez przeszkód palmę męczeńską mu zapewnili... wink.
        Nie wiemy czy to z powodu tego listu, czy stały też za tym inne powody ale w
        obu nastepnych kampaniach tej wojny tj. w 1010 i 1012 roku Wieleci udziału nie
        brali... a może nawet wystapili przeciw Sasom i Henrykowi, gdyż pod listopadem
        1012 roku Thietmar notuje zawarcie pokoju z Wieletami (pod Arnaburgiem), jeśli
        był pokój to uprzednio musiała być wojna...
        Ale o tym potem...
        c.d.n.
        • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (4) 06.05.04, 14:09
          Punktem zbornym kampanii 1010 roku był Białogród nad górną Łabą, w pobliżu
          dzisiejszego Torgau. Prawdopodobnie zaczęła się w lipcu. Zanim do tego doszło
          Henryk wysłał do Bolesława Bernarda księcia saskiego oraz proboszcza katedry
          magdeburskiej Waltarda, tego do którego bezskutecznie gnał po pomoc Herman...
          Poselstwo jednak nic nie dało, gdyż Bolesław warunków Henryka przyjąć nie
          chciał.
          Henryk czekał na przybycie oddziałów, przybył Jaromir, Herman, Bernard Saski
          już był, przybył Taginon z Magdeburga i wielu pomniejszych. Wówczas Henryk
          ruszył na Łużyce. Pod miejscowością Jarzyna (Gehren) w ręce niemieckie wpadli
          dwaj posłowie wieleccy. Okazało się, że Wieleci chociaż nie od Redarów ale z
          Braniborza (Branibor, Branibór, Braniborz, Branibórz, ostanio Brenna -
          niemiecki Brandenburg) namawiali Bolesława do wspólnego wystapienia przeciw
          Henrykowi. Posłów Henryk kazał powiesić, ale cała sprawa wywołała wśród Niemców
          i ich sojuszników duże zamieszanie. Stało się jasne, że w wypadku wyprawy na
          Polskę groził atak na tyłach od Braniborza. Henryk, Taginion i część biskupów
          wróciła natychmiast, Henryk do Merseburga. Do Polski wyprawiła się tylko część
          Sasów, paru pomniejszych biskupów, Jaromir ze swoimi Czechami i tyle. Wyprawa
          dotarłą do Głogowa, gdzie stał Bolesław i tam się zatrzymała. Bolesław mógł ich
          znieść gdyż jego siły były większe ale miał cel dalszy i wiekszy niż zwycięstwo
          w jednej potyczce. Szkoda mu było swoich pancernych na taką walke. Nadchodząca
          jesień przyniosła wielkie opady co dodatkowo pogorszyło pozycje wojsk
          niemieckich. Nie mogąc oblegać ani walczyć starali się pustoszyć okolicę, ale i
          tu częsciej ponosili straty od miejscowego plemiennego pospolitego ruszenia niż
          odnosili sukcesy. W efekcie bez jakichkolwiek sukcesów Niemcy wrócili przez
          Milsko do Merseburga, a Czesi z Jaromirem przez Śląsk do siebie. Chrobry
          utrzymał zaś większość swoich zdobyczy, jego grodem granicznym został gród w
          źródłach określany jako "Sciciani" (obecnie Zuetzen pod Luchau). Dla równowagi
          i obrony Henryk kazał odbudować dawny ogromny gród słowianski nad Czarną
          Elsterą Lubuszę Łużycką. Wielki gród zdolny pomiścić nawet 10000 ludzi, jego
          wielkośc zdumiewała Thietmara tak bardzo, że przypisywał jego budowę Juliuszowi
          Cezarowi.... Do lutego 1011 roku odbudowano mniejszy gród, który pomieścił 3000
          ludzi. Znamy imię dowódcy tego grodu był to Scih... co może wskazywać na
          Słowianina...
          Tak zabezpieczywszy się przed atakiem Bolesława Henryk ogłosił dla Saksonii
          pokój wewnętrzny (Treuga Dei - Pokój Boży) zakazując walk i waśni wewnętrznych.
          Henryk nie osiągnął żadnego z celów. Dotakowo nie wypędził Bolesława z ziem
          przez niego zajętych. Dla obrony przed dalszą ekspansją musiał odnowić i
          wyposażyć potężny gród. Od ataku musiał przejść do obrony...
          Po pomyślnej dla Chrobrego kampanii roku 1007, druga kampania w 1010 roku też
          była udana, Bolesław obronił i utrzymał zdobycze z kampanii poprzedniej i to
          właściwie minimalnym tylko wysiłkiem. Wystarczyło, że Wieleci nie walczyli po
          stronie Henryka... widać jak potężnym i znaczącym czynnikiem militarnym była
          zachodnia Słowiańszczyzna i jak wiele można było osiągnąć nawet nie tyle
          współdziałając ile nie walcząc przeciw sobie...
          Co łaskawej uwadze polecam...
          c.d.n.
          • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (5) 07.05.04, 12:57
            Zamieszanie w Czechach

            Rok 1012 przyniósł wypadki, które miały wielki wpływ na ostatnią trzecią
            kampanię tej drugiej wojny pomiędzy Henrykiem a Bolesławem. Znowu źródłem
            zamętu były Czechy. A zaczęło się to tak:
            Podobno bez wiedzy Henryka , a z pewnością bez wiedzy i zgody Jaromira przez
            Czechy wędrowało bawarskie poselstwo od Henryka ze Schweinfurtu do Bolesława...
            Wieżli dary bogate i zatrzymywali się w zamkach i grodach należących do
            Wrszowców... Czemu nie wybrali drogi Dunajem do Moraw (należących do Bolesława)
            i Morawami do Bolka? trudno powiedzieć. Dość, że Jarmirowi ktoś doniósł. Czy to
            nęcony bogatymi darami, czy sądząc, że oddaje przysługę Henrykowi a zapewne
            powodowany oboma powodami, Jaromir poselstwo dopadł i w pień wyciął. Następnie
            złość swą zwrócił przeciw Wrszowcom do których i tak miał powody do nienawiści
            za swoje haniebne okaleczenie (przypominam, że to Wrszowcy go wykastrowali...).
            Ci co ocaleli, wzorem roku 1003 uciekli i zwrócili się o pomoc do Bolesława.
            I tu dowiadujemy się (pisał o tym Długosz a i sam Udalryk wspomina), że
            Bolesław trzymał w niewoli (więzieniu ?) Jaromirowego brata czyli Udalryka...
            Doszło do jakiegoś porozumienia pomiedzy Udalrykiem a Bolesławem i Udalryk już
            13 kwietnia 1012 roku przejmuje tron w Pradze...
            Jaromir musi uciekać, ale przez swój postępek drogę na zachód do Bawarii i
            Marchii Północnobawarskiej ma zamkniętą... na południe (Marchia Wschodnia -
            późniejsza Austria) gdzie rządzą stryjeczni bracia Henryka ze Schweifurtu
            również... Pozostała mu jedna droga: do Bolesłąwa i wiara w prawo gościnności.
            Bolesław trzymał Jaromira do lipca. W lipcu przybył do Bolesława znany już nam
            Waltard, który w miedzyczasie został magdeburskim arcybiskupem. Bolesław
            przekazał Jaromira Waltardowi a ten zawiózł go do Henryka (którego Jaromir był
            lennikiem). Udalryk nie zasypiał gruszek w popiele i przekupywał Radę Królewska
            i kogo sie tylko dało...
            Dzięki temu a może też i dzięki temu że poselstwo bawarskie nie odbywało tak
            zupełnie bez wiedzy Henryka... Udalryk tron utrzymał, a Jaromir który zawsze i
            służalczo był wierny Henrykowi wylądował pod strażą biskupa Utrechtu
            Adabolda... w tym domowym areszcie przesiedział długie 20 lat... wyszedł
            dopiero w 1033 roku kiedy to następca Henryka przypuszczał, że może politycznie
            go wykorzystać. Ale to juz zupełnie inna historia...
            c.d.n.
            • oleg3 Czytałem 07.05.04, 13:18
              I czekam na C.D.

              Pozdrawiam
              • eliot Re: Miło mi! 07.05.04, 14:21
                C.D. będzie
                Pozdrawiam!
            • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (6) 07.05.04, 14:19
              Do zamieszania w Czechach dołożyło się zamieszanie w Italii. Henryk, wyraźnie
              mając obsesje na punkcie Bolesława ciągle zwlekał z załatwieniem spraw włoskich
              i do tej pory nawet nie koronował się na Ceasarza. Nawet koronę Longobardzką
              zdobył fortelem myląc straże Arduina. Włosi z północy a szczególnie biskupi i
              kościoły bezustannie słały wezwania do Henryka by do Italii przybył i porządek
              zrobił. Ja dotąd bezskutecznie, gdyż każdą wolną od wojen we Fryzji czy
              Lotaryngii chwilę Henryk poświęcał Bolesławowi...
              Przełom lat 1011/1012 przyniósł jednak zmianę w sytuacji w Rzymie. Zmarł papież
              Sergiusz IV i co ważniejsze faktyczny władca Rzymu patrycjusz Jan Krescencjusz.
              Rodzina Krescencjuszy pozbawiona tej wybitnej postaci nie potrafiła dłużej
              utrzymać swojej dominującej pozycji. Podczas wyboru nowego papieża doszło do
              rozłamu i wybrano dwóch papieży. W Rzymie utrzymał się Benedykt VIII pochodzący
              z rodziny hrabiów tuskulańskich. Jego przeciwnik Grzegorz, również posiadający
              silnych stronników na Boże Narodzenie roku 1012 przybył na dwór Henryka
              szukając u niego oparcia. Dał tym Henrykowi możliwość trzymania Benedykta w
              szachu... Hrabiowie Tuskulum zaczęli przychylniejszym okiem spoglądać na
              niemieckie i Henrykowe władztwo nad Rzymem i Italia...
              Jednak Henryk nie mógł przybyć do Itali tak długo jak długo nie została
              rozwiązana sprawa wojny z Bolesławem. Skłaniało to Henryka do bardziej
              pokojowego, choćby tymczasem, nastawienia wobec Bolesława. Również na wschodzie
              Niemiec, mimo ogłoszenia przez Henryka pięcioletniego "Treuga Dei" nie było
              spokoju. Mimo uwięzienia Guncelina i przejęcia jego marchii przez Hermana, mimo
              oddania Marchii Północnej bratu Ody ciągle dochodziło do waśni wewnętrznych. W
              czerwcu 1012 roku zmarł arcybiskup magdeburski Taginon znany ze swojego
              niechętnego stosunku do Bolesława, na jego miesce, choc niechętnie, w połowie
              czrwca mianował Henryk znanego już nam Waltarda. To ten co nie udzielił pomocy
              Hermanowi... i który reprezentował starą saską tradycyjną politykę utrzymywania
              pokojowych stosunków z Piastami...
              Mimo tego Henryk zlecił mu przygotowanie następnej wyprawy na Bolesława, a sam
              pognał nad Ren by przez lipiec i sierpień roku 1012 oblegać (znowu) Metz, tym
              razem Wieletów nie było...
              Waltard wpierw udał się w lipcu do Bolesłąwa z poselstwem (to wtedy dostał od
              Bolka Jaromira). Bolesław przyjął go wspaniale(we wspomianej już Sciciani) i
              przez 2-3 dni mówiąc naszym językiem balowali... Thietmar najzwyczajniej w
              swiecie podejrzewał Waltarda o knowanie z Bolesławem przeciw Henrykowi...
              Coś może i było na rzeczy bo politycznie Henryk z tego poselstwa korzyści
              żadnych nie odniósł...
              Waltard wrócił i zaczął zbierać wojska na wyprawę. Punkt koncentracji oznaczył
              na 24 lipca w miejscowości Schrenz nad Łabą, skąd ruszyli na Białogród, ale
              zapału widać nie było. Lutyków i Czechów na mięso armatnie też...
              W rezultacie Waltard postanowił na żadną wyprawę nie ruszać tylko zebranymi
              wojskami i tymi zgromadzonymi w Lubuszy Łużyckiej obsadzić marchie i grody.
              Całość rozłaziła się pomiędzy palcami a na dokładkę Waltard rozchorował się i
              10 sierpnia zmarł... Żeby dopełnic miary obrazu trzeba dodać, że również 10
              wezbrała i wylała Łaba... rozdrobnione po grodach oddziały zostały odcięte od
              ewentualnej pomocy z Niemiec... a śmierć Waltarda pogłębiła i tak już panujący
              chaos. Sytuacje tą postanowił wykorzystać Bolesław. Przygotował napad na ledwie
              co odbudowaną Lubuszę... Gród ten w którym do obrony było potrzebne minimum
              3000 załogi był w wyniku chaosu i zarządzeń obsadzony ledwie przez 1000 wojów...
              20 sierpnia Bolesław Lubuszę zdobył, jeńców uprowadził, grodu jednak nie zajął,
              bo wymagał zbyt dużej obsady, tylko spalił. Walki były zacięte gdyż straty
              polskie wyniosły ponoć 500 zabitych. Bolesław wycofał się do nieodległej
              Scicianii. Wśród Niemców zapanowało przerażenie, gdyż w pobliskim Merseburgu
              przebywała żona Henryka Kunegunda. Bolesława jednak Merseburga nie zaatakował.
              Henryk na wschód mógł przybyć dopiero w końcu września i do Magdeburga przybył
              22 września. Na nową wyprawę na Bolesława było zbyt późno. Henryk zajął się
              więc sprawą Jaromira wydając wspomniany w poprzednim wątku werdykt.
              Całość tej sytuacji nie pozostawiała, przynajmniej na razie Herykowi wyboru.
              Musiał zawrzeć z Bolesławem pokój.
              c.d.n.
              • eliot Re: Druga wojna z Niemcami... (7) Pokój... 07.05.04, 14:56
                Juz w styczniu roku 1013 przybyło do Henryka do Merseburga polskie poselstwo.
                Omówiono wówczas podstawowe warunki pokoju oraz wizytę Mieszka (czyli Mieszka
                II) celem zatwierdzenia zawartych warunków pokoju. W lutym Henryk przybył do
                Magdeburga i tam oczekiwał Mieszka Bolesławowica. Był to debiut Mieszka na
                arenie miedzynarodowej. Mieszko przywiózł bogate dary i zawarł pokój składając
                przysięgę i hołd Henrykowi, został jego (Henryka) milesem (czyli rycerzem). Był
                więc to hołd połączony z jakąś formą pasowania na rycerza...
                Natępnie Mieszko wraz z Henrykiem ułożyli plan przyjazdu do Merseburga samego
                Bolesława wraz Emnildą. Bezpieczeństwo Bolesława zostało zagwarantowane
                wysłaniem znamienitych zakładników, jednak niestety Thietmar nie podaje ich
                imion i stanowisk, a szkoda. Bolesław przybył w wigilię Zielonych Świąt.
                natępnego dnia odbyła się ceremonia hołdu. Przez podanie rąk Bolesław stał się
                lennikiem Henryka i złożył mu przysiegę. Po czym odbył sie uroczysty pochód do
                kościoła. Henryk szedł przybrany w ornat a Bolesław niósł przed nim miecz.
                Trzeciego dnia nastąpiła wymiana darów, które złożyła również i Emnilda a
                Henryk ponoć przekazał dary jeszcze wspanialsze. Równocześnie nadał
                Bolesławowi "beneficjum". Obejmowało ono ziemie zajęte i zdobyte przez
                Bolesława od 1007 roku. Dla porządku tylko przypomnę, że zawarto też, już 1
                listopada 1012 r. pokój z Lutykami (w Arnaburgu nad Łabą).
                Układ Merseburski miał jeszcze i inne punkty. Bolesław zobowiązał się udzielić
                pomocy Henrykowi w jego włoskiej wyprawie nawiązując do zobowiązania wobec
                Ottona III, któremu "podarował" 300 pancernych, czy ten punkt został
                rzeczywiście zrealizowany tego nie wiemy. Henryk zaś zobowiązał się do
                udzielenia pomocy Bolesławowi w jego wyprawie ruskiej, która nastąpiła niemal
                zaraz po zawarciu merseburskiego pokoju. I tego zobowiązania Henryk
                rzeczywiście dotrzymał... Następnym punktem było małżeństwo Mieszka z Rychezą
                siostrzenica cesarza Ottona III córka matykdy i Ezzona, palatyna dolnej
                Lotaryngii. Mieszko wchodził do rodziny cesarskiej...
                Nie było to oczywiście małżenstwo takie jak Bolesława z Emnildą czyli zawarte z
                autentycznego uczucia. Małżenstwo Mieszka i Rychezy było wykalkulowanym
                związkiem politycznym, jak wszystkie właściwie związki panujących...
                Chrobry zaraz po zjeździe merseburskim wyruszył z wyprawą na Ruś w obronie
                swojego zięcia. Henryk szykował się zaś do wyprawy włoskiej. Dopiero 7
                pażdziernika był w Ratyzbonie a na Boże Narodzenie 1013 roku zatrzymał się w
                Pawii. Na początku lutego 1014 roku dotarł wreszcie do Rzymu gdzie Benedykt
                VIII koronował go na cesarza Imerium Rzymskiego. Długo trwało nim spełnił swoje
                marzenie.
                Nie sądźmy jednak, że miesiące po zawarciu pokoju były sielanką w stosunkach
                pomiędzy Bolesławem a Henrykiem. Bolesław tkwił w sercu Henryka jak zadra...
                A to świadczy, że ciąg dalszy nastąpi...

                Pozdrawiam
                • oleg3 Stanęlo na hołdzie 07.05.04, 15:55
                  A pierwsza wojna zaczęła się od odmowy hołdu z Czech.
                  Wszyscy zmądrzeli ? wink))
                  • eliot Re: Stanęlo na hołdzie 07.05.04, 16:24
                    oleg3 napisał:

                    > A pierwsza wojna zaczęła się od odmowy hołdu z Czech.
                    > Wszyscy zmądrzeli ? wink))
                    >
                    Hołd z Czech w ówczesnych warunkach skończyłby się natyczmiastową egzekucją
                    Bolesława. Nie darmo Mieszko Bolesławowic negocjował w 1013 roku zakładników
                    gwarantujących ojcu bezpieczenstwo. W koncu już piersze spotkanie i pierwszy
                    zjazd Merseburski skończył się próbą zamordowania Bolesława, gdyby wówczas
                    Heńka ze Szwejnfurtu nie było to byśmy tu o Bolku nie wspominali...
                    • oleg3 Re: Stanęlo na hołdzie 07.05.04, 16:35
                      Ale sztuka dyplomacji poszła znacznie do przodu wink

                      A po hołdzie: Bolko na Kijów, Heniek na Rzym. Całkiem nieźle im wyszło.
    • bolko_turan Do Eliota 05.05.04, 16:35
      Mozna zasadniczo powiedziec iz tam gdzie w Polsce znajduja sie dzisaj lasy drzew
      iglastych, znajdowaly sie w epoce brazu - lub nawet na poczatku naszej ery -
      obszary stepowe?
      • ignorant11 Re: Do Eliota 05.05.04, 16:52
        bolko_turan napisał:

        > Mozna zasadniczo powiedziec iz tam gdzie w Polsce znajduja sie dzisaj lasy
        drze
        > w
        > iglastych, znajdowaly sie w epoce brazu - lub nawet na poczatku naszej ery -
        > obszary stepowe?


        Sława!

        Lasy ilaste, a wiec bory w Polsce mamy w reglu górnym oraz w Puszczy
        Białowieskiej...

        Reszta to bory sztuczne powstałe w ostatnich kilkudziesięciu latach.

        Ale skąd Ty twierdzisz iż w Poslce były stepy?

        Polska to strefa lasów liściastych, a drzewiej bywało u nas raczej bardziej
        wilgotno niż sucho...

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • bolko_turan Re: Do Eliota 05.05.04, 23:33

          > Ale skąd Ty twierdzisz iż w Poslce były stepy?

          > Polska to strefa lasów liściastych, a drzewiej bywało u nas raczej bardziej
          > wilgotno niż sucho...


          Niegdys byla cala polnocna Europa jednym wielkim stepem. Bylo to po lodowcach
          stosukowo wlasciwie wcale nie tak dawno temu.

          Lasy drzew iglastych sa chyba zasadniczo zawsze najmlodsze.
          • ignorant11 Re: Do Eliota 05.05.04, 23:58
            bolko_turan napisał:

            >
            > > Ale skąd Ty twierdzisz iż w Poslce były stepy?
            >
            > > Polska to strefa lasów liściastych, a drzewiej bywało u nas raczej bardzie
            > j
            > > wilgotno niż sucho...
            >
            >
            > Niegdys byla cala polnocna Europa jednym wielkim stepem. Bylo to po lodowcach
            > stosukowo wlasciwie wcale nie tak dawno temu.

            +++Taką formację nazywamy tundrą.
            >
            > Lasy drzew iglastych sa chyba zasadniczo zawsze najmlodsze.

            +++ W reglu górnym sa trwałym zbiorowioskiem z lasotówrczym i prawie
            niepodzielnie panującym świerkiem


            Sława!

            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
            nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
            www.pajacyk.pl
            Ignorant
            +++
      • eliot Re: Do Eliota 06.05.04, 08:52
        bolko_turan napisał:

        > Mozna zasadniczo powiedziec iz tam gdzie w Polsce znajduja sie dzisaj lasy
        drze
        > w
        > iglastych, znajdowaly sie w epoce brazu - lub nawet na poczatku naszej ery -
        > obszary stepowe?


        Teza dość ryzykowna. Z tymi stepami bym nie przesadzał...
        Po ustąpieniu lodowca klimat był raczej dość wilgotny, a do tzw. "małej epoki
        lodowcowej" (to ta, która wykończyła osady wikingów na Grenlandii), dość
        ciepły. Inna sprawa, że to co bierzemy za naturalna odwieczną puszczę, jak np.
        białowieską, może sie okazać wcale nie takie "odwieczne". Ostatnio okazuje się,
        że była dość gęsto zamieszkana i znaleziska archeologiczne są tam (ponoć) dość
        częste. Jeśli tak to puszczański charakter Puszczy Białowieskiej jest
        stosunkowo późnej proweniencji...
        • gesiek1 Ciągnij sagę ! 11.05.04, 20:13
          Dalej Eliot,naród się niecierpliwi ! smile
          • eliot Re: Ciągnij sagę ! 12.05.04, 09:08
            gesiek1 napisał:

            > Dalej Eliot,naród się niecierpliwi ! smile

            Będzie ciąg dalszy, będzie!
            Nieco cierpliwości!
            Pozdr.
    • eliot Tu zaś mapa z dla czasów kiedy się to działo... 12.05.04, 13:45

      Czyli zmagań Chrobrego

      piastowie.kei.pl/piast/mapy/2.htm
      • eliot Re: Tu zaś mapa z dla czasów kiedy się to działo. 13.05.04, 08:59
        eliot napisał:

        >
        > Czyli zmagań Chrobrego
        >
        > piastowie.kei.pl/piast/mapy/2.htm

        oraz mapa Europy ok. 1000 roku
        www.euratlas.com/big/big1000.htm
        • zorianx kiedyś się zastanawiałem dlaczego granica z 970 13.05.04, 09:33
          Rusi Światosława, nie jest wschodnią granicą Polski, później do mnie dotarło, że była tam wtedy granica Polski ale Bolesława Srogiego Pszońca...
          ... ale te nazwy angielskie duchy, duchess, księstwo księżna są gienialne, prawie książę(król) duch, tylko czemu oni 'ch' czytają jako 'cziwink ale od dawna wiadomo, że Anglicy bardzo odeszli w wymowie od pisowni swego języka.
          • eliot Re: kiedyś się zastanawiałem dlaczego granica z 9 14.05.04, 10:52
            zorianx napisał:

            > Rusi Światosława, nie jest wschodnią granicą Polski, później do mnie dotarło,
            ż
            > e była tam wtedy granica Polski ale Bolesława Srogiego Pszońca...
            > ... ale te nazwy angielskie duchy, duchess, księstwo księżna są gienialne,
            pra
            > wie książę(król) duch, tylko czemu oni 'ch' czytają jako 'cziwink ale od dawna
            w
            > iadomo, że Anglicy bardzo odeszli w wymowie od pisowni swego języka.
            >
            Amerykańce byli bardziej pragmatyczni i na starych niemych filmach znajdziesz
            czasami napis 'gel' zamiast 'girl' ale gdzieś tak w latach 20? zrobili reformę
            i od tej pory sami nie wiedzą co i jak powiedzieć...wink))
    • eliot Ciąg dalszy w:Trzeciej wojnie z Niemcami 12.05.04, 14:42

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=12592144

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka